Sprawdź samochód online przed zakupem. Nowe narzędzie już dostępne.

Nieograniczony budżet, auto rodzinne i tylko 1 miejsce w garażu - oto 7 propozycji naszych czytelników

Kupno samochodu dla każdego jest nie lada przeżyciem oraz sporym wyzwaniem. W końcu auto powinno spełniać nie tylko nasze wymagania pod względem użytkowym, ale także te dotyczące osiągów czy wyglądu. My jednak zapytaliśmy was, co wybralibyście, mając nieograniczony budżet i tylko 1 miejsce w garażu/pod domem/blokiem. Oto 7 waszych propozycji.

Jeep Grand Cherokee Trackhawk

Na pewno są bardziej luksusowe i przede wszystkim droższe super SUV-y niż Grand Cherokee Trakchawk. Ale prawdopodobne jest, że żaden nie jest tak genialny w swojej prostocie i nie oferuje też tak mocarnej jednostki jak Jeep. Jeśli na światłach zechcesz uwolnić wszystkie 710 demonów skrzętnie upakowanych w 6,2-litrowym V8 z mechaniczną sprężarką, wystarczy, że naciśniesz jeden przycisk znajdujący się tuż obok dźwigni zmiany biegów.

W ciągu zaledwie 3,7 sekundy (według testów Marcina Łobodzińskiego - nawet szybciej), Trackhawk przeniesie całą załogę do świata zakrzywionej czasoprzestrzeni i demonicznego wrzasku z wydechu. W środku zaś zaoferuje tyle miejsca, ile zapewni ci kanapa zajmująca cały salon – w sumie pomieści 5 osób i prawie 500 litrów bagażu. A swoją skromną aparycją sprawia, że jest także doskonałym sleeperem do ucierania nosa większości właścicieli superaut. Cena? "Jedyne" 540 tys. zł.
fot. Marcin Łobodziński

Jeep Grand Cherokee Trackhawk

Na pewno są bardziej luksusowe i przede wszystkim droższe super SUV-y niż Grand Cherokee Trakchawk. Ale prawdopodobne jest, że żaden nie jest tak genialny w swojej prostocie i nie oferuje też tak mocarnej jednostki jak Jeep. Jeśli na światłach zechcesz uwolnić wszystkie 710 demonów skrzętnie upakowanych w 6,2-litrowym V8 z mechaniczną sprężarką, wystarczy, że naciśniesz jeden przycisk znajdujący się tuż obok dźwigni zmiany biegów.

W ciągu zaledwie 3,7 sekundy (według testów Marcina Łobodzińskiego - nawet szybciej), Trackhawk przeniesie całą załogę do świata zakrzywionej czasoprzestrzeni i demonicznego wrzasku z wydechu. W środku zaś zaoferuje tyle miejsca, ile zapewni ci kanapa zajmująca cały salon – w sumie pomieści 5 osób i prawie 500 litrów bagażu. A swoją skromną aparycją sprawia, że jest także doskonałym sleeperem do ucierania nosa większości właścicieli superaut. Cena? "Jedyne" 540 tys. zł.

Hummer H1

Jeśli macie dość ciągłych kłótni dzieci w trasie, powinniście zwrócić oczy w kierunku Hummera. Szeroki tunel, kryjący m.in. niemały wał napędowy, skutecznie rozdzieli pociechy i zapewni spokój na wiele godzin. Odległości między pasażerami są tak duże, że być może nawet nie usłyszysz, jeśli któreś z nich zacznie narzekać na nudę. A nawet jeśli, to właściwości terenowe umożliwią przeprowadzenie lekcji w terenie na temat regionalnej flory. 

Zakup Hummera H1 w dobrym i oryginalnym stanie oznacza dziś wydatek od 80 do 100 tys. euro (ok. 354-443 tys. zł). Jest jeszcze drugi wariant – firma HUMVEE Export oferuje cywilne H1 we współczesnej interpretacji. Mimo kilku udogodnień, auto w środku jest surowsze. Jeśli już macie w planach Hummera, lepiej zróbcie prawo jazdy kat. C, bowiem jego DMC przekracza 3,5 tony.
fot. mat. prasowe

Hummer H1

Jeśli macie dość ciągłych kłótni dzieci w trasie, powinniście zwrócić oczy w kierunku Hummera. Szeroki tunel, kryjący m.in. niemały wał napędowy, skutecznie rozdzieli pociechy i zapewni spokój na wiele godzin. Odległości między pasażerami są tak duże, że być może nawet nie usłyszysz, jeśli któreś z nich zacznie narzekać na nudę. A nawet jeśli, to właściwości terenowe umożliwią przeprowadzenie lekcji w terenie na temat regionalnej flory.

