Nissan Juke: druga generacja to subtelny skok na segment kompaktowych crossoverów

Po 10 latach od premiery pierwszego Nissana Juke'a model ten przechodzi duże zmiany. Druga generacja jest nie tylko bardziej dojrzała, ale także przestronniejsza na tyle, że może konkurować z większym Qashqaiem. To subtelny skok na klasę kompakt.

Z tej perspektywy nowy Nissan Juke mocno przypomina poprzedniego. Ale rozmiarami, nie tylko nadwozia, lecz także kół, różni się znacząco.

Z tej perspektywy nowy Nissan Juke mocno przypomina poprzedniego. Ale rozmiarami, nie tylko nadwozia, lecz także kół, różni się znacząco. (fot. Marcin Łobodziński)

Podobnie jak Nissan Qashqai w pewnym sensie stworzył segment kompaktowych crossoverów, tak Juke jest prekursorem crossoverów miejskich. Największa różnica pomiędzy drugą a pierwszą generacją polega na tym, że nowa zapewnia tyle przestrzeni co auta kompaktowe.

Nissan Juke 1,6 DIG-T — test

Juke to auto, które zmieniło spojrzenie na segment małych crossoverów. Nissan pokazał tym modelem, że niewielkie samochody z niższej półki cenowej,…

Bliżej mu do Qashqaia niż poprzednika

Przyglądając się małym crossoverom Nissana, to nowego Juke'a raczej należy porównywać z Qashqaiem niż poprzednikiem. Nadwozie jest teraz dłuższe o 75 mm, szersze o 13 mm i wyższe o 30 mm. Natomiast w stosunku do Qashqaia auto jest co prawda krótsze aż o 184 mm, ale za to węższe tylko o 6 mm, wyższe o 5 mm, a różnica w rozstawie osi to ledwie 10 mm. Ten mierzy 2636 mm i jest większy niż w Qashqaiu pierwszej generacji.

Kabina nowego Juke'a jest nie tylko przestronniejsza, ale na pierwszy rzut oka prezentuje się jak auto klasy premium.

Idąc dalej i oceniając przestrzeń w kabinie, nawet nie ma co się odnosić do poprzedniego Juke'a, który był zwyczajnie samochodem ciasnym. Nowy jest bardzo przestronny, a szczególnie z tyłu, bo to tu najbardziej zaskakuje. Względem większego Qashqaia praktycznie nie poczujecie różnic do momentu, gdy pojawi się trzeci pasażer. Miejsca na nogi jest mnóstwo nawet kiedy z przodu usiądzie wysoka osoba. Jest go nawet więcej na stopy, które spokojnie zmieszczą się pod przednim fotelem.

Bagażnik? Ma 422 litry objętości, czyli o 8 l mniej niż w największej konfiguracji Qashqaia (bez koła zapasowego i systemu Bose). Znacząca różnica pojawi się dopiero po złożeniu siedzeń — oparcia kładą się na płasko.

Cztery osoby o wzroście 180-185 cm bez problemu pojadą wygodnie Nissanem Jukiem.

Moim zdaniem pozycja za kierownicą jest bardziej dopracowana właśnie w Juke'u, którego kokpit przywodzi na myśl sportowe samochody. Jest nieźle wykonany, z przyjemnych jak na tę klasę materiałów, a także czytelny i nowoczesny. Na uwagę zasługują fotele z zintegrowanym zagłówkami, które są standardem dla wszystkich wersji, natomiast w wyższych pojawia się tapicerka ze skóry i Alcantary, system głośników Bose w zagłówkach oraz isofix po stronie pasażera.

Bagażnik nowego Nissana Juke'a jest prawie tak duży jak w Qashqaiu.

Skoro Juke jest niemal tak przestronny jak Qashqai, a w dodatku kierowca siedzi w nim wygodniej, to po co kupować większy i droższy model? Takie pytanie ma nawet sens, ale wtedy, kiedy interesuje was…

Zobacz również: Jak działa asystent pasa ruchu i aktywny tempomat?

