Jeździłem nowym Peugeotem 208. Oto 7 rzeczy, które musisz o nim wiedzieć

Zaprezentowany podczas salonu samochodowego w Genewie nowy Peugeot 208 od razu rozkochał w sobie publiczność. Wygląd to jednak nie wszystko, dlatego z niecierpliwością czekałem na pierwsze jazdy tym autem. Jak się okazuje – całkiem słusznie.

Nowy Peugeot 208

Nowy Peugeot 208 (Fot. Michał Zieliński)

My, Polacy, lubimy auta segmentu B. Są nieduże, ale nie na tyle, by nie pomieścić całej rodziny i nie zabrać jej na wakacje. Jednocześnie kosztują mniej niż kompakty, a budżet zawsze odgrywa dużą rolę przy wyborze samochodu. A w obecnych czasach, gdy coraz więcej producentów pakuje do tych modeli rozwiązania z droższych wozów, potrafią być naprawdę świetnie wyposażone. Teraz pojawił się nowy gracz na tym rynku, czyli druga generacja Peugeota 208.

1. Nowy 208 na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciach

Gdy w Genewie spadła płachta z nowego Peugeota 208, nawet w Warszawie dało się słyszeć dźwięk opadających na podłogę szczęk. Projektanci dali nam to, co świetnie znamy z aut takich jak 3008 czy 508 i trzeba być im za to wdzięcznym. Już na zdjęciach wygląda świetnie, ale na żywo wrażenie jest jeszcze lepsze.

Nowy Peugeot 208

Na froncie w oczy rzucają się charakterystyczne światła w kształcie kłów. Sylwetka jest atletyczna, a napompowane nadkola sprawiają, że 208 wygląda, jakby spędzał na siłowni większość swojego życia. Długa maska i cofnięta kabina dają fantastyczne proporcje. Do tego Francuzi postawili na żywe kolory – jest żółty, jest czerwony, jest niebieski. Prezencja jest bez wątpienia mocną zaletą nowego peugeota, a w końcu auta tego segmentu często kupujemy oczami.

2. W 208 jest naprawdę sporo miejsca

Peugeot urósł o 2 cm na szerokość i o aż 8 cm na długość, a rozstaw osi jest o 3 cm większy niż w poprzedniku. Większe wymiary czuć we wnętrzu. Szczególnym zaskoczeniem dla mnie była tylna kanapa. Usiadłem za fotelem kierowcy ustawionym pode mnie (mam 183 cm wzrostu) i miałem sporo miejsca na nogi oraz na głowę. Pewną wadą może być szeroki słupek C, który sprawia, że przy wsiadaniu do tyłu trzeba uważać na głowę.

Bagażnik ma 311 litrów pojemności, co jest standardem w tej klasie. Jest głęboki, a próg załadunku jest wysoki, więc nie każdemu będzie to odpowiadać. Bez problemu mieści dwie walizki kabinowe oraz dwa plecaki zostawiając jeszcze sporo przestrzeni na inne bagaże.

3. 208 może być spalinowy lub elektryczny

Jedną z cech, na którą zwrócił uwagę Mateusz Lubczański podczas prezentacji auta w Genewie, jest jego napęd. Peugeot oferuje w 208 zarówno silniki spalinowe, jak i napęd elektryczny. Ta druga wersja z zewnątrz wyróżnia się zmienionym grillem – jest częściowo malowany w kolor nadwozia. Co ważne, zachowuje taką samą pojemność bagażnika oraz ma tyle samo miejsca w środku co odmiana z konwencjonalnym napędem.

Niebieski to e-208, a czerwony to ten spalinowy

Dostępny jest jeden motor benzynowy 1.2 PureTech występujący w trzech wariantach mocy: 75, 100 oraz 130 KM. Wbrew obowiązującym trendom, pojawił się też silnik wysokoprężny, 1,5-litrowe HDi o mocy 100 KM. Natomiast e-208 ma 136 KM, akumulator o pojemności 50 kWh i oferuje 340 km deklarowanego zasięgu.

Zobacz również: Frankfurt 2019: Wey - X i Wey – S. Przyszłość dla Europy?

4. Najlepszy 208 to ten elektryczny

Podczas pierwszych jazd miałem okazję przetestować wszystkie warianty napędowe poza bazowym, 75-konnym silnikiem spalinowym. Na pierwszy ogień poszła jednostka 130-konna połączana z 8-biegowym automatem. Wysokiej mocy nie czuć jednak zza kierownicy. Skrzynia pracuje ospale, przez co każda próba przyspieszenia zaczyna się od irytująco długiej pauzy. Pod tym względem dużo lepiej spisywał się duet 100-konnego silnika benzynowego z manualem. Udało się w nim też uzyskać średnie zużycie paliwa na poziomie 5,7 l/100 km.

Nowy Peugeot e-208

Wrażeń z jazdy, których zabrakło mi w topowej odmianie spalinowych, dostarczył e-208. Nawet w trybie Eco auto ochoczo przyspiesza, a dzięki zamontowanym w podłodze akumulatorom prowadzi się nieporównywalnie lepiej od innych wersji. Warunki nie pozwalały na sprawdzenie zużycia prądu, ale po dynamicznej jeździe uzyskaliśmy wynik 16,2 kWh, co przekłada się na ok. 300 km realnego zasięgu.

