Nowy Ford Puma. Nie bój się zmiany na lepsze

Parterem treści jest Ford

Było coupé, jest crossover. Był silnik 1.7 Zetec o mocy 125 koni, jest litrowy Ecoboost o takiej samej mocy lub o 30 koni większej, gdy wspomagany jest przez miękki układ hybrydowy. Jednak wbrew pozorom te najbardziej oczywiste różnice pomiędzy Fordem Puma, jakiego pamiętamy, a tym, który właśnie wjechał do salonów sprzedaży, wcale nie są najważniejsze!

Od starej Pumy Ford odcina się grubą kreską, więc to ostatni moment, w którym przeczytacie o niej w tym tekście. Nowy samochód powstawał od podstaw i nie ma ze starym nic wspólnego. Poza fajną nazwą, którą jeden z pracowników zgłosił podczas wewnętrzego konkursu na to, jak ma mieć na imię ten nowy model. A skoro marka miała"Pumę" w zanadrzu, to dlaczego jej nie użyć ponownie?

Zresztą nie ma co się rozwodzić nad przeszłością, skoro mamy przed sobą ekscytującą teraźniejszość. Rynek się zmienił i tak, jak kiedyś samochody coupé rozpalały naszą wyobraźnię, bo gdy do nich wsiadaliśmy, czuliśmy przynależność do tego samego klubu, do którego należeli Tom Selleck, David Hasselhoff i ten gość z serialu "Viper", wyzierający z ekranów naszych kineskopowych telewizorów, tak dzisiaj podobne wrażenie robią na nas wszelkiej maści crossovery.

Czyli właśnie samochody takie, jak nowa Puma.

W jednym nadwoziu łączą praktyczność i wszechstronność z emocjami, jakie zapewnia samochód "usportowiony". Wpisana w nie jest też pewna "aspiracyjność". Nic w tym złego. To normalne, że obserwując reprezentacyjne ulice miast oraz ultra-drogie auta, przypominające sportowe fortepiany (tak wiem, coś takiego nie istnieje, ale jak inaczej je nazwać), które się po nich poruszają, chcemy tego samego dla siebie…

Puma Anno Domini 2020 dostępna jest jako hybryda

Dostajemy to właśnie dzięki coraz szerszej ofercie w segmencie crossoverów. Można ją jednocześnie uznać za wyraz swoistego eksperymentu społecznego, w którym kaprysy najbogatszych — bo przecież 30 lat temu idea sportowej, szybkiej nie tylko na prostej terenówki wydawałaby się absurdalna — stają się dla odbiorcy masowego trendem, a potem nową normą. Dziś nie wyobrażamy sobie motoryzacji bez takich samochodów. Dobrze się więc składa, że Puma jest jednym z najlepszych aut tego typu w segmencie.

Zresztą, z usportowieniem swoich, nawet najbardziej praktycznych samochodów (S-Max), Ford nigdy nie miał problemu. Czegokolwiek nie rozumielibyśmy przez to hasło, wszystkie auta z niebieskim owalem na masce zawsze prowadziły się wzorowo. Stało się to aż tak silną wizytówką marki, że aż prawie zaczęło zalatywać kliszą. Nic dziwnego, że zazwyczaj od tego, jak te samochody jeżdżą, zaczynane są wszelkie dziennikarskie teksty o Fordach, o ile nie jest to ich centralną myślą.

Zwarty kształt i taki sam układ jezdny

Nie inaczej jest w przypadku Pumy AD. 2020 — układ kierowniczy i jezdny jest tu absolutnym mistrzostwem, jakie znamy z tych najdroższych sportowych samochodów, o których wspominałem powyżej. Reakcje są błyskawiczne, informacja zwrotna dotycząca ruchów nadwozia czy położenia kół błyskawiczna, całość można, kolejną kliszą porównać do prowadzenia za pomocą telepatii. Bo tak czuje się kierowca.

Trzycylindrowy litrowy silnik brzmi zadziornie, przypominając trochę rajdówki o nieparzystej liczbie cylindrów, te znane z przeszłości sportu samochodowego. Jednocześnie oferuje naprawdę przyzwoite osiągi. Generujący 155 KM i 240 NM, wsparty silnikiem elektrycznym układ sprawia, że Puma przyspiesza w 9 sekund do 100 km/h. Jeśli ktoś powie, że to dużo, niech pamięta, że ten samochód pali jednocześnie 5 l/100km w ruchu miejskim — czyli mniej niż hybrydowa taksówka, którą jechaliście ostatnio. Poza miastem wartość ta spada o — mniej więcej — kolejny litr.

