BMW kończy produkcję i8. Dla mnie to samochód wyjątkowy i żegnam go ze smutkiem

Po sześciu latach na rynku opuszcza nas jeden z najważniejszych i najbardziej zjawiskowych samochodów ostatnich lat, a nawet dziesięcioleci. To i8 dało podwaliny pod niemal każde nowoczesne BMW i pokazało jak powinny wyglądać samochody sportowe – nie tylko pod względem prezencji.

Dalej ten samochód z trzycylindrowym silnikiem wolałbym bardziej niż niejeden, o wiele droższy i o wiele szybszy wóz.

Dalej ten samochód z trzycylindrowym silnikiem wolałbym bardziej niż niejeden, o wiele droższy i o wiele szybszy wóz. (fot. autokult)

Nigdy nie zapomnę, gdy przejeżdżałem wczesnym rankiem przez warszawski "mordor" jednym z pierwszych egzemplarzy BMW i8. W pełni naładowane baterie pozwalały na poruszanie się w całkowitej ciszy. W taki sposób zaskoczyłem pana, który zamiatał ulicę. Auto zauważył dopiero, gdy zbliżyłem się do niego na kilka metrów. Prawdopodobnie – biorąc pod uwagę jego ruch ust – pod jego nosem padło popularne przekleństwo. Z ręki wypadła miotła. Jego szczęka po prostu opadła.

Trudno się dziwić, skoro nawet dziś i8 wygląda fenomenalnie i młodo. Gdybym kręcił "Powrót do przyszłości” na nowo, zamiast Deloreana DMC-12 wykorzystałbym BMW i8. Jego otwierane do góry drzwi dalej robią takie samo wrażenie jak w latach 80. XX wieku i nigdy był z nich nie zrezygnował, choć są po prostu beznadziejne i niewygodne w użyciu. Zresztą, zobaczcie sami:

BMW napisało zasady gry od nowa. Auto wyglądające jak milion dolarów, które mogło przyspieszyć do setki w 4,4 sekundy, miało pod maską (a właściwie za plecami kierowcy) wyśmiewany, trzycylindrowy silnik o pojemności 1,5 litra. Nie pomagał też fakt, że opony były wąziutkie, a łącznie auto miało "zaledwie" 374 konie mechaniczne. To – w klasie luksusowych aut sportowych – za mało.

Ale papierowe dane nie miały tutaj większego znaczenia. To pierwsza hybryda plug-in (mogła być ładowana z gniazdka) marki, która dawała, nawet daje jeszcze dziś, wrażenie poruszania się czymś z przyszłości. Czułeś się jak Elon Musk czy Tony Stark, który patrzył na innych użytkowników drogi – szybszych, droższych, z większymi silnikami – zastanawiając się: po co im tak skomplikowane samochody?

BMW i8

BMW za to musiało się naprawdę postarać w przypadku rodziny i. Cała fabryka w Lipsku została przyporządkowana jednej rzeczy – produkcji ekologicznej. Tam pracowały drukarki 3D, a wiatraki generowały całą energię elektryczną. Gdy zwiedzałem ten obiekt nie mogłem uwierzyć, że w miejscu, gdzie produkuje się samochody, może być tak cicho.

Wykorzystanie włókna węglowego (które w momencie premiery nie było aż tak rozpowszechnione) pozwoliło na stworzenie monokoku, którego w praktyce nie dało się zniszczyć – tak mówili przedstawiciele BMW. Nie było sytuacji, w której trzeba było go naprawiać po wypadku. Chyba, że nie było już czego naprawiać, ale wówczas los kierowcy był przesądzony. Osiągnięto też idealny rozkład mas, tak pożądany w samochodzie sportowym.

Zobacz również: Rolls-Royce Phantom Series II - prezentacja

BMW i8 Roadster: sposób, aby stać się sławnym

Przez kilka dni mogłem poczuć się jak gwiazda rocka lub znany aktor. Na mój widok ludzie wyciągali telefony i robili zdjęcia, odwracali się, gdy ich…

Choć nie ukrywam, że BMW i8 totalnie nie prowadziło się jak auto sportowe i bez problemu mogę wymienić co najmniej 10 tańszych i bardziej angażujących aut. Jednak – nieco naciągając teorię – w trybie elektrycznym było to pierwsze przednionapędowe BMW, na które tak bardzo psioczą teraz fani.

W dziesiątkę BMW trafiło z wersją Roadster, którą doceniłem przy plażach Chorwacji. Znów zakochałem się w całkowitej ciszy, którą zapewniał układ hybrydowy, tym razem z możliwością cieszenia się otwartym niebem nad głową. Trudno o lepszy sposób zdobywania opalenizny.

BMW i8 Roadster

Niestety, nie każdy dał się przekonać do takiej wizji elektromobilności, dlatego na rynek trafiło zaledwie 20 tys. egzemplarzy BMW i8. Porsche przez ten czas sprzedało 5 razy więcej egzemplarzy konkurencyjnego 911 i to tylko w Europie.

Dla mnie BMW i8 to ewidentny "future classic", którego ceny na rynku wtórnym warto obserwować. Ja mogę tylko podziękować za to, że pokazało mi jak hybrydy i małe silniki mogą dalej dać radość w tym przepełnionym limitami świecie. Szerokiej drogi, i8!

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Felietony:

Tesla wystrzeliła samochód w kosmos zamiast na drogi. Inwestorzy tracą cierpliwość Zużycie paliwa nie do zniesienia. To zdjęcie wywołało burzę w komentarzach Nie wierzę, że stać nas na zrobienie polskiego auta. Liczby nie kłamią Czy pick-up ma sens, czy też nie? Grupa zapaleńców chce, by samochody autonomiczne były dla każdego. Dopóki mają kierowcę Zróbmy sobie nową aferę spalinową Nowy Ford Shelby Mustang GT500 na tle poprzedników. Czuję, że Carroll Shelby byłby dumny Czego prawo kierowcy nie zabrania, na to pozwala. To powoduje chore sytuacje Jazda na zderzaku i bezmyślne przelewanie się po pasach ruchu, czyli dlaczego nie lubię polskich autostrad Podstawowe pojęcia kodeksu drogowego wciąż są niejasne. Często mylimy proste rzeczy Droga to nie cyrk, a wypadek to nie tanie widowisko. Mimo to gapienie to nasz sport narodowy Cudów nie ma. Kubica jest na końcu stawki, ale gdzie ma być?

Popularne w tym tygodniu:

2 sekundy - tyle odróżnia frajera od "prawdziwego kierowcy" [Opinia] Budowa fabryki Tesli w Niemczech w potrzasku. Nie pierwszy raz na drodze stanęli ekolodzy