Żałuję, że Peugeot nie zdecydował się na bardziej precyzyjny i mniej wspomagany układ kierowniczy – to zdecydowanie najsłabszy element nowego 208. Zawieszenie jest zaskakująco twarde, co dla mnie było zaletą, ale wiem, że nie każdemu przypadnie do gustu.

Peugeot e-208

5. Nie ma co liczyć na 208 GTI, zamiast tego jest e-208 GT

Na Instagramie pytaliście, czy Peugeot przewiduje mocniejszą wersję 208. Niestety, przedstawiciele producenta potwierdzili, że na powrót GTI nie ma co liczyć. Wszystko przez obowiązujące obecnie w Europie normy emisji spalin.

Jako model, który może być jego duchowym następcą, najłatwiej wskazać e-208 GT. Ma świetne osiągi (do 50 km/h rozpędza się w 2,8 sekundy), a w tej wersji wyposażeniowej wygląda naprawdę bojowo. Wszystko za sprawą dużych felg i malowanych na czarno nadkoli.

6. Ma świetne zegary 3D

Wnętrze nowego 208 to znany z większych modeli i-Cockipt. Tak jak w innych autach otula kierowcę, zaskakuje wyglądem i szokuje niektórymi rozwiązaniami, takimi jak kanciasta kierownica czy wyniesione na nią zegary, ale tutaj wprowadza coś nowego. To zegary 3D, które wyświetlają część informacji nad innymi. Peugeot twierdzi, że dzięki temu odczytujemy je o 0,5 sekundy szybciej. Ja tego nie odczułem. Za to wyglądają świetnie.

7. Kosztuje od 53 900 zł lub 399 zł netto miesięcznie

Nowego 208 już można zamawiać, a ceny startują od 53 900 zł. Dostajemy za to bazową wersję z 75-konnym motorem benzynowym. Takie auto na pokładzie ma klimatyzację manualną (sterowaną z wyświetlacza!), radio z Bluetooth i tempomat. Peugeot proponuje też wygodny leasing, w ramach którego 208 kosztuje od 399 zł netto miesięcznie.

Peugeot e-208 może ładować się z mocą 100 kW

Na początku 2020 roku do salonów trafi wersja elektryczna, która ma stanowić ok. 10 proc. sprzedaży globalnie. Tutaj ceny startują ze znacznie wyższego pułapu 124 990 zł, ale to oznacza, że auto załapie się na zapowiadane dopłaty. Realnie za samochód trzeba będzie więc zapłacić 88 990 zł.

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mercedes-Benz Vito Furgon 110 CDI [test] Test: Hyundai i20 1.0 z miękką hybrydą – koreańska fabia wersja 2.0 Test: Toyota Hilux z namiotem jest tańsza niż kamper. Frajdy jest co nie miara Chevrolet Orlando 2,0D LT+ - rodzinny długodystansowiec [test autokult.pl] BMW 330i: samo cofa i parkuje, a do tego ciągle się świetnie prowadzi Ford Focus 1,6 EcoBoost 150 KM Trend Sport – sposób na polskie drogi? [test autokult.pl] Fiat 500L 1,4 95 KM Open Edition Pop - Panda XL [test autokult.pl] Peugeot 508 SW: samochód, w którym chciałbym się zakochać, lecz jest to trudne Test Audi A8 55 TFSI: oaza spokoju na czterech kołach Alfa Romeo MiTo 1,4 TB TCT S&S Distinctive Q2 - trzeba mieć fantazję, dziadku [test autokult.pl] Test: BMW M850i Gran Coupe nie jest prawdziwym BMW. Ale pierwsza Seria 8 też nim nie była Nowe Volvo XC90 T6 2,0 320 KM AWD (2015) - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Test: Przejechałem się Alfą Romeo 33 z silnikiem boxer i zapomniałem, jak się nazywam Test wideo: Toyota Mirai - piję wodę z wydechu! Test: Volkswagen Tiguan 2.0 TDI DSG – odmłodzony bestseller tak, ale nie z dieslem Pierwsza jazda: Škoda Fabia 4. generacji – ma ogromną szansę powtórzyć sukces poprzednika Test: Porsche Panamera 4S Sport Turismo - jeśli miałbyś mieć jedno auto do końca życia... Test: Volvo XC60 B4 AWD - w poszukiwaniu spokoju Test: Hyundai Tucson 1.6 T-GDI Hybrid - jego pozycja jest niezagrożona Test: BMW iX3 wygląda jak odgrzewany kotlet, ale w normalności tkwi jego siła Test: Suzuki Across PHEV – lifting twarzy za 30 tys. zł Test: Škoda Octavia Combi RS iV - ekologiczno-sportowy kompromis nie do końca się sprawdził Pierwsza jazda: Toyota Mirai to auto na wodór, które można kupić w Polsce. Sprawdzam, czy jest po co Pierwsza jazda: Opel Mokka e – już ładniej, ale teraz to bym chciał coś większego