Abarth 124 Spider to roadster idealny. Ma tylko jeden problem

"Nie należy spotykać swoich bohaterów" – to często powtarzana fraza. Ja jednak postanowiłem zaryzykować i wreszcie miałem okazję spędzić trochę czasu z modelem, który w teorii i na zdjęciach wydawał mi się autem idealnym. Takim, które mógłbym pokochać całym sercem. Przekonałem się, czy Abarth 124 Spider naprawdę jest tak dobry, jak zawsze sobie wyobrażałem.

Abarth 124 Spider swoim wyglądem nawiązuje do modelu z lat 60.

Abarth 124 Spider swoim wyglądem nawiązuje do modelu z lat 60. (fot. Szymon Jasina)

Ten artykuł ma 2 strony:

Abarth 124 Spider 1.4 170 KM (2019) – test

Mazda MX-5 z włoskim nadwoziem nawiązującym do roadsterów z lat 60. i 70. – już sam przepis na ten samochód brzmi świetnie. Do tego turbodoładowany silnik Fiata o pojemności 1,4 l i mocy 170 KM, który ja bardzo lubię. Wiem, że wiele osób preferuje wolnossącą jednostkę Mazdy, jednak (co zaskakuje mnie samego) ja wolę włoską konstrukcję.

Jednak dla mnie największa przewaga włoskiego auta nad japońskim to wygląd. Styliści Fiata przekuli ducha zaprojektowanego w latach 60. modelu 124 Sport Spider w nowoczesną formę. Zaryzykuję stwierdzenie, że ze swoją długą maską współczesna interpretacja tego roadstera wygląda jeszcze lepiej niż oryginał sprzed kilku dekad. Nie inaczej jest z tyłem tego auta. Nadwozie zasługuje na dodatkowe uznanie, gdyż pamiętajmy, że projektanci byli ograniczeni formą Mazdy – w końcu to MX-5 w przebraniu.

Widać to we wnętrzu, które jest identyczne jak w japońskim aucie. Włoskie logo na kierownicy czy skorpion na podłokietniku nie zmieniają faktu, że nawet (przeciętny) system multimedialny pochodzi z Mazdy. Jednak prawda jest taka, że nie ma to większego znaczenia. Najważniejsze, że jakość materiałów i wykonanie kabiny stoją na dobrym poziomie. Oczywiście jest też duży czerwony obrotomierz umieszczony na środku.

Przyznam, że dla mnie główna przewaga Fiata nad Mazdą to właśnie wygląd. Wisienką na torcie jest wersja Abartha z czarną maską i klapą bagażnika. A jak wypada w praktyce wypada druga różnica, czyli silnik?

Jednostka Abartha 124 Spidera ma pojemność 1,4 l, ale inżynierowie zadbali nie tylko o moc, ale o odpowiedni dźwięk. Znałem go ze sportowych odmian modelu 500 i się nie zawiodłem. Roadster firmowany przez Włochów zapewnia świetne wrażenia dźwiękowe. Wystarczy zanurkować pod tylny zderzak, aby przekonać się, jak to osiągnięto. 4 końcówki wydechu nazwanego Record Monza nie są tylko na pokaz. W okolicy tylnego tłumika znajduje się plątanina rur i dwie z nich w ogóle go omijają.

Zobacz również: Przystanek Bieszczady - Skodą Karoq odkrywamy polską Alaskę

170 KM i 250 Nm zapewnia więcej niż wystarczające osiągi dla roadstera. Sprint o d 0 do 100 km/h zajmuje 6,8 s, a prędkość maksymalna to 230 km/h. W połączeniu z tylnym napędem, rozkładem mas między osie w stosunku 50:50 i znajdującym się nisko środkiem ciężkości zapewnia kierowca nie będzie narzekał na brak emocji za kierownicą. Mazda MX-5 od pierwszej generacji słynie ze świetnych właściwości jezdnych i tak samo jest w wydaniu Abartha. 124 Spider jednak różni się bardziej od japońskiego auta, niż mogłoby się wydawać. Włosi wykorzystali amortyzatory Bilsteina, które sami ustawili, a hamulce wzięli od Brembo.

Na wrażenia podczas jazdy składa się również precyzyjny układ kierowniczy, który bardzo skutecznie przekazuje kierowcy informacje o tym, co aktualnie dzieje się z samochodem. Nie bez znaczenia są też takie szczegóły, jak praca sprzęgła czy dźwigni zmiany biegów godne auta sportowego. I tak, dostępny do tego modelu jest też automat, ale taka opcja odbiera sporo z obcowania z Abarthem. Tym bardziej, że ułożenie pedałów zdecydowanie zachęca do redukcji z międzygazem.

