Sprawdź samochód online przed zakupem. Nowe narzędzie już dostępne.

Mercedes-Benz V250d 4MATIC: jak sprawdza się napęd na cztery koła w busie?

Luksusowy van Mercedesa jest domyślnym wyborem dla wielu polskich firm przewozowych, taksówkarskich, a nawet odbiorców indywidualnych, którzy traktują go jako auto rodzinne. Użytkownicy takiego auta mogą potrzebować napędu na cztery koła. Sprawdzamy jego skuteczność podczas eskapady w ośnieżone Alpy.

Mercedes V250d 4MATIC w Alpach (fot. Mateusz Żuchowski)

Mercedes V250d 4MATIC w Alpach (fot. Mateusz Żuchowski)

Ten artykuł ma 2 strony:

Obserwuj nas na Instagramie:

Mercedes-Benz V250d 4MATIC — test, opinia

Mercedes-Benz klasy V to jeden z najpopularniejszych dużych vanów na polskim rynku. Tak naprawdę, w kategorii produktów premium, nie ma on bezpośrednich rywali. Jedyną alternatywą, która może nawiązać rywalizację z "Mercedesem wśród vanów" pod względem wyposażenia i komfortu, jest Volkswagen Multivan.

Obecna od 2014 roku trzecia generacja klasy V jest już dobrze znana polskim klientom oraz czytelnikom Autokultu. W ostatnich latach mieliśmy szansę dobrze sprawdzić ten model w kilku testach oraz, miesiąc temu, na pierwszych jazdach wersji po liftingu. Modernizacja objęła parę kosmetycznych zmian, zastosowano wygodniejsze fotele i zmieniono silnik na nową, mniejszą jednostkę o pojemności dwóch litrów.

Mercedes-Benz Klasy V250d AMG Line — test vana biznesowego

Tak jak hatchback hatchbackowi nierówny, bo na rynku nie brakuje propozycji budżetowych, jak i bogato wyposażonego premium, tak i w przypadku vanów do…

Mercedes-Benz Avantgarde V250 d — test, opinia, spalanie, cena

Gdy zwykły van już nie wystarcza do przewozu osób, pora przejść na wyższy poziom i wybrać coś z gamy samochodów użytkowych. Nie oznacza to jednak,…

Nowy silnik oferowany jest znów w trzech poziomach mocy (teraz 163, 190 lub 239 KM) i zespalany obowiązkowo z dziewięciobiegową skrzynią 9G-Tronic. Obecne jeszcze w polskich salonach egzemplarze przedliftowe – takie jak prezentowany egzemplarz – wyposażone są w podobny automat, ale o siedmiu przełożeniach.

4MATIC w Mercedesie klasy V: co to za napęd?

Napęd na cztery koła 4MATIC jest dostępny dla wszystkich wariantów silnikowych. Jego konstrukcja została tu przeniesiona bez zmian z wersji przed liftingiem, a tak naprawdę, to nawet z poprzedniej generacji modelu. Jest to więc ten sam typ napędu 4×4, który spotkamy w osobowych Mercedesach, a nie użytkowych czy terenowych.

Nie ma tu więc możliwości uruchomienia reduktora czy zblokowania mostów. Rolę tej drugiej funkcji ma wypełniać tu po części oparty o ESP system 4ETS. Jego rolą jest efektywniejsze przekazywanie napędu poprzez hamowanie poszczególnych kół i kierowanie dzięki temu większego momentu obrotowego na te, które mają lepszą przyczepność. Jest to więc typowe rozwiązanie dla samochodów, które potrzebują prostszych konstrukcji 4×4 do doraźnych zastosowań. Jest to jednak napęd stały: domyślnie przekazuje on 55 proc. mocy na tył, ale przez ingerencję systemu 4ETS rozkład ten może się zmieniać.

