Renault Captur drugiej generacji jest dłuższy i szerszy niż poprzednik

Renault Captur drugiej generacji jest dłuższy i szerszy niż poprzednik (fot. Mateusz Lubczański)

Renault Captur: druga generacja jest większa, ładniejsza i po prostu lepsza

Kiedy Renault Captur pojawił się na rynku w 2013 roku, miał zaledwie jednego konkurenta – Nissana Juke'a. Teraz ma ich dwudziestu. Captur to najlepiej sprzedający się obecnie model Francuzów, a przy nowej generacji inżynierowie naprawdę musieli przyłożyć się do pracy. Efekt jest udany, ale nie ustrzeżono się kilku wpadek.

Renault Captur (2019) - pierwsza jazda, opinia

Renault Captur, choć to produkt globalny, cieszy się dużym zainteresowaniem na polskim rynku. Najczęściej wybierany SUV segmentu B kupowany jest w droższych wersjach, zazwyczaj z silnikiem benzynowym, w 90 proc. z dwukolorowym nadwoziem. Co ciekawe, choć na polskim rynku zaledwie 30 proc. zakupu nowych aut dokonywanych jest przez osoby fizyczne, w przypadku Captura polski oddział chwali się, że ten współczynnik udało się podnieść aż do 50 proc.

Renault Captur (2019)

Może się wydawać, że Captur na zdjęciach to tylko przypudrowany poprzednik, ale tak naprawdę to zupełnie nowe auto. Wystarczy zerknąć na wymiary – wjeżdżająca do salonów generacja jest dłuższa o 11 cm, ma większy o 2 cm rozstaw osi, wygląda na zdecydowanie szerszą, a klienci po raz pierwszy mogą zamówić do niej 18-calowe felgi. Złoty egzemplarz na zdjęciu wygląda naprawdę przyjemnie, ale producent oferuje aż 90 różnych konfiguracji kolorystycznych. W salonach Renault będzie więc kolorowo.

Wnętrze Captura czerpie bardzo dużo z nowego Clio. Króluje tutaj ekran multimediów o rozmiarze 10,2 cala. Jak twierdzą twórcy odpowiedzialni za elektronikę, to rozwiązanie jest najlepsze w klasie. Podchodzę do tego z wyjątkową rezerwą, bo system nadal nie działa płynnie, ale przynajmniej jej obsługa nie należy do specjalnie problematycznych. Plusem są automatyczne aktualizacje map – nie trzeba więc udawać się specjalnie do dealera w celu ich odświeżenia. Bezpośrednio pobierane są informacje o korkach (choć nie są to wyniki "na żywo" co do sekundy), oraz ceny paliw (skuteczność na poziomie 50 proc.).

Renault Captur (2019) - wnętrze

Dodatkowo do dyspozycji mamy system kamer 360 (ale nie przesadzajmy z pochwałami ich jakości) oraz adaptacyjny tempomat z funkcją samodzielnej jazdy w korku (wymaga automatycznej skrzyni biegów).

Bardzo podobają mi się za to materiały. Miękka gąbka sprawia pozytywne wrażenie, kierownica jest przyjemna w dotyku, a całość wygląda całkiem nieźle – pod względem tworzyw naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić. Przy wyższych prędkościach da się też odczuć lepsze wyciszenie (średnio o 2 dB).

Renault Captur (2019) - wnętrze

Zobacz również: Renault Kadjar 1.6 dCi 4x4 BOSE - test

Topowa wersja Initiale Paris wypełniona jest drewnianymi wstawkami i wyszukanymi przeszyciami skór, które spodobają się bardziej wymagającym użytkownikom. Zupełnie inaczej jest w kwestii spasowania. Tunel środkowy (i plastiki podszybia) trzeszczą, a naprawdę źle jest w wersjach z automatyczną skrzynią biegów. W nich bowiem podwieszony tunel ma mniej mocowań. W teorii można starać się o tym zapomnieć, ale mocniejsze szarpnięcie za drążek zmiany przełożenia ujawnia braki w tej dziedzinie.

W całej kabinie znaleziono miejsce na schowki o łącznej pojemności 27 litrów, ale producent zaliczył też do tego zbioru szczelinę na kluczyk. Captur ma przed pasażerem wysuwaną, dużą szufladę. W teorii to świetny pomysł, w praktyce jest przeznaczona dla osób bez nóg. Podobnych błędów ergonomicznych ustrzeżono się z tyłu – kanapa jest przesuwana, co pozwala na zwiększenie pojemności bagażnika do 536 litrów – oczywiście bez podwójnej podłogi i subwoofera, który teraz ukryty jest w prawym tylnym nadkolu.

