Audi S7 Sportback TDI to jest dokładnie to, czego oczekiwałem. Tylko ten tylny zderzak...

Audi prezentując model S7 Sportback dopuściło się pewnej profanacji montując pod maską diesla. Mocnego, hybrydowego, ale jednak diesla. Ja na taką wersję czekałem. Jednak to okazuje się niczym w porównaniu z tym, co wydarzyło się z tylnym zderzakiem.

Audi S7 Sportback jest niemal dokładnie taki, jak sobie wymarzyłem kilka lat temu. Ale tylny zderzak... to chyba nawet nie jest śmieszne.

Audi S7 Sportback jest niemal dokładnie taki, jak sobie wymarzyłem kilka lat temu. Ale tylny zderzak... to chyba nawet nie jest śmieszne. (fot. Marcin Łobodziński)

Pamiętam, jak kilka lat temu wsiadłem za kierownicę Audi A6 3.0 TDI Competition. 326-konny turbodiesel zrobił na mnie ogromne wrażenie. 650 Nm momentu obrotowego przelewało się przez świetnie pracujący automat, a napęd quattro nie pozwolił zmarnować ani grama tej potężnej siły. Wtedy przyszła mi na myśl: "szkoda, że nie robią S6 z takim dieslem, ale jeszcze mocniejszym”.

Już robią. Muszę tylko się wytłumaczyć, skąd takie "brudne" myśli. Otóż faktem jest, że modele z linii S to nie jest szczyt. Nie dla typowych klientów. Umówmy się, że to linia tak samo sportowa jak M w BMW, ale postawione przed liczbą określającą model i silnik, ale nie przed liczbą określającą wyłącznie model. Dlatego to BMW M550, a nie M5 jest konkurentem S6/S7. I jeśli to zrozumiecie, to wszystko się już zgadza i składa w logiczną całość. Dla tych, którzy szukają szczytu w tym modelu, przygotowano RS7 Sportback.

Nowe Audi A7 wygląda zjawiskowo, a S7 jeszcze lepiej. W czarnej kombinacji kolorów budzi postrach na autostradach.

Dlaczego diesel jest lepszy?

Bo S7 nie musi i nawet nie ma być samochodem sportowym. To limuzyna o wysokich osiągach, ale bez wyrzeczeń w postaci wizyty na stacji benzynowej co 300 km. Zbiornik paliwa o pojemności 63 l wystarczy na pokonanie dwu- czy trzykrotnie większego dystansu, a jeśli kierowca się delikatnie pohamuje, nawet 1000 km nie jest żadnym problemem.

Wbrew pozorom użytkownicy naprawdę szybkich aut, ale nie tych sportowych, dość często narzekają na zużycie paliwa. Jednak nie dlatego, że ich nie stać, ale dlatego, że muszą ciągle tankować. Ile razy o tym słyszałem, to nawet nie zliczę. Nowa linia S Audi rozwiązuje ten problem, montując mocne diesle, a osiągi wciąż są bardzo dobre.

Fioletowe przewody pod maską to znak rozpoznawczy dla silnika 3.0 TDI przygotowanego do Audi S6 i S7.

Jednostka 3.0 TDI V6 to wysoko rozwinięty diesel o mocy maksymalnej 350 KM i momencie obrotowym 700 Nm. Ta druga wartość jest dostępna w zakresie od 2500 do 3100 obr./min.

Motor połączono z układem mikrohybrydowym, pracującym w systemie 48-woltowym. Pozwoliło to na wykorzystanie elektrycznej sprężarki EAV, która wspomaga tradycyjne turbo do 1650 obr./min, praktycznie całkowicie eliminując turbodziurę. Mam wrażenie, że reakcja silnika na wciśnięcie gazu jest lepsza niż sportowego RS4.

Niestety już podczas ruszania można się rozczarować. Jak w każdym innym modelu grupy VW wyposażonym w przekładnię tiptronic, czasami trzeba czekać na start irytująco długo. Najgorzej, gdy chce się błyskawicznie wystartować na skrzyżowaniu. Najlepiej w takiej sytuacji włączyć tryb sportowy.

Na autostradzie Audi S7 wysuwa spojler, by jeszcze pewniej trzymał się drogi.

