Škoda Kodiaq – stworzona do przygód!

Materiał powstał przy współpracy z marką Škoda

Napęd na cztery koła i podniesione zawieszenie sprawiają, że aż się prosi, by pojechać tym SUV-em gdzieś dalej. Poza utarte szlaki. Brak ograniczeń i poczucie wolności, które zapewnia auto radzące sobie nawet w trudnych warunkach, sprawiają że łatwo spełniać marzenia o podróży i przygodzie. Nam Kodiaq towarzyszył w wielu ciekawych trasach i stał się częścią miłych wspomnień.

A okazja na te wspomnienia nadarza się idealna. Marka Škoda obchodzi 125. urodziny! Z tej okazji przygotowała specjalną ofertę urodzinową, a Kodiaq jest teraz tańszy nawet o 15 500 zł. Więcej na ten temat przeczytacie w tym artykule, a teraz przejdźmy już do naszych wypraw. Dlaczego wybieramy Škodę Kodiaq?

Po pierwsze – przestronność wnętrza

Nasze wyprawy łączy jedno – często prowadzą przez niedostępne rejony. Zarówno w Tatrach, podczas naszej wyprawy z TOPR, jak i w trakcie podróży ścianą wschodnią często byliśmy odcięci od cywilizacji. Musieliśmy się do tego odpowiednio przygotować i wziąć wszystko, co będzie nam potrzebne, tak, aby polegać tylko na sobie. Mało tego, aby przedstawić Wam relację z naszych wypraw nasi dzielni towarzysze podróży – Škody, musiały zabrać na pokład cały sprzęt fotograficzny (aparaty, obiektywy, statywy, oświetlenie i blendy), osprzęt do filmowania – mikrofony, kamery, drony (by zapewnić te najbardziej widowiskowe ujęcia z góry), a także wszystko to, co zapewni zasilanie całości w prąd i podgląd rezultatów.

Oczywiście musieliśmy zmieścić się także my sami – kilku dorosłych facetów, którzy pracują nad materiałem. Podczas wypraw nikomu nie było niewygodnie. A przecież im więcej osób, tym więcej bagażu – także tego prywatnego, koniecznego by przetrwać trudne, kilkugodzinne zdjęcia w środku zimy. Tym bardziej cieszy ogromna przestrzeń bagażowa i to, że Škody zazwyczaj są o pół rozmiaru większe w środku niż konkurencja.

Po drugie – można na nim polegać i to w każdych okolicznościach

Im dalej od cywilizacji, tym większym zaufaniem trzeba obdarzyć pojazd, którym się poruszamy. Podczas wyprawy po wschodniej granicy kraju, w środku zimy i przy towarzyszących śnieżycach, nie mogliśmy pozwolić sobie na jakiekolwiek niepowodzenie. Naprawdę nie chcielibyśmy czekać kilka godzin na pomoc albo maszerować, oblepieni śniegiem, do najbliższej osady.

Oczywiście, zawsze jest ryzyko błędów ludzkich, ale jazda z największym czeskim SUV-em daje nam tę pewność, że jeśli my damy radę, to on także. Wiele kilometrów, pokonanych w trudnych i bardzo zmiennych warunkach, często pod presją czasu, pokazało, że zawsze dojedziemy do celu, na czas i bez zbędnych przygód – dla nas takie wsparcie to ogromny komfort psychiczny. Cieszy, że nawet gdy naprawdę przesadzimy z optymistycznym podejściem i pojedziemy przez tatrzańską polanę pełną głębokiego, kopnego śniegu, to Kodiaq wesprze nas swoją elektroniką i niezawodnym napędem na cztery koła i powoli, krok po kroku, doprowadzi do miejsca docelowego.

