Land Rover Discovery Sport: test szokująco terenowego SUV-a

Jest elegancki, wygodny i nafaszerowany elektroniką po sam dach. Jednak ma też drugą naturę, którą pokazuje w terenie. Tak dobrego do pokonywania bezdroży SUV-a można szukać ze świecą.

Jeśli cofniemy się do roku 2015, kiedy to Land Rover wypuścił na rynek model Discovery Sport, to można sobie przypomnieć, że z założenia miał być następcą Freelandera. Pomimo nazwy, miał być typowym średniej wielkości SUV-em, mierzącym się z m.in. z Jeepem Cherokee, BMW X3 czy też Volvo XC60. Jeśli któremuś z wymienionych rywali można było z góry przypisać miano auta terenowego, to wyłącznie jeepowi i to tylko w wersji Trailhawk.

Jednak Discovery Sport już podczas pierwszych jazd testowych pokazał, że nie jest tylko pięknie polakierowaną wydmuszką. Zaimponowały mi wówczas szosowe właściwości jezdne, ale na bezdrożach też trudno było mu coś zarzucić. Na pewno pod tym względem był powyżej oczekiwań.

Sylwetka samochodu nawiązuje do najlepszych tradycji marki Land Rover, a Discovery Sport zbliżył się wizualnie do Range Rovera.

Zmodernizowany model, zaprezentowany w tym roku, wizualnie pozostał niemal identyczny, natomiast gruntowanie zmodyfikowano płytę podłogową (w przedniej części), zespoły napędowe (z mikrohybrydami) oraz wnętrze (deska rozdzielcza). I choć będziecie przekonywani o tym, że to druga generacja, to gwoli ścisłości - jest to głębszy lifting poprzednika. Nie sugerujcie się też zmianą nazwy płyty podłogowej. Nazwa i konstrukcja to nie to samo, choć w przedniej części jest nieco inna.

Zmiany w detalach, ale sylwetka bez zmian

Ogólny wygląd samochodu nie uległ zmianie i bardzo dobrze, bo ten SUV świetnie czerpie stylistycznie z kultowych modeli Discovery. Natomiast lifting przedniego pasa zbliżył wizualnie Sporta do bardziej eleganckich Range Roverów. Dodajmy do tego nowoczesne, tzw. pływające kierunkowskazy w lampach diodowych oraz duże obręcze kół i mamy samochód, którym nie wstyd pojawić się w bogatym towarzystwie.

Zobacz jak wyglądają kierunkowskazy w czasie pracy:

To samo można powiedzieć o wnętrzu, które gabarytami pozostaje takie samo, rozmieszczeniem foteli także, ale deska rozdzielcza prezentuje się nowocześniej, bardziej cyfrowo. Wysokiej jakości wykończenie, panele dotykowe, ekrany i cyfrowe wskaźniki to jest coś, czego oczekują klienci Land Rovera, nie chcący kupować Range Rovera. Bez wątpienia wnętrze samochodu to poziom premium.

Po włączeniu wszystkiego robi się dość kolorowo, ale światełka nie mącą w głowie. Za to obsługa wymaga długiego przyzwyczajenia. Przyznaję, że po tygodniu nie potrafiłem włączać i wyłączać wszystkiego intuicyjnie. Trudno mi było przywyknąć także do obsługi na kierownicy z polami dotykowymi. Czy to wada? Nie sądzę. Po miesiącu pewnie byłbym w tym wszystkim biegły.

"Cyfrowy" kokpit wymaga sporo przyzwyczajenia.

Natomiast bardzo szybko można docenić komfort samochodu. Byłoby idealnie, gdyby zastosowano wysuwane podparcia ud przednich foteli, czego od auta tej klasy nawet bym oczekiwał. Mimo tego zarówno siedzenia przednie, jak i tylne, są wygodne i zachęcają do długich podróży. Z przodu można skorzystać z dodatkowego zaczepu isofix.

Miejsca jest w bród tak w kabinie, jak i w bagażniku, którego pojemność 963 litry dotyczy całkowitej, do dachu. Tak czy inaczej, jest duży. Nie da się niestety złożyć siedzeń drugiego rzędu na płasko. Nie ma też haczyka na zakupy, czego kompletnie nie rozumiem.

Bagażnik jest duży i praktyczny, ale bez haczyka nie nadaje się do włożenia niedużej torby z zakupami.