Jednak ogólnie osiągi są świetne. 5,1 s wystarczy, by rozpędzić auto do 100 km/h. Bardzo dobre przyspieszenie jest dostępne w każdym zakresie prędkości, nawet powyżej 200 km/h. Siła z jaką diesel napędza S7 z niskich czy średnich obrotów, kojarzy się bardziej z benzynowym V8. To też w dużej mierze zasługa 8-stopniowego automatu, który sprawnie przekłada biegi tak, jakby był bezstopniowy. Nie jest to to samo, co jazda RS6, ale przynajmniej okupione trzykrotnie niższym spalaniem. A na zwykłej drodze i tak różnica w osiągach jest bez znaczenia.

Ile pali Audi S7 Sportback TDI?

Na autostradzie przy prędkości 140 km/h samochód potrzebuje 7,9 l/100 km. Aby dać wam punkt odniesienia — testowane przeze mnie A6 3.0 TDI o mocy 272 KM zużyło w takim teście 7,5 l/100 km. Co ciekawe, przy prędkościach zmiennych 160–180 km/h spalanie wyniosło 8,1 l/100 km. Jednak ta próba nie jest do końca miarodajna, ponieważ była przeprowadzona przeze mnie tylko w jednym kierunku na niemieckiej autostradzie.

Nawet przy prędkości autostradowej silnik może się wyłączyć, a samochód będzie "żeglował" do 40 sekund. Takiego wyniku nie osiągnąłem, ale te 15–20 s udało się.

Jadąc S7 Sportback ze stałą prędkością 90 km/h miałem wynik 4,8 l/100 km i tyle też można bez trudu osiągnąć, jadąc zgodnie z przepisami drogą krajową. Pomaga w tym, i to bardzo, asystent wydajności. Jest to współpraca nawigacji i pedału przyspieszenia, która polega na tym, że gdy asystent wykryje ograniczenie prędkości czy skrzyżowanie na kilkaset metrów wcześniej, daje kierowcy sygnał delikatnym puknięciem w pedał gazu, żeby już zdjął nogę. Po kilkunastu minutach łatwo się do tego przyzwyczaić i faktycznie działa. Przydaje się jeszcze bardziej do informowania o ograniczeniach prędkości i zwiększenia płynności jazdy.

Nie tylko asystent wydajności. Jest także asystent jazdy nocnej z kamerą termowizyjną.

Jesteście ciekawi maksymalnego zużycia paliwa w warunkach polskich? 8,8 l/100 km to wynik, jaki udało mi się osiągnąć, łamiąc wszelkie zasady ekojazdy, po dezaktywacji systemu start/stop i z maksymalnym przyspieszeniem, gdy tylko miało to sens. A nawet gdy nie miało. To mniej więcej wynik, jaki można osiągnąć w poprzednim RS7, ale jeżdżąc łagodnie, przepisowo i wykorzystując każdą okazję do oszczędności.

Znakomita współpraca zawieszenia i napędu quattro

O tym, że ten model jest samochodem praktycznie kompletnym, przekonałem się podczas długiej wycieczki na południe Europy. Zawieszanie zestrojono sztywniej, więc nie można narzekać na to, że komfort na dziurawej drodze jest gorszy niż w standardowym A7. Jeśli wam to nie pasuje, pozostaje model 50 TDI z 286-konną jednostką.

W Audi S7 Sportback dostaje się niezwykłą pewność i neutralność prowadzenia oraz bardzo naturalne zachowanie układu napędowego. Większość mocy przekazywane jest na tylną oś (standardowo 60 proc.), co pozwoli zacieśnić zakręt, jeśli pojawi się podsterowność. To niepożądane zjawisko niweluje także tylna oś skrętna, ale tylko do prędkości 60 km/h. Na śliskiej nawierzchni samochód prowadzi się jak rajdówka, tylko za duża i ważąca 2 tony. Jednak to, jak łatwo udaje się nad nim panować, wciąż mnie zdumiewa.

Co ważne, samochód nie jest zbyt nisko zawieszony, co pozwala korzystać z niego w niemal każdych warunkach. Również na szutrze miałem okazję przejechać kilka kilometrów i stabilność nie pozostawiała wątpliwości, z czym miałem do czynienia. Solidna maszyna na każdą okazję, ma wszystko, czego trzeba do szybkiej, ale i dojrzałej jazdy.

