BMW otwiera szkołę sportowej jazdy. Sprawdziłem, jak wygląda intensywny trening w sportowych autach

Jest Audi, jest Mercedes i AMG, a także Porsche. Swoją szkołę bezpiecznej i sportowej jazdy w Polsce otwiera także BMW pod nazwą BMW Driving Experience. Byłem na pierwszym takim szkoleniu by dowiedzieć się, ile wart jest kurs kosztujący blisko 6000 zł.

BMW Driving Experience już działa w Polsce.

BMW Driving Experience już działa w Polsce. (fot. mat. prasowe/Dominik Kalamus)

Od długiego już czasu czekamy aż nasi ustawodawcy przygotują i wprowadzą w życie przepisy mające zobowiązać młodych kierowców do odbycia szkolenia doskonalącego technikę jazdy i zdobycia większej wiedzy o bezpieczeństwie niż daje podstawowy kurs na prawo jazdy. Tymczasem prywatnych akademii, również pod szyldem konkretnych firm, przybywa jak grzybów po deszczu.

Mercedes-Benz Safety Experience już działa. Przekonałem się, że każdy wyniesie z tych szkoleń coś dla siebie

Na szkolenia bezpiecznej jazdy udaje się w Polsce coraz więcej kierowców. W tym sezonie mogą już przebierać wśród wielu ofert tego typu. Jedną z…

Do niemieckich marek premium dołącza jako ostatnie BMW, które rozpoczęło w tym roku program BMW Driving Experience prowadzony w Polsce przez polskich instruktorów. Akademia funkcjonuje co prawda od blisko 40 lat, ale od marca 2019 roku rozpoczęła swoją działalność w naszym kraju, na trzech obiektach: Bednary Driving City, Tor Modlin oraz Silesiaring. W ofercie są cztery rodzaje szkoleń.

Podczas Intensive Training można nie tylko się czegoś nauczyć, ale też poznać całą gamę BMW M.

Jednodniowy trening BMW Safety Driving Experience ukierunkowany jest na doskonalenie techniki jazdy, która pozwoli na zwiększenie bezpieczeństwa podczas codziennego poruszania się po publicznych drogach. Takie szkolenie kosztuje 2140 zł, natomiast kompaktowa wersja trwająca pół dnia to wydatek 1070 zł.

Większą atrakcją są jednak dwa rodzaje szkoleń prowadzonych na torze Silesia Ring z wykorzystaniem samochodów sportowych BMW M. Intensive Training to jednodniowe szkolenie z bezpiecznej, ale i sportowej jazdy mocnymi autami. W takim kursie wziąłem udział. Koszt to 5886 zł, a ukończenie szkolenia pozwala wejść na najwyższy poziom podczas BMW M Perfection Training.

Szkolenia w BMW M za kierownicą odbywają się na obiekcie Silesia Ring.

To już trening zaawansowany, trwający dwa dni, opracowany dla doświadczonych kierowców, z elementami jazdy przy wyższych prędkościach. Aby dobyć takie szkolenie należy mieć certyfikat potwierdzający ukończenie Intensive Training. Cena uzyskania najwyższego poziomu wtajemniczenia? 11 772 zł.

Zobacz również: BMW X6 M50d - start z launch control

Jak wygląda BMW M Intensive Training?

Dzień rozpoczyna się przed godziną 9 szkoleniem teoretycznym, podczas którego przekazywana jest podstawowa wiedza z fizyki ruchu pojazdu. Dowiadujemy się, jak należy siedzieć w samochodzie sportowym, jak na auto wpływa środek ciężkości i zmiana położenia masy dynamicznej, a także jak należy pokonywać zakręty na torze. Po godzinie czas na trening praktyczny.

Zajęcia na torze jest podzielona na dwie części. Pierwsza ma tak na dobrą sprawę przygotować do drugiej i obejmuje proste, przynajmniej w teorii, zadania praktyczne, które przydadzą się także w normalnym ruchu drogowym. Już pierwsze mocno weryfikuje nie tylko umiejętności, ale także pozycję za kierownicą.

Ach ta pozycja za kierownicą. Kogo nie przekonał instruktor Maciej Kopański, ten szybko ją sobie przyswoił podczas slalomu.

Nie ma czegoś takiego jak kompromis pomiędzy pozycją wygodną a dobrą do sportowej jazdy. Jeśli dynamicznie prowadzisz 410-konne auto z tylnym napędem, a to był najsłabszy samochód jakim tego dnia jeździłem, to nie ma miejsca na ustępstwa. Kierownica musi być przysunięta bliżej ciała, niż wynika to z pozornej wygody, a oparcie fotela trzeba ustawić niemal pionowo. Jeśli jesteś innego zdania, to slalom szybko to zweryfikuje.

Teoretycznie proste ćwiczenie pozwala łatwo uzmysłowić kierowcy, że panowanie nad samochodem jest możliwe tylko wtedy, gdy złapie kierownicę w dowolnym miejscu, a całe plecy wciąż pewnie opierają się o fotel. Co ciekawe, w gamie składającej się z trzech modeli — M2, M4 oraz M5 — to najmniejsze i najciaśniejsze M2 okazało się najwygodniejsze.

