Dłuższy o 35 cm Citroen Berlingo XL jest tak pojemny, że aż trudno mu znaleźć zastosowanie.

Dłuższy o 35 cm Citroen Berlingo XL jest tak pojemny, że aż trudno mu znaleźć zastosowanie. (fot. Marcin Łobodziński)

Citroën Berlingo XL 1.5 BlueHDi: gdy dużo to wciąż za mało

Większy, tańszy i oszczędniejszy od SUV-a, choć odrobinę mniej wygodny od minivana. Tak prezentuje się nowy Citroën Berlingo. Dla niektórych ten pojemny samochód może być jednak za mały. Dlatego Francuzi pomyśleli o wersji XL. Nie tylko z bardzo przestronnym wnętrzem, ale też gigantycznym bagażnikiem.

Ten artykuł ma 2 strony:

Citroën Berlingo XL 1.5 BlueHDi — test, opinia

Różnica pomiędzy Citroënem Berlingo XL a zwykłą wersją jest dość specyficzna. Auto ma o 19 cm dłuższy rozstaw osi oraz nadwozie dłuższe o całe 35 cm. Tyle tylko, że w ogóle nie zmienia się przestrzeń dla pasażerów siedzących z tyłu. O 35 cm wydłużył się tylko bagażnik, co też pozwoliło wygospodarować więcej miejsca dla osób siedzących w opcjonalnym, trzecim rzędzie. Dopiero w tej wersji Berlingo może zastąpić w pełni minivany, które zaczynają być wymierającym gatunkiem.

Zgrabne nadwozie Berlingo XL czyni z niego samochód, którego nie trzeba się wstydzić. Dla niewtajemniczonych nie musi to być tylko osobowa wersja pojazdu dostawczego.

Auto testowe miało jednak tylko dwa rzędy siedzeń, a za nimi znajduje się przeogromny bagażnik. Długi na 110 cm, szeroki na 120 cm i wysoki na 112 cm. Do rolety wysokość mierzy aż 60 cm. Jeśli zajdzie potrzeba przewiezienia czegoś naprawdę długiego, to można złożyć oparcie przedniego fotela i włożyć paczkę, rurę czy drabinę o długości 294 cm. Wtedy będzie dotykała drzwi tylnych oraz deski rozdzielczej.

Pakowność tego samochodu jest tak duża, że przerasta niemal wszelkie potrzeby. A jednak się przydaje, bo włożenie do niej rowerów nie stanowi problemu. Nie trzeba ich nawet specjalnie składać. A pomiędzy nimi zmieścisz spore walizki czy torby sportowe. Dzięki takim gabarytom bagażnika relingi dachowe pełnią bardziej funkcję ozdobną niż praktyczną.

Bagażnik Berlingo XL jest gigantyczny

Automat poproszę

Tak na dobrą sprawę mógłbym w tym miejscu was odesłać do mojego wcześniejszego testu krótkiej wersji Berlingo z tym samym silnikiem 1.5 BlueHDi o mocy 130 KM oraz do tabelki, w której znajdziecie nieco zmodyfikowane dane techniczne oraz wyniki spalania. Bo zasadnicza różnica pomiędzy tymi egzemplarzami, to poza lakierem, automatyczna skrzynia biegów.

Przeczytaj test krótkiego Berlingo:

Citroën Berlingo M 1.5 BlueHDI: francuski kombivan na nowo. Teraz jeszcze bardziej osobowy

Najnowszej generacji francuskie kombivany, które objęły również auto niemieckiej marki, zdobyły w 2018 roku jedną z ważniejszych nagród europejskich…

Jednak to ta skrzynia chociażby zasługuje na kilka zdań opisu. 8-stopniowy automat pracuje bardzo komfortowo i płynnie, łagodnie zmienia biegi. Jego obsługa za pomocą pokrętła jest, po kilku dniach przyzwyczajenia, w mojej opinii najlepsza z możliwych. Co ciekawe, taka sama przekładnia w testowanym przeze mnie Fordzie Focusie nie jest tak szybka jak w Berlingo.

Obsługa automatycznej skrzyni biegów pokrętłem to świetny pomysł.

Jej największą zaletą jest jednak szerszy zakres przełożeń w porównaniu z manualną. Nie dość, że większe Berlingo XL sprawia wrażenie bardziej dynamicznego od wersji krótkiej z manualem, to jeszcze okazało się oszczędniejsze na autostradzie. I nie mówię tu o różnicy rzędu 0,3 l/100 km.