Fotele dobrze trzymają na boki, mogą być podgrzewane i oferować funkcje masażu

Do tego, oprócz fajnego wyglądu, wyższej pozycji za kierownicą typowej dla crossovera i wspomnianego, telepatycznego prowadzenia, Puma więcej niż owa taksówka oferuje, bo:

Ford zawsze daje więcej

Zacznijmy od wyposażenia. Jaki inny samochód w tej klasie dostępny jest z: podgrzewaną przednią szybą, podgrzewaną kierownicą, podgrzewanymi fotelami przednimi z masażem, panoramicznym, szklanym dachem, ładowarką indukcyjną, Apple Car Play (lub Android Auto), aplikacją Ford Pass, która umożliwia zdalne sterowanie niektórymi funkcjami samochodu (np. zamykaniem go i otwieraniem, sprawdzaniem lokalizacji etc.)?

Mało? A co powiecie na to, że w wersji z materiałową tapicerką wszystkie pokrowce foteli można łatwo, samodzielnie zdjąć i wyprać. Albo, że kluczyk jest programowalny. Tzn. jeśli pożyczamy naszą Pumę naszemu dorosłemu dziecku, możemy tak zaprogramować kluczyk, którego używa, że nie będzie mogło ono wyłączyć systemów bezpieczeństwa, ani przekroczyć zadanej przez nas prędkości maksymalnej.

Puma z pakietem ST-Line wygląda nadzwyczaj okazale

Dla niespełna dwudziestolatków brzmi to jak koszmar, nam zapewnia to spokój ducha. Chociaż opowieści o tym, jak się dachowało samochodem mamy kolegi (tak, to byłem ja 18 lat temu), bywają śmieszne, to jest tak tylko w tych niewielu szczęśliwych przypadkach, kiedy nikomu, w konsekwencji takiego zdarzenia się nic nie stało. Na otarcie nastoletnich łez niech pozostanie system audio marki B&O, o audiofilskiej jakości odtwarzanego dźwięku.

To jeszcze nie koniec. Puma pozwala wybierać wpływające na pracę przepustnicy, układu kierowniczego, oraz tego jak działa system ESP, tryby jazdy. Do dyspozycji kierowcy: normal, eko, off road, śliska nawierzchnia i sport, który jednocześnie włącza estetyczne, czarno-czerwone podświetlenie cyfrowych zegarów. À propos. Puma ma całkowicie cyfrowy kokpit, którego ekran zastępujący tradycyjne "zegary" ma przekątną 12,3 cala.

12,3 cala przekątnej - tyle ma cyfrowy kokpit Pumy

To oznacza, że Ford ten dołącza do samochodów, w których np. wskazania nawigacji i inne informacje możemy wyświetlić sobie wprost przed oczami. Do tego system multimedialny Sync 3 z wbudowanym modemem Forda Pass Connect sprawia, że Puma jest zawsze podłączona do sieci (pierwsze 10 miesięcy gratis). W związku z tym nie dość, że bez udziału smartfona potrafi zbierać dane o korkach i sugerować nawigacji, jak je ominąć, nie dość, że łączy się dzięki niemu ze wspomnianą powyżej aplikacją mobilną, to modem ten realnie wpływa na nasze bezpieczeństwo!

Rewolucja w wykrywaniu zagrożeń

Praktycznie wszystkie nowe samochody mają dzisiaj radary i kamery, które wykrywają zagrożenia i chronią nas przed wypadkiem czy kolizją. Widzą znajdujące się w martwym polu auta, ostrzegają przy cofaniu przed pojazdem zbliżającym się od boku, zasłoniętym zazwyczaj przez tzw. słupek C. Hamują same w razie nagłego zatrzymania się samochodu przed nami, w miejskim korku czy na autostradzie, utrzymują same odległość do poprzedzającego samochodu, trzymają się pasa ruchu, dokonując drobnych korekt, gdybyśmy mieli w sposób niezamierzony go opuścić i wreszcie… czytają znaki, informując nas, gdy przekraczamy dozwoloną prędkość.

Nie inaczej jest w przypadku nowego crossovera Forda, który bierze te wszystkie systemy, które niedługo będą obowiązkowe dzięki nadchodzącym unijnym przepisom i dodaje do nich kilka innych. To między innymi aktywne światła drogowe, doświetlające zakręty i nieoślepiające innych użytkowników drogi, a także specjalny system, który asystuje podczas wymijania przeszkody. To oznacza, że w sytuacjach nagłych Puma nie tylko sama zahamuje, co spróbuje nam pomóc uniknąć zderzenia z innym autem, rowerzystą czy pieszym.

Wszystkie te funkcje wraz z asystentem parkowania, który czynność tą potrafi wykonać za nas, Ford nazywa CoPilot 360 - słusznie uznając, że tak dużo systemów asystujących zasługuję na miano "drugiego kierowcy", czy też osobistego asystenta każdej małej lub dużej podróży.

Układ jezdny nie zawodzi. To Ford, który prowadzi się jak na Forda przystało

To jednak nie wszystko, bo Puma należy do pierwszego pokolenia samochodów Forda, który dzięki modemowi wysyła też informacje o zagrożeniach innym, podłączonym do sieci samochodom. Ta technologia, zwana Car2x, przyspieszy jeszcze po wprowadzeniu sieci 5G, gdy wszystkie nowe samochody będa mogły komunikować się ze sobą, a na późniejszych etapach, także z infrastrukturą. Ford oferuje taką możliwość już dziś.

