Test Audi A5 Sportback 40 TDI: face lifting to nie zawsze postęp

Od początku tego roku w salonach Audi można już dostać model A5 po face liftingu. Pod pojęciem liftingu kryje się zestaw poprawek zwykle obejmujący modernizację jednostek napędowych, uaktualnienie pokładowych multimediów i zmianę paru detali nadwozia. Przypadek Audi A5 pokazuje, że nie zawsze oznacza to lepszy efekt.

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) - opinia, test, zużycia paliwa, cena

Niemieckim producentom samochodów można zarzucić parę rzeczy, ale jedno trzeba im przyznać: jak nikt inny opanowali sztukę konsekwentnego poprawiania swoich projektów. Audi A5 Sportback jest tego podręcznikowym przykładem. Gdy nowa odsłona tego czterodrzwiowego coupe klasy średniej została zaprezentowana światu po raz pierwszy jesienią 2016 roku, jej wygląd i wyposażenie nie stanowiły absolutnie żadnego zaskoczenia. Zgodnie z oczekiwaniami model ten technologicznie był niezmiennie blisko powiązany z pokazanym parę miesięcy wcześniej Audi A4, a pod względem stylistycznym wiernie odtworzył założenia pierwszej generacji Sportbacka produkowanego przez siedem poprzednich lat.

Nikt tą do bólu przewidywalną formułą się nie rozczarował, bo tak właśnie działają niemieccy producenci. Volkswagen cieszy się, że w najnowszym Golfie ósmej generacji nadal można znaleźć DNA oryginału sprzed 46 lat. Porsche już od ponad pół wieku dopracowuje koncept 911 i nowa generacja tego modelu dowodzi, że ten upór się opłacił.

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Audi nie stanowi w tym gronie wyjątku. Nie ma się co dziwić, że face lifting przygotowany na okoliczność połowy rynkowego bytu A5 skupia się więc tylko na szczegółach i zmienia je w sztampowy, łatwy do przewidzenia sposób. Mało tego, można by w ciemno stwierdzić, że nowe (a przynajmniej trochę nowsze) A5 jest lepsze od poprzednika i warto było wstrzymywać się przez ostatnie parę miesięcy z zamówieniami.

Ze zdziwieniem odkryłem więc, że tym razem tak do końca nie jest. Modernizacja A5 zmieniła niektóre elementy na plus, ale przy innych debiutujący model zaliczył krok w tył. Na usprawiedliwienie Audi trzeba jednak przyznać, że nie jest to do końca wina samego producenta. Powodów tego stanu rzeczy można doszukiwać się także w nowych, coraz trudniejszych do spełnienia przepisach oraz panujących trendach.

Co zmieniło się na lepsze: wygląd, wyposażenie i multimedia

Na początek dobre wiadomości. Stylistom Audi trzeba przyznać, że w tym przypadku dobrze wykorzystali swoją szansę i z pomocą tylko paru elementów (świateł i paru detali zderzaków) sprawili, że A5 wygląda teraz znacznie nowocześniej. I drożej, bo (wymagające dopłaty) zgrupowane w segmentach diody LED przywołują na myśl wyżej pozycjonowane modele marki, jak A6 i A7.

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Co ciekawe, z tyłu w miejsce zwykłej "dwururki" pojawiły się masywne końcówki układu wydechowego. Zgodnie z obecną polityką Audi jedna z nich jest w pełni atrapą, a druga tylko połowicznie (prawdziwy układ wydechowy kończy się wcześniej i nie doprowadza spalin do tej końcówki).

Zobacz również: Wideotest Maserati Ghibli

Po tych zmianach (i z czarnym wykończeniem w miejscu zwykłych chromów – to kolejny przybierający na sile trend stylistyczny w segmencie premium) A5 zyskało charakter, którego wcześniej mu brakowało i zbliżyło się do ekstremalnej odmiany RS 5.

