Test Mercedesa Klasy B 220 4MATIC. Minivan, z którym możesz porozmawiać

Mercedes stara się trafić do młodszego klienta, który dopiero zacznie swoją przygodę z marką. Przed tym większym problemem stanęły osoby odpowiedzialne za lifting jednego z najmniej młodzieżowych aut w historii motoryzacji - Mercedesa Klasy B. Efekt jest... zadowalający.

Wygląda jak nadmuchana klasa A, prawda?

Wygląda jak nadmuchana klasa A, prawda? (fot. Mateusz Lubczański)

Ten artykuł ma 2 strony:

Obserwuj nas na Instagramie:

Mercedes Klasy B — test, opinia

Klasa B przejęła po części ideę, która przyświecała pierwszej Klasie A – podniesionego, większego pojazdu będącego minivanem, ale dalej ukierunkowanego na klienta szukającego auta klasy wyższej. Paradoksalnie Klasa B świetnie sprawdza się w roli taksówek (jedna z sieci wykupiła całkiem sporą flotę tego modelu), a segment w którym przyszło jej konkurować, kurczy się z dnia na dzień.

Mercedes Klasy B

Naprawdę – wybór minivana jest coraz trudniejszy. Citroën przestał już produkować pięciodrzwiowego C4 Spacetourer (wcześniej Picasso), na rynku pozostało jeszcze BMW 2 Active Tourer (chyba największy konkurent Mercedesa Klasy B) oraz Volkswagen Golf Sportsvan (który ze sportem nic wspólnego nie ma). Rodziny przesiadają się do SUV-ów lub, jeśli są większe, do pełnoprawnych vanów.

Mercedes jednak nie postawił krzyżyka na Klasie B. W sumie trudno się dziwić, wszak sprzedał już 1,5 mln egzemplarzy tego auta. Wraz z tą generacją, wyznaczone zadanie było proste – auto trzeba odmłodzić. I to bardzo. Ma trafiać do ludzi młodych, aktywnych, ale już myślących o rodzinie, bądź mające małe dziecko. Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić.

Nowa Klasa B ma teraz niżej poprowadzoną linię dachu, ma większy rozstaw osi niż poprzednik, tak jak i krótsze zwisy, co ma sprawić, że prezentuje się o wiele dynamiczniej i muskularnie. Muszę przyznać, że choć nie jest to najbardziej pociągające auto świata, to pod względem stylistyki udało się zrobić coś, co nie komunikuje wokół o swoim rodzinnym (w domyśle: usypiająco nudnym) przeznaczeniu.

Mercedes Klasy B

Nie bez znaczenia jest tu pakiet AMG. Podejrzewam, że zapotrzebowanie rynkowe na mocnego minivana jest zerowe, ale kilku klientów na sportowo wyglądającego minivana się znajdzie. Pakiet AMG to przede wszystkim zmodyfikowane zderzaki, 19-calowe (!) felgi z oponami Pirelli P Zero (!!) o rozmiarze 225/40 i obniżone zawieszenie z układem wielowahaczowym z tyłu. Tak wyposażona Klasa B wygląda nieźle, a i zdarzyło się, że przednia dokładka była zagrożona spotkaniem z wysokim krawężnikiem. Nie o każdym minivanie można to powiedzieć.

Zobacz również: Uczta dla zmysłów: pierwsza jazda Astonem Martinem DB11 V8 na filmie

Za mocny silnik

Ok, wygląd to jedno, a silniki pod maską – drugie. W tym wypadku mamy do czynienia z raczej ekstremalną konfiguracją dwulitrowego silnika o mocy 190 koni mechanicznych z napędem na 4 koła. Nawet duża rodzina nie będzie chyba potrzebowała tak mocnego silnika, a nawet jeśli, to na długie trasy lepiej sprawdzi się diesel. Optymalnym wyborem wydaje się być 163-konny silnik benzynowy. Sama jednostka w egzemplarzu na zdjęciach, choć posłusznie reaguje na pedał gazu, to brzmi wyjątkowo nieciekawie. Nie grzeszy też oszczędnością. W trasie spalanie utrzymuje się na poziomie 8,4 litra, ale już w mieście jest to litr więcej.