…tylko jeden silnik

Niestety, większa gama silników Qashqaia pozwala dopasować auto do własnych preferencji. Do wyboru są po dwa benzynowe i wysokoprężne, a także napęd na cztery koła. W Juke'u możecie wybrać tylko rodzaj skrzyni biegów.

Nieprzeładowany, ergonomiczny kokpit może się podobać ze względu na swój sportowy styl.

Silnik benzynowy 1.0 DIG-T to na razie jedyny wariant. Rozwija 117 KM mocy i 180 Nm momentu obrotowego. Z funkcją overbosst moment chwilowo dochodzi do 200 Nm. Jeśli chcecie więcej, musicie wybrać inny model.

Generalnie jednostka jest dobrze dopasowana do samochodu. Nie ma mocnego dołu, ale chętnie wkręca się na obroty. Dynamika jest niezła, a zużycie paliwa będzie niskie przy zachowaniu odpowiedniej kultury jazdy. To sprawdzimy jednak dopiero w pełnym teście, ale spodziewam się średniego na poziomie 6,5–7,0 l/100 km.

W Juke'u nie brakuje właściwie niczego - schowków, półek na telefon i skrytek. Przydałyby się jedynie dwa gniazda USB z przodu.

Standardem jest 6-biegowa skrzynia manualna, natomiast w opcji za 5500 zł jest jeszcze automat. To przekładnia dwusprzęgłowa o 7 przełożeniach, dostępna już także m.in. w Qashqaiu, ale tylko z przednim napędem.Juke napędu na cztery koła nie ma i nic nie zapowiada, by miał go w przyszłości. Ale to nie szkodzi, bo i tak był raczej zbędny. Nie jest to ani model do dynamicznej jazdy, ani do pokonywania bezdroży.

Charakterystyczne reflektory dla tego modelu teraz są diodowe.

[bWwybór skrzyni biegów[/b] w przypadku Juke'a jest prosty. Jeśli zależy wam na osiągach — koniecznie manualna. Auto jest wyraźnie żwawsze. Z automatem staje się leniwe i niechętnie przyspiesza. Przekładnia pracuje bardzo dobrze, więc to kwestia przełożeń.

Nowa konstrukcja płyty podłogowej nabrała lekkości, a większe gabaryty nie wpływają negatywnie na jazdę po mieście. Jest to i tak samochód relatywnie nieduży. Za to poprawiła się stabilność, zwłaszcza za sprawą większych kół i szerokich opon.

W aucie, jakie otrzymałem do jazd testowych, były to opony w rozmiarze 225/45 R19 — giganty w porównaniu z poprzednikiem. Dwie najbogatsze wersje wyposażeniowe mają takie w standardzie.

Efekt? Znakomita przyczepność oraz dojrzalsze zachowanie na drodze. Samochód nie jest już tak nijaki jak poprzednik. Resorowanie na hiszpańskich drogach było w porządku, choć stosunkowo niski profil opon nie radzi sobie najlepiej na większych wyrwach w asfalcie. Za to wysoki prześwit pozwala bez stresu pokonywać większe przeszkody.

Na drodze Nissan Juke jest kontrolowany przez elektronikę. Kiedy najedziecie na linię wyznaczającą pas ruchu, auto zacznie delikatnie hamować kołami po drugiej stronie, efektem czego jest korekta toru jazdy.

Nissan Juke jest obficie wyposażonym w systemy wsparcia kierowcy. Standard stanowi m.in. system niekontrolowanej zmiany pasa ruchu, ale jest też cała lista asystentów z układem ProPilot włącznie. Pozwala on po uruchomieniu podróżować jednym pasem ruchu bez większej ingerencji ze strony kierowcy. Auto wymaga jedynie trzymania kierownicy — korekty wykonuje samo. Nie da się jednak zdjąć rąk z kierownicy, bo bardzo wcześnie włącza się ostrzeżenie, a skutkiem braku reakcji jest delikatne hamowanie.

