Sprawdź samochód online przed zakupem. Nowe narzędzie już dostępne.

Żuchowski: Rolls-Royce zbuduje auto według pomysłu klienta. Pora zabrać milionerom kredki (Opinia)

Wyciek rysunków patentowych pozwolił nam dowiedzieć się, jak będzie wyglądał model Rolls-Royce'a, który ma być zbudowany tylko w jednym egzemplarzu dla pewnego bardzo bogatego klienta. Na razie nie wiemy o tym aucie nic poza tym, jak ma wyglądać. Podobne projekty zawsze wyglądają dziwacznie i nie inaczej jest i tym razem.

Rolls-Royce Ghost i Rolls-Royce Boattail (2021)

Rolls-Royce Ghost i Rolls-Royce Boattail (2021) (mat. prasowe/Ministerio da Economia/Instituto Nacional da Propriedade Industrial)

Współczesność przynosi nam wiele zła i niebezpieczeństw. Są na przykład gwiazdy i celebryci, którym wydaje się, że na wszystkim się znają. Dziś o skomplikowanych kwestiach medycznych z przekonaniem wypowiadają się niektórzy aktorzy, zawiłości legislacji regulującej skład Sądu Najwyższego tłumaczą piosenkarze, a politykę międzynarodową komentują z pełnym przekonaniem osoby, które nie mają o niej zielonego pojęcia.

Tak samo jest w motoryzacji. Już od ponad 10 lat niektórzy producenci samochodów oferują programy, by ci najbardziej wpływowi (czytaj: najbogatsi) klienci mogli sobie nie tylko dobrać kolor tapicerki czy pasków na nadwoziu, ale stworzyć — wedle własnego uznania — właściwie cały samochód. Niestety, taka możliwość wzbudza w tych bogaczach złudne przeświadczenie, że znają się na tworzeniu aut.

Bugatti La Voiture Noire (2019) (fot. Bugatti)

Są powody, dla których w działach designu producentów samochodów pracują duże zespoły stylistów z odpowiednim wykształceniem i wieloletnim doświadczeniem. Stworzenie estetycznego i funkcjonalnego auta to trudne zadanie. Ostateczny efekt wymaga starcia się różnych opinii i kompromisów. Tymczasem produkowane w pojedynczych egzemplarzach supersamochody nie są obarczone takimi ograniczeniami. Mają w końcu spełnić tylko ambicje jednej osoby. I niestety, najczęściej jest to ktoś o mało wyszukanym guście i dużej potrzebie zwrócenia na siebie uwagi.

W efekcie, w ostatnich latach powstało już całkiem sporo nie tylko okropnie drogich, ale po prostu okropnych aut marzeń. Przodują w tym naturalnie producenci samochodów egzotycznych pokroju Ferrari i Lamborghini. Paru osobom nie wystarczyły piękne i stylowe modele, tj. 812 Superfast czy Huracan, więc zleciły stworzenie takich wynalazków jak P540 Superfast Aperta czy Veneno.

Ferrari P540 SuperFast Aperta (2009) (fot. Ferrari)

Najdroższy nowy samochód w historii motoryzacji, zbudowany za niebotyczne 18,7 mln dolarów - Bugatti La Voiture Noire - swoim wyglądem bardziej niż uznanie wzbudza politowanie. Z felgami namalowanymi farbą na oponach i 6 rurami wydechowymi wygląda jak dzieło 6-latka.

Mam podejrzenie, że sami producenci najczęściej wcale nie są zadowoleni z efektów współpracy z takimi klientami i nie chwalą się przesadnie owocami wspólnych wysiłków. W końcu na przykład Ferrari nigdy oficjalnie nie poinformowało o powstaniu SP FFX. Gdybym był na miejscu Włochów, też bym o tym nie mówił. McLaren z kolei zbudował jedno auto na zlecenie klienta, X-1, ale wyszło tak fatalnie, że marka już nigdy później nie popełniła tego błędu.

Zobacz również: Tadeusz Jelec o pierwszym elektrycznym aucie polskiej produkcji

McLaren X-1 (2012) (fot. McLaren)

Rolls-Royce naturalnie ma długie tradycje w spełnianiu pretensjonalnych życzeń klientów. W końcu kto ma je spełniać, jeśli nie właśnie ta marka. Jednak takie działanie to stąpanie po kruchym lodzie, o czym mogliśmy przekonać się 3 lata temu, gdy swoją premierę miał model Sweptail. Jego zleceniodawca miał tylko jeden cel: zbudować najdroższy samochód na świecie. I udało mu się — był najdroższy do czasu pojawienia się wspomnianego wcześniej Bugatti. Jednak żeby na rachunku znalazła się kwota 13 mln dolarów, potrzeba było wielu drogich materiałów i wymyślnych rozwiązań. Efektem jest całkiem przeładowany, niespójny projekt, który jest odwrotnością tego, o co chodzi w dystyngowanej elegancji tej marki.

