Jeździłem Mercedesem Klasy S z przebiegiem 300 tys. km. To wciąż świetny samochód

W oczekiwaniu na siódmą generację Mercedesa Klasy S spędziłem kilka dni z dotychczasową odsłoną modelu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że egzemplarz, którym miałem okazję jeździć nie był samochodem prasowym, lecz intensywnie eksploatowaną sztuką z przebiegiem przekraczającym 300 tys. km.

Po 7 latach od rynkowego debiutu W222 wciąż wygląda świetnie.

Po 7 latach od rynkowego debiutu W222 wciąż wygląda świetnie. (fot. Aleksander Ruciński)

Mercedes-Benz Klasy S W222 zadebiutował w 2013 roku. W ciągu 7 lat powstały niezliczone ilości tekstów i filmów pozwalających bliżej zapoznać się z tym modelem. Testy przeprowadzano jednak zazwyczaj na nowych lub prawie nowych egzemplarzach prasowych, w przypadku których trudno ocenić, czy klient, który kupi Klasę S na lata, zrobi dobry interes.

Tak wygląda nowy Mercedes Klasy S W223. Zaskakuje przede wszystkim wnętrzem

Pierwsze fotografie praktycznie niezakamuflowanego egzemplarza nowej Klasy S pojawiły się w sieci. To przeciek, więc zdjęcia nie grzeszą jakością….

Dlatego też, gdy tylko pojawiła się okazja sprawdzenia, jak limuzyna ze Stuttgartu zniosła niemały przebieg 300 tys. km, postanowiłem z niej skorzystać. Wszystko po to, by przekonać się, ile blasku straciła najjaśniej świecąca gwiazda Mercedesa po 6 latach intensywnej eksploatacji i czy warto brać pod uwagę takie egzemplarze, przebierając w górnych segmentach rynku aut używanych.

Więcej niż samochód

Mercedes Klasy S to ikona, marka sama w sobie, wypracowywana i udoskonalana od 1972 roku do dziś. Każda generacja tego modelu wyznaczała technologiczne trendy, będąc przy okazji nośnikiem najnowocześniejszych rozwiązań. Mówi się, że jeśli chcesz wiedzieć, jak będzie wyposażone twoje auto za 10 lat, musisz dziś zajrzeć do Klasy S.

Jest w tym sporo prawdy. ABS, ASR, ESP, trzypunktowe pasy bezpieczeństwa z napinaczami, poduszki powietrzne, reflektory ksenonowe, aktywny tempomat, system bezkluczykowy, noktowizor czy system przygotowujący pasażerów do kolizji to tylko niektóre z licznych rozwiązań, które debiutowały w różnych generacjach Klasy S.

Nowy Mercedes Klasy S ma być "najbardziej innowacyjny". Najciekawsze wynalazki były jednak w poprzednikach

Chcesz się dowiedzieć, co będzie w Twoim aucie za 5–10 lat? Wystarczy, że spojrzysz na Mercedesa Klasy S. Zwykło się uważać, że to właśnie tam…

Wyposażenie, o jakim wielu kierowców może tylko marzyć oraz bardzo wysoki poziom zaawansowania technicznego to cechy, dzięki którym limuzyna Mercedesa zawsze stawiana była w roli motoryzacyjnego wzorca i nad-samochodu nierzadko określanego najlepszym autem na świecie.

Czy dziś, w schyłkowym okresie dla obecnej generacji, za kierownicą egzemplarza, który ma za sobą zdwojony przebieg "idealnego passata TDI po Niemcu" nadal można poczuć tę magię i zrozumieć fenomen Klasy S?