Zakup Hummera H1 w dobrym i oryginalnym stanie oznacza dziś wydatek od 80 do 100 tys. euro (ok. 354-443 tys. zł). Jest jeszcze drugi wariant – firma HUMVEE Export oferuje cywilne H1 we współczesnej interpretacji. Mimo kilku udogodnień, auto w środku jest surowsze. Jeśli już macie w planach Hummera, lepiej zróbcie prawo jazdy kat. C, bowiem jego DMC przekracza 3,5 tony.

Suzuki Carry

Obecność tego samochodu w komentarzach zaskoczyła mnie na tyle, że postanowiłem umieścić go w zestawieniu. Produkowany właściwie bez przerwy od 1961 roku kei-car mikrovan był filarem niejednego dużego dziś przedsiębiorstwa. Dlaczego więc nie spełniłby się w roli auta rodzinnego?

Choć dziś po nowy samochód musielibyśmy udać się na Daleki Wschód, warto rozejrzeć się za wiekowym, ale znacznie bardziej urokliwym egzemplarzem. Zawsze jak myślę o Suzuki Carry, przypomina mi się reklama, w której Japończyk grający na kontrabasie z zabójczym wdziękiem zachwyca się przestrzenią w tylnej części auta. Centralnie zamontowany silnik i napęd na tylne koła mogą "zaspokoić" drzemiący w was sportowy pierwiastek, chociaż wysoko położony środek ciężkości i mała moc raczej szybko go ostudzą. Niewielkie wymiary sprawią, że zbliżycie się do siebie nie tylko mentalnie, ale i fizycznie, za to pozwolą wam zmieścić się wszędzie tam, gdzie tylko znajdzie się luka do zaparkowania. A odsuwane drzwi nie dopuszczą do obicia sąsiednich aut przez wasze dzieci.
fot. mat. prasowe

Suzuki Carry

Obecność tego samochodu w komentarzach zaskoczyła mnie na tyle, że postanowiłem umieścić go w zestawieniu. Produkowany właściwie bez przerwy od 1961 roku kei-car mikrovan był filarem niejednego dużego dziś przedsiębiorstwa. Dlaczego więc nie spełniłby się w roli auta rodzinnego?

Choć dziś po nowy samochód musielibyśmy udać się na Daleki Wschód, warto rozejrzeć się za wiekowym, ale znacznie bardziej urokliwym egzemplarzem. Zawsze jak myślę o Suzuki Carry, przypomina mi się reklama, w której Japończyk grający na kontrabasie z zabójczym wdziękiem zachwyca się przestrzenią w tylnej części auta. Centralnie zamontowany silnik i napęd na tylne koła mogą "zaspokoić" drzemiący w was sportowy pierwiastek, chociaż wysoko położony środek ciężkości i mała moc raczej szybko go ostudzą. Niewielkie wymiary sprawią, że zbliżycie się do siebie nie tylko mentalnie, ale i fizycznie, za to pozwolą wam zmieścić się wszędzie tam, gdzie tylko znajdzie się luka do zaparkowania. A odsuwane drzwi nie dopuszczą do obicia sąsiednich aut przez wasze dzieci.

ABT RS6-R

RS6 od lat postrzegane jako jedna z najlepszych propozycji dla rodziny, która rano do płatków wlewa benzynę zamiast mleka – ten model Audi był też przez was najczęściej wymieniany. Dlaczego jednak ograniczać się do "zwykłej" wersji, skoro możemy od razu sięgnąć po doprawioną solidną porcją piri-piri odmianę od ABT – RS6-R.