Te czarne dodatki to element pakietu "Edition one" – specjalnej serii wyposażenia przygotowanej na okoliczność debiutu wersji po liftingu. Oprócz nich pakiet ten zapewnia w lepszej cenie także elementy z linii S line (w kabinie zamiennie z design selection).

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Pomijając ten szczegół wygląd kabiny nie zmienił się praktycznie w ogóle. Nie ma w tym nic złego, jako że już wcześniej deska rozdzielcza A5 nie stanowiła może najbardziej ekskluzywnej pozycji w tym segmencie, ale na pewno nie zdążyła się zestarzeć. Ważną nowość pod względem technicznym stanowi za to nowy system multimedialny, który zyskał zmieniony interfejs wyświetlany na większym ekranie (10,1 cala) i wzbogacił się o futurystyczne funkcje.

Już wcześniej A5 dysponował całkiem sporą "przewagą dzięki technice" i konsekwentny rozwój przynosi w tym przypadku ciekawe efekty. Jednym z nich jest "inteligentna nawigacja". Uczy się ona dróg, którymi jeździ kierowca, i uwzględnia jego preferencje przy planowaniu kolejnych tras.

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Zaczyna już działać także usługa odmierzania na desce rozdzielczej czasu do pojawienia się zielonego światła na skrzyżowaniu. Co prawda póki co A5 potrafi połączyć się tylko ze światłami w rodzinnej miejscowości Audi, czyli Ingolstadt, ale w przeciągu paru następnych lat funkcjonalność tego systemu powinna zostać znacznie rozwinięta.

Co zmieniło się na gorsze: ergonomia i praca silnika

Zmiana organizacji pokładowych multimediów przyniosła też pierwszą ze złych wiadomości. Z nowego systemu wyeliminowano możliwość sterowania pokrętłem i towarzyszącymi mu fizycznymi przyciskami. Producent będzie argumentował, że wystarczy przecież obsługa przez dotykowy ekran, a w ten sposób zyskano dodatkowe miejsce na tunelu środkowym. Nie bez znaczenia był też pewnie fakt, że wyrzucenie fizycznych przycisków pozwoliło oszczędzić parę euro przy produkcji.

Ja na tym zabiegu czuję się stratny. W poprzedniej odsłonie A5 obsługa wielu, nawet całkiem zaawansowanych funkcji była intuicyjna i możliwa bez odrywania wzroku od drogi, z ręką wygodnie wspartą na spłaszczonej dźwigni zmiany biegów. Bez tego jej charakterystyczny kształt wydaje się teraz bezsensowny, podobnie jak i obecność w na tunelu środkowym samotnego pokrętła głośności. Projektanci deski rozdzielczej z pewnością nie myśleli o takiej ewolucji w przyszłości, co przypomina, że w autach po liftingu nie wszystko musi już tak pasować do siebie jak przed.

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

W planach inżynierów Audi zapewne inaczej wyglądała też gama napędowa A5 w 2020 roku, ale na jej obecny kształt decydujący wpływ miało akurat WLTP. Nowe normy pomiarów emisji spalin namieszały sporo w cennikach Grupy Volkswagen i dotknęły także ten model. Poza topowym RS 5 (silnik bez zmian) i S5 (trzylitrowa benzyna zamieniona na słabszego diesla), reszta gamy prezentuje się dość skromnie.

Dość powiedzieć, że jednym z najczęściej wybieranych silników jest tymczasem nie żadna kilkusetkonna benzyna, a popularny i zupełnie zwyczajny motor 2.0 TDI o mocy 190 KM. Jego różne pochodne znane są z występów również w dalekich od segmentu premium modelach Volkswagena czy nawet Skody. Mimo wiele obiecującego napisu 40 TDI na klapie bagażnika, to właśnie ten silnik znalazł się pod maską testowanego egzemplarza.