Na pochwałę zasługuje nie za drogie (3660 zł) nagłośnienie marki Meridian, które było w mojej skromnej opinii jednym z najlepszych, z jakim miałem do czynienia w tym roku. Tak, sześciokrotnie jeździłem samochodami marki Volvo, dlatego piszę "jednym z najlepszych".

W terenie pomaga elektronika

O ile samochody marki Jeep zawsze kojarzą mi się z dość prymitywnym podejściem do zagadnienia pokonywania bezdroży, co nie oznacza niczego negatywnego, o tyle Land Rover w dużej mierze polega na elektronice, co z kolei nie oznacza wyłącznie pozytywów. System Terrain Response 2 to "czarodziej" zarządzający silnikiem, skrzynią biegów, sprzęgłem międzyosiowym i układami przeciwpoślizgowymi tak, że po włączeniu odpowiedniego trybu naprawdę czuć poważne zmiany.

System Terrain Response 2 obsługuje się pokrętłem klimatyzacji.

Jednak nowa odsłona Discovery Sport dodaje do tego system kamer, które porozrzucano po całej karoserii tak, że właściwie każdy jej obszar można podejrzeć. Wbrew pozorom, jazda w terenie polega w dużej mierze na obserwacji otoczenia i jego ocenie, co ułatwia też… przeźroczysta maska.

To kamera przednia, której obraz wyświetlany jest tak, jakbyśmy patrzyli wprost przez maskę. Brakuje jednego – spryskiwacza, chociaż na przednią kamerę, którą nawet ręcznie nie tak łatwo wyczyścić.

Jeśli jest czysta, to można poczuć się bezpieczniej w trudnych warunkach i nie trzeba co chwila opuszczać auta czy wysyłać pasażera na zewnątrz. Pomocna jest też 60-centymetrowa głębokość brodzenia, znacznie lepsza niż u konkurentów.

Spód auta w kontekście jazdy terenowej wygląda bardzo bezpiecznie.

Spokojnie, tu odpowiednia mechanika nie jest czymś, o czym konstruktorzy zapomnieli. Jest kapitalna. Zawieszenie połyka duże dziury w sposób, którego nie da się ot tak opisać. Tu po prostu trzeba się przejechać. Robi to z takim spokojem i gracją, że początkowo co chwila wychodziłem z auta, by sprawdzić, czy nie zgubiłem którejś z części nadwozia. Tym bardziej że przedni zderzak wydaje się być poprowadzony dość nisko, ale nic z tych rzeczy.

Land Rover Discovery Sport pokonuje terenowe odcinki jak prawdziwy samochód terenowy i nie potrzebuje nawet reduktora, bo 9-biegowa przekładnia ma odpowiedni zakres przełożeń. Czy to powoli po dużych nierównościach, czy szybko przez kopalnie lub pełne dziur leśne drogi – dla Sporta nie jest to problemem. Dodać należy, że podwozie jest bardzo dobrze osłonięte, a do tego wszystko poprowadzono w taki sposób, że nic nie wisi pod samochodem.

W takich warunkach najlepiej sprawdza się tryb na piach. Auto jest wówczas bardziej nadsterowne.

Pod względem właściwości terenowych żaden (tak, żaden) SUV Jeep-a bez oznaczenia Trailhawk nie może się z nim równać. Tylko przypomnę, że jest jeszcze bardziej terenowe Discovery… nie Sport. Przyznaję, że ten samochód zrobił na mnie znacznie większe wrażenie, niż się spodziewałem, a właściwie znacząco przerosło oczekiwania.

Szosa to jego drugi ulubiony teren

Czy samochód typu SUV radzący sobie znakomicie na bezdrożach będzie równie dobry na szosie? Owszem, jeśli jest to Discovery Sport. I tu już podczas pierwszych jazd w 2015 roku byłem zdumiony, ale najnowsze wcielenie jest jeszcze… cięższe. Może i samochód nie jest wielki, ale waży dwie tony!
A jednak zakręty pokonuje ze stoickim spokojem, lekkością i zwinnością, której oczekujesz od BMW.

Charakterystyka podwozia rzadko powoduje podsterowność. W trybie sportowym jest nawet lekko nadsterowny, zwłaszcza na śliskiej nawierzchni. W trybie na piach podobnie, ale ten polecam do jazdy w terenie – jest najlepszy.

Prowadzenie na asfalcie jest równie imponujące jak jazda po bezdrożach.