Sport, luksus i technika

Wnętrze nowego Audi S7 Sportback to połączenie tych trzech cech. Z jednej strony limuzyna, ale tylko dla osób siedzących z przodu – z tyłu maksimum wzrostu to 180 cm. Z drugiej auto sportowe, bo kierownica, fotel i ustawienie obu tych elementów zachęcają do dynamicznej jazdy. A technicznie to wielkie połacie szkła, sensownie poukładane przyciski, które działają bezbłędnie. Ekrany są ostre, czytelne i wcale nie przeładowane informacjami, jak mogłoby się wydawać. Przeszkadzało mi natomiast umieszczenie kontrolek kierunkowskazów w górnej części ekranu wskaźników, przez co zasłaniał je wieniec kierownicy.

Wnętrze S7 trochę przytłacza, ale tylko na początku. Łatwo się w nim odnaleźć.

Obsługa auta zasługuje na najwyższą ocenę. Podobnie jak nagłośnienie firmy Bang&Olufsen, które można opisać jako "grzechu warte". Nawet praktyczność auta mnie zaskoczyła, bo tak pakownego bagażnika o pojemności raptem 525 litrów się nie spodziewałem. Przydaje się też system ISOFIX na przednim fotelu, bo tak na serio to jest to samochód 4-miejscowy.

Problem z fotelikami dla dzieci jest taki, że tylna kanapa nie ma regulowanego kąta pochylenia oparcia, a zagłówków nie da się wyjąć. To niestety przeszkadza w wygodnym ustawieniu fotelików i dzieciom podczas snu w podróży często "lecą głowy". To w zasadzie tyle wad, jeśli chodzi o ten samochód.

Z tyłu jest dużo miejsca, ale tylko dla osób do 180 cm. Wyższe nie pomieszczą głów.

Tylny zderzak – poprawcie to, błagam!

Wszystko w tym samochodzie się zgadza, a sens montowania pod maską jednostki benzynowej, jeśli istnieje mocniejsza wersja RS7, uważam za niewielki. Superszybki i ekonomiczny diesel to jest to, czego naprawdę chciałem w tym samochodzie i czego też pragną klienci. Nieprzypadkowo wybierają mocne diesle w samochodach od klasy średniej wzwyż.

Nawet dźwięk tego silnika jest dla mnie na plus. Podczas postoju to klekot, ale mając świadomość jego osiągów, na serio nie ma się czym przejmować. Na autostradzie to już bez znaczenia. Brzmienie z głośników skalibrowano przyjemnie, mnie takie efekty nie przeszkadzają.

Jednak to, co wydarzyło się z układem wydechowym to dramat. Te czarne końcówki, które widać na zdjęciach, nie mają z wydechem nic wspólnego. To ozdoba i bynajmniej nie są to puste końcówki. To po prostu plastik w kształcie wydechu. Właściwe końcówki mieszczą się z lewej strony i są zagięte do dołu.

O komentarz ws. tego "wynalazku" poproszę was. Tylko zachowajcie kulturę.

Wyobraźcie sobie taką sytuację na autostradzie. Kierowca innego auta podziwia wasze Audi, bo jednak wizualnie samochód jest świetny, po czym spotykacie się na parkingu. Podchodzi i zagaduje, chwalisz się mocą, opowiadasz o tym, jak mało pali, ale się stresujesz. Robisz wszystko, by nie schylił się do tylnego zderzaka i nie zauważył, że cztery owalne czarne rurki są wykonane z plastiku i nawet nie są przelotowe. Bo gdy to zauważy, wybuchnie śmiechem. Dlatego pierwsze co zrobiłbym po zakupie S7 Sportback, to zamówił tylny zderzak do A7 lub szukał zamiennika u jednego z tunerów.