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Nawet z napędem quattro nie jest to zestaw, który mógłby zapewnić jakieś wgniatające w fotel osiągi (100 km/h w 7,9 sekundy). Nie ma też co liczyć na ponadprzeciętny komfort ze względu na konsekwentnie zwalczany, ale nadal wyczuwalny klekot "tedeika". Niemniej silnik 2.0 TDI można traktować jako solidnego partnera do codziennych obowiązków. Duży moment obrotowy 400 Nm zapewnia przyjemną elastyczność, a zużycie paliwa w okolicach 8 l/100 km w cyklu mieszanym (z możliwością zejścia do wyników niewiele ponad 6 l/100 km poza miastem) sprawia, że niewiele osób zatęskni za odpowiednikiem benzynowym o podobnej mocy. 40 TDI to wszystko, czego potrzeba do szczęścia w normalnym życiu z tym autem.

WLTP zmieniło na minus jednak jeszcze jedną rzecz oprócz składu oferty napędowej. Pogorszyło także same silniki. Już dwukrotnie opisywałem przypadłość spóźnionej reakcji na gaz w jednostce 3.0 TDI, którą sprawdzałem w modelach Q7 i Q8. W przypadku 2.0 TDI ta niedogodność jest mniej uciążliwa, ale dalej dostrzegalna i stanowi krok w tył w stosunku do sposobu pracy sprzed liftingu. Sytuacja ta nie wynika z wady fabrycznej lub usterki, a celowego ustawienia oprogramowania układu napędowego w taki sposób, by silnik przeszedł nowe normy emisji spalin, a jednocześnie producent mógł wykazać brak spadku koni mechanicznych w danych technicznych. W subiektywnym odczuciu praca silnika jest teraz jednak gorsza.

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Co się nie zmieniło: charakter i cena

Ewolucja silników jednak niewiele zmieniła w ogólnym rozkładzie sił na rynku, bo A5 nigdy nie było najbardziej pociągającą w prowadzeniu opcją w swoim segmencie. Dla wielu opcji napędowych producent nie przewiduje nawet w opcji napędu quattro, a pozostawia klienta wyłącznie z napędem na oś przednią. Nawet te egzemplarze, które są wyposażone w napęd na cztery koła, zza kierownicy bardziej przypominają zwyczajnego VW Arteona niż BMW czy choćby Kię Stinger.

Czterodrzwiowe coupe od Audi swoją wartość upatruje w innych miejscach. Nadal posiada wybitnie starannie i precyzyjne spasowane wnętrze, które nawet w podstawowych wariantach jest wykonane z dobrych materiałów. Trzeba też oddać Sportbackowi fakt, że jest on po volkswagenowsku praktyczny. Gdyby nie godna rasowych coupe, bardzo niska pozycja foteli, która zmusza do pewnej gimnastyki podczas wsiadania i nie pozwala pasażerom tylnej kanapy wsunąć stóp pod przednie siedziska, to byłbym gotów przyznać, że kabina A5 pod względem funkcjonalności nie odbiega od przeciętnego SUV-a (a przynajmniej takiego z opadającym dachem).

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Miejsca jest w środku w końcu więcej, niż można by się spodziewać po takiej bryle nadwozia, a dostęp do bagażnika o pojemności 465 litrów jest zupełnie bezproblemowy dzięki dużej i wysoko otwieranej klapie. Patrząc przez jej pryzmat A5 Sportback to po prostu duży liftback, ale określenie "czterodrzwiowe coupe" brzmi lepiej, bo drożej.

Bo, co także jest niezmienne dla Audi, A5 Sportback jest całkiem drogi. Bez dodatkowego wyposażenia wariant 40 TDI quattro kosztuje 205 000 zł (porównywalnie z BMW 4 Gran Coupe i 7 tys. zł więcej od VW Arteona w bogatszej wersji Elegance z tym samym napędem). Nie mówi to jeszcze wszystkiego o talencie Audi do windowania cen. Przy odpowiedniej konfiguracji, podobnej do tej prezentowanej na zdjęciach, wartość może wzrosnąć nawet o blisko sto tysięcy złotych!

Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Ostatecznie więc, Audi A5 Sportback zmieniło się na wielu frontach, ale nie na tyle, by stało się innym samochodem. I nie na tyle, by stało się wyraźnie lepsze od poprzednika. Biorąc jednak pod uwagę obecne realia związane z normami WLTP i dynamicznie zmieniające się trendy, i tak można powiedzieć, że z modernizacji tej jej twórcy wyszli obronną ręką.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Przyzwoita funkcjonalność kabiny pomiędzy sportowej sylwetki nadwozia
  • Zadowalająca ekonomika i dynamika jednej z najtańszych opcji napędowych (40 TDI)
  • Najlepiej wykonana kabina w segmencie

Minusy:

  • Więcej charakteru niż przed liftingiem, ale nadal mniej niż u podobnie wycenionych rywali
  • Jak na "czterodrzwiowe coupe" prowadzenie jest po prostu zwyczajne
  • Pogorszona reakcja na pedał gazu (dotyczy napędu wysokoprężnego)
Audi A5 Sportback 40 TDI quattro (2020)
Pojemność silnika 1968 cm³  
Rodzaj paliwa Olej napędowy  
Moc maksymalna: 190 KM przy 3800 obr./min  
Moment maksymalny: 400 Nm przy 1750–3000 obr./min  
Pojemność bagażnika: 465 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 7,9 s  
Prędkość maksymalna: 241 km/h  
Zużycie paliwa (mieszane): 4,5 l/100 km 7,7 l/100 km

Zobacz pełne dane techniczne Audi A5 Sportback 40 TDI na Autocentrum.pl

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowy Jeep Grand Cherokee SRT - test Fiat 500 by Gucci 1,2 - jestem młoda, lubię szpan [test autokult.pl] Dacia Logan MCV 1,5 dCi Laureate - test Opel Insignia BiTurbo OPC Line - test Volkswagen Scirocco - poza szablonem [test autokult.pl] Dzień w Monako, wieczór na alpejskich przełęczach: nasza podróż BMW M760Li V12 na Lazurowe Wybrzeże Nissan Juke: druga generacja to subtelny skok na segment kompaktowych crossoverów Test Nissana Micry: po liftingu i z automatem jeszcze przyjemniejszy Skoda Superb: bagażnik do zadań specjalnych Volkswagen CC 2,0 TDI DSG - w ładnym opakowaniu [test autokult.pl] Volkswagen Arteon 2.0 TDI - test lepszego, ale droższego Passata Volvo V40 Cross Country T5 AWD Summum - nadal atrakcyjne

Popularne w tym tygodniu:

Pierwsza jazda: Rolls-Royce Ghost na ulicach Warszawy. Szary nie musi być skromny Test: Mercedes-Benz 280 CE (C123) - przez 38 lat prawie 11 razy okrążył Ziemię. Przynajmniej w teorii Test: Ferrari Roma pokazuje, że prawdziwa motoryzacja nadal istnieje. Ale dla wybranych Pierwsza jazda nowym BMW Serii 4. Nie patrz na grill. Jak nigdy wcześniej, tu liczy się "wnętrze" Jeździłem nowym BMW M2 CS. To już nie tylko "ten mocniejszy". On jest po prostu opętany Test: Audi A3 Limousine 35 TFSI - byłoby lepsze, gdyby nie normy spalin Test: McLaren 765LT w akcji. Tak brzmi i wygląda 765 KM w akcji na deszczu Test: Mazda MX-30 - choć jest elektrykiem, to chętnie stanę w jej obronie Test: Volkswagen e-up! - elektryczny maluch pełen niespodzianek VW Arteon R-Line Edition - na bogato! No prawie... Test: Volvo V90 Cross Country D5 - już po liftingu, ale jeszcze bez miękkiej hybrydy Test: Ford Explorer - trochę mnie rozczarował, choć zły nie jest. Tylko za drogi