Slalom za kierownicą BMW M2 nie był łatwym ćwiczeniem.

Następne ćwiczenia to hamowanie w łuku i omijanie przeszkody. To pierwsze było o tyle ciekawe, że miało za zadanie pokazać kierowcy, jak należy reagować, gdy ma się zbyt dużą prędkość w zakręcie i przekonanie, że nie uda się z niego wyjść cało. Co wtedy?

Pedał hamulca w podłogę i pogłębiany wraz z przejechanym dystansem skręt w kierunku zakrętu! Brzmi jak absurd, ale ta cenna lekcja przetrenowana w praktyce pokazała, że nie ma niczego prostszego i bezpieczniejszego, co możesz w takiej sytuacji zrobić.

Mocne przeniesienie masy dynamicznej na przednią oś wraz z intensywnym zmniejszeniem prędkości oraz pracą systemu DSC może uratować nie tylko samochód przed poważnym uszczerbkiem, ale także zdrowie lub życie, gdy po zewnętrznej łuku jest drzewo, skała czy przepaść na górskiej drodze.

Jazda w kontrolowanym poślizgu 625-konnym BMW M5 nie jest łatwa.

Ostatnia lekcja to opanowanie poślizgu gazem, która odbyła się na płycie poślizgowej w niezwykle mocnym, bo 625-konnym BMW M5 Competition. To o jakieś 600 KM za dużo, by zerwać przyczepność tylnej osi. Jednoczenie ćwiczenie pokazuje, jak niewiele trzeba by doszło do tragedii, gdy spadnie deszcz czy, co gorsza, śnieg.

W mojej opinii na ten segment BMW powinno poświęcić znacznie więcej czasu, kosztem slalomu, hamowania w łuku czy omijania przeszkody. I bynajmniej nie chodzi o "latanie bokiem" dla zabawy, ale o to, że to właśnie z tym ćwiczeniem najwięcej osób miało problemy. Samo wyczucie pracy pedału gazu i ogólnie auta wymaga więcej czasu, niż zajmuje całe szkolenie.

Odważny krok naprzód. Jeździłem nowym BMW M5 z napędem na cztery koła

Każda kolejna generacja BMW M5 wydaje się przekraczać Rubikon. Najnowsze dzieło specjalistów z Monachium również wprowadza element, który jeszcze…

Z drogi na tor

Ostatni, najprzyjemniejszy segment to ćwiczenia z jazdy torowej, które również zawiera Intensive Training. Tu jednak kluczowe jest bezpieczeństwo, więc nie myślcie o tym, że będziecie jeździć wykorzystując maksimum możliwości samochoduu – bo swoich być może tak. Jednak spokojnie – trenerzy potrafią narzucić takie tempo, że trudno będzie wam ich dogonić, a już na pewno nie trzeba popędzać.

BMW M2 jako samochód prowadzący i M4 do treningu.

– Mnie do szybkiej jazdy nie trzeba zachęcać. To od was zależy tempo na torze – powtarzała kilkukrotnie Jagna Stankiewicz, jeden z instruktorów BMW.

W mojej opinii szkolenie jest prowadzone bardzo dobrze, bo najpierw jest porządne zapoznanie z torem podzielonym na dwie części, zanim zacznie się jeździć po całej pętli. Polega to na jeździe za instruktorem i powielanie jego toru jazdy. W czasie takiego treningu okazuje się, że niektóre zakręty należy pokonywać inaczej niż wynika to z ich profilu, a sam tor jest spójną całością, w której każdy zakręt ma wpływ na prędkość w kolejnym.

BMW M4 było tym, którym po torze jeździło mi się najprzyjemniej. Podczas takich szkoleń łatwiej znaleźć limit niż w czasie tygodniowego testu na drogach publicznych.

Z czasem instruktor zwiększa tempo dostosowując je do prędkości grupy – za nim jedzie pięć samochodów. Wadą takiego rozwiązania jest to, że zależy ono od najsłabszego kierowcy. Definicja najsłabszego to nie tylko najwolniejszy, ale także najmniej odważny, najmniej doświadczony lub… najmniej posłuszny wobec instruktora. Pełne zaufanie to podstawa nie tylko do dobrej zabawy, ale także uzyskania odpowiedniej szybkości. Trzeba sobie bowiem uświadomić, że prędkość z jaką jedzie instruktor, jest daleka od pełnych możliwości samochodu, a każdemu zależy na tym, by nikt nie wypadł z toru.

Elementem nieodłączonym szkolenia Instensive Traing jest również poznanie systemu DSC, którego nie można wyłączać. Jednocześnie elektronika przeciwpoślizgowa jest drugim, niewidzialnym trenerem. To ona daje znać, kiedy przesadzasz z gazem czy skrętem kół, a prowadzenie w taki sposób, by się nie włączała, to pierwszy stopnień do szybkiej i płynnej jazdy.