Marcin Łobodziński

Moja opinia o Audi S7 Sportback:
Samochód jest bliski doskonałości, choć osobiście wybrałbym S6 Avant. Jednak mówimy tu głównie o napędzie, który daje dokładnie to, czego oczekiwałbym od szybkiej limuzyny czy kombi. Silnik, skrzynia biegów, rozbudowany układ elektryczny i przeniesienie napędu działają niemal perfekcyjnie. Lepsze przyspieszenie jest już niepotrzebne, a podczas podróży łatwo wpaść w manię minimalizowania zużycia paliwa. Mając w świadomości potencjał samochodu, daje to mnóstwo radości. A co do wydechu, zastanawiam się, jak przeszło to przez zarząd, marketing itp. Gdybym miał akceptować projekt auta i ktoś podesłałby mi taką koncepcję "wydechu", to tylko bym się zaśmiał, rzucił krótkie "spoko, dobre" i nawet nie przyjął do wiadomości, że ktoś serio to proponuje. Kto wie, może tak właśnie było…

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Kapitalny silnik — osiągi i zużycie paliwa
  • Bardzo dobry napęd na cztery koła
  • Rewelacyjne właściwości jezdne
  • Przyjemne, świetnie wykonane wnętrze
  • Pozycja za kierownicą
  • Pojemny bagażnik i przestronne wnętrze

Minusy:

  • Tylny zderzak
  • Praca skrzyni biegów podczas ruszania
  • Niewygodna pozycja fotelików z tyłu
Audi S7 Sportback (2019)

Silnik i napęd:

Układ i doładowanie: V6, turbo  
Rodzaj paliwa: olej napędowy  
Ustawienie: wzdłużnie  
Objętość skokowa: 2967 cm³  
Moc maksymalna: 350 KM przy 3850 rpm  
Moment maksymalny: 700 Nm przy 2500–3100 rpm  
Skrzynia biegów: 8-biegowa, automatyczna  
Typ napędu: stały na cztery koła  
Hamulce przednie: tarczowe wentylowane  
Hamulce tylne: tarczowe wentylowane  
Zawieszenie przednie: wielowahaczowe  
Zawieszenie tylne: wielowahaczowe  
Koła, ogumienie przednie: 255/35 R21  
Koła, ogumienie tylne: 255/35 R21  

Masy i wymiary:

Typ nadwozia:

sportback

 
Liczba drzwi: 5  
Masa własna: 2106 kg  
Ładowność: 534 kg  
Długość: 4979 mm  
Szerokość: 1908 mm  
Wysokość: 1417 mm  
Rozstaw osi: 2928 mm  
Pojemność zbiornika paliwa: 63 l  
Pojemność bagażnika: 525 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 5,1 s  
Prędkość maksymalna: 250 km/h  
Zużycie paliwa (miasto): --- 7,0 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): --- 4,8 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 6,5 l/100 km 6,7 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): --- 7,9 l/100 km
Emisja CO2: 170 g/km  
Test zderzeniowy Euro NCAP: nie badano  
Cena:
Model od: 411 300 zł  
Samochód testowy: ok. 572 000 zł  

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Jeep Grand Cherokee Trackhawk: SUV z napędem z piekła Fiat 500 Sport 0.9 TwinAir 105 KM - test Porsche 911 (991) 50th Anniversary Edition [test] BMW 220i Cabrio - test, opinia, spalanie, cena Seat Ibiza Cupra - test Porsche Cayman S manual - test Nissan Juke 1,6 DIG-T - test Toyota Avensis 2,0 D-4D Premium Motorsport - kombi podszyte "sportem" [test autokult.pl] Alfa Romeo Giulietta 2,0 JTD TCT Distinctive przy 40 000 km [test autokult.pl] Cnota powściągliwości: pierwsza jazda Astonem Martinem DB11 z silnikiem V8 BMW X4 xDrive 30d - test Opel Adam 1,4 Slam [test]

Popularne w tym tygodniu:

Toyota Yaris czwartej generacji. Najważniejsza jest hybryda Jeździłem toyotą 2000GT, AE86 i suprą mk IV. Teraz rozumiem korzenie GR supry Test Range Rovera Sport HST. Z nowym silnikiem wysuwa się na prowadzenie Volkswagen California 6.1: sprawdzam, co można robić z kamperem po sezonie Volkswagen Golf GTI TCR: dawka szaleństwa na pożegnanie modelu Lexus UX kontra Mini Countryman i Range Rover Evoque: który hybrydowy crossover najlepszy do miasta?