Zobacz również: Nowy Ford Focus RS (2016) - test

Pierwsze wrażenie – ideał

W pierwszym momencie zwróciłem uwagę na piękny, błyszczący lakier i wnętrze, które poza delikatnymi przybrudzeniami wyglądało jak nowe. Dziwne, bo to rocznik 2014. Rzut oka na licznik i myśl: "30 tysięcy km, więc nie ma co się dziwić… ale, zaraz — tam jest jeszcze jedno zero!" Właśnie wtedy narodził się pomysł na ten tekst. Chciałem bliżej poznać samochód, który wydał mi się prawie nową klasą s, choć stan licznika w ogóle na to nie wskazywał.

Materiały wykończeniowe są świetne, wykończenie nieco gorsze.

Materiały – głównie drewno, skóra i aluminium świetnie zniosły próbę czasu, co nie powinno dziwić. W końcu to flagowy mercedes. Szkoda, że montaż nie jest już tak idealny. W222 sprzed liftingu skrzypi, szczególnie w okolicy tunelu środkowego. Pomniejsze wpadki zdarzały się nawet w praktycznie nowych egzemplarzach testowych i to nie tylko w tym modelu, ale i np. w AMG GT. Cóż, Niemcy najwyraźniej mieli wtedy słabszy okres. Poza tym fakt, że prezentowana sztuka okrążyła kulę ziemską już 7,5 raza, z pewnością uwydatnił ewentualne niedoróbki.

Warto jednak zauważyć, że każdy z elementów przebogatego wyposażenia działa – regulacja foteli, pompowane boczki, system Night Vision, zestaw kamer, czujniki parkowania, wszystkie elektryczne silniczki stworzone po to, by kierowca i pasażerowie zbytnio się nie przemęczali. Po 6 latach i 300 tys. km wszystko to jest całkowicie sprawne, a jakością pracy i łatwością obsługi nadal przebija wielu młodszych konkurentów.

Jeździ dokładnie tak, jak powinien

Trzylitrowy diesel, 7-stopniowy automat, napęd na tył i 258 KM w serii podkręcone nieco na zlecenie właściciela przy pomocy chiptuningu. Jak to jeździ? Nieangażująco – to chyba najlepsze określenie. Wsiadasz za kierownicę i nigdzie się nie spieszysz. Miękko zestrojone podwozie, które mimo 20 – calowych kół pracuje kulturalnie, nieco leniwa skrzynia, która zmienia biegi właściwie niezauważalnie, i dopracowane wyciszenie sprawiają, że za kierownicą można odpocząć.

W222 był też dostępny w wersji z większym rozstawem osi.

Podobne opinie wygłaszali moi koledzy, którzy jeździli praktycznie nowymi testówkami kilka ładnych lat temu. Przebieg nic w tej kwestii nie zmienił. Owszem, czasem coś lekko zaskrzypi, zdradzając, że konstrukcja ma za sobą wiele kilometrów, lecz w kabinie nadal zaskakująco łatwo się zrelaksować, szczególnie w dłuższej trasie.

Sprint do setki w około 7 sekund to więcej niż wystarczająca wartość dla auta o takim charakterze, a jeżdżąc zgodnie z przepisami, spalanie nie powinno przekroczyć 9 l/100 km. Całkiem nieźle, jak na wóz o masie własnej wynoszącej co najmniej 1945 kg.

To nie są tanie rzeczy

Klasa S jest jednym z tych aut, w przypadku których rozmawianie o pieniądzach nie ma większego sensu. Jeśli musisz liczyć, raczej nie jest to samochód dla ciebie. Auto, za które w 2014 roku trzeba było zapłacić nie mniej niż 370 tys. zł, nie może być tanie w eksploatacji. Owszem, w ogłoszeniach nie brakuje używanych egzemplarzy w cenie dobrze wyposażonego, nowego kompaktu, ale trudno nazwać to okazją.

Taki wynik w stosunkowo młodym, luksusowym aucie zasługuje na uznanie.

