Sprawdź samochód online przed zakupem. Nowe narzędzie już dostępne.

Pierwsza jazda Audi SQ8 TDI: sprintem przez Pireneje

SUV-y zaczynały swoje kariery w katalogach producentów jako auta pseudoterenowe. Trochę spasione, ociężałe, ale komfortowe. Od tamtej pory wiele się zmieniło. Poczułem to we własnych rękach. W końcu komu przyszłoby do głowy, że SUV będzie w stanie dotrzymać kroku Lotusowi Exige na krętej drodze?

fot. Michał Mańkowski

Audi SQ8 TDI (2019) - test

Pireneje, okolice Lourdes. Trasa, na której 3 lata temu gnałem z grupą mediową wraz z peletonem Tour de France. Koszmarne podjazdy rozpalające do czerwoności nogi kolarzy. Drastyczne spadki wijące się krętymi serpentynami.

Drogi są tu morderczo wcięte w zbocza gór, niczym lina w wisielczą szyję. I sprawiają wrażenie równie śmiertelnych. W większości bez barierek. Ogranicznik stanowi tylko rozsądek, który obrazuje w głowie to, co stałoby się z kierowcą i samochodem, gdyby zbliżyli się do krawędzi o kilka centymetrów za blisko.

Widoki zapierają dech w piersiach, a drogi, gdy już pogodzimy się z bezustannie towarzyszącym lękiem, stają się jednymi z najdoskonalszych w Europie. Wstęgi asfaltu czarnego jak nicość zaciśniętych z lęku oczu pasażera nakreślają przed maską spektakularne sekcje zakrętów. Oplątują kolejne zbocza, wcinają się w skały starymi, kolumnowymi tunelami.

To tutaj przebiega trasa Marathon des Pyrenees, który przyciągnął takie maszyny jak Lancia Stratos, Lancia Delta, Porsche 911, Alpine A310 i wiele innych. Wraz z rajdem gna kawalkada Lotusów. Każda z tych maszyn jest stworzona do tego, by ogniem pokonywać takie trasy, wykruszając krawędzie asfaltu w przepaść, ślizgając tylnymi osiami na agrafkowych nawrotach.

Lancia Stratos goniąca w Marathon des Pyrenees

I oto jestem w tym wszystkim ja, w ponad 2-tonowym SUV-ie. Na tych ciasnych, ociekających potem z czół kierowców nawrotach. Mogłoby się wydawać, że większym zawalidrogą będą tutaj tylko kampery, które z jakiegoś powodu wypryszczyły te trasy jak czoło 15-latka. Nic bardziej mylnego.

Zobacz również: Ford Edge 2.0 TDCI Biturbo Sport (2016) - test

Ten SUV to Audi SQ8. Maszyna, która swoją nisko osadzoną, ściętą sylwetką bardziej przypomina ogromnego hatchbacka niż auto spokrewnione z pojazdami terenowymi. SQ8 ma wręcz pomnikowy front z potężnym grillem, muskularną karoserię i doskonale wyprofilowany tył z odcięciem zrealizowanym przez linię LED-ów. Pod maską pracuje tu 4-litrowe, wysokoprężne V8, rozwijające 435 KM i 900 Nm.

Audi SQ8 TDI

Mocarny diesel dysponuje podwójnym doładowaniem, przy czym pierwsza turbosprężarka ma za intercoolerem bypass, z którego powietrze może zostać dodatkowo sprężone przez sprężarkę elektryczną, zasilaną z instalacji 48 V. Pozwala ona zwiększyć ciśnienie powietrza tam, gdzie pierwsze turbo nadal kręci się za wolno, by od pierwszego uderzenia w gaz zapewnić jak największe pokłady mocy.

Całość w ryzach trzyma napęd quattro, który z pomocą elektronicznych szper dostarcza największy moment na zewnętrzne koła i pozwala z jeszcze większą skutecznością wgryzać wszystkie cztery opony w asfalt.

Audi SQ8 TDI

Potężne nadwozie jest utrzymywane w równowadze przez zawieszenie dysponujące niezależną kontrolą przechyłu na przedniej i tylnej osi, realizowaną przez motory elektryczne. Jest to element pakietu zaawansowanego zawieszenia.

To tyle teorii. Teraz praktyka.

Fotele nie tylko mają masaż, podgrzewanie i wentylowanie. Mają również regulowane boczki - mogą nas tylko luźno podpierać lub ciasno trzymać w łukach.

W trybie Dynamic (bo Comfort, umówmy się, daje neutralność i komfort, które w Pirenejach niekoniecznie nas interesują) dociśnięcie gazu do podłogi powoduje błyskawiczną redukcję biegu i natychmiastowe przemieszczenie wskazówki prędkościomierza w znacznie wyższe niż bieżący rejony. Przyspieszenie jest natychmiastowe.

Co ważne, V8 TDI z biturbo wspomaganym sprężarką elektryczną faktycznie jest bardzo elastyczny. Nie trzeba go poganiać gwałtownymi uderzeniami w prawy pedał, żeby zdecydowanie przyspieszyć. Elastyczność 4-litrowego diesla jest bardzo dobra. Do tego przyspieszeniu towarzyszy bardzo rasowa, szczególnie jak na diesla, orkiestra. Co istotne, jest słyszalna też od zewnątrz. Widzowie nie dostają jedynie świstu sprężarek, jak to zwykle bywa w przypadku mocnych diesli.