Wrażenia płynące z jazdy Klasą B z mocną jednostką napędową są spłycone przez układ kierowniczy. Oczywiście, przesyła "jakieś" informacje do kierowcy, ale jest on niezwykle syntetyczny. Tak, jakby przekładnia była wypełniona watą cukrową. Dzięki temu podróż jest relaksująca, ale pozbawiona większej radości. Klasa B ma sporo systemów bezpieczeństwa przeniesionych z Klasy S – sama zahamuje przed przeszkodą, nieźle radzi sobie jadąc z aktywnym tempomatem. Ale system ostrzegania o zmianie pasa to — lekko mówiąc — przesada.

Mercedes Klasy B - wnętrze

Jeśli zaczniemy (czysto teoretycznie) uciekać poza wyznaczone pasy ruchu, drżenie kierownicy ma za zadanie przywrócić nas do porządku. Jeśli to nie zadziała, a auto wykryje możliwość kolizji, zaczyna gwałtownie hamować kołami tak, by skierować pojazd jak najdalej linii oddzielającej pasy. Problem jest jednak taki, że krzemowe mózgi są niezwykle wyczulone i często od razu przystępują do hamowania. Zdarzyło się, że takie zachowanie przestraszyło nie tylko mnie, ale też kierowców pojazdów w pobliżu. A do wyjechania na inny pas brakowało jeszcze sporo.

Nie tylko układ napędowy jest przeniesiony z Klasy A – podobnie jest z wnętrzem. To nowy układ MBUX, który opiera się na dwóch ekranach o rozmiarze 10,25 cala, teraz z lepszą jakością i kontrastem, przez co nie wyglądają jak budżetowe rozwiązania z poprzedniej generacji kabin. Do obsługi wykorzystujemy panele dotykowe na kierownicy. Tak, panele dotykowe, których dokładność pozostawia wiele do życzenia, a to i tak stwierdzenie bardzo delikatne. O wiele lepiej podyktować autu co chcemy zrobić.

Mercedes MBUX

No właśnie, bowiem Klasa B jest kolejnym Mercedesem z którym można porozmawiać. Wystarczy powiedzieć "Hej Mercedes", a z głośników popłynie damski głos asystenta. Reaguje już na całkiem sporo komend pokroju "prowadź do…", "zmień kolor oświetlenia", "czy będę dziś potrzebował parasola". Oczywiście, cyfrowa pani potrzebuje cały czas dostępu do sieci, jej głos nie ukrywa elektrycznego pochodzenia i zdarza się, że nie rozumie całkiem prostych komend. Ale bardzo polubiłem rozmowy z tą maszyną. Wszystko wskazuje na to, że rozwój asystentów głosowych będzie kolejnym elementem, z którym muszą uporać się producenci.

Oczywiście, że się kurzy.

Ciekawostka – jeśli podepniecie do auta telefon przez USB-C i uruchomicie Android Auto, wówczas będziecie mogli korzystać też z usług asystenta Google. Dwóch niezależnych pomocników w jednym aucie? Co za czasy…

Główna różnica pomiędzy klasą A i B to nie tylko wyżej poprowadzony dach, ale i umieszczenie fotela, przez co kierowca siedzi 9 cm wyżej niż w klasycznym hatchbacku. Dzięki temu widoczność jest satysfakcjonująca. Satysfakcjonujący jest też dostęp do tylnej kanapy, gdy musicie poprzypinać dzieci w fotelikach. Tylna kanapa dzieli się w proporcji 40:20:40 i można ją przesuwać o 14 cm! To sprawia, że bagażnik ma od 455 do 705 litrów, ale nie jest to postęp w stosunku do poprzednika. Zapomnijcie też o trzecim rzędzie foteli. Takie gadżety pojawią się w modelu GLB, który ma być kanciastym SUV-em.

