BMW 640i (F12) Cabriolet - test

Oto niemiecki szlachcic z rodziny z tradycjami. Ma klasę, lubi przepych i przyciąga uwagę gdziekolwiek się nie pojawi. Kobiety go uwielbiają i nie spuszczają z niego wzroku gdy zjawia się na mieście. Mało kto jednak wie, że przedstawia się fałszywym imieniem, a gdy nikt nie patrzy odbija mu palma i robi wokół siebie mnóstwo hałasu. Oto on: BMW 640i Cabriolet.

fot. Mariusz Zmysłowski

Ten artykuł ma 2 strony:

BMW 640i (F12) Cabriolet — test

Tej maszynie nie sposób odmówić klasy. Jest jak potężny okręt sunący między mniejszymi, nic nieznaczącymi stateczkami. Takie wrażenie można odnieść, gdy zasiadamy za sterami BMW 640i z otwartym nadwoziem. Składa się na to wiele czynników. Po pierwsze: długa maska i optycznie rozciągnięte nadwozie czynią ten kabriolet naprawdę potężnym, bez względu na to czy oglądamy go od wewnątrz, czy od zewnątrz.

Druga sprawa to komfort jaki zapewnia. Świetne zawieszenie i duży rozstaw osi gwarantują, że nawet na wyboistej drodze Szóstka będzie sunęła gładko niczym ogromny statek rozcinający drobne fale na oceanie.

Nadwozie jest tylko delikatnie pocięte przetłoczeniami. Byłoby jeszcze bardziej gładkie, gdyby nie pakiet M. To on dodaje do tej spokojnej niemieckiej mikstury nieco pieprzu. Gdyby nie on, całe auto byłoby takie, jak jego wnętrze. Tutaj jest wyjątkowo klasycznie. Jasna skóra i kremowe dywaniki (niezbyt praktyczne), w połączeniu ze stylowym, ciemnym drewnem i obszytą mięsistą skórą deską rozdzielczą czynią ten egzemplarz Serii 6 samochodem bardzo szykownym.

Nie rozumiem jedynie dlaczego w tak klasycznie i statecznie wyglądającym wnętrzu BMW zastosowało elektroniczne zegary. Taki samochód powinien być wyposażony w prawdziwe wskazówki na prawdziwych cyferblatach. Inaczej po zgaszeniu silnika czegoś tu brakuje. Wnętrze bez zegarów wygląda trochę jak Audrey Hepburn z wybitym zębem – niby doskonale i z klasą, ale coś tu ewidentnie wadzi.

Odłóżmy jednak problemy natury estetycznej na bok. Szóstka doskonale broni się wcześniej wspomnianym komfortem. Zapewniają go do spółki z zawieszeniem znakomite fotele. Jazda w nich to czysta przyjemność, czy to w fotelu pasażera, czy za kierownicą. Trzymają optymalnie – nie narzucając się swoją obecnością, ale pomagając utrzymać ciało w ryzach, kiedy jest to konieczne.

Zobacz również: Nowy Opel Zafira (2016) - test Autokult.pl - Samochód Miesiąca

Wcześniej wspomniałem, że ten niemiecki arystokrata przedstawia się fałszywym imieniem. 640i to takie malutkie, niewinne kłamstewko, które BMW przemyciło w swoim katalogu. Inne auta z tą jednostką opisywane są symbolem z końcówką 35, na przykład M235i, które chociaż ma niższy symbol, z tego samego silnika dostarcza więcej mocy. Oczywiście, ponieważ silnik ten oznaczany jest przez dopisek 35 lub 40, moc generuje… z pojemności wynoszącej 3 litry.

Nazewnictwo to jednak drobny szczegół, o którym szybko zapominamy, bo pod maską mamy rzędową szóstkę rozwijającą 320 KM. Po kilku dniach jazdy tym samochodem każdy prawdopodobnie dochodzi do wniosku, że ma w nosie nomenklaturę.

3-litrowy silnik w połączeniu z 8-biegowym automatem kapitalnie sprawdza się przy kulturalnej jeździe. 6 cylindrów powoli generuje moc niezbędną do rozpędzania się spokojnym tempem. Nie narzuca się, nie hałasuje, nie domaga się deptania po pedale gazu. Ten silnik jest równie stonowany co cały samochód, w którym został zaszyty. Jazda z opuszczonym dachem to czysta przyjemność. Wiatr tylko delikatnie powiewa nad naszymi głowami, a przyspieszaniu akompaniuje cichy pomruk. Na słoneczne, letnie popołudnie to ideał. Jeśli dokupimy jeszcze siateczkowy wiatrochron wnętrze będzie ostoją spokoju nawet przy prędkościach dochodzących do okolic 90 km/h. Do czasu.