Połykanie nierówności to jego kolejny atut, choć już nie tak mocny jak samo prowadzenie. Robi to z odpowiednią sztywnością zapewniającą przyczepność, ale w taki sposób, by nie rozczarować swoich pasażerów, którzy podróżują samochodem z wyższej półki. Trzeba też pamiętać, że zawieszenie nie może być zbyt miękkie, bo w terenie mogłoby to przeszkadzać.

Świetne wyciszenie, bardzo dobre reflektory (z niedziałającym systemem oczyszczania), sprawnie działające systemy bezpieczeństwa, naprawdę inteligentny, chyba doskonały tempomat i dobre wyciszenie sprawiają, że każda podróż tym samochodem była kojąca.

Benzynowe 2.0 to jednak w tym przypadku za mało

2,0 pojemności i 200 KM przy 2000 kg masy — to się nie składa. Choć osiągi można określić jako wystarczające, to jednak mogłyby być trochę lepsze. Zdaniem Mateusza Lubczańskiego, który był na pierwszych jazdach tym samochodem, benzyniak o mocy 250 KM niewiele zmienia. Poniżej jego artykuł:

Land Rover Discovery Sport pozytywnie mnie zaskoczył. Nie jest jednak bez wad

"Spokojnie, przecież to Land Rover!" – powiedział mi instruktor, który stał nad czymś co wyglądało jak przepaść. Ja, siedzący w nowym Land…

Dopiero w trybie sportowym samochodem jeździ się całkiem dobrze, tylko wtedy jest głośniej i mniej ekonomicznie. Przyspieszenie do 100 km/h trwa 9,2 s. Dlatego taką wersję polecałbym do miasta czy dla spokojnych osób na dłuższe trasy z włączonym tempomatem.

Bez obaw - takie traktowanie to dla Discovery Sport nic wielkiego

Skrzynia biegów czasami się trochę gubi, lubi poszarpywać w momencie, kiedy kierowca zaskoczy ją wciśnięciem gazu, kiedy ona akurat chce zmienić bieg. Jest to coraz bardziej typowe dla wielobiegowych automatów, zdarza się też w Mercedesie… choć w BMW akurat nie. Jednak nawet i ten mechanizm oceniam dobrze. Pracuje komfortowo. Długie przełożenia sprzyjają obniżeniu zużycia paliwa i utrzymaniu niskiej prędkości obrotowej nawet podczas szybkiej jazdy.

Spalanie oczywiście nie jest niskie obiektywnie, ale zważywszy na zasilanie benzyną i wielkość oraz masę pojazdu, nie jest bardzo źle. Choć na pewno nie dobrze. W mieście auto spokojnie pochłonie 11 l/100 km, a na autostradzie uzyskałem wynik 12,4 l/100 km. Przy prędkości 90 km/h spalanie spada do 7,5 l/100 km, a w ruchu na drodze krajowej, w średnim tempie 75 km/h, udało się zejść nawet poniżej 7. Jednak dynamiczna jazda od razu podnosi spalanie do blisko 10 l/100 km i tu za wiele nie poradzimy.

Cyfrowe wskaźniki są czytelne i można je konfigurować

Co ciekawe, producent nie owija w bawełnę i podaje wartość "od 9,2 l/100 km". Jeśli jest to punkt wyjścia, to faktycznie się zgadza. Można uzyskać taką średnią przy spokojnej jeździe i omijając drogi szybkiego ruchu.

Dlatego uważam, że najlepszym wyborem do tego modelu byłby jednak diesel. Ten 240-konny, generujący 500 Nm momentu obrotowego i rozpędzający auto do setki w czasie 7,7 s wygląda dobrze – na papierze. Jeśli jest taki jak mi się wydaje, to pewnie samochód uzyskałby dzięki temu jeden punkt więcej. Warto dodać, że diesle kosztują mniej więcej tyle, co podobne pod względem mocy benzyniaki.

Marcin Łobodziński

Moja opinia o Land Roverze Discovery Sport:
O tym, jak dobre są współczesne land rovery, wiem od dawna, ale tego, jak dobry jest nowy Discovery Sport, nawet sobie nie wyobrażałem. Testowy egzemplarz ma co prawda trochę za słaby i zbyt paliwożerny motor, ale to jedyny naprawdę słaby punkt. Za to jego właściwości jezdne – na szosie i w terenie – sprawiły, że dopisałem ten samochód od listy z nagłówkiem "największe zaskoczenia roku".