Zobacz również: Mercedes-Benz Klasy S - odc. 2 "Sanktuarium"

Mercedes-Benz V250d 4MATIC (fot. Mateusz Żuchowski)

By przekonać się, jak 4MATIC radzi sobie ze stosunkowo dużą i ciężką (2120 kg) klasą V, zabraliśmy ją w wymagającą podróż ku oblodzonym szlakom włoskich Alp. Test ten pozwolił nam ocenić skuteczność tego rozwiązania w najbardziej ekstremalnych warunkach oraz przekonać się, jakie efekty przynosi ono przy jeździe z wyższymi prędkościami podczas liczącej 1300 km trasy. Zanim zasiądziemy za kółko, najpierw zajmijmy się spakowaniem bagaży.

Pojemność i funkcjonalność wnętrza

Napęd na cztery koła nie wpływa w żaden sposób na zmniejszenie pojemności kabiny klasy V. Duże drzwi zapewniają doskonały dostęp do wygodnie wysoko ułożonych foteli w kabinie. Podłoga przez całą długość kabiny jest prosta, co znacznie ułatwia poruszanie się pomiędzy rzędami foteli. Wszystkie trzy rzędy siedzisk (dostępne są różne aranżacje od sześciu indywidualnych miejsc po wariant ośmioosobowy z dwoma kanapami) można przesuwać w dużym zakresie. Każdy z foteli da się łatwo złożyć, a nawet całkowicie wyjąć bez konieczności sięgania po specjalistyczne narzędzia. Wątlejsze osoby muszą jednak mieć na uwadze, że przesuwanie nie jest tu tak proste jak w mniejszych minivanach.

Mercedes-Benz V250d 4MATIC (fot. Mateusz Żuchowski)

Tak naprawdę, w najmniejszej wersji klasa V nie jest aż tak dużo bardziej funkcjonalna od typowego minivana pokroju Forda Galaxy czy Citroena Grand C4 Picasso. Bus Mercedesa występuje w trzech rozmiarach (o długości 4,89, 5,14 lub 5,37 metra) i tak naprawdę dopiero od środkowego z nich (czyli takiego, jak na zdjęciach) zaczynają się profity związane z wyborem tego typu auta.

W takiej konfiguracji za trzema rzędami siedzeń znajdziemy jeszcze pojemny bagażnik. Na pierwszy rzut oka może on rozczarować swoimi rozmiarami. Szybko okazuje się jednak, że zmieści rzeczywiście aż tyle, ile obiecuje 1030 litrów pojemności podawanych w danych technicznych (od podłogi do sufitu, 600 litrów do krawędzi okien). Wartość ta jest rozłożona pomiędzy dwa przedziały rozdzielone solidną półką. Wytrzymuje ona duże obciążenie, a w środku mieści dwie składane skrzynki, w których można przewozić mniejsze przedmioty. Solidna konstrukcja tej półki zajmuje jednak sporo miejsca, więc dla maksymalnego powiększenia bagażnika także ją można wyjąć. Wtedy bez trudu można zmieścić tu torby zapakowane na dłuższą podróż nawet sześciu-siedmiu osób.

Mercedes-Benz V250d 4MATIC (fot. Mateusz Żuchowski)

Przy długości przekraczającej pięć metrów van Mercedesa jest mniej poręczny w mieście niż klasyczne rodzinne minivany czy SUV-y. Choć napęd na cztery koła nie wpływa na funkcjonalność kabiny klasy V, to pogarsza jej zwrotność. Elementy napędu przedniej osi ograniczają jej ruch i promień zawracania rośnie z 11,8 do 13,1 metra. To już bardzo dużo, ale mimo wszystko jazda klasą V 4MATIC na co dzień nie jest uciążliwa. Pomaga dobra widoczność z wysokiej pozycji za kierownicą i bogate wyposażenie, które standardowo już obejmuje kamery tworzące widok 360 stopni wokół auta oraz czujniki parkowania.

