Alfa Romeo Giulia i Stelvio 2020. Włosko-niemiecki skok technologiczny

Giulia i Stelvio nie zdążyły się jeszcze zestarzeć, przynajmniej nie wizualnie, a już Alfa Romeo postanowiła poddać te modele liftingowi. Nie dotyczył on jednak wyglądu samochodów, a wyposażenia spod znaku autonomii. Przy okazji zmieniono również wachlarz wersji, a także przedstawiono ciekawy sposób na posiadanie alfy.

Włosi nie zmienili wyglądu aut. Pod tym względem biją na głowę niemiecką konkurencję.

Włosi nie zmienili wyglądu aut. Pod tym względem biją na głowę niemiecką konkurencję. (Tomasz Budzik)

Nowe Alfa Romeo Giulia i Stelvio (2020) – pierwsza jazda, opinia

Z zewnątrz wersję na rok 2020 rozpozna tylko wprawne oko. Jedyne zmiany wizualne, na jakie zdecydowali się Włosi, dotyczą oznaczeń wersji. Na przednich błotnikach pojawiły się wypukłe napisy. Są srebrne lub występują w kolorze nadwozia. To drugie nadaje Giulii i Stelvio dyskretnej elegancji. Nieco więcej zmian znajdziemy we wnętrzu. Na kierownicy zastosowano nowe rozmieszczenie przycisków. Standardem jest teraz kolorowy wyświetlacz o przekątnej 7 cali umieszczony pomiędzy zegarami. Inny jest również wygląd drążka w przypadku samochodów z automatyczną skrzynią biegów. Znajdujące się w centralnej części kokpitu pokrętło służy także jako przycisk, co ułatwia korzystanie z pokładowej elektroniki. A ta przeszła prawdziwą rewolucję.

Choć centralny ekran o przekątnej 8,8 cala pozostał ten sam, to zmieniło się oprogramowanie systemu informacji i rozrywki. Zamiast klasycznego menu mamy teraz do czynienia z widżetami. Używanie systemu przypomina korzystanie ze smartfona czy tabletu, a dzięki graficznym reprezentacjom poszczególnych funkcji łatwo znaleźć ustawienie, o które nam chodzi. Menu można modyfikować, korzystając z intuicyjnej metody "przeciągnij i upuść" – znów jak w telefonach. Podczas korzystania z nawigacji nie wyświetla się już dolne menu, które niepotrzebnie ograniczało pole wyświetlania mapy. Odświeżone Giulia i Stelvio posiadają funkcję SOS, pozwalającą na wezwanie pomocy w razie awarii za pomocą jednego przycisku. Co ważne, pomoc drogowa automatycznie otrzymuje informację o lokalizacji pojazdu, by przyspieszyć cały proces.

Wraz z odświeżeniem modelu pojawiły się również nowe możliwości realizowane za pomocą zdalnej komunikacji. Opcja My Remote pozwala na zlokalizowanie zaparkowanego auta za pomocą smartfona czy otwarcie lub zaryglowanie drzwi. Funkcja My Navigation pozwala na wyszukiwanie celów online, a także zapewnia dostęp do punktów POI, bieżącej informacji o natężeniu ruchu drogowego, pogodzie, a nawet lokalizacji fotoradarów. Podczas jazdy można korzystać z funkcji My Wi-Fi, pozwalającej na przyłączenie się do sieci nawet 8 urządzeniom. Przejdźmy jednak do tego, co w liftingu flagowców Alfa Romeo jest tak naprawdę najważniejsze.

Alfa Romeo nie jest liderem ergonomii, ale urody włoskim modelom nie da się odmówić

Czas na nowoczesność

Do odświeżonych modeli Stelvio i Giulia trafił opracowany przez Boscha zespół aktywnych systemów bezpieczeństwa. Składa się na niego układ utrzymania pojazdu w pasie ruchu, adaptacyjny tempomat, system rozpoznawania znaków drogowych i inteligentny ogranicznik prędkości oraz aktywny system zapobiegający kolizji z pojazdem znajdującym się w martwym polu lusterek. Całość tworzy zestaw zaliczany do 2. poziomu autonomicznej jazdy. Jak działa to w praktyce?