Gdybym mógł wybrać jedno z tych aut, nie wysiadałbym z ciemnozielonego BMW M5

Czy podczas BMW Instensive Training można się "wyjeździć"?

Jeśli macie obawy o to, że szkolenie jest "słabe" i nie da się porządnie "wyjeździć" sportowymi autami BMW, to w przypadku Instensive Training nie powinno ich być. Przez pierwszą część dnia, związaną z elementami bezpiecznej jazdy, można jednak odnieść takie wrażenie.

Sportowa jazda z instruktorami BMW na torze nie jest przeznaczona dla osób, które mają problem z błędnikiem i żołądkiem. Nie wszyscy dotrwali do końca trwającego 10 godzin szkolenia i nie każdy miał ochotę na dodatkową przejażdżkę na prawym fotelu z instruktorem za kierownicą. Można się "wyjeździć" i to całkiem dobrze. Może BMW M Intensive Training nie jest aż tak intensywny i wyczerpujący jak program Porsche Driving Experience, w którym też miałem okazję wziąć udział, ale każdemu go polecam.

Po 10 godzinach szkolenia ma się dosyć. Co najważniejsze, auta nie sprawiały nawet wrażenia zmęczonych i to przy ponad 30-stopniowym upale.

Warto pamiętać, że wybór obecnie jest naprawdę duży, a każdy fan niemieckich samochodów sportowych może sobie zapewnić odpowiednią dawkę emocji i pojeździć mocnymi maszynami po torze. Nie ważne, czy kochasz Audi, BMW, Mercedesy-AMG czy Porsche, liczba ofert jest przynajmniej wystarczająca. I wszystko to dzieje się w Polsce. To też pomysł na naprawdę fajny motoryzacyjny prezent dla osób, które marzą o pojeżdżeniu sportowym autem i poprawie umiejętności.

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Aktualności:

Samochody, z których właściciele szybko rezygnują. Już po roku Kropki na krawędziach szyby. Zobacz, do czego służą Motoryzacyjne mity, w które wciąż wierzymy. Lepiej poznać prawdę Polskie ceny nowego Forda Focusa ST pozytywnie zaskakują Mini Clubman pokazuje, że kombi nie musi być nudne Mini, jakiego jeszcze nie było. Ma cechy pierwowzoru i jest jego zaprzeczeniem Mini-gokart nie musi być niepraktyczny. Dlatego powstało Mini Hatch 5D John Cooper Works – najpotężniejsze Mini w historii. 60 lat i 400 procent różnicy 1.5 TwinPower Turbo i 3 cylindry – idealny silnik do Mini Mini Connected – nowy wymiar nawigacji i rozrywki Aston Martin Valhalla. Nowe hiperauto trafi do filmu o Bondzie Nie Brexit i nie Trump. To UE jest największym zagrożeniem dla europejskiej motoryzacji Nie ignoruj kar z zagranicy. To droga do poważnych tarapatów Nowe Renault Zoe może zastąpić Twingo. Ma dobry zasięg i mocny napęd Alpine A110 debiutuje w ostrzejszej wersji S. Ma prawie 300 KM Porsche 718 Spyder i Cayman GT4 – najzwinniejsze modele w gamie Fabryka Fiata w Bielsku-Białej wchodzi na wysokie obroty. Powodem silnik ważny dla Jeepa TSUE blokuje niemieckie winiety. Polacy na razie nie będą płacić Tirowiec kontra kierowca osobówki. Mówią, co myślą o sobie Mandaty do 11 tys. zł. Uważaj podczas wakacji w Chorwacji Elon Musk usuwa konto na Twitterze Dziwny mandat z zagranicy może być zwykłą pomyłką. Ale sprawy nie można zignorować Korek na autostradzie A2. Winny pożar przyczepy pomiędzy węzłami Gokartowa frajda z jazdy, ale… o co tak naprawdę chodzi?

Popularne w tym tygodniu:

Kara za nieprzerejestrowanie pojazdu wyniesie do 1000 zł. Nowe przepisy w przygotowaniu Motoryzacyjne mity, w które wciąż wierzymy. Lepiej poznać prawdę Policjanci zatrzymali policjantkę. Straciła prawo jazdy za przekroczenie prędkości Żółte linie na skrzyżowaniu. Ministerstwo z pilotażowym projektem "yellow boxów" Koniec marzeń o polskim aucie elektrycznym? Raport wykonany dla rządu nie pozostawia złudzeń Przez nowe kary ceny używanych aut mogą pójść w górę. Są jednak też dobre wieści Policja prowadzi akcję "Smog". Kontrole spalin to nie wszystko Nowe oznakowanie na autostradach i ekspresówkach ułatwi jazdę kierowcom Pieszy z pierwszeństwem na pasach. Prace nad przepisami ruszyły Polacy chcą wycinania drzew. Niemcy mają inny sposób Brytyjska policja zajęła lamborghini. Właściciel przyjechał nim odebrać inne zarekwirowane auto Droga krajowa numer 91, czyli alternatywa dla remontowanej "jedynki". Wolę chyba stać w korkach