Weź udział w badaniu preferencji polskich kierowców

"Lokomotywa ruszyła i pędzi do tej pory". Z kryzysu wyszli obronną ręką, choć nie wszyscy mieli tyle szczęścia

Choć epidemia koronawirusa wciąż trwa, luzowanie kolejnych obostrzeń pozwoliło w pewnym stopniu wrócić do "normalnego" trybu pracy branży usługowej. Sprawdziłem, jak radzi sobie warsztat, który odwiedziłem 4 miesiące wcześniej, gdy obostrzenia dopiero wchodziły w życie.

Choć wiele warsztatów wyszło z kryzysu obronną ręką, niektóre musiały zamknąć biznes

Choć wiele warsztatów wyszło z kryzysu obronną ręką, niektóre musiały zamknąć biznes (fot. Filip Buliński)

W połowie marca, gdy epidemia dopiero nabierała rozpędu, odwiedziłem Marka — mechanika i współwłaściciela rodzinnego warsztatu samochodowego pod Warszawą, aby poznać, jak pierwsze obostrzenia wpłynęły na pracę w warsztacie.

Jak sam przyznał, początki nie były łatwe – klientów ubyło, strach przed wirusem wymagał innej organizacji pracy, a w niektórych przypadkach konieczna była nawet odmowa przyjęcia auta do serwisu. Od tego czasu minęły 4 miesiące. Największe obostrzenia zostały już zdjęte, a życie powoli wraca do "normy", choć na nieco zmienionych zasadach. Chciałem sprawdzić, jak kryzys wpłynął na warsztatowy biznes i czy zostawił po sobie ślady.

Mniej zleceń, wcześniejszy odbiór auta i odmowa przyjęcia. Z powodu koronawirusa problem mają nie tylko producenci, ale także mechanicy

Zamykanie kolejnych fabryk ze względu na koronawirusa nie jest już niczym zaskakującym. W branży motoryzacyjnej jest jednak więcej gałęzi, które…

Filip Buliński: Cztery miesiące temu sytuacja nie wyglądała zbyt kolorowo. Jest lepiej?

Marek: Właściwie obecna sytuacja jest bez porównania lepsza, niż jak rozmawialiśmy ostatnim razem. Wtedy przecież nawet przez głowę przechodziła myśl, żeby czasowo zamknąć warsztat, ale nie pozwalały na to względy finansowe. Choć pewne ryzyko było, to patrząc na to z perspektywy czasu, kontynuowanie pracy na określonych zasadach opłaciło się.

F.B.: Ruch wrócił już do normy?

M.: Zdecydowanie. W połowie marca odczuliśmy przede wszystkim odpływ klientów, którzy przyjeżdżali do nas ze swoimi samochodami, którymi poruszali się na co dzień. Zostali głównie właściciele tzw. projektów i hobbystycznie użytkowanych aut. Teraz ta pierwsza grupa wróciła. I to właściwie ze zdwojoną siłą. Ruch nie tylko wrócił do normy, ale jest wręcz większy niż przed ogłoszeniem pandemii.

Mimo że wolne terminy w warsztacie są dopiero za ok. 3 tygodnie, chętnych nie brakuje

F.B.: Jak długo odczuwaliście wspomniany odpływ?

M.: Najmniejszy ruch zanotowaliśmy przez pierwsze 3 tygodnie. W tym samym czasie także sąsiednie warsztaty miały wyraźnie mniej klientów, a i hurtownie z częściami odczuły mniejsze zapotrzebowanie. Od połowy kwietnia sytuacja zaczęła się powoli odwracać – zainteresowani stopniowo zaczęli do nas wracać. W maju lokomotywa właściwie już ruszyła i pędzi do tej pory. Pracy jest tyle, że najbliższe wolne terminy mamy za 3 tygodnie, a chętnych i tak nie brakuje.

F.B.: A co ze względami bezpieczeństwa?

M.: Niestety, wraz ze zdjęciem kolejnych obostrzeń, klienci podchodzili do sprawy coraz bardziej lekceważąco. Jeszcze w kwietniu widać było pewnego rodzaju strach, ale od kilku tygodni można wręcz odnieść wrażenie, że problemu jakby nie ma. Tak jak na początku wszyscy trzymali się wspomnianych zasad, tak teraz często musimy upominać naszych gości, żeby np. nie wchodzili do budynku warsztatu.

Wraz ze zdjęciem kolejnych obostrzeń, w warsztacie konieczne było częstsze zwracanie uwagi klientom na względy bezpieczeństwa

M.: Owszem, zdarzają się osoby, które skrupulatnie trzymają się reguł, ale to raczej jednostkowe przypadki. Wciąż staramy się ograniczać kontakt do minimum czy dezynfekować poszczególne powierzchnie. U nas też co prawda ten pierwotny strach przed wirusem już minął, ale dalej staramy się zachować rozsądne podejście.

Zobacz również: ŠKODA ENYAQ IV - elektrykiem w trasę przez Polskę

F.B.: Czy można już mówić o końcu kryzysu w branży?

M.: Do pewnego stopnia tak, chociaż wiem, że nie wszyscy poradzili sobie z problemem. Niektóre mniejsze warsztaty musiały zamknąć biznes z powodu epidemii koronawirusa, a prawdopodobne jest, że niektórzy ich klienci przyszli teraz właśnie do nas, ale to tylko domysły. Na pewno jest lepiej, nie tylko pod kątem finansowym, ale i psychicznym. W końcu na początku całej tej sytuacji nie wiedzieliśmy, ile ona może potrwać. Większe obłożenie pozwala nam nieco bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość i mam nadzieję, że podobna sytuacja już się nie powtórzy.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Aktualności:

Rezvani Beast zapowiedziany przed produkcją Auta Kubicy i Hirvonena w Genewie [wideo] Nick Heidfeld znalazł pracę Ferrari 328 Casil Motors. Restomod, jakiego jeszcze nie było Elektryczny Arcspeed powalczy z Teslą Roadster? [wideo] Ile kosztuje odświeżony Citroen C3? Panek udostępnia samochody za darmo. Wystarczy, że mają służyć niesieniu pomocy Toyota podała termin ponownego otwarcia fabryk w Polsce Arrinera Hussarya - polski sportowiec dla polskiej drogówki Ode to Salt - Bonneville w zwolnionym tempie... zjawiskowe! Mercedes-Benz SLR McLaren Stirling Moss został wystawiony na sprzedaż Rekord na gazie - 318km/h!

Popularne w tym tygodniu:

Następca Lamborghini Aventadora dostanie silnik V12. To już pewne Ostatnie Bugatti Divo wyjechało z fabryki. Właściciel czekał na nie od lat Alpina póki co nie przewiduje elektryfikacji silników. Powód? "Bo nasi klienci dużo jeżdżą" Próg zwalniający na drodze rowerowej. Zainstalowano go w Sopocie Zasadę dwóch sekund musi znać każdy. Policja sprawdza kierowców, a mandat to 500 zł Jechał na rowerze drogą ekspresową. Zatrzymali go policjanci grupy Speed Rodzinny Samochód Roku Wirtualnej Polski 2021: Kia Sorento Drakoński mandat z wakacji. Za granicą pamiętaj o zakazie, którego u nas nie ma Kradli katalizatory metodą "na parawan". To był dopiero początek kłopotów Technologiczny Samochód Roku Wirtualnej Polski 2021: Mercedes-Benz Klasy S Nowa Škoda Fabia doczekała się polskich cen. Usiądź, nim zobaczysz, ile kosztuje Mercedes ogłasza radykalny plan: nowe modele od 2025 r. tylko na prąd, koniec spalinowych w 2030!