Zobacz również: Używana Alfa Romeo 159. Nie tak straszna, jak mówią

Choć takie deklaracje nie robią już dziś szczególnego wrażenia na zmotoryzowanych, to trzeba przyznać, że w przypadku modeli Alfa Romeo całość funkcjonuje naprawdę przekonująco. Podczas podróży autostradą, jeśli linie wydzielające pasy są wyraźnie namalowane, samochód radzi sobie niemal tak dobrze, jak gdyby prowadził go człowiek. Kluczem do sukcesu jest płynność. Adaptacyjny tempomat z wyprzedzeniem wykrywa jadący wolniej pojazd i nie odkłada hamowania na później, co pozytywnie wpływa na komfort podróży. Uruchomienie systemu utrzymania auta w pasie ruchu nie oznacza rozpoczęcia slalomu pomiędzy prawą i lewą krawędzią pasa. System utrzymuje pojazd mniej więcej na jego środku.

Autonomiczne funkcje mają pomagać kierowcy, a nie wyręczać go. Już po sześciu sekundach od puszczenia kierownicy w kabinie rozlega się alarm

Co ważne z punktu widzenia wygody kierowcy, podczas jazdy z włączonymi systemami nie trzeba trzymać koła kierownicy oburącz ani nawet od czasu do czasu ruszać nim, aby dać systemowi odczuć, że kierowca wciąż kontroluje sytuację. Pojemnościowa kierowca odróżnia dotyk dłoni od nacisku przedmiotem, więc podczas podróży przynajmniej jedna ręka musi spoczywać na wieńcu. Numer z przyklejeniem do niej banana nie przejdzie. Kierujący nie ma jednak wiele pracy, gdyż w połączeniu z automatyczną skrzynią biegów tempomat potrafi zatrzymać się za poprzedzającym pojazdem i ruszyć, gdy droga znów będzie wolna.

Niestety, system wciąż nie jest idealny. Rzadko, ale jednak, zdarza się mu omyłka dotycząca wyświetlanego pomiędzy zegarami limitu prędkości. Dopracowania wymaga również układ wspomagający kierowcę podczas zmiany pasa. Jeśli auto porusza się z włączonym tempomatem oraz systemem utrzymania w pasie ruchu i zbliżamy się do wolniejszego auta, wystarczy włączyć kierunkowskaz, aby auto – o ile żaden pojazd nie znajduje się na pasie obok bezpośrednio za nami – samodzielnie zmieniło pas ruchu. Trzeba jednak mieć się na baczności, ponieważ po takim manewrze samochód wcale nie musi utrzymać toru jazdy na nowym pasie. W dwóch podjętych przeze mnie próbach zdarzyło się, że auto wyjechało poza lewą linię pasa. W takiej sytuacji kierowca musi przejąć kontrolę. Potem samochód dalej radzi sobie sam.

Nowa twarz Alfy Romeo

Odświeżone modele włoskiej marki otrzymały nowy podział na wersje wyposażenia. Poza tą podstawową mamy do czynienia z odmianą Super, Ti (od pięknie brzmiącego włoskiego "Turismo Internazionale"), Sprint, Veloce, a w przypadku Giulii także Veloce Ti. Odmiana Super otrzymuje obręcze o większej średnicy i odmienną tapicerkę materiałową. Wersja Ti to dalsze powiększenie kół, ale przede wszystkim luksusowy charakter, przejawiający się m.in. w zastosowaniu w kabinie naturalnego drewna i wygodniejszych foteli ze skórzaną tapicerką. Odmiana Sprint ma nieco więcej sportowego ducha, ale jeśli to wciąż za mało, w odwodzie czeka wersja Veloce o bardziej drapieżnym charakterze. Giulia Veloce Ti dodatkowo oferuje wstawki z włókna węglowego oraz fotele wykończone skórą i alcantarą. Jeśli i to nie wystarcza, można zdecydować się na dodatkowe akcesoria Mopara – na przykład karbonowy tylny spojler, który trudno przeoczyć z poziomu chodnika.

Nowe kolory skutecznie przyciągają wzrok przechodniów

W zgodzie z obowiązującymi trendami Alfa Romeo w przypadku Giulii i Stelvio 2020 będzie oferowała system współdzielenia pojazdu. Będzie on jednak kontrolowany. Na sześciu europejskich rynkach, m.in. w Niemczech, Włosi będą dostarczać platformę I-Link. Za jej pomocą właściciel Alfy Romeo będzie mógł zdefiniować do dziesięciu osób, które będą upoważnione do korzystania z samochodu w ramach carsharingu, gdy jego posiadacz akurat go nie potrzebuje. Platforma wskaże miejsce zaparkowania samochodu i umożliwi jego otwarcie, uruchomienie, a także zamknięcie pojazdu po skorzystaniu z niego. Co ważne, aplikacja sama wyliczy też należność za wypożyczenie auta.

