Range Rover Evoque drugiej generacji: być jak Victoria Beckham

W 2011 roku Victoria Beckham dokonała pamiętnego odsłonięcia przełomowego, najmniejszego modelu w gamie Range Rovera. Osiem lat później nadal utrzymuje swój status ikony mody dla zamożnych kobiet na całym świecie. Victoria również trzyma się dobrze.

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Range Rover Evoque (2019) - pierwsza jazda, opinia

Był czas, kiedy Range Rover był niczym więcej niż pojedynczym modelem w gamie Land Rovera. Z czasem jednak formuła luksusowej terenówki stała się na tyle pociągająca dla kolejnych grup odbiorców, że brytyjski koncern postanowił przygotować kolejne Range Rovery w różnych postaciach.

Pierwszy, w roku 2005, był Range Rover Sport, który z miejsca stał się hitem wśród zamożnych mężczyzn w wieku niższym od dotychczasowych klientów tej submarki. W 2011 roku przyszedł więc czas na miejski gadżet, wycelowany głównie w kobiety: Range Rovera Evoque.

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Choć najmniejszy model Range Rovera oczywiście przez cały czas kupują także mężczyźni, to niemniej od początku jego wizerunek kreowany był tak, by trafić w gusta kobiet, i to tych bardziej wrażliwych na bieżące trendy i modne metki. Sugerował to nie tylko ekskluzywny styl poparty rzadko spotykanym wcześniej w tym segmencie wyposażeniem, ale i nazwa mająca w sobie posmak angielskiego słowa Vogue (moda, trend) oraz pierwsza ambasadorka modelu – Victoria Beckham.

Brytyjska celebrytka, znana kolejno z bycia wokalistką Spice Girls, żoną Davida Beckhama i kreatorką mody, doskonale dograła się z nowym Range Roverem. Nie tylko w 2011 roku, gdy swoimi natchnionymi minami dodawała Evoquowi kosmopolitycznego szyku podczas jego premiery. Jak bardzo zgrana jest to para widać także dziś, gdy debiutuje zupełnie nowa, druga generacja tego modnego SUV-a.

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Nadwozie: dużo zmian, ale ostatecznie efekt ten sam

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Patrząc w końcu na zdjęcia z roku 2011 i 2019 widać w końcu, że Posh Spice nie zmieniła się znacząco. Nie można powiedzieć, że się zestarzała – raczej dojrzała i wyrobiła. W świecie wielkiej mody chodzi w końcu o to, by niezmiennie kreować jeden wyrazisty i od razu rozpoznawalny styl.

Zobacz również: Niezwykłe wnętrze Range Rovera. Ma 3 ekrany i aktywne przyciski

Dokładnie taka sama sytuacja ma miejsce z Range Roverem Evoque. Pierwsza generacja tego modelu przeszła do historii jako jeden z bardziej charakterystycznych i zapadających w pamięci SUV-ów. Pomimo ośmiu lat na karku nadal prezentuje się świeżo i modnie. Być może dlatego, że przez cały czas nie dorobił się żadnego naśladowcy?

Przed szefem designu grupy JLR Gerrym McGovernem stało trudne zadanie zaprojektowanie tego samego, ale na nowo. Osądzając po zdjęciach można pomyśleć, że brytyjski stylista nie popisał się jak na osiem lat przygotowań. Druga generacja Evoque'a wygląda w końcu na fotografiach praktycznie tak samo jak pierwsza, co najwyżej z paroma motywami przeszczepionymi z większego Velara.

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Na żywo jednak nowy Evoque wygląda świetnie. Od razu rozpoznaje się w nim udanego poprzednika, ale także od razu jasne jest, że teraz jest to auto nowocześniejsze i dojrzalsze. Zachowano praktycznie identyczne wymiary z poprzednikiem (nowy model jest zaledwie o milimetr dłuższy, cztery milimetry szerszy i centymetr niższy), ale dopieszczono wszystkie proporcje, płaszczyzny i detale. Choć ostateczny efekt jest bardzo podobny do poprzednika, to osiągnięto go wielkim wysiłkiem. Tak naprawdę, jedyne elementy nadwozia, jakie nowa generacja dzieli z poprzednikiem, to… punkty mocowania drzwi. Tak buduje się charakter.

Kabina: luksus budowany przez technikę

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Nowy Evoque nie zepsuł więc receptury oryginału, a tylko zaliczył progres tam, gdzie tego rzeczywiście potrzebował. Jeszcze lepiej niż na zewnątrz widać to w środku. Pierwsze miejsce, do którego skierowałem swoje kroki podczas swojego spotkania z tym samochodem, to tylna kanapa. Ograniczone miejsce z tyłu było największą bolączką pierwszego Evoque'a.

