Seat Leon Cupra R ST: 300-konne kombi z napędem na 4 koła

Seat żegna się z Cuprą wypuszczając na drogi limitowaną wersję 300-konnego Leona w wydaniu kombi. Różnice linii R są co najmniej interesujące, ale wysoka cena szybko studzi entuzjazm.

Edycję R poznamy po dodatkach w kolorze miedzi

Edycję R poznamy po dodatkach w kolorze miedzi (mat. prasowe Seata)

Seat Leon Cupra R ST — pierwsza jazda, opinia

Informacja prasowa dostarczona przez producenta stwierdza, że szary samochód z dodatkami w kolorze miedzianym, nazywa się po prostu Leon Cupra R ST. Tymczasem na kierownicy czy grillu można jeszcze zobaczyć wyróżniające się barwą logo Seata. To swego rodzaju pożegnanie Hiszpanów z linią Cupra, która teraz staje się osobną marką.

Na razie Cupra sprzedaje mocną, 300-konną wersję Seata Ateki (poznaj wrażenia Tomka Budzika z pierwszych jazd), ale w planach jest stworzenie własnych modeli. W Genewie pokazano koncept Formentor, wyglądający jak auto gotowe do produkcji. Łączy on – całkiem zgrabnie zresztą – pomysł na SUV-a z dość muskularnymi liniami. Pod maską – hybryda plug-in.

Nie ma co robić z tego tajemnicy - Leon jest już na rynku od kilku lat.

Edycja (nie)limitowana

Obecnie jednak mamy do czynienia z Seatem Leonem Cuprą R ST. Samo oznaczenie Cupry R nie jest obce osobom zainteresowanym mocnymi hot hatchami. W zeszłym roku Seat wypuścił 799 egzemplarzy Cupry R w wersji hatchback. Każdy z nich miał specjalną tabliczkę podkreślającą unikatowość pojazdu, a kilkanaście takich samochodów trafiło do polskich klientów. Wersja kombi – stąd literki ST – w teorii też jest edycją limitowaną, ale Cupry R ST tabliczek nie mają, a przedstawiciele producenta skrupulatnie unikają dyskusji o liczbie ostatnich egzemplarzy sportowego Leona. Może nie jest to kura znosząca złote jaja, ale zawsze warto zostawić otwartą drogę do sprzedania kilku kolejnych samochodów, jeśli znajdą się klienci.

Seat Leon Cupra R: długo na niego czekaliśmy, ale było warto

To wspaniałe pożegnanie. Ostatni Seat Leon Cupra – ukrywający się pod oznaczeniem R – jest jednym z najszybszych i najbardziej konkurencyjnych hot…

Myli się jednak ten, który myśli, że ST to po prostu kilka litrów przestrzeni bagażowej więcej. W odróżnieniu do hatchbacka, w kombi zamontowany jest napęd na cztery koła. To jedno z najpopularniejszych rozwiązań opartych na systemie Haldex, przekazujące moc na tylną oś w przypadku wykrycia poślizgu. Tak samo jak w Golfie R i większości pojazdów z grupy VAG. Dzięki temu – niewielkiemu, acz istotnemu – dodatkowi, Cupra R ST rozpędza się do stu kilometrów na godzinę w 4,9 s. Dla porównania, hatchback z "ośką" robi to w 5,8 s. Różnica jest więc znaczna.

Napęd na cztery koła docenimy na drogach z mniejszą przyczepnością.

Zobacz również: Używana Alfa Romeo 159. Nie tak straszna, jak mówią

Z tym dwulitrowym silnikiem spotkałem się już kilka miesięcy temu, gdy jeździłem hatchbackiem. Dalej robi na mnie wrażenie swoją elastycznością, której dorównać może mało która jednostka konkurencji. 400 Nm dostępne jest od 2000 obr./min do 5200 obr./min, przez co przyspieszenie jest jednostajne i niemal natychmiastowy. W egzemplarzu, którym jeździłem, zamontowano dwusprzęgłową przekładnię, która potrzebowała sekundy na zastanowienie się i zrzucenie biegu. O wiele lepsze wrażenie sprawiało połączenie z manualną przekładnią. Taka też będzie oferowana w kombi.

Jeszcze jeden ekran!

Hiszpanie dorzucili też ekran zastępujący tradycyjne zegary, który jest tym samym rozwiązaniem, co w nowym Seacie Tarraco. Jestem nim nieco rozczarowany i nie chodzi nawet o obecność "zwykłych" wskaźników temperatury i poziomu paliwa.

Ekran zastąpił zwykłe zegary

Mając spory obszar do zagospodarowania, ktoś poszedł po linii najmniejszego oporu i pozostawił sporo niewykorzystanych, czarnych pól. W praktyce więc oznacza to, że najlepiej sprawuje się widok prostych, tradycyjnych zegarów. Reszta wnętrza jest tym, do czego przyzwyczaili nas Hiszpanie – sensowny, praktyczny i raczej nieporywający design z dobrymi materiałami (kierownica pokryta alcantarą!) i wygodnymi kubełkami mocno obejmującymi ciało. Po kilku godzinach jazdy nie mogłem się skarżyć na niewygodę.