Zobacz również: Ford Musang Shelby GT350R - testy w Lommel

Berlingo XL przy prędkości 140 km/h potrzebowało 9,6 l/100 km, co jest niezłym wynikiem. Takiego rezultatu oczekiwałem od wersji krótkiej, która w takich warunkach uzyskała 10,4 l/100 km. To różnica 0,8 l/100 km.

Ergonomia deski rozdzielczej i pozycja za kierownicą zasługują na pochwałę. Jakość montażu już nie.

Oczywiście zgodnie z oczekiwaniami, Berlingo XL jest mniej oszczędne przy mniejszych prędkościach. Na przykład, przy 90 km/h potrzebuje 6,6 l/100 km, czyli aż o 1,1 l więcej. Trzeba tu jednak zauważyć, że automat nie wykorzystuje wtedy swojego potencjału – nie używa 8 biegu. Na większe oszczędności, minimum litr, można liczyć poruszając się zwykłą krajówką zgodnie z przepisami i ze zmienną prędkością.

Automat wymaga dopłaty 8000 zł i jest to kwota warta rozważenia. W porównaniu z manualem jest nie tylko wygodniejszy, ale też oszczędniejszy w trasie przy wyższych prędkościach. Poza tym, polecam go osobom o niskim wzroście, które mogą mieć mały problem z sięganiem do drążka zmiany biegów przy włączaniu piątego przełożenia.

Brak pomysłu na wykorzystanie przestrzeni pomiędzy fotelami. Ma to tylko jedną zaletę - przejdziecie do tyłu bez wychodzenia na zewnątrz. Przyda się w ciasnym garażu, bo tylne drzwi są odsuwane.

4000 zł za większy bagażnik?

Taka jest różnica w cenie pomiędzy Berlingo a Berlingo XL. Czy dopłacamy tylko za większy bagażnik? Okazuje się, że nie. Bo dzięki większemu rozstawowi osi Berlingo XL jest stabilniejsze przy wyższej prędkości, co dało się odczuć na autostradzie.

Zawieszenie jest tak samo miękkie i ma ten sam problem z przednimi amortyzatorami, którym brakuje skoku na otwarciu. Przez to często hałasują na wybojach. Auto jest jednak komfortowe i przyjemnie jeździ.

Dostęp do bagażnika nie tylko przez dużą, podnoszoną do góry klapę. Można uchylić okno, ale wymaga to dopłaty 1600 zł.

W połączeniu ze 130-konnym dieslem Berlingo XL wydaje się być sensowną alternatywą dla niemal każdego typu rodzinnego auta. Dynamika jest dobra za sprawą maksymalnego momentu obrotowego 300 Nm przy 1750 obr./min. Motor ma solidny dół i nie hałasuje gdy nie korzysta się z pełni osiągów. Średnio na co dzień spali ok. 6,0–6,5 l/100 km.

Praktyczny do bólu

Już wspominałem o tym, jak bardzo praktycznym autem jest Berlingo. Schowki, skrytki i półki pojawiają się niemal wszędzie, gdzie tylko zatrzymacie wzrok. Pokazuje to poniższe wideo:

Za kierownicą Berlingo siedzi się wygodnie, a deskę rozdzielczą można nazwać ładną. Wszystko tu w zasadzie jest na swoim miejscu, a materiały należą do dość przyjemnych. Jednak jakość spasowania, zwłaszcza tego egzemplarza, pozostawiała sporo do życzenia. Tak na dobrą sprawę, auto sprawiało wrażenie, jakby ktoś już je rozmontował i nie przyłożył się do starannego złożenia w całość.

Rozwiązanie znane z aut użytkowych - duża półka nad przednią szybą.

Nie umniejsza to jednak zalet Berlingo. 5-miejscowe auto dla dwójki dorosłych i trójki dzieci z potężnym bagażnikiem to wzorowy pojazd rodzinny. Dla rodziny, która lubi wyjeżdżać na dłużej i zabierać ze sobą wszystko co tylko chce. W kabinie pochowają drobne przedmioty, a z tyłu pasażerowie skorzystają ze stolików.

Kiedy XL ma sens?

Okazuje się, że nie zawsze. Oczywiście propozycja dopłaty tylko 4000 zł za większe auto brzmi kusząco, ale szczerze – według mnie ten samochód jest po prostu za duży. Krótkie Berlingo jest w sam raz i przyjemniej jeździ się nim po mieście, o parkowaniu nie wspominając. Długie bywa kłopotliwe, bo nadwozie mierzy aż 4,75 cm długości.