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Znakomite zawieszenie na szosie i w terenie
  • Bardzo dobre właściwości terenowe
  • Sprawny napęd na cztery koła
  • Masa systemów wspomagania kierowcy
  • Duża przestrzeń
  • Świetne wykonanie wnętrza
  • Ogólny komfort podróżowania
  • Świetne nagłośnienie
  • Bardzo dobre reflektory

Minusy:

  • Wysokie zużycie paliwa
  • Przeciętne osiągi
  • Brak haczyka na zakupy (!)

Land Rover Discovery Sport P200 R-Dynamic SE — dane techiczne i zużycie paliwa

Land Rover Discovery Sport 2.0 P200 R-Dynamic SE

Silnik i napęd:

Układ i doładowanie: R4, turbo  
Rodzaj paliwa: benzyna  
Ustawienie: poprzeczne  
Objętość skokowa: 1997 cm³  
Moc maksymalna: 200 KM przy 5500 rpm  
Moment maksymalny: 320 Nm przy  1250 — 4500 rpm  
Skrzynia biegów: 9-biegowy automat  
Typ napędu: na cztery koła, automatycznie dołączany  
Hamulce przednie: tarczowe wentylowane  
Hamulce tylne: tarczowe wentylowane  
Zawieszenie przednie: kolumny MacPhersona  
Zawieszenie tylne: Wielowahaczowe  
Rozmiar ogumienia: 235/50 R20  
Rodzaj ogumienia: Pirelli Scorpion Zero  

Masy i wymiary:

Typ nadwozia:

SUV

 
Liczba drzwi: 5  
Masa własna: ok. 2000 kg  
Ładowność: ok. 700 kg  
Długość: 4597 mm  
Szerokość: 2069 mm (ze złożonymi lusterkami)  
Wysokość: 1727 mm  
Rozstaw osi: 2741 mm  
Pojemność zbiornika paliwa: 67 l  
Pojemność bagażnika: 963 l (wg VDA)  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 9,2 s  
Prędkość maksymalna: 206 km/h  
Zużycie paliwa (miasto): --- 11,0 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): --- 7,5 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): --- 12,4 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): od 9,2 l/100 km 10,5 l/100 km
Emisja CO2: od 208 g/km  
Test zderzeniowy Euro NCAP: nie badano  
Cena:
Model od: 169 900 zł  
Diesel od: 169 900 zł  
Benzyna od:  175 800 zł  
Wersja testowa od: 229 300 zł  
Auto testowe: 276 460 zł  

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mercedes GLC po liftingu ma więcej gadżetów, ale zachowuje to, za co docenili go klienci Nowy Seat Tarraco - (nieco) spóźniona ofensywa z Hiszpanii Audi A6 Avant - polska premiera [pierwsza jazda autokult.pl] Nowy Hyundai i20 1,2 MPI - test Toyota Auris Prestige + Navi Hybrid - dwie twarze małego ekologa [test autokult.pl] Mercedes-Benz Vito Tourer 111 CDI (2015) - test Toyota Corolla Touring Sports 2.0 Hybrid – trafiłem na właściwą wersję Nowe Fordy Grand C-Max i S-Max - test, opinia, spalanie, cena Pierwsza jazda ostatnim Volkswagenem Golfem GTI VII. TCR to najlepsza wersja Audi Q8 50 TDI - rozprawka o komforcie jazdy Audi TT RS Coupé S Tronic - uliczny ścigant [test autokult.pl] Ford B-Max 1,0 EcoBoost Titanium - tylko alternatywa [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Audi RS 6 Avant: tak samo szybki, ale bardziej ekscytujący Nowy Opel Corsa. Niemiecko-francuski mariaż w najmniejszym wydaniu Test Škody Citigo e iV: pierwszy elektryk z Czech jest jednocześnie najtańszym na rynku Mercedes GLB to chyba pierwszy kompaktowy SUV, który naprawdę mi się podoba Ford Ranger Raptor: test sportowego samochodu terenowego BMW i3s: ma swoje lata, ale to wcale nie znaczy, że jest przestarzałe Test Škody Kamiq: auto całkowicie nie dla mnie, ale nie zdziwię się, jeśli będzie hitem Nowy Nissan Juke: subtelny skok na segment kompaktowych crossoverów Peugeot 2008: ekscytujący czas dojrzewania