Wyposażenie klasy V: klasa S rozciągnięta na formę busa

Wyszukane wyposażenie jest najmocniejszą stroną klasy V. Już nawet z zewnątrz model ten przypomina luksusowe limuzyny Mercedesa i dokładnie taki też poziom utrzymuje w kabinie. Znajdują się tutaj te same elementy obsługi, obszyta skórą kierownica, nowoczesny system multimedialny COMAND oraz wszelkie inne wygody, które znajdziemy w klasie E czy S. Zgodnie z tradycją, dźwignia skrzyni biegów jest tu zamontowana bezpośrednio na kolumnie kierownicy po jej prawej stronie.

Mercedes-Benz V250d 4MATIC (fot. Mateusz Żuchowski)

Pod względem jakości materiałów czy ich wykonania klasie V także niewiele brakuje do tego, do czego przyzwyczajeni są użytkownicy topowych limuzyn. Inaczej niż w wielu vanach, gdzie najlepsze materiały skupione są z przodu kabiny, a wraz z kolejnymi rzędami siedzeń spada ich jakość, Mercedes stara się trzymać wysoki poziom na całej długości wnętrza. Tylko czasem plastikowe powierzchnie wydadzą z siebie parę trzasków, zdradzających proletariackie pochodzenie tego modelu wywiedzionego od dostawczego Vito.

Bardzo dobry jak na vana jest też sposób prowadzenia klasy V. W trasie duży bus przyjemnie płynie nad drogą, spokojnie niwelując wszelkie nierówności. Przy takiej konstrukcji jest to okupowane pewnymi kompromisami (miękkie zawieszenie pozwala na przechyły i długo buja nadwoziem, nim z powrotem uda mu się je ustabilizować), ale nikt przecież nie będzie takim autem porywał się na bardziej dynamiczne zrywy.

Mercedes-Benz V250d 4MATIC (fot. Mateusz Żuchowski)

V250d 4MATIC: napęd w sam raz

W obliczu tego zupełnie wystarczający jest 190-konny silnik wysokoprężny. Nie szokuje przyspieszeniem (dlatego po liftingu dodano do gamy mocniejszy, 239-konny wariant), ale zapewnia wystarczającą dynamikę jak na takie przeznaczenie auta, nawet przy jego pełnym załadunku. Trafnym uzupełnieniem napędu jest teraz skrzynia dziewięciobiegowa, ponieważ automat z siedmioma przełożeniami obecny w tym aucie trzyma 2,2-litrowy silnik w trasie na całkiem wysokich obrotach.

Zużycie paliwa nowego modelu powinno być więc nawet niższe, a już tutaj jest niezłe. Na autostradach pokonywanych z wysokimi prędkościami rzędu 140 km/h zużycie paliwa może sięgać 11 l/100 km. W innych okolicznościach jest niższe. W mieście niewiele przekracza 10 l/100 km, a przy niższych prędkościach w trasie da się zejść nawet poniżej 8 l/100 km. Oznacza to, że w stosunku do tylnonapędowego odpowiednika różnica jest naprawdę niewielka i wynosi poniżej 1 l/100 km.

Mercedes-Benz V250d 4MATIC (fot. Mateusz Żuchowski)

Napęd 4MATIC w klasie V w pełni przekonał mnie do siebie już po dojechaniu do celu podróży. We włoskie góry wjechałem, pamiętając o moich doświadczeniach z tylnonapędową wersją tego modelu, którą także miałem okazję sprawdzić w podobnych warunkach. Przy dużym obciążeniu, na górskich drogach pokrytych śniegiem, miała ona ewidentne problemy ze skuteczną wspinaczką pod strome podjazdy. Nawet jeśli kontrolka ESP mrugała co chwilę i wcinała się w pracę napędu, tylne koła i tak potrafiły zaskoczyć nagłym uślizgiem w bok. Klasa V z tylnym napędem w takich warunkach nie budowała więc zaufania kierowcy i nie budziła nadziei, że poradzi sobie z każdym podjazdem.

Napęd na cztery koła rozwiązuje te problemy. Z układem 4MATIC nie ma mowy o nieplanowanych uślizgach czy buksowaniu kół przy podjeżdżaniu pod wzniesienia na nawierzchniach o gorszej przyczepności. Ostatecznie znalazłem stromą drogę pokrytą samym lodem, na której nawet ten egzemplarz się poddał, ale nim do tego miejsca dojechałem, 4MATIC wykazał się dużą skutecznością.

