Pierwsza jazda Porsche 911 Cabrioletem: wersja 992, poprawiona

Jest na świecie tylko kilka modeli samochodów, które są tak kultowe, że przez dziesięciolecia zachowują ten sam charakter, a nawet wygląd. Wśród nich bez wątpienia jest Porsche 911. Przygotowując nową generację nazwaną 992 twórcy musieli balansować na cienkiej linie, aby z jednej strony nie zmienić za wiele, a z drugiej, aby było widać, że to nowy model.

Nowe Porsche 911 wygląda niemal jak poprzednie, ale jest jeszcze lepsze

Nowe Porsche 911 wygląda niemal jak poprzednie, ale jest jeszcze lepsze (Szymon Jasina)

Porsche 911 Carrera S Cabriolet (2019) – test

Czy się udało? Zdania na pewno będą podzielone. Nie zabraknie osób żartujących, że nowa dziewięćsetjedenastka wygląda jak poprzednia (i jeszcze wcześniejsza). Muszę przyznać, że trudno będzie im nie przyznać racji. 992 prezentuje się bardzo podobnie do 991. Tylko cała magia tego modelu polega właśnie na jego wyjątkowych kształtach i po prostu klienci nie chcą, aby Porsche 911 wyglądało inaczej. Oczywiście nie zabrakło elementów, po których od razu poznamy, że mamy do czynienia z nowym modelem.

Z tyłu to przede wszystkim połączone ze sobą światła i charakterystyczne dwie pionowe linie trzeciego "stopu" umieszczone na pokrywie silnika. Z boku natomiast wyróżnikiem są chowane klamki, a z przodu mocne przetłoczenie na masce. Jednak, musicie przyznać, to wszystko to kosmetyka. Czy udana? To oczywiście kwestia gustu. Ja sam jestem fanem łączonych tylnych świateł, ale już umieszczony nad nimi wysuwany spoiler nie należy do najpiękniejszych elementów. I nawet nie chodzi o fakt, że po otwarciu zaburza płynną linię będącą znakiem rozpoznawczym samochodów Porsche. Po prostu wygląda wtedy, jakby ktoś nie zamknął pokrywy silnika lub coś się zepsuło. Tutaj inżynieria zdecydowanie wygrała ze stylistyką.

Jednak to tylko szczegół. Każdy fan wyglądu Porsche 911 pokiwa z uznaniem widząc to, jak projektanci unowocześnili wygląd tego kultowego auta, a przy tym nie wprowadzili znacznych zmian.

Podczas jazd tym modelem z jako pierwszym miałem okazję się zapoznać z kabrioletem. I tutaj muszę przyznać się do czegoś, czego pewnie wielu wielbicieli Porsche 911 mi nie wybaczy, ale to właśnie wersję z miękkim dachem lubię dużo bardziej. I nie chodzi mi nawet o doznania podczas jazdy, ale też wygląd i styl. Uważam, że (co niesamowite przy tak kultowym modelu) wersji Cabrio udało się wyrobić swój własny status. Wersja z otwieranym dachem jest wyjątkowa sama w sobie. Ma świetną linię i to nie zmieniło się również w nowym modelu.

Zatem dach w dół i czas ruszać

Coś w tym jest, że Porsche 911 Cabrio pozwala się poczuć jak Hank Moody z "Californication". Jest to ta sama dopracowana niemiecka maszyna co coupe, ale ze sporą dawką stylu, luzu, a nawet szaleństwa. Na pewno jest to jeden z lepszych samochodów do podróżowania między Venice Beach a Santa Monica, a później Pacific Coast Highway aż do zachodu słońca. Co jednak najważniejsze – 911 Cabrio pozwala się tak poczuć niezależnie od tego, gdzie jesteście. Jakość i osiągi Porsche po prostu działają.

No właśnie – osiągi. W końcu mówimy o Porsche 911, czyli modelu, który nie tylko wyróżnia się wyglądem, ale też tym, że jest piekielnie szybki i precyzyjny, jak cięcie skalpelem. W przypadku kabrioletu w wersji Carrera S kierowca dostaje do dyspozycji 450 KM, czyli 30 KM więcej niż w poprzedniej generacji. Podwójnie doładowany 3-litrowy bokser generuje też 530 Nm momentu obrotowego w zakresie 2300–5000 obr./min. Przekłada się to na sporą poprawę przyspieszenia – 100 km/h na liczniku pojawia się już po 3,9 s (lub 3,7 s z pakietem Sport Chrono). Prędkość maksymalna to 306 km/h.

