Ustalmy jedno: Volkswagen up! GTI wygląda naprawdę dobrze

Ustalmy jedno: Volkswagen up! GTI wygląda naprawdę dobrze (Fot. Michał Zieliński)

Volkswagen up! GTI: jest genialny, bo stawia prostotę ponad wszystko

Nie ma setek koni mechanicznych, ani oszałamiających osiągów. Mimo to Volkswagen up! GTI z miejsca został jednym z moich ulubionych samochodów. W świecie hot hatchy, które prześcigają się na cyferki, wnosi coś odświeżającego. A robi to sięgając do korzeni.

Volkswagen up! GTI — test

Ten tekst piszę już po raz drugi. Najpierw zacząłem bowiem od zdecydowanie zbyt długiego wywodu na temat tego, jak hot hatche przestały być tym, czego od nich kiedyś wymagaliśmy. I gdy już miałem przechodzić do opisu samego zainteresowanego, dotarło do mnie coś niezwykłego. Największą siłą volkswagena up!'a GTI jest jego prostota, więc taki sam powinien być jego test. Prosty.

"Ja jestem prawdziwym GTI!"

Up! GTI wyróżnia się na tle swoich "zwykłych" braci

Porównując najmniejszego hot hatcha z Wolfsbruga na papierze z innymi usportowionymi modelami można by powiedzieć, że mamy do czynienia z rzadkim przypadkiem niemieckiego żartu.

Silnik ma tylko trzy cylindry, litr pojemności i generuje maksymalnie 115 KM i 200 Nm momentu obrotowego. Sprint do setki trwa blisko 9 s, a prędkość maksymalna nie przekracza 200 km/h. I niby to jest GTI? Przecież z takimi wartościami nie powinien zasługiwać na miano "hot", ani nawet "warm hatcha".

Odsłonięte elementy na drzwiach zdradzają budżetowy charakter auta

Tymczasem najmocniejszy up! to pełnoprawny członek rodziny GTI. Widać to już na pierwszy rzut oka. Auto zostało obniżone o 15 mm i dostało 17-calowe felgi w standardzie. Grill jest podkreślony czerwoną linią, nad tylną klapą pojawiła się lotka, a końcówka układu wydechowego jest wyraźnie zaakcentowana. I tak, jest prawdziwa.

Sportowy sznyt czuć też we wnętrzu. Fotele zostały obite tapicerką na wzór szkockiej kraty, panele na desce rozdzielczej mają czerwone akcenty, a całość jest subtelnie podświetlona. Kolor? Oczywiście czerwony. Projekt wieńczy kierownica wyciągnięta prosto z Golfa GTI. Co z tego, że wydaje się być absurdalnie duża w tak ciasnym kokpicie, skoro doskonale leży w dłoniach? Wprawne oko zauważy, że gałka zmiany biegów nie przypomina piłeczki golfowej i dobrze. W końcu to up!, a nie Golf.

Zobacz również: Nowy Volkswagen Tiguan - automatycznie wysuwany hak

Po staremu

Manualna "szóstka" nie zachwyca precyzją

Aby otworzyć up!'a (halo, Volkswagen, czy możemy pogadać o tym, jak absurdalna jest ta pisownia?) trzeba nacisnąć na przycisk na pilocie. Odpala się go przekręcając fizyczny klucz, który wygląda jak klucz. Nim jednak to zrobisz, trzeba wcisnąć sprzęgło. Producent nawet nie przewiduje systemu bezkluczykowego czy automatycznej skrzyni biegów. Już to wystarcza, by przekonać się, z czym mamy do czynienia. Up! GTI to powrót do dawnych czasów, do korzeni hot hatchy.

Z luksusów mamy tu podgrzewane fotele (dostępne w standardzie) i krótką listę opcji. Automatyczna klimatyzacja, szyberdach, system audio od Beats czy radio z kolorowym wyświetlaczem i uchwytem na smartfona to miłe dodatki, których zadaniem jest uprzyjemnić codzienne życie z małym GTI. Moim zdaniem to zupełnie zbędne. Sposób, w jaki on jeździ, w zupełności do tego celu wystarcza.

Banan na twarzy

Może i ten silnik ma tylko trzy cylindry, ale robi wszystko, żeby przekonać cię, że więcej nie potrzebujesz. Ochoczo wkręca się na obroty i wydaje przy tym bardzo przyjemny dla ucha, basowy dźwięk. Niestety, jest zbyt cichy, żeby go usłyszeć, dlatego producent zamontował specjalne mikrofony, które go podbijają przy użyciu głośników. Wiele osób zarzuca tutaj Volkswagenowi oszukiwanie, ale ja się z tym nie zgadzam. Jeżeli nie mamy do czynienia z wgraną ścieżką dźwiękową to jak dla mnie wszystko jest w porządku.