Dzięki zwiększonemu rozstawowi osi i paru sprytnym trikom teraz mały Range Rover może pochwalić się jedną z większych przestrzeni w tym przedziale. Szczególnie na szerokość, co stanowi przyjemną odmianę na tle wielu z konkurentów w tym segmencie, z trudem mieszczących w drugim rzędzie trzech dorosłych. Bagażnik dysponuje pojemnością 472 litrów – nieznacznie więcej od Volvo XC40 i BMW X2, ale mniej od Audi Q3.

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

W desce rozdzielczej debiutującej odsłony Evoque'a także łatwo znaleźć podobieństwa do poprzednika, ale jeszcze łatwiej do najnowszych modeli marki, takich jak Velar. Najmniejszy Range Rover posiada teraz tę samą, efektowną aranżację deski rozdzielczej z wysokiej jakości ekranem o przekątnej 12,3 cala wypełniającym miejsce, gdzie niegdyś były w autach analogowe zegary, dwoma kolejnymi ekranami o przekątnej 10 cali każdy, które zajmują praktycznie całą konsolę środkową, oraz wyświetlaczem przeziernym, rzucającym informacje na szybę tuż przed kierowcą.

Podobnie jak w droższych Range Roverach, połączenie to wygląda bardzo luksusowo i wręcz onieśmielająco nowocześnie (podobnie jak w nich, potrafi się czasem zaciąć i opóźnić w swoich reakcjach). Nowy Evoque oferuje jednak nawet więcej. Pierwszą ciekawą innowacją jest… jeszcze jeden ekran, który zajął miejsce tradycyjnego lusterka wstecznego.

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Rozwiązanie to korzysta z kamery zamontowanej z tyłu nadwozia, co ma mu dać możliwość wyświetlania obrazu zza auta nawet, gdy bagażnik jest załadowany, lub widoczność jest ograniczona na przykład przez warunki atmosferyczne. Wbrew pozorom, pobieżny kontakt z tym gadżetem pokazuje, że da się z niego intuicyjnie korzystać i może rzeczywiście przynosić jakąś przewagę nad tradycyjnym rozwiązaniem. Na pewno obraz z "wirtualnego lusterka" Evoque'a jest lepszy niż z tego w nowej Toyocie RAV4, gdzie element ten debiutował.

Jako że testowy egzemplarz nie był weń wyposażony, nie jestem w stanie ocenić drugiej z ciekawych technologicznych innowacji mających swoją premierę w tym modelu. Mowa o systemie Clearsight Groundview, w kręgach producenta znanym także jako "przezroczysta maska".

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Rozwiązanie to wykorzystuje dwie kamery zamontowane z przodu nadwozia, by na centralnym ekranie wyświetlić obraz sprzed przedniej szyby tak, jakby widoku nie ograniczała komora silnika. Brytyjscy konstruktorzy opracowywali to rozwiązanie przez ostatnie lata w celu ułatwienia przeprawy przez trudny teren w bojowych Land Roverach. W praktyce okaże się zapewne, że właściciele Evoque'ów będą wykorzystywać je głównie w centrach miast do monitorowania wysokich krawężników, które mogłyby zarysować ich wypielęgnowane zderzaki i felgi. Ważne, że będzie działało.

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Nie tylko dzięki takim technologicznym wodotryskom nowy Evoque sprawia w środku luksusowe, nowoczesne wrażenie. Już od wielu lat Range Rovery wyróżniają się wykończeniem kabin o najwyższej jakości na całym rynku, gdzie efekt niewiele gorszy już od Rolls-Royce'ów buduje podobnie miękka i pachnąca skóra, ponadczasowo eleganckie, prostopadłościenne linie i skuteczne wyciszenie.

Evoque gorzej od swoich większych krewnych maskuje wstawki z plastiku i oszczędności w okolicach nóg, ale nadal daje coś więcej niż inne crossovery i SUV-y tej wielkości. Mierzący niecałe 4,4 metra debiutant nie jest tani (ceny zaczynają się od 155 900 zł, a topowe wersje bez opcjonalnego wyposażenia przekraczają nawet 300 tys. zł!), ale w środku dobrze widać, za co się płaci. Wartość ta odzwierciedla fakt, że pod względem dojrzałości Evoque bardziej niż w lidze BMW X2 czy DS7 Crossbacka gra razem z Lexusem UX i Jaguarem E-Pace.

Prowadzenie: Evoque próbuje być większy i cięższy, niż naprawdę jest

Czy te duże pieniądze widać także w sposobie, w jaki Evoque jeździ? Ludzie z Land Rovera niewątpliwie bardzo by chcieli, żebyśmy to poczuli, bo nowy model wsparli na opracowanej wielkim kosztem nowej płycie podłogowej Premium Transverse Architecture. Przynosi ona nie tylko wydajne połączenie metali o różnym stopniu sztywności, ale i możliwość stosowania instalacji 48V.