Zobacz na wideo, jak działa ProPilot w nowym Nissanie Juke'u:

9000 zł i 23 KM mniej

Taka jest różnica pomiędzy podstawową wersją Juke'a i Qashqaia. Jeśli nie potrzebujecie więcej mocy i dłuższego nadwozia, to wybór jest moim zdaniem oczywisty. Za 67 900 zł otrzymacie w standardzie klimatyzację, pełną elektrykę szyb i lusterek, diodowe i automatyczne reflektory, radio z bluetooth i wielofunkcyjną kierownicę, a także tempomat, system zapobiegania kolizjom, aktywny system ułatwiający utrzymanie pasa ruchu czy system rozpoznawania znaków. Jak wypada na tle konkurentów?

Za 130-konnego Renaulta Captura zapłacicie 70 900 zł. Auto ma m.in. alufelgi, nawigację czy czujniki parkowania, ale jest uboższy o systemy bezpieczeństwa i nie ma świateł diodowych. Z kolei Skoda Kamiq z silnikiem 115 KM kosztuje 70 650 zł, ma sporo systemów bezpieczeństwa, ale brakuje mu diodowych świateł w podstawie oraz elektrycznie sterowanych szyb z tyłu. Nissan Juke wypada więc na tle konkurentów zupełnie normalnie, nie jest ani za drogi, ani wyjątkowo tani.

Marcin Łobodziński

Moja opinia o nowym Nissanie Juke'u:
Świadomie lub nie, ale Nissan tak zrobił Juke'a, by trafił do szerszej rzeszy klientów. Na przykład do tych, dla których poprzednik był za ciasny. Spokojnie może konkurować z Qashqaiem, jeśli dla kogoś litrowy silnik będzie wystarczający, ale Juke moim zdaniem może też atakować segment tradycyjnych kompaktów. Mam wrażenie, że Nissan znów pokazał, jak należy robić crossovery i auto będzie hitem.

Dane techniczne nowego Nissana Juke'a sprawdzisz na AutoCentrum.pl

Zdjęcia zostały wykonane smartfonem Samsung Galaxy S10

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mercedes Panamera - czyli o tym, jak raz przywłaszczona nazwa powinna wrócić do prawowitego właściciela Pierwsza jazda: Toyota Mirai to auto na wodór, które można kupić w Polsce. Sprawdzam, czy jest po co Volkswagen Scirocco 2,0 TSI DSG Shark - ponad przeciętnością [test autokult.pl] Jaguar F-Pace SVR: kiedy marzy ci się F-Type, ale potrzebujesz kanapy Chuligan obejmuje tron. Nowy Ford Fiesta ST rusza do walki Nowe Audi S3 Limousine - test Fiat Doblò Work-Up Maxi 2,0 MultiJet [test autokult.pl] Seat Ibiza 1,2 TSI Ecomotive - koło ratunkowe [test autokult.pl] Opel Adam Rocks 1.0 Turbo – maluch z ambicjami Ostatni test 991: za kierownicą Porsche 911 Carrery T Nowa Toyota Avensis Touring Sports (2015) 1,6 D-4D & 2,0 D-4D - test, opinia, spalanie, cena Peugeot 308 SW 1,2 e-THP 130 - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Pierwsza jazda: VW ID.4 to mistrz argumentów. Coraz trudniej nie wybrać elektryka Pierwsza jazda: Dacia Spring ma dwie twarze. Nie kupuj jej, a odkryjesz tę lepszą Test: Lexus LS 500h to odwrotność nowego Mercedesa Klasy S. Dla niektórych to duża zaleta Test: Dacia Sandero TCe 100 LPG - przy cenie ok. 50 tys. zł jest nie do pobicia Test wideo: Škoda Enyaq iV – elektryk na miarę polskich możliwości? Vlog: Sprawdzam, co kryje się za drzwiami Rolls-Royce'a Ghost EWB za blisko 3 mln zł Test: Peugeot 3008 1.2 PureTech - dobrze, że zmiany nie poszły zbyt daleko Pierwsza jazda: Ford Kuga FHEV AWD - nowy gracz, który może zmienić rozkład sił wśród hybrydowych SUV-ów Test: BMW 330e Touring xDrive – świetna hybryda, ale niekoniecznie świetne BMW 911 czy 911? Wybór wcale nie jest oczywisty Test wideo: Citroën ë-C4 - wreszcie jest bez sensu! Test: Hyundai Kona po liftingu. "Pierwsze wrażenie? Jak nie w hyundaiu"