"No dobrze. Ale dlaczego miałbym kupić Cuprę R ST zamiast zwykłej Cupry ST?" – zapytacie. Cóż, literka R nie oznacza jedynie kilku elementów w miedzianej barwie. To również sporo dodatków z włókna węglowego istotnie wpływających na aerodynamikę, to również zwiększenie rozstawu kół, poszerzenie błotników, jak i modyfikacja negatywu. W połączeniu z hydrauliczną szperą otrzymujemy auto, które okazuje się niezwykle uniwersalne. Na zamkniętym odcinku drogi przekonałem się, że Cupra R ST jest tak dostrojona, by dawać satysfakcję z jazdy czy nawet zwykłego składania się do zakrętu – układ kierowniczy nieźle przekazuje informacje do kierowcy.

Kubełkowe fotele są całkiem wygodne, nawet podczas dłuższych podróży.

Seat Leon Cupra R ST — konkurencja

Trwające kilka godzin przejazdy na torze obejmujące dohamowania ze 180 km/h nie robiły na Cuprze większego wrażenia, a dała się ona poznać jako narzędzie precyzyjne, lecz niewymagające specjalnego zaangażowania – tak jak ma to miejsce np. w rewelacyjnym Hyundaiu i30 N. Na pewno nie przeszkodziły w tym opony Michelin Pilot Sport Cup 2. Później można wyskoczyć na autostradę, włączyć tryb Comfort i zapomnieć o całej sprawie. W tym właśnie tkwi duży plus Cupry R ST.

Pojawia się jednak problem, który w tej wersji będzie widoczny jeszcze bardziej niż w hatchbacku. Cupra R, gdy pojawiła się na rynku, była wyceniana na ok. 180 tys. zł. W wersji ST będzie jeszcze droższa. Unikatowość Seata może okazać się za małym argumentem, gdy zobaczymy, że za taką kwotę możemy już kupić Volkswagena Golfa R. Nie tylko zapewnia on podobne wyniki i wrażenia z jazdy, ale jest przecież technicznym bliźniakiem Cupry.

Argument limitowanej edycji będzie kluczowy na bogatszych rynkach pokroju Austrii czy Szwajcarii. Polski importer ma jednak asa w rękawie. Oferuje bowiem pakiet podnoszący moc do 370 KM przygotowany przez Abt. Marcin Łobodziński w swoim teście pisał, że warto!

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi: koreańczyk po amerykańsku z europejskim silnikiem Citroën C5 Aircross, czyli SUV klasy komfort. Zgadzam się Test Hyundaia Elantry 1.6 MPI: prosty, tani i oszczędny. Ideał kompaktu Lexus UX: dojrzały SUV w rozmiarze mini BMW X2 20d xDrive: wygląda fantastycznie, ale brakuje mu charakteru Hyundai i20 Active 1.0 T-GDi: niezrozumiała wersja porządnego auta Test DS7 Crossback PureTech 225: stylowa propozycja dla szukających wygody Dacia Dokker Van 1.5 dCi 90: sprawdzasz cenę i zapominasz o konkurencji Nowy Peugeot 508: auto, którym mogę jechać na koniec świata Toyota Corolla Hybrid. Wielka zmiana w japońskim kompakcie Nowa Mazda 3 zagląda do klasy premium nie tylko ceną Lexus RC 300h po faceliftingu: tylko koni żal… BMW M850i xDrive: test gran turismo przyszłości Hyundai Tucson z systemem 48V Mild Hybrid: czy to w ogóle ma sens? Kia Ceed SW 1,4 T-GDi: kompetentna, lecz pozbawiona charakteru Nissan Micra N-Sport: usportowiony hatchback dla tych, którzy nie lubią szybko jeździć Lexus ES300h: sprawdzamy, czy limuzyna stworzona z myślą o USA ma sens w Europie Seat Ateca FR 2.0 TSI: najmocniejsza i najlepsza Mini Cooper SD po liftingu. Z dieslem pod maską spełni bardzo specyficzne potrzeby Volvo V60 Cross Country i V60 T8: pierwsza jazda nowymi wersjami szwedzkiego kombi Ford Fiesta Active 1.0 EcoBoost: udaje crossovera, ale to udawanie bardzo dobrze wychodzi Nissan Qashqai z bazowym silnikiem 1.3 l. To jednostka z Dustera i Klasy A Nowe Suzuki Jimny: nie jest takie jak myślisz. Jest lepsze Kia Ceed 1.4 T-GDi: trudno o bardziej zwyczajne auto. W tej klasie to komplement

Popularne w tym tygodniu:

Test BMW M2 Competition. Takiego auta dawno nie było i długo, długo nie będzie Nowa Toyota Supra z bliska. Jeden z najważniejszych powrotów ostatnich lat Nowa Toyota Corolla Hathback Hybrid jest świetna, ale nie dla każdego Peugeot 508 zadomawia się na rynku. Sprawdzam, co warto do niego zamówić Kia Proceed 1.4 T-GDI: gran turismo za rozsądną cenę Rozkład emisji spalin hybrydy w trasie, czyli dlaczego Lexus RX450hL ma sens Nowy Mercedes GLS: naszpikowana gadżetami alternatywa dla limuzyny Test: Toyota Camry jest sensacyjnie oszczędna. Poza tym poprawna Volkswagen Passat po liftingu. Niemcy stawiają na komfort i technologię