Renault Captur (2019)

Oferta silników Renault Captura zaczyna się od trzycylindrowego, litrowego motoru generującego 100 koni mechanicznych. Podczas pierwszych jazd udało mi się przejechać autem z nieco mocniejszą (i większą o jeden cylinder) jednostką znaną chociażby z Mercedesa Klasy A. W połączeniu z sześciobiegową skrzynią manualną wydaje się najlepszym wyborem układu napędowego. Choć silnik nie ma jakiegoś porywającego dźwięku czy dynamiki, zadowala się małymi porcjami benzyny. Podczas podmiejskich wędrówek zanotowałem spalanie na poziomie 5,8 litra bezołowiowej na sto kilometrów.

Ten sam silnik będzie też oferowany w wersji 155-konnej, a wówczas moc będzie trafiała na koła poprzez siedmiobiegową przekładnię automatyczną. O ile rozumiem wygodę korzystania z automatu, dodatkowa moc nie wydaje mi się warta dopłaty, nawet jeśli sprawia, że auto jest szybsze w sprincie do setki o 2 sekundy (10,6 kontra 8,6 sekundy).

W Polsce raczej ciekawostką będzie diesel 1,5 o mocy 96 lub 115 koni mechanicznych. Później w ofercie pojawi się również hybryda plug-in (ładowana ze źródła zewnętrznego) oparta na benzynowej jednostce 1,6. Na pokładzie znajdą się dwa motory elektryczne oraz bateria o pojemności 9,8 kWh. Producent mówi o przewidywanym zasięgu na poziomie 45 kilometrów na jednym ładowaniu. Na potwierdzenie tych wyników przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Renault Captur (2019)

To może się jednak sprawdzić, bowiem ustawienia zawieszenia (kolumny MacPhersona + belka skrętna) definitywnie skrojone są pod miasto. Brak znacznych przechyłów nadwozia połączono z zadowalającym tłumieniem mniejszych nierówności. Większe dziury i studzienki szybko obnażają dość głośną pracę zawieszenia.

Ceny Renault Captura nie zostały jeszcze ogłoszone, ale wydaje się, że polski importer będzie chciał celować w Nissana Juke’a, który kosztuje od 67 900 zł. Więcej dowiemy się na początku grudnia.

Moja opinia o Renault Captur

Mateusz Lubczański

Byłem zaskoczony przyjemnymi materiałami we wnętrzu – poprzednik zrobił na mnie pod tym względem fatalne wrażenie. Nowy Renault Captur rozwija walory schodzącego z rynku modelu i dalej będzie koniem pociągowym sprzedaży francuskiej marki w Polsce. Oby tylko klienci chcieli wybrać inne kolory niż szary i biały.

Zobacz nowe Renault Captur na zdjęciach

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Suzuki Swift Sport (2012) - mocniejszy, łagodniejszy [test autokult.pl] Mazda 2 świetnie wygląda. To nie koniec jej zalet Mitsubishi Space Star 1,2 MT Intense - test Mini Clubman Cooper S - test, opinia, spalanie, cena Seat Ibiza Cupra Bocanegra – B jak bandyta [test autokult.pl] Hyundai ix35 2,0 CRDi AWD Premium - test Zobacz, jak jeździ elektryczny Jaguar I-Pace. Reakcje pasażerów mówią wszystko Fiat Freemont 2,0 MultiJet II AWD AT - test BMW 428i xDrive Sport - test Jeep Wrangler Rubicon 2,8 CRD - jestem legendą [test autokult.pl] Test: Honda Jazz Crosstar - tak wiele za… tak wiele Sprawdzamy system launch control w Skodzie Superb Laurin & Klement 280 KM

Popularne w tym tygodniu:

Polskie GT. Pojechałem Astonem Martinem DBS Superleggera na Wielką Pętlę Bieszczadzką Test: Mercedes-Benz 240 GD "Wolf" – z duńskiej armii w ręce świeżo upieczonego kierowcy Pierwsza jazda nowym BMW Serii 4. Nie patrz na grill. Jak nigdy wcześniej, tu liczy się "wnętrze" Test: Ferrari Roma pokazuje, że prawdziwa motoryzacja nadal istnieje. Ale dla wybranych Test: Hyundai i30 1.5 DPI – boisz się nowinek? Trudno znaleźć lepszą propozycję Jeździłem nowym BMW M2 CS. To już nie tylko "ten mocniejszy". On jest po prostu opętany Pierwsza jazda: Cupra Formentor i Leon wskazują kierunek na przyszłość Test: Volkswagen ID.3 1st vs Nissan Leaf - pierwsze takie starcie na szczycie Test: Suzuki Swift Sport Hybrid – samuraj, który poległ w walce z normami Test: McLaren 765LT w akcji. Tak brzmi i wygląda 765 KM w akcji na deszczu DS 3 Crossback E-Tense - awangardy ciąg dalszy Test: Toyota Proace Verso Kamper - odpowiedź na problemy klasycznych kamperów