Wsparcie przydaje się najbardziej w tych trudnych chwilach – wtedy poznaje się prawdziwego, motoryzacyjnego przyjaciela. Ten samochodowy niedźwiedź z Alaski zawsze nas pilnuje i pomaga wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni. Jego aktywne i pasywne systemy bezpieczeństwa zawsze o nas dbają – tak, by nawet najpiękniejsza malownicza wyprawa nie przerodziła się w drogową katastrofę. Cenimy pewność aktywnego tempomatu, systemu Lane Assist – prowadzącego w obrębie pasa ruchu i Emergency Assist, połączonego z Driver Alert.

Tym bardziej, gdy po kilkunastu godzinach naprzemiennej jazdy i filmowania wracamy do domu i jesteśmy po prostu zmęczeni. Dobrze, że samochód wtedy czuwa nad nami, ułatwiając jazdę i reagując w sytuacjach zagrożenia – np. hamując przed niewidocznym dla nas pieszym. Po sprawdzeniu Kodiaqa w Škoda Szkole Auto – na Autodromie w Poznaniu, wiemy, że te wszystkie systemy naprawdę działają i ich obecność pomaga podczas trudnych, zaskakujących sytuacji na drodze.

Po trzecie – napęd na cztery koła i dzielność terenowa

Gdyby nie skuteczność napędu na cztery koła, to żaden nasz materiał o tym modelu by się nie udał. Porównanie do szwajcarskiego scyzoryka to zdjęcia w ośnieżonym lesie, gdzie łatwo było się zakopać w drodze po atrakcyjny dla oka kadr.

Sam napęd 4×4 był bohaterem naszego materiału w Škoda Szkole Auto i porównania z autem przednionapędowym. To tam wykazał się swoją wyższością nad popularną "ośką" i pokazał, o ile łatwiej opanować auto po nagłym wytrąceniu go z kierunku jazdy, jak zmniejsza podsterowność podczas jazdy po łuku na śliskiej nawierzchni, czy wreszcie jak ułatwia ruszenie pod górę na mokrym.

Dość szybko o tych zaletach przekonaliśmy się poza ośrodkiem szkoleniowym, bo już następna wyprawa, po wschodnich rubieżach, pokazała, że napęd na cztery koła jest najważniejszym elementem tego auta. Ten element zdecydował o powodzeniu wyprawy. Pozwolił nie tylko wjechać do niedostępnych, często leśnych i zupełnie zaśnieżonych miejsc, ale także zredukować niebezpieczne sytuacje na drodze do minimum.

Zmniejszona podsterowność napędu 4×4, którą demonstrowali wcześniej instruktorzy na szkoleniu tutaj przydawała się nam na każdym zakręcie np. podczas ośnieżonego pojazdu pod szybowisko na Bezmiechowej. Nieoceniona była także możliwość prowadzenia auta w zakręcie pedałem gazu – taka dość chuligańska jazda zaowocowała wieloma pięknymi ujęciami filmowymi.

Osobnym rozdziałem jest dzielność terenowa wersji Scout – to właśnie taka wersja stanowi część wyposażenia TOPR-u. Trzeba mieć nie lada zaufanie do możliwości samochodu, by wybrać się nim na trasy, gdzie ujrzeć można głównie auta na terenowych oponach, z wyciągarkami zamontowanymi w zderzaku.

Krótkie zwisy nadwozia i 194 mm prześwitu oznacza całkiem niezłe parametry terenowe – kąt natarcia to 22 stopnie, a zejścia 23,1. Gdy doda się do tego skuteczność napędu, to nawet te niezbyt roztropne decyzje – takie jak pojechanie na przełaj przez polanę pełną śniegu, można dziś wspominać z uśmiechem, a nie z przykrością.

My wybraliśmy się na spotkanie z TOPR-em miejską, luksusową wersją Laurin&Klement, która pomimo innych opon, również dawała sobie radę w trudniejszych, terenowych, tatrzańskich warunkach.