Kierownica w Audi SQ8 TDI

Wrażeń z przyspieszania Audi SQ8 TDI nie nazwałbym jednak atomowymi. To nie jest gwałtowne uderzenie jak w bolidzie F1, chociaż 4,8 s do 100 km/h to wynik bardzo dobry. Zwolnienie hamulca połączone z dociśnięciem gazu do podłogi daje efekt podobny do tego, który czuć przy starcie samolotu.

I do tego momentu wszystko się zgadza. Właśnie tego spodziewałem się po tym silniku. Nic się nie zgadza natomiast pod względem prowadzenia, bo samochód, który waży ponad 2 tony, składa się w łuki tak, że nadąża w pogoni za Lotusem Exige.

Audi SQ8 TDI

Dzięki bardzo dobremu rozkładowi momentu obrotowego między kołami, który sprzyja dokręcaniu samochodu do wewnętrznej, prawą nogę można zacząć opuszczać na wyjściu dużo wcześniej, niż w autach pozbawionych takiego układu.

Niestraszne audi SQ8 są też kręte opadania. Z reguły trzeba być niespełna rozumu, by gonić autem z góry po tak ciasnych łukach jak te, które oferuje ten region Francji. SQ8 wyposażone jest jednak w opcjonalne hamulce ceramiczne, które nie gubią skuteczności po długotrwałym obciążeniu i bezustannie działają ostro jak żylety.

Audi SQ8 TDI

Całość odbywa się pod bardzo dobrą kontrolą kierowcy za sprawą sztywno ustawionego układu kierowniczego. Bardzo bezpośrednio oddaje on w ręce kierowcy wszystko, co dzieje się z samochodem. Miejsca na wieńcu za piętnaście trzecia są obszyte głęboko perforowaną skórą, dzięki czemu chwyt jest pewny i nawet gdy ręce się lekko spocą, nie będą się ślizgać po kole.

No właśnie — gdy zrobi się trochę za gorąco, nic nie stoi na przeszkodzie, by szybko pozbyć się tego sportowego charakteru. Jednym kliknięciem Audi Drive Select odkładamy na półkę lwią część dynamiki. W trybie Comfort można spokojnie oddać się niezobowiązującej, luźnej podróży. Wentylowane fotele z mnogością trybów masażu były dla mnie wszystkim, czego potrzebowałem w połowie bardzo długiego dnia. 900 Nm może zaczekać.

Wirtualny kokpit w Audi SQ8 TDI

Audi SQ8 TDI dołącza do wąskiej grupy superSUV-ów z trochę odmienną, wysokoprężną propozycją. Teraz wszystko zależy od ceny, nie tylko bazowej, która wskaże miejsce tej maszyny pośród konkurentów, również wewnątrzgrupowych. Istotne będą także ceny dodatków. Przede wszystkim mam tu na myśli pakiet zaawansowanego zawieszenia.

Z jednej strony niektórzy wybiorą Audi SQ8, żeby konsumować ogromną liczbę kilometrów autostrad i nie potrzebują do tego podwoziowych fajerwerków. Z drugiej — po jeździe po Pirenejach SQ8 nie wyobrażam sobie tego samochodu bez tego, co oferuje ten pakiet. On czyni ostatecznie SQ8 tym, czym z założenia miał być ten samochód — prawdziwie sportowym SUV-em.

Audi SQ8 TDI (2019) - galeria zdjęć z pierwszych jazd

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Honda CR-V 2,2 i-DTEC - mój numer 1 [pierwsza jazda autokult.pl] Fiat Panda vs. Hyundai i10 vs. Volkswagen up! - test Hyundai i30 CW 1,6 GDI Comfort - po prostu dobre kombi [test autokult.pl] Test Porsche Taycana Turbo: elektryk na najbardziej pokręconej drodze w Polsce BMW M2: suma wszystkich legend Nowa Škoda Fabia Combi 1.2 TSI - test, opinia, spalanie, cena BMW 225xe Active Tourer: hybryda lepsza od benzyny i diesla Volkswagen Scirocco 1,4 TSI 160 KM Shark vs Peugeot RCZ 1,6 THP 200 KM - starcie charakterów [test autokult.pl] Renault Laguna Coupé 2,0 dCi 4Control - test Porsche Panamera Sport Turismo Turbo vs Audi RS 6 Avant. Starcie dwóch super-kombi Škoda Octavia III Combi 1,8 TSI 4x4 DSG - test Suzuki SX4 S-Cross 1,6 DDiS 4WD Elegance [pierwsza jazda autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Test: Renault Clio z darmową instalacją LPG. Marka pokazuje jak się robi "eko" na serio Test: To BMW serii 7 z 1997 roku miało 259 km na liczniku. Do słynnego egzemplarza dołożyłem kolejne 3 km Ostatni test: Seat Leon III FR Black - wciąż jest w formie, choć przechodzi do historii Škoda Scala - test długodystansowy: zaglądam do bagażnika Test: Ford Puma ST-Line X - przemiana, która wyszła lepiej, niż mogłoby się wydawać Pierwsza jazda: Audi A3 czwartej generacji - warto było dłużej czekać BMW 220d Gran Coupe. Czy BMW wie, co robi? Test: Peugeot 508 HYbrid - podnosi poprzeczkę, ale popularności nie zdobędzie Test: Hyundai Ioniq Hybrid udowadnia, że klasyczna hybryda ma swoje walory Mitsubishi Outlander PHEV - Robo-dinozaur Nissan Juke - ile zostało w nim "dżukowatości"? Test: Hyundai Kona Hybrid – hybryda dla osób, które nie chcą się wyróżniać