Mercedes Klasy B — ceny

Finalnie dochodzimy do kwestii ceny. Oczywiście jak to u Mercedesa, tanio nie jest. Klasa B Sports (jasne…) Tourer kosztuje 110 500 zł (miesięcznie od 1105 zł netto). By najlepiej uzmysłowić sobie jak dużo płacimy za markę, niech świadczy fakt, że w tej kwocie otrzymamy już w pełni wyposażonego Volkswagena Golfa Sportsvana z silnikiem o mocy 150 koni i automatyczną skrzynią biegów. W Mercedesie Klasa B będzie wyposażona w jednostkę 1.3 o mocy 109 koni i – co raczej oczywiste – nie będzie wyglądać tak dobrze.

Mercedes Klasy B - wnętrze

Cena tej wersji – 220 z napędem na cztery koła – to 161 500 zł, i o ile jestem w stanie zrozumieć potrzebę mocnego silnika, tak już układ wybranie napędu na cztery koła – za 9500 zł -w takim aucie to dość rzadka konfiguracja. A to jeszcze nie koniec wydatków – linia AMG to 14 478 zł, oświetlenie LED-owe Multibeam to ponad 2 tysiące złotych, lepsze audio – 3 tys. zł.

Moja opinia o Mercedesie Klasy B

Mateusz Lubczański

Mercedes Klasy B to przedstawiciel wymierającego gatunku. Choć teraz ma na pokładzie wszystko to, co nowoczesny Mercedes mieć powinien, w roli samochodu dla rodziny nie wyróżnia się na tle nielicznej konkurencji. Tylko dla fanów gwiazdy na masce.

Obserwuj nas na Instagramie:

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • System MBUX (obsługa głosowa)
  • Wygląd z pakietem AMG
  • Interesujące możliwości konfiguracji

Minusy:

  • System MBUX (obsługa przez kierownicę)
  • W klasie minivanów nie wyróżnia się specjalnymi asami dla rodziny
  • Systemy bezpieczeństwa bywają aż zbyt czujne
  • Wnętrze dalej wykończone tanim, czarnym plastikiem

Obserwuj nas na Instagramie:

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Volkswagen Multivan PanAmericana: pragmatyczna alternatywa dla wszelkiej maści SUV-ów Honda Civic IX Sport 1,8 - krok w przód? [pierwsza jazda autokult.pl] Nowa Škoda Superb Combi 2,0 TDI DSG 4x4 (2015) - test, opinia, spalanie, cena Opel Insignia Sports Tourer 2,0 CDTi – wybór z rozsądku? [test autokult.pl] Mazda z silnikiem Skyactiv-X. Jednostka benzynowa działa jak diesel Iveco Daily Furgon 35S21V 3,0 205 HPi (2014) - test Lexus NX200t - test, opinia, spalanie, cena Nissan Qashqai z nowym dieslem 1.7 dCi. Silnik jest rewelacyjny Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Volkswagen Touareg 3.0 TDI 4Motion - test, opinia, spalanie, cena Pierwsza jazda Volkswagenem e-Crafterem: elektryk stworzony z myślą o kurierach Dacia Lodgy 1,5 dCi Prestige - tanio, taniej, najtaniej [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Audi RS 6 Avant: tak samo szybki, ale bardziej ekscytujący Nowy Opel Corsa. Niemiecko-francuski mariaż w najmniejszym wydaniu Test Škody Citigo e iV: pierwszy elektryk z Czech jest jednocześnie najtańszym na rynku Ford Mondeo Hybrid Kombi: ekologia nieco przyćmiła jego zalety Mercedes GLB to chyba pierwszy kompaktowy SUV, który naprawdę mi się podoba Test Škody Kamiq: auto całkowicie nie dla mnie, ale nie zdziwię się, jeśli będzie hitem Ford Ranger Raptor: test sportowego samochodu terenowego BMW X4 M Competition: pytania egzystencjonalne BMW i3s: ma swoje lata, ale to wcale nie znaczy, że jest przestarzałe Nissan Juke: druga generacja to subtelny skok na segment kompaktowych crossoverów Peugeot 2008: ekscytujący czas dojrzewania