Mógłbym w tym momencie przejść do całej listy informacji technicznych i opisać nowe ułożenie intercoolerów, pracę zaworów poprawiającą wydajność czy fakt, że nadwozie jest sztywniejsze i zastosowano w nim więcej aluminium. Jednak to wszystko to tylko środki prowadzące do celu, a są nim jak najlepsze osiągi. Wystarczy kilka szybciej pokonanych zakrętów, aby przekonać się, że nowe Porsche 911 jest tym, czym była poprzednia generacja, ale nawet jeszcze lepszym. Jest niezwykle szybką i precyzyjną maszyną. Samochodem, który choć ma silnik za tylną osią, to przez lata został dopracowany niemal do perfekcji.

Przekonałem się o tym nie tylko na krętych górskich drogach, ale przesiadłem się też do wersji coupe, którą mogłem pojeździć na torze. W takich warunkach 911 bez zająknięcia pokazuje, na co je stać. Świetnie trzyma się asfaltu, choć czasami delikatnie zaznacza, że mam do czynienia z autem, które ma 450 KM. Co więcej – właśnie dlatego ja wolę odmianę tylnonapędową, która dyskretnie daje znaki, gdzie jest limit możliwości samochodu (a raczej moich). Carrera 4S jest jeszcze bardziej imponująca, ale ja bym wybrał jednak te minimalnie gorsze osiągi, które jednak wiążą się z bardziej naturalnym dla mnie zachowaniem auta.

Dach w Porsche 911 Cabriolecie można otworzyć za pomocą pilota:

Niezależnie jednak od wyboru nowe Porsche 911 to wzór samochodu sportowego. Szybki, z precyzyjnym układem kierowniczym i przekazy kierowcy wszelkie informacje o tym, co się z nim dzieje.

Tryb "wet", czyli funkcja "wow"

Zatem zarówno pod względem wyglądu, jak i osiągów, generacja 992 to dopracowana ewolucja poprzednika. W ten sposób trafia na problem znany choćby ze świata smartfonów. Skoro nowy model, choć lepszy, jest tak podobny do poprzedniego, to po co w ogóle kupować nowy? Właśnie po to producenci starają się wprowadzić choć jedną funkcję, która będzie wyjątkowa, a nawet rewolucyjna. To ona ma zwrócić uwagę na produkt, wyróżnić go na tle konkurencji i. W przypadku Porsche 911 jest to tryb do jazdy po mokrej nawierzchni. Jak się chwali niemiecka marka – pierwszy taki system na świecie.

Ale o co chodzi? Przecież wszystkie sprzedawane dziś samochody mają kontrolę trakcji czy ESP. Tryb "wet" to jednak coś zupełnie innego. Aby się o tym przekonać mam pokonać mokry zakręt w zupełnie irracjonalny sposób – wciskając gaz do końca przy skręconych kołach w okolicy wierzchołka łuku. Najpierw tryb standardowy z w pełni włączonym ESP (w Porsche ukrytym pod skrótem PSM). Spokojne wejście w zakręt, gaz do oporu, tył zaczyna uciekać i hamulce brutalnie szarpią autem, aby wyprowadzić je z nadsterowności. Efekt jest taki, że całość zakończyła się bezpiecznie, ale przejazd ten nie był ani miły, ani płynny, ani tym bardziej szybki.

Druga próba odbywa się już z włączonym nowym trybem jazdy po mokrej nawierzchni. Robię to samo wciskając prawy pedał zdecydowanie za mocno i za wcześnie. Samochód dawkuje moc tak, że wydaje się, jakby jechał po suchej drodze. Wszystko odbywa się płynnie, sprawnie i bez większych emocji. Imponujące. Puryści może zaczną kręcić nosem, ale nikt nie każe włączać tej opcji na torze, a przy zwykłej, a nawet dynamicznej jeździe w ten sposób jest dużo bezpieczniej i szybciej, a o to drugie właśnie chodzi w samochodach sportowych.

Jak działa ten system? W nadkolach ukryte są mikrofony, które po dźwięku kół wykrywają, gdy droga jest mokra. Co ważne, w momencie gdy jedzie się po suchym asfalcie, nawet z włączonym trybem "wet", samochód prowadzi się standardowo. Dopiero wykrycie wody powoduje, że ustawienia się zmieniają i 911 reaguje odpowiednio do warunków.