Co by tu włożyć? Można prawie wszystko

Dlatego uważam, że Berlingo XL jest kierowane dla klientów, którzy skorzystają z niego w czasie pracy do transportu towarów, a po godzinach jak z auta osobowego. To doskonały, nieduży pojazd dostawczy, który pełni też funkcję codziennego samochodu dla rodziny. Lub na odwrót. Jeden, zamiast dwóch.

Druga grupa klientów to taka, która potrzebuje wersji siedmiomiejscowej. Jednak wtedy trzeba dołożyć kolejne 2800 zł i wówczas różnica wyniesie 6800 zł. Uważam, że warto, bo krótkie siedmiomiejscowe Berlingo nie jest dobrym pomysłem.

Marcin Łobodziński

Moja opinia o Citroenie Berlingo XL:

Samochód jest tak przestronny, że po raz pierwszy poczułem, że jakieś auto przekracza i to znacznie moje najbardziej fantazyjne potrzeby transportowe. Choć tak na dobrą sprawę dotyczy to wyłącznie bagażnika. Bez foteli trzeciego rzędu ma sens jedynie wtedy, gdy potrzebujesz transportera. Dobra opcja dla tych, którzy celowali w coś większego. Dzięki Berlingo XL mogą zaoszczędzić pieniądze i kupić bardziej kompaktowy model. Brawo PSA za taką wersję. Auto nie ma konkurencji, chyba że mówimy o wewnętrznej.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Bardzo wysoka funkcjonalność wnętrza
  • Duża przestronność
  • Trzy zaczepy ISOFIX i możliwość montażu trzech fotelików
  • Ogromny bagażnik i dobra ładowność
  • Łatwa obsługa wszystkich elementów samochodu
  • Bardzo dobra pozycja za kierownicą
  • Komfort jazdy (fotele, pozycja, zawieszenie, silnik)
  • Sprawny napęd
  • Dobra relacja ceny do wyposażenia
  • Tanie opcje wyposażenia
  • Wiele opcji wyposażenia

Minusy:

  • Stukające przednie zawieszenie
  • Niezagospodarowana przestrzeń pomiędzy fotelami
  • Brak możliwości wyjęcia foteli z tyłu — jak w poprzedniku
  • Nie działające idealnie systemy wspomagania jazdy
  • Tylko cztery gwiazdki w Euro NCAP

Obserwuj nas na Instagramie:

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Volkswagen Touareg 3.0 TDI 4Motion - test, opinia, spalanie, cena Test vlog: Bentley Bentayga - odkryłem niespodziewane zakamarki w SUV-ie za milion Test: Audi A5 Coupe 40 TFSI S-Line - najpierw przychodzi zauroczenie, później - niedosyt Mitsubishi ASX 1,6 Instyle 2WD - pomysł na... [test autokult.pl] Iveco Daily 35S15 V/P - tydzień z Superbohaterem [test autokult.pl] BMW X4 xDrive 30d - test Mercedes-Benz Klasy X - dzień drugi, ekstremalny Honda Civic IX Sport 1,8 - krok w przód? [pierwsza jazda autokult.pl] Volkswagen T-Cross wprowadza nowy standard do segmentu. Jest przestronny i funkcjonalny Volkswagen e-up! - test, opinia, zasięg, cena Nowe Audi Q3 Sportback. Ciekawe, ale nie rewolucyjne poszerzenie gamy Isuzu D-Max 2,5 TD LSX AT - do roboty [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Pierwsza jazda: VW ID.4 to mistrz argumentów. Coraz trudniej nie wybrać elektryka Pierwsza jazda: Dacia Spring ma dwie twarze. Nie kupuj jej, a odkryjesz tę lepszą Test: Lexus LS 500h to odwrotność nowego Mercedesa Klasy S. Dla niektórych to duża zaleta Porównanie: Peugeot 3008 HYbrid4 GT vs Mercedes-AMG GLB 35 – plug-in kontra rzeczywistość Test wideo: Škoda Enyaq iV – elektryk na miarę polskich możliwości? Vlog: Sprawdzam, co kryje się za drzwiami Rolls-Royce'a Ghost EWB za blisko 3 mln zł Test: Peugeot 3008 1.2 PureTech - dobrze, że zmiany nie poszły zbyt daleko Pierwsza jazda: Ford Kuga FHEV AWD - nowy gracz, który może zmienić rozkład sił wśród hybrydowych SUV-ów Test: BMW 330e Touring xDrive – świetna hybryda, ale niekoniecznie świetne BMW Test: 911 czy 911? Wybór wcale nie jest oczywisty Test wideo: Citroën ë-C4 - wreszcie jest bez sensu! Pierwsza jazda: Volvo XC40 P8 Recharge jest jak zwiastun filmu. Wciąga, ale najlepsze przed nami