Mercedes-Benz V250d 4MATIC (fot. Mateusz Żuchowski)

Mogę więc potwierdzić: napęd 4MATIC w klasie V robi różnicę i rzeczywiście się temu samochodowi przydaje. Naturalnie, robi on różnicę także w cenie. Dopłata do niego wynosi dokładnie 18 598 zł. To dość sporo jak za podzespół tego typu, ale przy całkowitej cenie samochodu zbliżającej się do (lub nawet przekraczającej) 300 000 zł, jest to wydatek jak najbardziej uzasadniony. W końcu klasa V zapewnia komfort na poziomie limuzyn Mercedesa i szkoda by było go zaburzyć mniej efektywnym napędem.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Skuteczny napęd na cztery koła
  • Jedyny van budujący autentyczne wrażenie premium tak wyglądem, jak i wykończeniem
  • Bogate wyposażenie już w podstawie (droższych wersji)
  • Wysoki komfort jazdy
  • Akceptowalne zużycie paliwa

Minusy:

  • Fotele drugiego i trzeciego rzędu nie aż tak łatwe do obracania i wyjmowania
  • Duże wymiary półki w bagażniku ograniczające pojemność tej przestrzeni
  • Pod względem liczby schowków czy pojemności bagażnika (dotyczy najkrótszej wersji) nie wyróżnia się na tle typowych minivanów
  • Mało intuicyjny system multimedialny COMAND
  • Konieczność częstego uzupełniania AdBlue uciążliwa przy dłuższych trasach

Obserwuj nas na Instagramie:

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Smart Fortwo Edition #1 - test Porsche Macan Turbo Performance: najlepsze Porsche w historii Nowy Hyundai Tucson (2015) 2.0 CRDI Style - test, opinia, spalanie, cena Mercedes-Benz CLS 350 BlueTEC 4MATIC - test, opinia, spalanie, cena Ford Edge Vignale 2,0 TDCI 210 KM AT - czy warto być premium? Volkswagen Golf VI 1,4 TSI Highline - czas poznać prawdę [test autokult.pl] Toyota Avensis 2,0 D-4D Premium Motorsport - kombi podszyte "sportem" [test autokult.pl] Chevrolet Aveo 4d 1,3 Diesel LTZ - więcej, niż myślisz [test autokult.pl] Audi A7 50 TDI Quattro 2018 – nie, to nie jest pięć litrów Nowy Mercedes CLA: baby-benz jeszcze nigdy nie był tak dobry Test BMW M135i xDrive. Seria 1 straciła napęd na tył, ale to nie jest największym problemem Test Škody Superb iV: hybryda, która rozczarowuje w kwestii spalania

Popularne w tym tygodniu:

Test: To BMW serii 7 z 1997 roku miało 259 km na liczniku. Do słynnego egzemplarza dołożyłem kolejne 3 km Ostatni test: Seat Leon III FR Black - wciąż jest w formie, choć przechodzi do historii Škoda Scala - test długodystansowy: zaglądam do bagażnika Pierwsza jazda: Audi A3 czwartej generacji - warto było dłużej czekać Test: Ford Puma ST-Line X - przemiana, która wyszła lepiej, niż mogłoby się wydawać Test: Hyundai Kona Hybrid – hybryda dla osób, które nie chcą się wyróżniać BMW 220d Gran Coupe. Czy BMW wie, co robi? Test: Peugeot 508 HYbrid - podnosi poprzeczkę, ale popularności nie zdobędzie Test: Hyundai Ioniq Hybrid udowadnia, że klasyczna hybryda ma swoje walory Mitsubishi Outlander PHEV - Robo-dinozaur Nissan Juke - ile zostało w nim "dżukowatości"? Test: VW T-Cross Style 1.5 TSI 150 KM - nowy silnik eliminuje większość bolączek, ale generuje inny problem