Hyundai i20 Active 1.0 T-GDi: niezrozumiała wersja porządnego auta

Jednym z najbardziej niedocenionych aut segmentu B jest Hyundai i20. Koreańczycy przygotowali uczciwego, nieskomplikowanego hatchbacka, który świetnie sobie radzi w miejskich warunkach. Czy wersja Active jest równie atrakcyjna?

Hyundai i20 Active aż prosi się o żywszy kolor

Hyundai i20 Active aż prosi się o żywszy kolor (Fot. Michał Zieliński)

Ten artykuł ma 2 strony:

Hyundai i20 Active 1.0 T-GDi (2018) - test

Nie mam nic przeciwko modzie na SUV-y i crossovery, która w ostatnich latach zmienia rynek motoryzacji. Wręcz powiem więcej: lubię te auta. Podoba mi się też, że coraz więcej producentów decyduje się na uterenowione wersje swoich „normalnych” samochodów. Tak, często to wiąże się jedynie z odpowiednim pakietem stylistycznym, ale umówmy się – po to właśnie kupuje się podwyższone modele. Właśnie dlatego do Hyundaia i20 Active podchodziłem z optymizmem.

Po pierwsze – wygląd

Choć miejski hyundai jest samochodem dobrym, jego stylistyka jest tak generyczna, jak kanapka z serem. Wersja Active jest podwyższona, ma terenowe nakładki na zderzaki i relgi. Felgi aluminiowe są w standardzie a po dopłacie śmiesznych 800 zł mają rozmiar 17 cali. To zdecydowanie warto wziąć. Wystrzegałbym się przed szarym kolorem, w którym był testowy egzemplarz. Sprawiał, że wszystkie wysiłki projektantów Hyundaia poszły na marne. Przejrzałem listę i proponuję czerwony Tomato Red lub niebieski Champion Blue.

i20 Active nie zdobędzie nagrody za design

Wnętrze to zupełnie inna historia. Tutaj Hyundai daje nam do wyboru dwa kolory tapicerki: smutny szary z czerwonymi przeszyciami i smutny szary z niebieskimi przeszyciami. Na stronie całość upiększa kolorowy ekran systemu multimedialnego, którego w moim ezgemplarzu nie było. Powód? W roku 2018 (a wtedy był kupiony samochód prasowy) można było zamówić i20 Active jedynie z podstawowym radiem. Całe szczęście Koreańczycy wymyślili, jak zamontować nowoczesną jednostkę ze zwykłego i20 i problem został zażegnany. To oznacza, że pojawiło się wsparcie dla Apple CarPlay i Android Auto oraz kamera cofania. Wszystko to jest już w standardzie.

Po drugie – silnik

Pod maską mojego egzemplarza pracował droższy z dwóch silników, benzynowy 1.0 T-GDi o mocy 100 KM. Jest dostępny z 7-biegową skrzynią DCT, ale mi trafił się manual o 5 przełożeniach. Jeśli chodzi o dynamikę, to motor jest w zupełności w porządku. Chętnie rozpędza małego hyundaia i do miasta w zupełności wystarczy. Ma tylko jedną, wielką wadę: kulturę pracy. Co tu dużo mówić, silnik non stop przypomina, że ma trzy cylindry.

Hyundai i20 Active

Zapotrzebowanie na paliwo również nie zachwycało. Przy jeździe głównie miejskiej komputer pokazywał wskazania w okolicach 9 l/100 km. Rozumiałbym taki wynik w mocnym SUV-ie, ale nie małym hatchbacku. W cenniku za 2300 zł mniej figuruje wolnossąca jednostka o pojemności 1,4 litra, która również ma 100 KM. Wydaje mi się, że będzie lepszym wyborem do tego auta, szczególnie, że jako „bonus” dostajemy sześciostopniową skrzynię.

Zobacz również: Przystanek Bieszczady - Skodą Karoq odkrywamy polską Alaskę

Mamy już odpowiednią konfiguracją, przejdźmy do auta

Samego Hyundaia i20 Active wspominam bardzo dobrze. To nie jest jeden z tych samochodów, za którymi tęsknisz, ale też nic w nim nie wkurza. W kabinie wszystko jest na swoim miejscu. Wnętrze jest praktyczne i przestronne. Na tylnej kanapie jest w miarę wygodnie, czego nie można powiedzieć o wszystkich autach segmentu B. Bagażnik ma niewyróżniające się 301 litrów pojemności i jest ustawny.

