Sprawdź samochód online przed zakupem. Nowe narzędzie już dostępne.
Suzuki Ignis po liftingu. Poznamy go po nowym grillu nawiązującym do Jeepa.

Suzuki Ignis po liftingu. Poznamy go po nowym grillu nawiązującym do Jeepa. (fot. Mateusz Lubczański)

Test: Suzuki Ignis Hybrid 4WD - czym naprawdę jest ten maluch?

Wydaje mi się, że Suzuki Ignis dalej cierpi na kryzys tożsamości. Czy chce być modnym dodatkiem zwracającym uwagę na ulicy? Czy też może mikroSUV-em, który ma napęd na cztery koła? A może autem miejskim, które wjedzie wszędzie? Ignis sprawdza się dobrze tylko w jednej z tych ról.

Suzuki Ignis Hybrid 1.2 DualJet 4WD — test, opinia

Jeden z najbardziej wyróżniających się wozów na rynku przeszedł facelifting. W samej operacji nie ma jednak nic zaskakującego. Zmodyfikowano grill, który teraz przypomina ten stosowany w Jeepach. Zainstalowano zderzaki, które — dzięki srebrnym dodatkom — mają nawiązywać do SUV-ów. Dorzucono do oferty kilka kolorów więcej. Zdecydowano się też na napęd hybrydowy — choć to za dużo powiedziane.

Suzuki Ignis po liftingu

Do wolnossącego silnika 1.2 DualJet dorzucono układ miękkiej hybrydy, czyli małego silnika elektrycznego, który może wspomóc jednostkę spalinową (teraz z podwójnym wtryskiem i zmiennymi fazami rozrządu) podczas gwałtownego przyspieszania. Ma 50 Nm i opiera się na baterii litowo-jonowej, której pojemność zwiększono z 3 do 10 Ah. Jego działanie ma bardziej wymiar psychologiczny niż praktyczny. Z pewnością ma wpływ na mniejszą emisję dwutlenku węgla, więc spodoba się unijnym urzędnikom.

Jego działanie sygnalizowane jest zapaleniem się małej ikonki, a ładowanie akumulatorów odbywa podczas hamowania silnikiem. Tak się składa, że i tak robię to stosunkowo często, ale w przypadku jazdy Ignisem starałem się robić to jeszcze częściej. W mieście owocowało to spalaniem na poziomie 5,1 l na 100 km. Nawet dynamiczna jazda nie podniesie tego wyniku. W trasie trzeba się liczyć z 7 l, ale to już przy prędkościach typowo autostradowych.

Podejrzewam, że Ignis mógłby być jeszcze bardziej oszczędny, lecz mój egzemplarz był wyposażony w napęd 4×4. Po co? Trudno mi wyjaśnić obecność takiej wersji w ofercie, lecz tak jak już wspominałem, uważam, że Ignis ma mały kryzys tożsamości. Jego prześwit to 180 mm (czyli więcej niż np. w Fiacie Panda 4×4), lecz konstrukcja przedniego zderzaka i dokładki zniweczy nasze próby w terenie. Można wyciągnąć wniosek, że napęd na cztery koła pomaga przy dynamicznych startach, ale auto przyspiesza do setki w 12,8 s, więc o dużej dynamice raczej nie ma co mówić (a i tak jest to wolniej niż w przypadu "ośki").

Suzuki Ignis - wnętrze

Suzuki Ignis punktuje za to wielkością i średnicą zawracania (poniżej 10 m), przez co parkowanie i wciskanie się w niedostępne miejsca miasta jest naprawdę proste i przyjemne. Wydaje się, że Ignis wjedzie wszędzie.

Zobacz również: Mateusz kontra Mateusz: mierzymy Volvo XC90 z Land Roverem Discovery

Podoba mi się to, że — pomimo swojej niskiej masy (dużo poniżej tony) - Ignis pewnie zachowuje się nawet na autostradzie. Nie ma poczucia, że zaraz zostaniemy zdmuchnięci na inny pas, Suzuki zachowuje się pewnie i tak też się prowadzi. Wspomaganie jest przyjemnie mechaniczne. Jest jednak jeden punkt, na który warto zwrócić uwagę – hamulce wystarczą do miasta, lecz wymagają nieco mocniejszego wciśnięcia pedału. Podkreślę, nie są słabe (hamowanie awaryjne Ignis wykonuje bez problemu), lecz nie spodziewajcie się po nich, że wytrzymają sportową jazdę.

Demonem mocy nie jest, ale jest prosty i w praktyce bezawaryjny

Wnętrze Ignisa jest proste, ale — jak to bywa w przypadku marek japońskich — sprawia wrażenie niezniszczalnego. Komputer pokładowy sterowany jest przez specjalne przyciski po lewej stronie kierownicy. Wszystko jest proste i czytelne. Oprócz systemu multimedialnego.

To zestaw przeniesiony z chociażby Vitary i wiem, że same założenia stojące za tym projektem były bardzo w porządku. Niestety, usunięcie pokrętła głośności (dlaczego?!) na rzecz płytki reagującej na dotyk oraz zmniejszenie przycisków na ekranie skutkuje niepotrzebną frustracją. Dodatkowo, system nie pamiętał, że podłączałem telefon przez Android Auto, wymuszając włączenie aplikacji Mirrorlink, a co za tym idzie, zawieszając mojego Samsunga. Jak się dowiedziałem, na iOS wszystko działa, ale dla mnie było to marne pocieszenie.

