Škoda Scala - test długodystansowy. Czy jest warta kwoty jak za premium?

Nasza długodystansowa škoda scala kosztuje - ze wszystkimi dodatkami - 115 350 zł. Ta kwota najczęściej wywołuje cały potok "za tyle to SUV-a można…", "w tej cenie to już premium można…" i inne "można". No to ja mówię: sprawdzam.

Skoda Scala

Skoda Scala (fot. Mariusz Zmysłowski)

Kiedy Škoda sprzedawała po prostu tanie samochody, wszystko było prostsze. Cennik szorował brzuchem po rynkowych minimach dla poszczególnych segmentów. Do tego klienci dali się przekonać przestronnymi wnętrzami i pojemnymi bagażnikami. Postęp i rozwój marki sprawił, że czeski producent stał się, trochę na wyrost mówiąc – ofiarą własnego sukcesu, bo marka utożsamiana z autami tanimi nagle nie tyle stała się droga, co po prostu zaczęła oferować pojazdy w cenach takich samych jak inni.

Oczywiście w zamian Škoda proponuje zaawansowane wyposażenie, lepsze wykonanie i nadal ogromne przestrzenie, a co za tym idzie – wysoki komfort. Łatka jednak już została i teraz niełatwo ją odkleić.

Jeszcze kilka lat temu takie deski rozdzielcze, z multimediami tych rozmiarów, były domeną samochodów ze znacznie wyższej półki cenowej

W praktyce, na przykładzie w scali, która gościła przez kilka miesięcy w Autokulcie, na wyposażeniu jest trochę gadżetów, które mają prawo podbijać cenę, bo do niedawna były raczej domeną klasy premium. Nie oznacza to oczywiście, że nagle Czesi magicznie w tej kategorii się znaleźli, czy do tego aspirują. Sytuacja jest raczej odwrotna. Przyszły takie czasy, że producenci tej wyższej półki muszą nagimnastykować się, żeby zaoferować coś ekstra, bo wszystko to, czego możemy chcieć od nowoczesnego samochodu, otrzymamy za mniejsze pieniądze w zwykłych autach.

To wszystko niby jest oczywiste, ale w praktyce — jak już wspomniałem na początku – cena kompaktu Škody, przebijająca 100 tys. zł oznacza spore zdziwienie. Sprawdźmy więc, jak wyglądają ceny poszczególnych elementów wyposażenia taniej-drogiej scali i samochodu, który jest rozmiarowo w tym samym segmencie: BMW Serii 1.

Sprawdź dane techniczne Škody Scali na AutoCentrum
Sprawdź dane techniczne BMW Serii 1 (F40) na AutoCentrum

BMW Serii 1 - wygląda świetnie i doskonale jeździ

Jedynkę i Scalę łączy podobny rozstaw osi – odpowiednio 2670 i 2649 mm. Poza tym nie ma wielu elementów wspólnych. Oczywiście: Seria 1 jest lepiej wyciszona, lepiej się prowadzi – w końcu to BMW. Klient ma tu też do dyspozycji większy wachlarz jednostek napędowych z górnej półki mocowej. Scala z kolei wygrywa bagażnikiem, który ma 467 l, czyli 87 l więcej niż bawarski kompakt.

Zobacz również: Ford Focus ST 2.0 TDCI - test

Odłóżmy na bok wszystko, co niemierzalne lub trudne do zmierzenia – wykonanie, wygląd, prowadzenie itp. Spójrzmy na suche ceny.

Za aktywny tempomat w Serii 1 musimy dopłacić 3100 zł. Jest on wyposażony w funkcję Stop&Go. Jeśli dokupujemy go np. do wersji Sport Line, cena jest mniejsza: 1860 zł. Adaptive Cruise Control w Scali kosztuje 2600 zł, a w wersji wyposażenia Style: 1800 zł.

Klimatyzacja automatyczna dwustrefowa kosztuje w BMW dodatkowe 2270 zł. Standardowa jest tylko w topowej M135i. W Škodzie za dwustrefowy system Climatronic trzeba zapłacić więcej, bo 2450 zł, ale w zestawie dostajemy jeszcze fotochromatyczne lusterko wsteczne. Do tego w wersji Style i Monte Carlo jest ona standardem. W Serii 1 wewnętrzne lusterko przyciemniane automatycznie wymaga dopłaty 710 zł.

Elektryczne sterowanie fotela kierowcy w BMW Serii 1 wymaga dopłaty 2810 zł i w pakiecie ma pamięć ustawień, co jest niezastąpionym rozwiązaniem, jeśli współużytkujecie auto z kimś innym. W Scali "stołek w prądzie" wymaga dopłaty 1950 zł lub w wersji Style: 1700 zł.

Menu aplikacji w skodzie scali

Podgrzewane fotele przednie u Škody kosztują 1000 zł, jeśli nie wybieracie wersji Style, która ma je w standardzie. Tutaj w zestawie dostajemy jeszcze podgrzewanie dyszy spryskiwaczy. Ile będzie nas to kosztować w BMW? Podgrzewanie przednich foteli w Serii 1 wymaga dopłaty 1650 zł. To 650 zł więcej.