W przypadku nowego one-offa, który przedostał się do mediów przez wyciek dokumentacji brazylijskiego urzędu patentowego (stamtąd zapewne wyszło zlecenie do Goodwood), sytuacja jest identyczna. Czego tu nie ma?! Zawieszone w powietrzu słupki D. Mnogość linii i materiałów, spośród których wybija się przede wszystkim solidna dawka drewna tekowego. Choć grafiki nie mają kolorów, oczyma wyobraźni już widzę to morze chromu, w którym skąpane są wszystkie zakamarki i krawędzie.

Rolls-Royce Boattail (2021) (fot. Ministerio da Economia/Instituto Nacional da Propriedade Industrial)

Nie mogę sobie za to wyobrazić miejsca, w którym ten samochód wyglądałby odpowiednio. Nawet w Brazylii. Projekt ten wygląda jak samochodowy odpowiednik garnituru ze skóry lamparta. Garnitury są drogie i eleganckie, skóra lamparta jest droga i elegancka, ale połączenie jednego z drugim jest jednak skazane na porażkę.

Z autami zbudowanymi na zlecenie osób, które mają pieniądze, a nie do końca znają się na motoryzacji, a w dodatku nie mają gustu, jest jeszcze jeden problem: to nadal tylko samochody, które kiedyś być może będzie trzeba sprzedać. A wtedy trzeba będzie wymyślić sposób, w jaki pozbyć się przeszyć na fotelach ze swoimi inicjałami i tabliczek na progach drzwi z adnotacją o zleceniodawcy auta. Najbogatsi tego świata poczują się jak pechowcy, którzy wytatuowali imię swojej ukochanej na ramieniu, ale potem się okazało, że nie jest to ta jedyna i trzeba zmienić Joannę lub Mariolę na jakieś motywacyjne hasło czy innego "tribala".

Rolls-Royce Boattail (2021) (fot. Ministerio da Economia/Instituto Nacional da Propriedade Industrial)

Być może jeszcze większym wyzwaniem będzie, mimo wszystko, znalezienie kogoś, komu taki wytwór przypadnie do gustu. Widzicie, przed Sweptailem Rolls-Royce zbudował już kiedyś jedno auto na zamówienie. Właściwie dla Rolls-Royce'a zrobiło to słynne włoskie studio Pininfarina. W 2008 roku ich atelier opuścił jedyny w swoim rodzaju model Hyperion. 3 lata później trafił on na sprzedaż w Dubaju i od 9 lat nie może znaleźć nabywcy. Nawet jeśli obecnie właściciel żąda za niego mniej niż połowę z tego, co wydał na jego zlecenie.

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Felietony:

Zróbmy sobie nową aferę spalinową Jazda na zderzaku i bezmyślne przelewanie się po pasach ruchu, czyli dlaczego nie lubię polskich autostrad Drogi stają się terenem łowieckim. Wyłudzenia z OC rosną i będą rosły Napęd na cztery koła to rak, który toczy rajdy Kontrowersyjny przekaz od autostopowiczki? "Gdyby kobiety były kobietami, jeździłyby za darmo" Ekolodzy nie chcą rajdu zabytkowych aut w Krakowie. Twierdzą, że jest niebezpieczny Sportowe auta coraz rzadziej z RWD. Granica mocy to ok. 600 KM, choć fachowcy niżej zawieszają poprzeczkę Przywileje dla aut elektrycznych to żart. Korzystałem z nich i wiem, że nikogo nie przekonają Cudów nie ma. Kubica jest na końcu stawki, ale gdzie ma być? Dodge Challenger SRT Demon - powinni tego zabronić! Żuchowski: Następcy BMW i8 nie będzie. Po koronawirusie europejski rynek będzie smutniejszy (opinia) To najgłupszy test samochodu, jaki przeprowadzisz. Wynik z góry jest przesądzony

Popularne w tym tygodniu:

Lubczański: Obowiązkowe OC dla rowerów? Po wyczynie tego pana jestem jak najbardziej za (Opinia)