Jeszcze słówko o bagażniku: ma 267 l, czyli wystarczy na małe zakupy lub 1,5 walizki kabinowej. Co ciekawe, tylna kanapa jest przesuwana, więc można wrzucić coś więcej do tyłu, lecz wystarczy przesunięcie o centymetr, by pasażerowie z drugiego rzędu mogli narzekać na miejsce na kolana (przy kierowcy 180 cm). Plusem jest wygodna pozycja na kanapie. Trzeba więc wybierać – albo zakupy, albo pasażerowie.

Kanapę można przesunąć o kilka cm.

Egzemplarz na zdjęciach wyceniony jest na 75 900 zł, lecz od razu mówię, że można zrezygnować z napędu na cztery koła i lądujemy na poziomie 56 900 – 61 900 zł (ze skrzynią manualną). Tutaj już mam problem z wykorzystaniem Ignisa. Jeśli ma być to auto do miasta, Fiat Panda wydaje się być bardzo mocnym konkurentem w tym budżecie. Podobnie jest z nowym Hyundaiem i10. Jeśli koniecznie potrzebujemy czegoś na szutry (bo np. dojazd na działkę jest utrudniony), Panda 4×4 jest już droższa, ale ma większe możliwości w terenie.

Moja opinia o Suzuki Ignis z układem miękkiej hybrydy

Mateusz Lubczański

Ignis to auto, które próbuje być wszystkim, lecz sprawdza się idealnie w mieście i to w takim scenariuszu użytkowania pokaże swoje plusy. Oczywiście znajdą się osoby narzekające na stylistykę, ale pod względem zwrotności czy zużycia paliwa Ignis jest w czołówce aut miejskich. Przynajmniej na razie. Konkurencja - jak np. Hyundai i10 – jest naprawdę mocna.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Zwrotność i pewność prowadzenia
  • Prosta konstrukcja
  • Charakterystyczny styl…

Minusy:

  • .. który nie każdemu przypadnie do gustu
  • Hamulce mogą nie podołać ostrzejszej jeździe
  • Multimedia, choć dobrze, że są.
Suzuki Ignis 1.2 4WD Hybrid — dane techniczne (2020)
Pojemność silnika 1197 cm³   
Rodzaj paliwa Benzyna  
Moc maksymalna: 83 KM przy 6000obr./min  
Moment maksymalny: 107 Nm przy 2800 obr./min  
Pojemność bagaznika: 267 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 12,8 s -
Prędkość maksymalna: 165 km/h -
Zużycie paliwa (miasto): 5,5–5,7 l/100 km 5,1 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 6,5 l/100 km 7 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 5,4–5,6 l/100 km 5,5 l/100 km

Zobacz pełne dane techniczne Suzuki Ignis na AutoCentrum.pl

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Volkswagen Golf VII 2,0 TDI DSG Highline - nowy? [test autokult.pl] Gran turismo nowej generacji - Porsche Panamera z bliska przed premierą Porsche Cayenne Turbo S E-Hybrid: pierwsza jazda hybrydowym superSUV-em Alfa Romeo MiTo 1,4 TB TCT S&S Distinctive Q2 - trzeba mieć fantazję, dziadku [test autokult.pl] Mercedes-Benz SL500 Edition1 - orgazmotron [test autokult.pl] Škoda Octavia III 1,8 TSI DSG & 2,0 TDI MT Elegance - nowa era Octavii [pierwsza jazda autokult.pl] Nowy Volkswagen Caddy czy Touran – kombivan czy minivan? Test: Aston Martin DB11 - czy film o 007 mógłby dziać się w Polsce? Citroën C5 2.0 HDI 160 Exclusive Hydroactive - niewątpliwie francuski [test autokult.pl] Fiat Tipo 1.3 MultiJet: mały diesel w dużym fiacie Ford Fiesta 1.0 EcoBoost Black Edition - test, opinia, spalanie, cena Seat Tarraco 2.0 EcoTSI: ostudzone emocje

Popularne w tym tygodniu:

Po co w Jeepie Cherokee 9. bieg, skoro się nie włącza? Sprawdziłem zużycie paliwa Test: Mercedes-AMG A 45 S (2020) kontra Audi R8 4.2 (2007) – wojna pokoleń Test: Mazda 3 z silnikiem Skyactiv-X 2.0 - 5 opinii, z którymi się nie zgadzam Audi RS6 Avant - wojna domowa. Model stracił pozycję lidera Renault Master 4x4 z napędem Oberaigner: twarda sztuka do pracy Pierwsza jazda: Seat Leon czwartej generacji - jeszcze więcej (zbędnej) elektroniki Test: Volkswagen Multivan 6.1 - chce być jak pradziadek. Bulli wysoko postawił poprzeczkę Pierwsza jazda: Mazda MX-30 to auto dla tych, którzy dobrze wiedzą, czego chcą Test: Citroën C5 Aircross 1.5 BlueHDI 130 - komfortowy, oszczędny i okaleczony przez księgowych Test: Volkswagen T-Roc R - Golf R w przebraniu? Nowe Audi A3 - nie ograniczajmy się! Fiat 500X Sport - efekt halo