Opisywana Klasa S jest tego najlepszym przykładem. Obyło się bez poważniejszych awarii, lecz w przypadku auta tego segmentu nawet drobnostki przekładają się na ekstremalnie wysokie wydatki. Przykład? Awaria jednego z czujników oleju poskutkowała koniecznością wyjęcia całego silnika. Koszt? Około 7 tysięcy złotych. Niedawno trzeba było też wymienić dwa wentylatory chłodnicy.

Powracającym problemem, z którym boryka się właściciel, jest błąd czujnika DPF — pojawia się on po ostrzejszej jeździe w trybie Sport. To najprawdopodobniej wynik chiptuningu, dlatego w planach jest powrót do seryjnego oprogramowania. Poza tymi bolączkami auto nadal jednak wygląda i jeździ, jak przystało na Klasę S, z każdym dniem nakręcając kolejne kilometry.

300 tys. km to przebieg, z którym powinno poradzić sobie większość samochodów, niekoniecznie segmentu premium. Z drugiej jednak strony w powszechnej opinii współczesne auta nie są już tak trwałe jak ich poprzednicy. Warto jednak zauważyć, że klienci wcale tego nie oczekują, zmieniając auta częściej i jeżdżąc nimi mniej.

Wątpliwe więc by ktokolwiek próbował zrobić tym egzemplarzem więcej niż pół miliona kilometrów, ale sądząc po tym, jak zniósł on ponad połowę tego przebiegu, jestem skłonny uwierzyć, że nawet z takim wynikiem Klasa S nadal będzie jeździć i wyglądać naprawdę godnie, wciąż budząc podziw wśród kierowcy, pasażerów i przechodniów.

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Grand C-Max 1.6 TDCi Titanium - Twój najlepszy przyjaciel [test autokult.pl] Škoda Octavia III Combi 1,8 TSI 4x4 DSG - test Plug-in w wydaniu BMW. Test hybrydowej Serii 5 Volkswagen Golf VII GTD DSG - test Audi A1 Sportback 1,4 TFSI Ambition - testosteron w pigułce [test autokult.pl] Pojedynek hybrydowych crossoverów z Dalekiego Wschodu: Kia Niro vs Toyota C-HR Test Porsche Taycana Turbo: elektryk na najbardziej pokręconej drodze w Polsce Ford S-Max 1.5 EcoBoost Titanium - test, opinia, spalanie, cena Skoda Yeti Outdoor Tour 4x4 2,0 TDI: szorstki typ SsangYong Rexton 2.0 Diesel AT5 4WD - test, opinia, spalanie, cena Ford Focus Sedan 1,6 EcoBoost 182 KM Titanium - dylemat [test autokult.pl] Test: Dacia Duster na LPG - najtańszy SUV nie tylko w zakupie, ale i utrzymaniu

Popularne w tym tygodniu:

Test: Suzuki Swace – po co walczyć, jeśli można się przyłączyć Test: Mazda 3 Sedan – dlaczego japoński kompakt zawsze wywołuje takie poruszenie? Test: Alfa Romeo Stelvio Veloce - uwielbiam, tylko nie z dieslem Pierwsza jazda: Dacia Sandero TCe 100 LPG - optymalne auto w rozsądnej cenie Test: Toyota GR Yaris - odpowiedzi na 20 pytań, które chcesz zadać Test: Renault Kadjar nie może się przebić. Powód wydaje się oczywisty RAM 1500 z LPG - sprawdzałem dla was dziwne rzeczy Jaki wpływ na zużycie paliwa mają tryby jazdy w dieslu Volkswagena z DSG? Porównanie: Lexus ES 300h vs Mercedes-Benz E 300 de - luksus za kropelkę Test: McLaren 675 LT z 2015 roku dla swoich twórców już jest klasykiem. Tyle że z karbonu i tytanu Test: Porsche Macan GTS - złamie nawet najbardziej zagorzałych przeciwników sportowych SUV-ów Test: Volkswagen Touareg 3.0 TDI pokazuje hybrydom, gdzie ich miejsce