Abarth 124 Spider nie zawodzi niezależnie od tego, czy danym momencie powoli toczymy się nadmorskim bulwarem, czy bokiem pokonujemy zakręty na torze. Włosi chwalą się tym, jak mocno ich samochód różni się od Mazdy, ale na szczęście w praktyce sprowadza się to głównie do wyglądu. Reszta to wrażenia, za które od lat kochamy MX-5.

Bez wątpienia jest to samochód, z którego nie chce się wysiadać, ale jak już się to zrobi, to też uśmiech pojawia się na twarzy. Abarth 124 Spider jest stylowy i nawet mimo tego, że to roadster z dwukolorowym nadwoziem, nie jest on ostentacyjny. To raczej ładny mały włoski gadżet niż ostentacyjny pokaz bogactwa. Kierowca tego samochodu zawsze wygląda na miłą stylową osobę.

No dobrze, skoro to tak dobry samochód i spotkanie z tym moim bohaterem nie zawiodło mnie w żadnym momencie, to czemu sprzedaż 124 Spidera jest o tyle gorsza od Mazdy MX-5? Czy to dlatego, że klienci wolą japońskie auto od włoskiego (mimo, że to ten sam model)? A może chodzi o markę, jaką posiada MX-5, król roadsterów? Możliwe, że ma to jakieś znaczenie, ale niewielkie. Problem polega na czym innym. Choć pewnie dla wielu osób, tak jak dla mnie, Abarth 124 Spider to najlepsza Mazda MX-5, jaka powstała, to gdy przychodzi do zakupu pojawia się kwestia ceny.

Japoński roadster w wersji podstawowej kosztuje 98 900 zł, a w najbogatszej odmianie 115 900 zł. Natomiast za Abartha trzeba zapłacić przynajmniej 163 000 zł, a w bogatszej odmianie nawet 174 000 zł (plus ew. dodatkowe 8000 zł za przekładnię automatyczną). To ogromna dopłata za styl. Bo silnik czy zawieszenie są uzależnione od indywidualnych preferencji, a do tego w obu przypadkach, i japońskim, i włoskim, są bardzo dobre. Tym bardziej, że teraz Mazda oferuje jednostkę o mocy 184 KM.

Dlatego, choć podtrzymuję opinię, że Abarth 124 Spider jest roadsterem niemal idealnym i podoba mi się dużo bardziej od Mazdy, to trudno jest mnie przekonać, że ładniejsze nadwozie i lepszy dźwięk wydechu warte są dopłaty ponad 50 proc. Wygląda to jak smutne zderzenie romantycznej historii (idealnego połączenia włoskiego stylu z japońską technologią) z pragmatyczną finansową rzeczywistością. Jednak ja się cieszę, że Włosi wpadli na pomysł stworzenia takiego samochodu i tego, że miałem okazję nim jeździć. Jedno jest pewne – w przyszłości model ten stanie się klasykiem na wzór oryginalnego 124 Spidera, ale jego historia będzie krótsza niż oryginału.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • stylistyka nawiązująca do modelu sprzed lat
  • dźwięk silnika
  • przyjemność z jazdy
  • właściwości jezdne

Minusy:

  • cena
  • niewielki bagażnik
  • konkurent w postaci Mazdy MX-5

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Seat Leon ST Style 2,0 TDI DSG - test Porsche Cayenne diesel 2017 – samochód dla prawdziwych ludzi Audi SQ5 - wyjątkowe [test autokult.pl] Volkswagen Polo GTI: jeszcze GTI, czy już hot hatch? BMW F30 335d xDrive M Sport - test Audi RS5 - agresja pod kontrolą [test autokult.pl] Volkswagen Passat Alltrack 2,0 TDI DSG 4Motion - typ uniwersalny [test autokult.pl] Nissan Juke - oryginalna alternatywa do miasta [test autokult.pl] Toyota Aygo X-Cite - test Nowy Opel Corsa OPC - test, opinia, spalanie, cena Jeep Grand Cherokee SRT: 2,5-tonowa interpretacja samochodu sportowego Suzuki SX4 S-Cross 1,4 140 KM BoosterJet (2016) – prawdziwy samuraj?

Popularne w tym tygodniu:

Hyundai Kona Electric: tutaj nie musisz się martwić o zasięg Jaguar E-Pace i Porsche Macan: na dobry początek Kia Picanto z Kia Platinum Cup. Test najważniejszego auta wyścigowego w Polsce Odświeżone Renault Trafic i Master – jeszcze lepiej dostosowane do potrzeb