Szara i smutna deska rozdzielcza Hyundaia i20 Active

Wszystko jest więc poprawne, nawet prowadzenie. Nie dostarcza takich wrażeń jak Ford Fiesta, ale też nie ma wrażenia podróżowania w misce z budyniem. Tak naprawdę jedyną irytującą rzeczą (poza silnikiem) był asystent pasa ruchu. Z jakiegoś powodu zaczynał piszczeć w losowych momentach. Całe szczęście wyłącza się go przyciskiem, więc to nie jest duży problem.

Czy warto więc wybrać Active?

Nie jestem przekonany. Każda z tych pozytywnych cech, za które go polubiłem, jest dostępna w zwykłym Hyundaiu i20. Z jakiegoś powodu nie-Active ma nawet większy bagażnik o 25 litrów. Podniesiona wersja przestaje mieć jakikolwiek sens, gdy spojrzymy na cennik.

Za i20 Active z trzycylindrowym silnikiem 1.0 T-GDi trzeba zapłacić 72 tys. zł. Taka kwota wystarczy na zwykłego i20 w wersji Premium. Dostaniemy wtedy dodatkowo klimatyzację automatyczną, czujnik deszczu czy elektrochromatyczne lusterko a i tak w kieszeni zostanie 1800 zł. Nie wspominając o tym, że najrozsądniejszych i20 (czyli wersja Get! z 1,2-litrowym silnikiem) kosztuje niecałe 57 tys. zł.

Hyundai i20 w wersji Launch: skrojony pod polski rynek

Polski importer Hyundaia na podstawie preferencji polskich klientów przygotował specjalną wersję i20. Sprawdzam, co auto ma do zaoferowania po liftingu w…

Może ktoś chce wybrać podwyższoną wersję ze względu na styl. Proszę bardzo. Tylko wtedy lepiej jest przejść się do salonu Forda i wziąć Fiestę Active, która po prostu wygląda atrakcyjniej. Za niewiele więcej można też dostać gorzej wyposażonego, ale znacznie ciekawszego Hyundaia Konę. Z kolei jeżeli komuś zależy na crossoverze i bogatym wyposażeniu to Kia Stonic z tym samym, trzycylindrowym silnikiem i w wersji wyposażenia L spełni wszystkie wymagania.

Ogólna ocena6z 10

Plusy:

  • Przestronne wnętrze
  • Pewne prowadzenie
  • Komfortowe zawieszenie

Minusy:

  • Wysoka cena zakupu
  • Silnik nie grzeszy kulturą pracy
  • Braki w wyposażeniu opcjonalnym

Obserwuj nas na Google News:

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Toyota Corolla Touring Sports 2.0 Hybrid – trafiłem na właściwą wersję Hyundai i30 N Performance: sprawdziłem go jako auto na co dzień Opel Karl 1,0 EcoTec Cosmo - test, opinia, spalanie, cena Test: Hyundai i30 Wagon 1.6 CRDI - kiedy zdajesz sobie sprawę, że nie potrzebujesz SUV-a BMW M4 Cabrio Competition przekonało mnie, że warto poznawać swoich idoli Alfa Romeo Giulietta 1,4 TB MultiAir - pogoń za Niemcami [test autokult.pl] Hyundai i30 (2012) 1,6 l - czy będzie hitem? [pierwsza jazda autokult.pl] Jeździłem elektryczną ciężarówką Volvo FE. Nie zamieniłbym jej na diesla Test: Škoda Karoq 1,5 150 KM Style - przyjaciel rodziny Honda Civic Tourer 1,8 i-VTEC Sport - test Test: Jeep Renegade 4xe S - na przygodę w małym gronie Toyota GR Supra: wyczekiwana premiera sprawdzona na polskich drogach

Popularne w tym tygodniu:

Test: BMW X5 xDrive 30d - z tym dieslem mógłbym jechać i na koniec świata Test: Peugeot 308 - pokochasz i znienawidzisz Test: Aston Martin DBX to historyczny sukces marki. Brytyjczycy wreszcie mają auto lepsze od Porsche Test: Kia e-Niro - mów o niej: normalny samochód Porównanie: Lamborghini Urus kontra Porsche Cayenne Turbo GT – rodzinne porachunki Test: LEVC TX – londyńska hybrydowa taksówka za niebotyczną cenę Test: Volkswagen Caddy PanAmericana – kombivan na pokaz Test: Audi Q4 e-tron - zobacz, dokąd zmierza motoryzacja Test: Smart EQ Fortwo Cabrio, czyli nowoczesny sposób na przestarzały pomysł Test: Mercedes-AMG G63 - gdyby absurd miał koła Test: Mercedes-Benz E 300e po liftingu - dobrze, że w ofercie jest alternatywna hybryda plug-in Test: nowy Peugeot 308 Hybrid 225 - Francuzi wreszcie odrobili lekcje. Przynajmniej w dużej części