600-konne, podwójnie doładowane V8 4.0 podkręcono do 740 KM i 920 Nm (120 Nm więcej niż w "standardzie”). Czas do "setki"? 3,2 sekundy. Prędkość maksymalna? Cóż, ta nie została oficjalnie podana, ale przekroczenie 300 km/h zależy pewnie tylko od ograniczeń. Do kompletu oczywiście 565-litrowy bagażnik, który zaspokoi wasze rodzinne potrzeby urlopowe. Cena? Jedyne 70 tys. euro (ok. 310 tys. zł). Ale spokojnie, mówimy tu o samym pakiecie. Nie obędzie się bez kupna RS6-ki, a to już wydatek co najmniej 589,5 tys. zł
fot. mat. prasowe

ABT RS6-R

RS6 od lat postrzegane jako jedna z najlepszych propozycji dla rodziny, która rano do płatków wlewa benzynę zamiast mleka – ten model Audi był też przez was najczęściej wymieniany. Dlaczego jednak ograniczać się do "zwykłej" wersji, skoro możemy od razu sięgnąć po doprawioną solidną porcją piri-piri odmianę od ABT – RS6-R.

600-konne, podwójnie doładowane V8 4.0 podkręcono do 740 KM i 920 Nm (120 Nm więcej niż w "standardzie”). Czas do "setki"? 3,2 sekundy. Prędkość maksymalna? Cóż, ta nie została oficjalnie podana, ale przekroczenie 300 km/h zależy pewnie tylko od ograniczeń. Do kompletu oczywiście 565-litrowy bagażnik, który zaspokoi wasze rodzinne potrzeby urlopowe. Cena? Jedyne 70 tys. euro (ok. 310 tys. zł). Ale spokojnie, mówimy tu o samym pakiecie. Nie obędzie się bez kupna RS6-ki, a to już wydatek co najmniej 589,5 tys. zł

Koenigsegg Gemera

Kompletując wszystkie rozwiązania użyte przez Szwedów przy budowie Gemery, można ją określić jako jedno z najbardziej imponujących aut ostatnich lat. 3-cylindrowy silnik bez klasycznego wałka rozrządu (zasadzie działania konstrukcji przyjrzał się bliżej Marcin Łobodziński) we współpracy z 3 silnikami elektrycznymi (o łącznej mocy 1726 KM), jest w stanie rozpędzić 4-osobową, skandynawską puszkę z włókna węglowego do 400 km/h.

Jeśli obawiacie się, jak będziecie wozić nim dzieci  – na tylnych siedzeniach znajdują się uchwyty ISOFIX. A o odpowiednią temperaturę butelki z mlekiem zadbają chłodzące i grzejące wgłębienia. Lepiej jednak nie testować osiągów w porze karmienia, ponieważ konieczna może być wizyta w zakładzie detailingowym (od 0 do 100 km/h auto rozpędza się w 1,9 sekundy). Za to otwieranymi drzwiami wielkości małego lotniska wywołacie niemałe poruszenie pod każdą placówką edukacyjną. A to wszystko za jedyne 1,7 mln dol. (ok. 6,7 mln zł).
fot. mat. prasowe

Koenigsegg Gemera

Kompletując wszystkie rozwiązania użyte przez Szwedów przy budowie Gemery, można ją określić jako jedno z najbardziej imponujących aut ostatnich lat. 3-cylindrowy silnik bez klasycznego wałka rozrządu (zasadzie działania konstrukcji przyjrzał się bliżej Marcin Łobodziński) we współpracy z 3 silnikami elektrycznymi (o łącznej mocy 1726 KM), jest w stanie rozpędzić 4-osobową, skandynawską puszkę z włókna węglowego do 400 km/h.

Jeśli obawiacie się, jak będziecie wozić nim dzieci – na tylnych siedzeniach znajdują się uchwyty ISOFIX. A o odpowiednią temperaturę butelki z mlekiem zadbają chłodzące i grzejące wgłębienia. Lepiej jednak nie testować osiągów w porze karmienia, ponieważ konieczna może być wizyta w zakładzie detailingowym (od 0 do 100 km/h auto rozpędza się w 1,9 sekundy). Za to otwieranymi drzwiami wielkości małego lotniska wywołacie niemałe poruszenie pod każdą placówką edukacyjną. A to wszystko za jedyne 1,7 mln dol. (ok. 6,7 mln zł).

Alpina B5 Touring

Wątpliwe, żebyśmy doczekali się BMW M3 lub M5 w wariancie kombi, ale co jeśli RS6-R jest zbyt pikantne i krzykliwe? Alpina dostarczy emocji z większą gracją, przy czym wcale nie będą one mniejsze. B5 jest synonimem motoryzacyjnego introwertyka – nie emanuje emocjami na zewnątrz, kumuluje je głównie w receptorach kierowcy i pasażerów.