Nowe wersje Gliulii oraz Stelvio trafią do salonów samochodowych końcem 2019 r. Zgodnie z przewidywaniami najważniejszym silnikiem na naszym rynku ma być benzynowe 2.0 o mocy 200 KM. Wraz z liftingiem do oferty trafiają również nowe kolory. Wśród nich znalazły się takie, które nawiązują do tradycji marki – Junior GT Ochre oraz Villa d’Este 6C Red, które będą dostępne w połowie 2020 r. Na razie fani sportowych wrażeń będą musieli zadowolić się odświeżonymi modelami w wersji Veloce o mocy 280 KM. Alfa Romeo pracuje już jednak nad odmianami QV.

Zarówno Giulia, jak i Stelvio mają wśród zmotoryzowanych swoich wielbicieli. Nic dziwnego, to piękne samochody, które na tle niemieckich rywali odznaczają się na drodze. W pakiecie oferują także potrafiącą natchnąć historię i sportowego ducha, przejawiającego się zastosowaniem tylnego napędu oraz zwartym zawieszeniem i odpowiadającym mu charakterem układem kierowniczym. Dla wielu zmotoryzowanych będą to wartości wystarczające, by wybaczyć Alfie Romeo brak najnowocześniejszych aktywnych rozwiązań z dziedziny bezpieczeństwa dostępnych np. w przyziemnym Passacie.

Obserwuj nas na Google News:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Legendy Autokultu: napęd Toyota GT-Four. Przeganiam po torze rajdową Celicę i GR Yarisa Rzeczywistość wyprzedziła moje marzenia: poprowadziłem Porsche 911 Carrerę RS 2.7 na Goodwood Hillclimb Alpina B7 to znacznie więcej niż BMW na sterydach. Łączy sprzeczności, jak nic innego Test: McLaren 675 LT z 2015 roku dla swoich twórców już jest klasykiem. Tyle że z karbonu i tytanu Vlog: Kia EV6 AWD – Koreańczycy mogą sporo namieszać Volkswagen up! high up! vs Peugeot 107 Active - nasza klasa [test autokult.pl] Volkswagen Polo GTI - test [wideo] Pierwsza jazda Ferrari 296 GTB. Jak już Ferrari zrobi hybrydę plug-in… Test: Škoda Karoq - Dlaczego nie ma hybrydy pod maską? Test: Kia Sportage - Czy nowoczesność zabrała jej charakter? Ford S-Max 1.5 EcoBoost Titanium - test, opinia, spalanie, cena Test: Dacia Duster Outdoor 1.5 dCi 110 EDC. Kupić teraz czy poczekać na następcę?

Popularne w tym tygodniu:

Test: Škoda Fabia 1.0 MPI Style za prawie 100 tys. złotych! Pierwsza jazda: Porsche 718 Cayman GT4 RS - zaciera granicę między fascynacją a szaleństwem Test: Ford Mustang Mach 1 vs. Mustang Mach 1 428 Cobra Jet - definicja prędkości nabrała nowego znaczenia Test: BMW 545e to rzędowa szóstka pod przykrywką. Tak plug-iny mogą uratować duże silniki Test: BMW iX3 LCI pokazało mi, jak dużo może się zmienić. Niekoniecznie w aucie Test Audi e-tron S Sportback: 500 niemych koni Test wideo: Ferrari 296 GTB to odwrotność tego, co wiedziałem o hybrydach. 830 KM i tylny napęd Test: Lexus ES300h F Sport Edition - sportowy z nazwy, relaksujący na co dzień Offroad Marcina: Suzuki Vitara Hybrid 4WD - czy dorównuje swojemu dziadkowi? Test: Lexus NX450h+ to pierwsza próba w hybrydach plug-in. Wyjątkowo udana Offroad Marcina: Suzuki Ignis 4WD w terenie zaskoczyło mnie jak żadne inne auto Pierwsza jazda: Fiat 500X i Tipo Hybrid – krok naprzód, który odczujesz niekoniecznie podczas jazdy