Po angielsku nazywa się to "game changer". Ktoś zmienia zasady gry i tym razem jest to Ford, który w ten sposób oferuje kolejny stopień zabezpieczania swoich użytkowników przed zdarzeniami losowymi. Sposób niedostępny jeszcze w większości tych superdrogich, "sportowych fortepianów" z reprezentacyjnej ulicy, opisanych na początku tego tekstu.

Kluczykowi można przypisywać różne funkcje, programowalne zależnie od użytkownika

Innowacyjny software, inteligentny hardware

Czyli wiemy już wszystko. Ford Puma to idealny samochód do miasta i poza nie. Fajnie wygląda, dobrze jeździ, mało pali, jest naszpikowany najnowocześniejszą technologią z zakresu rozrywki i bezpieczeństwa. Nie brakuje mu też wyposażenia, które można by uznać za luksusowe. Jest też na tyle mały, by można było go z łatwością zaparkować w ciasnym miejscu i na tyle duży, by pomieścić wygodnie 4 osoby z bagażem.

No właśnie… i to z jakim bagażem. Otóż… prawie każdym. Jeśli wszystko to, co znajduje się na liście opcji naszej przyszłej Pumy to nadal dla nas za mało, albo wydaje nam się, że te rzeczy mają też inne modele, innych producentów, to zapewniam, tego, co znajduje się w bagażniku Forda Puma nie ma nikt. Nikt!

Po pierwsze tylna kanapa, dzielona w stosunku 40–60 składa się łatwo po wciśnięciu dwóch przycisków. Podłoga bagażnika Pumy staje się wtedy idealnie płaska, a pojemność bagażnika rośnie z 468 l. do 1161 l. Ta sama podłoga, przy rozłożonych siedzeniach może być ustawiona na dwóch poziomach. Tak, by krawędź załadunku była jak najmniejsza lub niżej, by pomiędzy nią a elastyczną osłonę bagażnika, która zamocowana jest do elektrycznie unoszonej klapy (koniec z odpinaniem twardej "półki"), można było włożyć coś większego.

W ekstremalnych przypadkach można tę podłogę podnieść i zatrzasnąć w pionie odsłaniając rozwiązanie, które pokazuje rzeczywisty, praktyczny geniusz inżynierów Forda. Nazywa się ono MEGABOX! I jest takim dodatkowym, 80 litrowym schowkiem pod podłogą bagażnika, dzięki któremu bezpiecznie i wygodnie przewieziemy wiele przedmiotów, które powinny z różnych względów podróżować w pionie. Albo po ponownym opuszczeniu podłogi, oddzielnie od naszego głównego bagażu.

Koniec z demontażem twardej półki i zastanawianiem się, co takiego z nią zrobić

Na dnie tej bonusowej przestrzeni znajduje się ukryty pod gumową matą korek spustowy, dzięki któremu możemy w razie potrzeby MEGABOX wypłukać. To oznacza, że dylemat dotyczący tego, w jaki sposób przewieźć 46 kg śledzi na lodzie w bagażniku samochodu wreszcie został przez kogoś rozwiązany! Nawet <tu wstaw nazwę producenta limuzyny za miliony z Niemiec, lub Wielkiej Brytanii> nie ma czegoś takiego!

Jak więc podsumować najnowszą Pumę? Ton, w jakim pisałem na początku, mógłby świadczyć, że crossovery są jedynie wyrazem mody, naszego kaprysu, snobizmu, chęci siedzenia wyżej, czyli górowania nad innymi użytkownikami drogi. Pokazania, że przynależymy do grupy ludzie, o większych niż mniejszych możliwościach konsumpcyjnych. Są jednak takie samochody, jak Puma, które jasno udowadniają, że powinniśmy o nich myśleć odwrotnie. Jako o jedynym sensownym, bo całkowicie wszechstronnym, rodzaju samochodu, jaki powinniśmy chceć kupić.

Parterem treści jest Ford

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Media corner:

Bądź #smA4rt, jedź bezpiecznie! Porozmawiajmy o zakupach samochodów W jaki sposób sfinansować kurs prawa jazdy? Czeski oksymoron Pierwszy na świecie pick-up z kompleksowym systemem oświetlenia LED marki OSRAM Słońce. Powietrze. Woda. Hybryda. Tylna belka - objawy zużycia, czy opłaca się naprawiać? Kapryśne lato za kierownicą: burza, grad i rozgrzany asfalt Zadbaj o światła jesienią i zimą Auto na LPG zwycięża w Driftingowych Mistrzostwach Polski Ranking: Jak jeździ się po obrzeżach polskich miast? Volkswagen oferuje swoje auta w leasingu przez Internet

Popularne w tym tygodniu:

Polacy wybierają elektryki i hybrydy. Znów mamy powód do dumy