Do czasu, kiedy postanowisz wcisnąć prawy pedał tak mocno, że prawie przebijesz się butem przez podłogę. Na dodatek zanim to zrobiłeś wyłączyłeś kontrolę trakcji. Zupełnie niechcący. Nagle okręt zamienia się w wyścigową motorówkę. To niewiarygodne jak inne jest oblicze Serii 6 z 3-litrowym silnikiem benzynowym, kiedy zmusimy ją do przeniesienia na tylne koła maksimum mocy. Gdy pełna stajnia 320 koni mechanicznych trafi na asfalt w ułamku sekundy zapominamy o stylowym drewienku, milutkiej w dotyku skórze nappa i bardziej skupiamy się na tym jaki agregat drzemie pod długą maską.

Świetny układ kierowniczy pozwala sprawnie kontrolować ten blisko 2-tonowy jacht, przynajmniej do momentu, w którym nasza ułańska fantazja poniesie nas o jeden ruch za daleko. Kiedy tutaj popełnimy błąd, duża masa auta nie wybaczy.

Zawieszenie znosi takie tortury z godnością. Stara się trzymać w ryzach Szóstkę nawet przy bardzo szybkiej jeździe i robi to zaskakująco skutecznie. Mimo wszystko masę 640i da się poczuć i nie uratuje nas nawet najlepsze zawieszenie i najlepsze hamulce, które również oferują dużo jak na prawie dwie tony.

Seria 6 z 3-litrowym motorem benzynowym jest w stanie dostarczyć mnóstwo wrażeń, ale nie za darmo. Spalanie w mieście przy normalnej jeździe to około 15 l/100 km. Trasa przynosi spalanie o około 5 l mniejsze.

O ile z takim zużyciem paliwa można się pogodzić, bo w końcu dysponujemy 3-litrowym silnikiem, a nie litrowym, turbodoładowanym malcem, to są wady, które trudno wybaczyć tak dużej maszynie. To przede wszystkim ilość miejsca na tylnej kanapie. Szóstka jest z jednej strony wielkim samochodem, ale z drugiej wcale nie zapewnia ogromu przestrzeni dla pasażerów. Owszem, dwie osoby z przodu jadą po królewsku, ale z tyłu nikt nie będzie chciał wybrać się z nami w daleką podróż po Europie.

Kolejny problem to bagażnik. Z jego rozmiarami musi się pogodzić każdy właściciel kabrioletu. Złożony dach zajmuje dużo miejsca i z tym problemem trzeba sobie jakoś radzić. W 640i Cabrio przestrzeń bagażowa ma 300 l, jeśli nadwozie jest zamknięte i 350 l z podniesionym dachem. Zmieścimy tu trochę bagaży, ale różowo nie jest.

Według cennika przedstawionego przez BMW Seria 6 startuje od 400 tys. zł. Nasz egzemplarz testowy został dodatkowo wyposażony w opcje o wartości ponad 160 tys. zł. Tym sposobem suma pod kreską wyniosła dokładnie 561 292 zł. To dużo, ale taki samochód swoje musi kosztować. Pytanie tylko czy powinniśmy musieć dopłacać za takie dodatki jak kamera cofania, kontrastowe szwy i delikatne podświetlenie wnętrza w samochodzie za minimum 400 tys. zł.

PLUSY:

Atrakcyjny wygląd
Znakomity, uniwersalny silnik
Komfort na wysokim poziomie…
…również w trakcie jazdy z otwartym dachem
Bardzo dobre zawieszenie

MINUSY:

Mało miejsca z tyłu
Ceny niektórych dodatków

Ogólna ocena samochodu: 8/10

BMW 640i (F12) Cabriolet — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowe Audi TT 2,0 TFSI quattro S tronic - pierwsza jazda Lancia Ypsilon S 1,2 Momo Design - test Nowa Toyota Yaris 1,33 Dynamic - test Dacia Sandero Stepway 1,5 dCi Laureate - test Nowy Seat Leon Cupra 280 DSG - test Mercedes-Benz Klasy C 250 BlueTEC AMG - test Peugeot 208 1,2 PureTech Active "Bez barier" - test Škoda Roomster Noire 1.2 TSI - test Mercedes-Benz Vito Furgon 116 CDI 4x4 AT - test Volvo V60 Plug-In Hybrid Summum - test Dacia Dokker Laureate 1,5 dCi 90 – test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test długodystansowy Nissan Pulsar 1,2 DIG-T i Nissan X-Trail 1,6 dCi - pierwsze jazdy Nowy Ford Focus 1,5 EcoBoost & 1,5 TDCi facelifting – pierwsza jazda Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible - test Opel Adam Rocks 1,0 Turbo - pierwsza jazda Mio MiVue 568 Touch - test wideorejestratora Renault Twingo 0,9 TCe 90 Edition One - pierwsza jazda Królowie miasta - wszystko o parkourze i trochę o motoryzacji [wywiad] Hyundai Grand Santa Fe 2,2 CRDi Platinum - test Volkswagen Scirocco 2,0 TSI Perfectline R-Style – pierwsza jazda Hyundai Genesis 3,8 V6 - test Nissan Juke 1,2 DIG-T Acenta - test Citroën C4 Cactus 1,2 PureTech 82 – pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Fabia Combi w wersji Drive: czy zachęca do jazdy? Ford Fiesta 1.0 EcoBoost: miejskie auto, którym chce się jechać w trasę