Po czwarte – wszechstronność

Przed SUV-ami często stawia się trudne zadanie – połączenia wszystkich najlepszych cech innych aut. Kodiaq robi to wyśmienicie, co przydaje nam się nie tylko podczas naszej pracy, ale także poza nią. Widać to było szczególnie podczas wspomnianej wyprawy w Tatrach, gdzie Kodiaq z luksusowym, jasnym wnętrzem, pełnym drewna, radził sobie równie dobrze co terenówki należące do tubylców.

— Pan tu nie wjedzie, bo się Pan zakopie — krzyczał do Błażeja Żuławskiego właściciel psiego zaprzęgu. Jakże się zdziwił, gdy wypomadowany, czyściutki Kodiaq przemknął przez głęboki, topiący się śnieg polany by dojechać do opuszczonej bacówki.

Lecz każda nasza podróż w trudny teren poprzedzona była jazdą po drogach ekspresowych lub autostradach – podoba nam się, że zdolności terenowe nie ingerują w precyzję prowadzenia i stabilność podczas wysokich prędkości. To cenne, że z jednej strony możemy wygodnie i szybko dojechać w góry, a z drugiej użyć tego samego auta w terenie – z równie dobrym rezultatem.

Wybieramy Kodiaqa też dlatego, że przydaje nam się po skończeniu pracy. Bez problemu montujemy foteliki z dziećmi, a wielki bagażnik mieści dwa wózki spacerowe – to w sam raz by pojechać na weekendową wycieczkę po Polsce. Przy pakowaniu przydaje się wtedy dwustronna mata bagażnika, czy wyjmowana z burty latarka.

I właśnie to jest w tym aucie najlepsze, że w odstępie kilku godzin może pojechać szybko autostradą, przedzierać się przez górskie śniegi, a następnie służyć za pojazd rodzinny i w każdej roli sobie poradzi. Nic dziwnego, w końcu wszechstronność czeska marka ma zapisaną w swoim DNA.

Po piąte – wygoda podróżowania

Komfort i wygoda wnętrza umilają wielogodzinne podróże i pozwalają odpocząć w przerwach od pracy. Naszym ulubionym dodatkiem są poduszki w zagłówkach, które pozwalają odespać części ekipy filmowej (tej na tylnej kanapie) godziny snu utracone na zdjęcia o wschodzie słońca, akcesoryjny koc Škody też się czasem przyda.

To auto zbudowane z myślą o nawijaniu na koła kolejnych kilometrów i to niezależnie od typu drogi, po której podróżuje. Wygodne fotele, dobre wyciszenie i znakomite multimedia pozwalają odpocząć, gdy wsłuchujemy się w kolejne dźwięki playlisty umieszczonej w naszym telefonie, dobiegające z systemu nagłośnienia Canton.

Wszystkie elementy wyposażenia, które odciążają kierowcę od prowadzenia — jak aktywny tempomat, pomagają na zrelaksowaną jazdę tam, gdzie to możliwe. To dzięki wygodzie tego auta możemy pozostać skupieni lepiej tam, gdzie trudne śnieżne warunki tego wymagają – w końcu nikt nie potrafi być maksymalnie skoncentrowany przez wiele godzin, dlatego dobrze, że Kodiaq czasem nas w tym wyręcza.

Odpowiedni samochodowy towarzysz naszych podróży to ich najważniejszy element – to jego komfort oraz sprawność decydują o tym, jak wiele uda nam się zobaczyć, co ciekawego przekażemy Wam czytelnikom Autokultu i w jakim będziemy nastroju, gdy dojedziemy na miejsce – to przecież też później wpływa na jakość naszej pracy.

Po szóste – forma podążą za treścią

Niektórzy po prostu dobrze wychodzą na zdjęciach – tak już jest. Z samochodami jest podobnie jak z ludźmi, dlatego do realizacji materiałów wybieramy takie modele, które gwarantują sukces. Największemu autu marki trudno odmówić prezencji, co ekipie filmowej zdecydowanie ułatwia zmontowanie atrakcyjnego materiału.