Mając to auto w garażu, pokusisz się o zapisanie dziecka do szkoły lub przedszkola gdzieś w sąsiednim województwie – byle pokonać nim więcej kilometrów. Dla tradycjonalistów Niemcy przygotowali 608-konne, benzynowe 4.4 V8, zaś dla miłośników niższego spalania jest także wersja D5 z 3-litrowym, 6-cylindrowym dieslem o mocy 388 KM. Ceny zaczynają się kolejno od 513 i 404 tys. zł.
fot. mat. prasowe

Alpina B5 Touring

Wątpliwe, żebyśmy doczekali się BMW M3 lub M5 w wariancie kombi, ale co jeśli RS6-R jest zbyt pikantne i krzykliwe? Alpina dostarczy emocji z większą gracją, przy czym wcale nie będą one mniejsze. B5 jest synonimem motoryzacyjnego introwertyka – nie emanuje emocjami na zewnątrz, kumuluje je głównie w receptorach kierowcy i pasażerów.

Mając to auto w garażu, pokusisz się o zapisanie dziecka do szkoły lub przedszkola gdzieś w sąsiednim województwie – byle pokonać nim więcej kilometrów. Dla tradycjonalistów Niemcy przygotowali 608-konne, benzynowe 4.4 V8, zaś dla miłośników niższego spalania jest także wersja D5 z 3-litrowym, 6-cylindrowym dieslem o mocy 388 KM. Ceny zaczynają się kolejno od 513 i 404 tys. zł.

Zobacz również: Nowy Jeep Wrangler na salonie w Genewie. Czwarta wersja legendy już w Europie

Mercedes R63 AMG

Jeśli myślicie, że tylko wy nie potraficie zdecydować się między wyborem czegoś sportowego, praktycznego, a jedocześnie pojemnego i wygodnego, nie martwcie się – Mercedes miał ten sam dylemat. Trudno bowiem jednoznacznie określić, czym jest Klasa R.

Dziecko nieudanego małżeństwa minivana i kombi nie tylko utrzymało się na rynku aż 8 lat, ale doczekało się także topowej odmiany AMG. Choć wygląda niepozornie, to pod maską kryje 6,2-litrowe (wolnossące!) V8 generujące 510 KM. Ponad 2-tonowy kolos rozpędzał się do 100 km/h w 5 sekund. Jego dużym atutem jest także fakt, że zabierze na pokład 6 osób (w zwykłej wersji nawet 7). Całość sprawia, że Klasa R może w przyszłości być ciekawym i egzotycznym klasykiem.
fot. mat. prasowe

Mercedes R63 AMG

Jeśli myślicie, że tylko wy nie potraficie zdecydować się między wyborem czegoś sportowego, praktycznego, a jedocześnie pojemnego i wygodnego, nie martwcie się – Mercedes miał ten sam dylemat. Trudno bowiem jednoznacznie określić, czym jest Klasa R.

Dziecko nieudanego małżeństwa minivana i kombi nie tylko utrzymało się na rynku aż 8 lat, ale doczekało się także topowej odmiany AMG. Choć wygląda niepozornie, to pod maską kryje 6,2-litrowe (wolnossące!) V8 generujące 510 KM. Ponad 2-tonowy kolos rozpędzał się do 100 km/h w 5 sekund. Jego dużym atutem jest także fakt, że zabierze na pokład 6 osób (w zwykłej wersji nawet 7). Całość sprawia, że Klasa R może w przyszłości być ciekawym i egzotycznym klasykiem.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Galerie zdjęć:

Nowe Volvo S60 i V60 od Polestara najszybszymi samochodami w historii tunera Mini Clubman teraz także z napędem ALL4 Peugeot L500 R HYbrid Concept (2016) na cześć legendy BMW Serii M - zrodzone z mocy [galeria] Novitec Torado Lamborghini Huracán (2015) - jeszcze ostrzej Mini Countryman po liftingu (2015) - galeria zdjęć BMW Vision Next 100 na nowych zdjęciach 2013 Rolls-Royce Centenary Alpine Trial - w hołdzie przeszłości [galeria] Stéphane Peterhansel w akcji i na podium w Rajdzie Dakar 2016 Przegląd polskiego rynku nowych kompaktowych kombi McLaren P1 na Bahrain International Circuit [galeria] Oryginalny Dodge Charger w nieoryginalnym stylu