Elektrycznie składane lusterka zewnętrzne nie są dostępne w Scali w najniższym poziomie wyposażenia Active. W wyższych (Ambition, Style i Monte Carlo) kosztują one 850 zł. W BMW zapłacimy za to 1040 zł ekstra.

Ekran czujników parkowania w scali

Czujniki parkowania z przodu i z tyłu dostępne są w Scali od wyposażenia Ambition wzwyż. W Style są standardem. W Ambition i Monte Carlo wymagają dopłaty: 1350 zł. W BMW to standard tylko w M135i. Normalnie wymagają one dopłaty 2690 zł, chyba że wybierzecie pakiety Advantage, Sport Line, Luxury Line lub M Sport.

Automatyczne otwieranie i zamykanie klapy bagażnika – w BMW 1: 2070 zł, w Škodzie Scali: 1600 zł. W czeskim kompakcie nie dostaniemy tej opcji, jeśli wybierzemy najniższy poziom wyposażenia.

To może coś mniej użytecznego? Szklany dach panoramiczny w Serii 1 kosztuje 4540 zł. W Škodzie zapłacimy za to 3400 zł.

Czesi za system bezkluczykowy dla Scali oczekują 1650 zł. Jest to standard w wersji Style. Jednocześnie jest to rozwiązanie niedostępne na poziomie Active. W BMW dopłacimy za to rozwiązanie 2070 zł.

Wnętrze BMW Serii 1 (F40) - lepsze materiały, bardzo dobre audio Harman Kardon, bogatszy wachlarz funkcji

Oczywiście, jak wszyscy producenci, BMW i Škoda mają w swojej ofercie szereg pakietów, co sprawia, że mało kto kupuje to wszystko osobno. Czyni też ceny nieporównywalnymi, bo rzadko kiedy pakiety występują w takich samych konfiguracjach, szczególnie w przypadku Škody i BMW, które jednak celują w innych odbiorców.

Cena bazowa BMW Serii 1 to 106 400 zł. W tej kwocie dostaniemy 140-konny motor R3 1.5. Podobny wariant napędowy – 1.5 TSI o mocy 150 KM i poziom wyposażenia Ambition (podstawowy to Active, niedostępny z tym silnikiem), dostaniemy w Škodzie za 79 500 zł.

Skoda Scala

To porównanie cen z jednej strony nie odkrywa Ameryki: tak, marki premium są droższe. Z drugiej, doskonale pokazuje, że w tych 115 tys. zł za auto testowe, mieści się naprawdę dużo i jeśli nie oczekujemy aż takich fajerwerków w prowadzeniu, czy tak zaawansowanych funkcji i szerokiego wachlarza możliwości, jakie znajdują się w cenniku BMW (adaptacyjne zawieszenie, adaptacyjne reflektory LED, HUD, wykończenie wysokiej klasy materiałami, hot spot WiFi i wreszcie: piekielnie szybka wersja M135i), wcale nie musimy sięgać do producentów premium, żeby dostać dużo.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mitsubishi Lancer Sportback 1,6 - zabić w sobie Evo [test autokult.pl] Ford Edge 2,0 TDCI 210 KM AT Sport - zadziwiająco europejski Mini Countryman JCW & Mini Paceman JCW [test autokult.pl] Škoda Citigo 1,0 MPI Ambition – do widzenia! [test długodystansowy autokult.pl] Mazda 3 z silnikiem 2.0 Skyactiv-G pokazuje, że nie potrzeba 3 cylindrów i 8 biegów Mini Clubman Cooper S All4 – mini dla dorosłych Mercedes C200 CGI (W204) - ewolucja bez rewolucji [test autokult.pl] Honda CR-V 2,2 i-DTEC - mój numer 1 [pierwsza jazda autokult.pl] Nowa Honda CR-V (2015) 1.6 i-DTEC 160 AT9 - pierwsza jazda Honda Jazz 1.3 i-VTEC Comfort - test, opinia, spalanie, cena Peugeot 508 SW: samochód, w którym chciałbym się zakochać, lecz jest to trudne Seat Leon Cupra R [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Pierwsza jazda: Ferrari Roma to gran turismo na wielkie i szybkie podróże Škoda Scala - test długodystansowy. Czy jest warta kwoty jak za premium? Mercedes-AMG GT R to pierwsze od dawna auto sportowe, którego się bałem. W końcu! Test: Toyota Yaris 1.5 Hybrid Dynamic Force 116 KM - jest droga, ale warta swojej ceny Pierwsza jazda: Škoda Octavia iV, RS iV oraz e-TEC - Czesi idą z prądem Pierwsza jazda: Volkswagen ID.3 zaczyna coś nowego, ale najważniejsze dopiero przed nami Test: Fiat 500 Hybrid - upływ czasu go omija, a nowy silnik to duża zaleta Pierwsza jazda: Citroën C3 po liftingu. Zmian jest mało, liczy się indywidualizacja Pierwsza jazda: nowa Kia Sorento ma zalety poprzedniczki i w końcu stała się hybrydą Test: Nissan Juke 1.0 DIG-T 117 KM - trendsetter wtapia się w tłum Porsche Panamera: pierwsza jazda odświeżonym modelem. Przykład doskonalenia Test: Audi e-tron Sportback 55 quattro - podejście do elektryka nr 2