Wspomniałem o mocy, ale nie powiedziałem o masie – up! GTI waży równą tonę. Efekt? Te 115 KM bez problemu rozpędzają małego hatchbacka i pozwalają się naprawdę świetnie bawić w szczególności przy niskich prędkościach. Jadąc nim po podmiejskich drogach możesz spokojnie wykorzystywać nawet 90 proc. możliwości samochodu nie martwiąc się, że złamiesz przepisy. W dobie hot hatchy, które rozpędzają się do setki w mniej niż 6 sekund, to zdecydowanie duży plus.

Litery GTI nie znalazły się tu bez powodu

Na takich trasach doskonale spisuje się zawieszenie małego GTI. Auto ochoczo składa się w zakręty i – co ważniejsze – zachowuje przy tym stabilność. Nadwozie przechyla się na boki, ale koła są przyklejone do asfaltu niczym fan piłki nożnej wlepiony w telewizor, na którym leci mecz. Pasuje do tego bardzo precyzyjny układ kierowniczy. Doskonale przekazuje to, co dzieje się z samochodem. Szkoda tylko, że jest tak mocno wspomagany. Gdyby inżynierowie zmniejszyli siłę o kilkanaście procent, byłby to zestaw idealny.

Początkowo bałem się, że przeniesione ze zwykłego up!'a (naprawdę trzeba coś zrobić z deklinacją tej nazwy) hamulce nie spełnią swojej roli w GTI. Zupełnie niepotrzebnie. Do tak lekkiego i małego auta nie potrzeba nic więcej. To, czego bez dwóch zdań zabrakło, to przycisk wyłączania kontroli trakcji. Nie jest ona przesadnie inwazyjna, ale po prostu fajnie by było, gdyby mogło jej w ogóle nie być.

Przyjemny na co dzień
Dzisiejsze hot hatche – poza kosmicznym wręcz osiągami – oferują tryby jazdy. Jak chcesz poszaleć to ustawiasz, żeby było sportowo, a jak już wracasz do domu to włączasz opcję komfortową. Lub wręcz tę z napisem "Eco". Skoro up! GTI tego nie ma to pewnie jazda nim po mieście jest udręką? Otóż nie. W końcu to auto miejskie i inżynierowie o tym nie zapomnieli.

Komfortowe dodatki, o których pisałem wcześniej, tutaj zdecydowanie się przydają. Nie do końca jestem przekonany do konceptu używania smartfona jako systemu multimedialnego. Jeśli macie telefon z Androidem to możecie po prostu włączyć aplikację Android Auto i nie poczujecie różnicy, ale ja byłem niejako zmuszony używać volkswagenowskiego Maps&More. Jest tam nawigacja i możliwość odtwarzania muzyki z biblioteki urządzenia, a także dodatkowy duet wskaźników. A raczej jednego wskaźnika, czyli temperatury cieczy chłodzącej, bo ten drugi to obrotomierz, który jest za kierownicą.

Podbijanego dźwięku silnika nie da się wyłączyć, więc towarzyszy on podczas każdej przejażdżki. Nie jest uciążliwy, a mnie bardzo przypadł do gustu, więc nie mogłem na to narzekać. Podobnie na zawieszenie, które w mieście zazwyczaj dobrze radzi sobie z przeciwnościami na drodze. Potrafi "dobić" przy większych dziurach, ale podczas tygodnia z autem zdarzyło mi się to tylko raz.

Up! GTI jest świetny autem do miasta

Warszawskie korki sprawiły, że w mieście up! GTI zużywał 7,8 l/100 km. Dużo lepiej wypadł jednak w trasie (tak, pojechałem nim w trasę, raz się żyje). Tam udało mi się zejść do 4,6 l/100 km, co jest śmieszną wartością. Przy okazji udało mi się sprawdzić, że nawet przy wyższych prędkościach jest stabilny, choć robi się w nim głośno. W końcu to auto miejskie, więc czego innego się spodziewać.

To hot hatch, którego szukacie

Bazowy up! GTI kosztuje ok. 65 tys. zł, a na placach u dealerów można znalećź pięciodrzwiowy, dobrze wyposażony egzemplarz za ok. 70 tys. zł. Jeździłem naprawdę wieloma samochodami, ale nie kojarzę, by którykolwiek z nich oferował tylko frajdy za tak niewiele. Tak naprawdę jeżeli szukacie auta, które w tych pieniądzach — poza wożeniem z punktu A do punktu B — ma mieć funkcję poprawiania humoru, to do wyboru jest up! GTI lub przekopywanie oferta na samochody używane.