Gdy myślę o wyprawach Kodiaqiem, to przed oczami mam dwa obrazy zapisane na fotografiach. Jedna z nich to ujęcie z góry, gdy czerwony Kodiaq Sportline, podczas wyprawy ścianą wschodnią, przemierza wąski most na zamarzniętej rzece. Doskonała kompozycja piękna przyrody i nowoczesnej techniki wzbogacona grą kolorów, w której monochromatyczne elementy krajobrazu tworzą tło dla krwistoczerwonej Škody. Druga to brązowy lakier odmiany Laurin & Klement, połyskujący w miękkim wschodzącym zza panoramy Tatr słońcu, gdy karoseria obmywana jest pluskającą spod kół wodą.

Obie te zamknięte na kliszy chwile to z pewnością zasługa dobrego fotografa, piękna przyrody, ale także udanej stylizacji karoserii i modnych dodatków – tak różnych w zależności od wersji.

To pokazuje, że auto funkcjonalne może być również atrakcyjne. Z jednej strony możemy mieć te wszystkie przemyślane rozwiązania jak skrytki w drzwiach na parasol, skrobaczkę do szyb we wlewie paliwa, kamizelki odblaskowe pod siedzeniami (jak w samolocie) czy klips na bilety parkingowe w przednim słupku albo system siatek w bagażniku, z drugiej nie trzeba wyrzekać się elegancji i tej zgrabnie zaprojektowanej formy nadwozia, która nie tylko podąża za funkcją, ale również powoduje że po zakończonej wyprawie odwracamy się jeszcze na chwilę w stronę auta – by przez moment jeszcze na niego popatrzeć.

To nie koniec, to początek

Ze względu na te 6 powodów dla nas Kodiaq jest autem na szóstkę i nie bądźcie zdziwieni, jeśli wyruszymy nim na kolejną wyprawę. Pomysłów wciąż nie brakuje, a niezmienne jest tylko to, że niezależnie od tego, co wymyślimy, czeski SUV pomoże nam to zrealizować. Sprawnie, bez niepotrzebnych przygód, w pełnym komforcie i z zebranym atrakcyjnym materiałem, który chętnie Wam pokażemy.

Być może jedna z dotychczasowych wypraw będzie inspiracją także dla Was – by wsiąść w swój egzemplarz Kodiaqa i pojechać gdzieś z dala od cywilizacji, oglądając krajobraz zza szyb samochodu. To tym prostsze, że teraz auta dostępne są od ręki, a specjalna oferta urodzinowa na 125-lecie marki jest nad wyraz atrakcyjna.

Materiał powstał przy współpracy z marką Škoda

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Felietony:

Nowa zasada parkowania w centrach handlowych. Łatwa do zapamiętania, trudna do wykonania Tydzień w motorsporcie #25 Dodge Challenger SRT Demon - powinni tego zabronić! General Motors pokazało swój pierwszy samochód bez kierownicy. I wszystko w nim jest źle Bylejakość i usypianie czujności przez asystenty jazdy? Nie zgadzam się Jedziesz o 10 km/h wolniej? Dla kogoś może to oznaczać 20 za dużo Żuchowski: Następcy BMW i8 nie będzie. Po koronawirusie europejski rynek będzie smutniejszy (opinia) Ile milionerzy płacą za bycie wyjątkowymi? Czyli o najdroższej opcji w ofercie Ekspert w telewizji zajął się kierowcami jadącymi na zderzaku. Sam robił coś gorszego Polski samochód nie powstanie, pogódźcie się z tym Buliński: Mimo że w grę wchodzi nasze życie, wciąż bagatelizujemy kwestię przewozu bagaży. Niewiedza czy oszczędność? (Opinia) Mam 25 lat i jeżdżę polonezem

Popularne w tym tygodniu:

2 sekundy - tyle odróżnia frajera od "prawdziwego kierowcy" [Opinia] Budowa fabryki Tesli w Niemczech w potrzasku. Nie pierwszy raz na drodze stanęli ekolodzy