To nadal najbardziej wygodne auto sportowe

Muszę powiedzieć szczerze, że zawsze do Porsche 911 podchodzę z dystansem. Wygląda oryginalnie, jeszcze bardziej lubię kabriolet, ale nie jestem zakochany w tym niemieckim sportowcu. Jednak dwie kwestie mają u mnie szczególne uznania. O pierwszej już wspomniałem – są to osiągi, a także pewność i stosunkowa łatwość prowadzenia tego majstersztyku inżynierii. Ale ta cecha przechodzi płynnie w drugą. Jest to samochód dla każdego i do tego można z niego korzystać na co dzień.

Nie chodzi tu tylko o samą łatwość prowadzenia, ale też o komfort w kabinie. Porsche 911 to samochód, który sprawdzi się nie tylko na torze, ale też podczas codziennych dojazdów do pracy czy na zakupy. Nic dziwnego, że wielu biznesmenów wybiera właśnie ten kultowy model właśnie do zwykłego użytku. Z jednej strony zapewnia styl i dobrze wygląda, a z drugiej nie wymaga poświęceń. I to właśnie robi ogromne wrażenie. Bo dużo łatwiej zrobić ekstremalnego, bezkompromisowego sportowca, niż piekielnie szybkie auto, które zarazem jest komfortowym środkiem transportu.

Nowe, ale czy wystarczająco lepsze?

Nowe Porsche 911 po raz kolejny pokazuje, że flagowy model niemieckiej marki to kompletna konstrukcja, która jest klasą samą w sobie. Oczywiście zawsze się można do czegoś przyczepić. Choćby do tego, że jakość plastików we wnętrzu nie zawsze koresponduje z marką premium. Ramka fizycznego obrotomierza oraz odstające wyświetlacze po jego bokach z miejsca kierowcy wyglądają dobrze, ale już patrząc pod kątem wszystko to wygląda raczej przeciętnie. To samo można powiedzieć o niektórych tworzywach użytych w kabinie (choćby tych, które udają włókno węglowe), nieprzystających do auta, którego ceny w wersji z otwieranym dachem otwiera kwota 664 tys. zł.

Tworząc tak dobry samochód jak poprzednia generacja Porsche 911, inżynierowie stanęli przed nie lada wyzwaniem. W jaki sposób poprawić auto tak bardzo, aby zachęcić do zakupu nowego modelu? Oczywiście lista nowości, zmian i poprawek jest ogromna, ale dla właściciela nie liczą się suche fakty. Kwestię tę można porównać do premiery nowego iPhone’a. Jeśli nowa generacja jest tak podobna do poprzedniej, to pojawia się zasadne pytanie, czy warto zmieniać? Każdy właściciel dziewięćsetjedenastki będzie musiał na nie odpowiedzieć sam. Nowy model jest lepszy, poprawiony praktycznie w każdym calu, ale poprzedni przecież też był bardzo dobry. Natomiast ci, którzy po raz pierwszy zdecydują się na Porsche 911 na pewno się nie zawiodą.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Lamborghini Huracan Evo: test najnowszego superauta z Sant'Agata Hyundai Ioniq hybrid i electric gonią japońską konkurencję Nissan X-Trail DIG-T 160: duży SUV z małym silnikiem i brakiem napędu 4x4 Mercedes-Benz Vito Furgon 116 CDI 4x4 AT - test Isuzu D-Max 3,0 TD LS - plan B [test autokult.pl] Suzuki Swift Sport (2012) - mocniejszy, łagodniejszy [test autokult.pl] Nowy Ford Focus ST 2.0 EcoBoost - test, opinia, spalanie, cena Renault Kangoo Energy 1,5 dCi S&S - test Audi A3 Sportback 1,8 TFSI S-Tronic - doskonale zimne [test autokult.pl] Lexus GS300h Prestige - test Nowe Suzuki Jimny: nie jest takie jak myślisz. Jest lepsze BMW M550d xDrive (2015) - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Nowy Opel Corsa. Niemiecko-francuski mariaż w najmniejszym wydaniu Ford Mondeo Hybrid Kombi: ekologia nieco przyćmiła jego zalety Test Škody Citigo e iV: pierwszy elektryk z Czech jest jednocześnie najtańszym na rynku BMW X4 M Competition: pytania egzystencjonalne Test Škody Kamiq: auto całkowicie nie dla mnie, ale nie zdziwię się, jeśli będzie hitem Peugeot 2008: ekscytujący czas dojrzewania Nissan Juke: druga generacja to subtelny skok na segment kompaktowych crossoverów Jeździłem nowym Volkswagenem Golfem. Kompakt znów podniósł poprzeczkę konkurencji Lamborghini Huracán EVO: walka do samego końca