Usportowiony volkswagen genialnie łączy codzienną praktyczność (mówiłem przecież, że jest mały i się wszędzie zmieści, prawda?) z cechami typowej zabawki. Jest więc dokładnie tym, czym hot hatch powinien być. Niczego nie udaje, a przy tym świetnie sprawdzi się w większości sytuacji. A do tego jest sportowy charakter sprawia, że nawet poniedziałkowy dojazd do pracy może być eksyctujący. Ja bym brał białego z czarnym dachem.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Prosty i niczego nie udaje
  • Zadziorny charakter
  • Nie trzeba szukać toru, żeby wykorzystać jego pełen potencjał
  • Jak to up! — zaskakująco praktyczny jak na tak małe auto
  • Niska cena

Minusy:

  • Układ kierowniczy pracuje zbyt lekko
  • Brak regulacji kierowcy w osi poziomej
  • Smartfon jako system multimedialny nie wszystkim będzie pasował

Volkswagen up! GTI — dane techniczne

Volkswagen up! GTI — dane tehchniczne

Silnik i napęd:

Układ i doładowanie: R3 12V  
Rodzaj paliwa: Benzyna  
Ustawienie: Poprzecznie  
Rozrząd: DOHC 12V  
Objętość skokowa: 999 cm³  
Moc maksymalna: 115 KM przy 5000 obr./min  
Moment maksymalny: 200 Nm przy 2500–3000 obr./min  
Skrzynia biegów: manualna, 6-biegowa  
Typ napędu: Na przód  
Hamulce przednie: Tarczowe,  
Hamulce tylne: Bębnowe  
Zawieszenie przednie: Kolumna typu MacPherson  
Zawieszenie tylne: Belka skrętna  
Średnica zawracania: 9,8 m  
Koła, ogumienie przednie: 195/40/R17  
Koła, ogumienie tylne: 195/40/R17  

Masy i wymiary:

Typ nadwozia: Hatchback  
Liczba drzwi: 5  
Masa własna: 995 kg  
Ładowność: 405 kg  
Długość: 3600 mm  
Szerokość: 1645 mm  
Wysokość: 1478 mm  
Rozstaw osi: 2410 mm  
Pojemność zbiornika paliwa: 35 l  
Pojemność bagażnika: 251 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 8,8 s  
Prędkość maksymalna: 196 km/h  
Zużycie paliwa (miasto): 6,0 l/100 km 7,8 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 4,1 l/100 km 4,6 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 4,6 l/100 km 5,3 l/100 km
Emisja CO2: 110 g/km  
Test zderzeniowy Euro NCAP: 5 gwiazdek (test z 2011 roku)  
Cena:
Wersja silnikowa od: 64 590 zł  
Model od: 39 950 zł  
Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nissan Juke w miejskiej dżungli [wideotest autokult.pl] Jaguar XE 25d AWD R-Sport – wysportowany brytol DS 4 (2016) 2.0 BlueHDI 180 EAT6 - test, opinia, spalanie, cena Test: Range Rover Sport P400e - 400 zielonych koni Seat Ibiza 1,2 TSI Ecomotive - koło ratunkowe [test autokult.pl] Nowy Nissan Note 1,2 Acenta - test BMW M2: suma wszystkich legend Chevrolet Captiva LTZ 2,2 A/T – Push & Pull [test autokult.pl] Volkswagen Scirocco 2,0 TSI DSG Shark - ponad przeciętnością [test autokult.pl] Porsche Panamera Turbo Executive: pożeracz autostrad i mistrz zakrętów Volvo S90 D4 Inscription - wzorzec ze Szwecji Pięciodrzwiowe Mini Cooper S - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Audi Q7 po liftingu na polskich drogach: zmiany (w większości) na lepsze SsangYong Korando wjeżdża do salonów. Koreańczycy nie mają się czego wstydzić Renault Captur: druga generacja jest większa, ładniejsza i po prostu lepsza Nissan Leaf e+: z większym akumulatorem daje to, co inni dopiero obiecują Ile nowa Octavia czerpie z pierwowzoru? Sprawdziłem to, jeżdżąc jej pierwszą generacją Ford Focus ST 2.3 EcoBoost: najtańszy hot hatch w swojej klasie. Ale czy najlepszy? Kia Picanto z Kia Platinum Cup. Test najważniejszego auta wyścigowego w Polsce Mini Countryman S E ALL4 chce być dobry we wszystkim, ale właśnie przez to zostaje w tyle Test Porsche Cayenne Coupe: kształt 911 w wydaniu XXL