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Nowy Evoque korzysta więc z układu miękkiej hybrydy w praktycznie wszystkich wersjach napędowych poza paroma najtańszymi. Podobnie do większości instaluje także automatyczną skrzynię o dziewięciu biegach ZF 9HP, która występowała już w poprzedniku. Pod względem technicznym druga generacja notabene przejęła wiele z poprzednika, włącznie z silnikami, ale wzbogaciła się jeszcze o wiele elementów, które pozwalają jej utrzymać się w ścisłej technologicznej czołówce segmentu.

Te elementy swoje jednak ważą. Stosunkowo niewielkiemu Evoque'owi nie udało się rozwiązać kłopotliwej nadwagi. Nadal waży w okolicach 1,8 tony, przeszło100 kg więcej od i tak uznawanego za ciężkiego w tym gronie Volvo XC40 i aż około 200 kg więcej od porównywalnego Audi Q3.

Jest to jeden z powodów, dla których Evoque niezmiennie osiąga nadspodziewanie wysokie wyniki zużycia paliwa. Dla prowadzenia tego modelu nie jest to aż taki problem, bo jego celem jest jak najlepsze naśladowanie efektu obecnego w większych modelach Range Rovera. Oznacza to, że nad zwinność bardziej ceni on płynność reakcji i stabilność na autostradowych prostych.

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

W centrach wielkich miast – naturalnym obszarze występowania Evoque'ów – druga generacja skutecznie izoluje kabinę od otaczającego hałasu i wibracji, choć zawieszenie zaskoczyło mnie twardością reakcji na dziury napotykane na poznańskich ulicach, na których przeprowadzałem ten test. Zmiana trybu jazdy nie przynosiła wiele, jako że wszystkie z trybów są do siebie bardziej zbliżone, niż bym oczekiwał.

Ogólnie jednak najnowszy i najmniejszy z Range Roverów buduje naprawdę dobre wrażenie jednego z najbardziej dojrzałych modeli w swojej klasie. Druga generacja dołożyła dodatkową porcję praktyczności i nowoczesnych technologii, pod względem których brytyjska nowość jest nie tyle na równi z niemieckimi liderami rynku, co nawet je wyprzedza.

Range Rover Evoque (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Co jednak najważniejsze z perspektywy grupy docelowej, Evoque niezmiennie jest jednym z najbardziej stylowych i wyróżniających się miejskich aut na drogach. Jest tu wszystko, czego potrzeba: bogate dodatki, stylowe kształty i elementy wyposażenia, które stoją już na pograniczu luksusu i pretensjonalności.

Takim czymś jest na przykład tapicerka Kvadrat wykonana z ekologicznego materiału, odzyskanego z plastikowych butelek typu PET. Na jedną kabinę potrzeba podobno 53 takich zużytych butelek. Wielu z nas tego nie zrozumie, ale Victoria Beckham na pewno pokocha. I klientki Evoque’a także.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Renault Master 165 dCi L3H2 - test Test: Toyota Camry jest sensacyjnie oszczędna. Poza tym poprawna Mercedes-Benz C180 T Avantgarde - świadomy wybór [test autokult.pl] Pierwsza jazda najnowszym Hyundaiem i30 N. Byliśmy w Korei i testowaliśmy przedprodukcyjny model Škoda Octavia III 2,0 TDI DSG Elegance [test autokult.pl] BMW M4 Cabrio - test Skoda Octavia Scout 4x4 2,0 TDI DSG - marzenie taty [test autokult.pl] Volkswagen Polo GTI - test [wideo] Suzuki Kizashi 2,4 VVT MT - nie dla każdego [test autokult.pl] Nowy SsangYong Rexton 2.2 Diesel: nie chińczyk lecz koreańczyk Hyundai ix35 2,0 CRDi AWD Premium - test Atleta w garniturze: polski test Maserati Quattroporte GranLusso

Popularne w tym tygodniu:

Audi Q7 po liftingu na polskich drogach: zmiany (w większości) na lepsze Ford Focus ST 2.3 EcoBoost: najtańszy hot hatch w swojej klasie. Ale czy najlepszy? Mercedes-AMG G63: Joker trafia na drogi Renault Captur: druga generacja jest większa, ładniejsza i po prostu lepsza Seat Mii Electric: miejski elektryk, który naprawdę może zastąpić auto spalinowe Ile nowa Octavia czerpie z pierwowzoru? Sprawdziłem to, jeżdżąc jej pierwszą generacją Porsche Cayenne Coupe: kształt 911 w wydaniu XXL Kia Stinger GT: po latach udowadnia, gdzie tak naprawdę leży jej siła Toyota C-HR po liftingu: Japończycy przyspieszają z technologią