Kia Ceed SW 1,4 T-GDi: kompetentna, lecz pozbawiona charakteru

Nowy Ceed utwierdza mnie w przekonaniu, że Kia znalazła swoje miejsce na rynku i może wyznaczać kierunek rozwoju całemu segmentowi. Nie jest to jednak samochód idealny (który z nich przecież jest?), a nad niektórymi elementami trzeba jednak popracować.

Ten artykuł ma 2 strony:

Kia Ceed SW 1,4 T-GDi 140 KM — test, opinia

Poprzedni Cee’d, tak chętnie używany przez dzielnych funkcjonariuszy policji, nie wygląda w żadnym stopniu przestarzale. Auto z 2012 roku nie tylko było całkiem sensownym rozwiązaniem dla klientów szukających czegoś kompaktowego, ale i w odpowiedniej specyfikacji potrafiła cieszyć oko. Tymczasem Koreańczycy postawili na nowy model, który zgrabnie stawia krok naprzód.

Ceed nie tylko pozbył się apostrofu z nazwy, ale i bardzo stara nawiązać się do większego (i bardzo dobrze ocenianego) Stingera. Zamiast ostrych linii przodu mamy zmiękczony design, który pomimo rozmaitych zabiegów dalej można identyfikować z Kią.

Ewolucja sprawiła, że w odpowiednim kolorze Ceed hatchback przypomina nowego Forda Focusa czy też Fiata Tipo. W wersji kombi takie porównanie już nie przejdzie, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że tylne lampy zapożyczono z BMW serii 5 sedan. No i te okropne nakładki imitujące wloty powietrza! Tak po prostu nie wypada. Dla szukających czegoś bardziej wyróżniającego się, Kia przygotowała model Proceed.

Kia Ceed SW

Kia Ceed SW — niezłe wnętrze, pojemny bagażnik

Znajome linie znajdziemy też we wnętrzu. Kia stawia na tradycyjne, nieskomplikowane rozwiązania, czyli pokrętła i przyciski zamiast dotykowych paneli. Nie oznacza to, że Koreańczycy zostają w tyle z wyposażeniem. Mamy półkę oferującą bezprzewodowe ładowanie, niedługo do oferty dołączy ekran zastępujący zegary, system multimedialny ma zdecydowanie podniesioną rozdzielczość, obsługuje Android Auto i Apple Car Play, lecz jego grafika nie jest specjalnie wyrafinowana.

Kia Ceed SW - wnętrze

Spasowanie jest świetne, materiały zadowalające, przynajmniej na konsoli centralnej. Czym niżej, tym gorzej – brakuje wykończenia schowków w drzwiach, a tunel środkowy pokryty jest plastikiem Piano Black. Nawet jeśli pominę moją niechęć do tego wykończenia, to nie sposób nie zauważyć, że jest on porysowany już po 10 tys. km.

Zobacz również: Maserati Levante S - test w zaśnieżonych górach

Za to Ceed punktuje oferowanym miejscem. Choć rozstaw osi pozostał bez zmian – wynosi 2650 mm – to fotel kierowcy umieszczony jest nieco niżej, a nowa płyta pozwoliła na wygospodarowanie całkowicie płaskiej powierzchni w drugim rzędzie foteli. Zrezygnowano z takich gadżetów jak porty USB z tyłu. Przy wzroście 180 cm zająłem za sobą miejsce bez problemów i czułem się komfortowo. Prawdziwym zaskoczeniem był dla mnie bagażnik.

Nie dość, że jest już całkiem duży po odsunięciu rolety, tak pod podłogą znajdą się funkcjonalne kuwety na drobiazgi. Dodatkowo pod nimi montowane jest koło zapasowe. Producent twierdzi, że pojemność kufra to 625 litrów (czyli na papierze więcej niż Golf Variant i nowy Focus kombi). Znając jednak metody pomiaru przestrzeni bagażowej, do tego wyniku wliczony jest każdy schowek. Zresztą, walka o każdy centymetr sprawiła, że Koreańczycy poskąpili wygłuszenia. Powyżej 120 km/h z tylnej części auta generowany jest zauważalny szum.

Pod schowkami w podłodze mieści mieści się jeszcze pełnowymiarowe koło zapasowe.

Przy takich prędkościach świetnie radzi sobie benzynowy silnik 1.4, który może i pod względem pojemności ustępuje jednostkom 1,5 EVO Volkswagena (które przecież zaczynały swój żywot jako 1,4) i 1,5 EcoBoost Forda, ale zyskuje uznanie kulturą pracy. Jednostka generuje 140 koni mechanicznych i 242 niutonometry od zaskakująco niskiego poziomu 1500 obr./min. Jak każda turbodoładowana benzyna traci wigor stosunkowo szybko – czuć to już powyżej 4 tys. obrotów.

Silnik 1,4 jest wystarczający

W trasie udało mi się obniżyć spalanie do poziomu 7,4 l, lecz w mieście z trudem utrzymywałem wynik w okolicy 9 litrów. Nie bez znaczenia zapewne jest tutaj automatyczna przekładnia dwusprzęgłowa z 7 biegami, której nie można zarzucić z pewnością braku płynności zmiany przełożeń. Ma ona jednak charakterystyczny, dla niektórych pewnie irytujący sposób przewadzenia tzw. kick-downu. Wciskasz gaz do "deski", a przez najbliższe 1,5 s przekładnia zastanawia się nad odpowiednim biegiem, po czym "strzela" ze sprzęgła, wciskając kierowcę lekko w fotel. Cała ta operacja trwa za długo i wymaga przyzwyczajenia. Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem będzie najzwyklejsza, 6-biegowa przekładnia manualna.

Kia Ceed SW

Nie da się nie porównywać Ceeda do Golfa czy nowego Focusa, a pod względem prowadzenia plasuje się on pomiędzy nimi, stanowiąc ciekawy kompromis. Układ kierowniczy wydaje się być nieco bardziej angażujący od niemieckich rozwiązań, za to dalej nie ma podejścia pod względem przyjemności z jazdy do nowego Forda Focusa. Z przodu zdecydowano się na klasyczne kolumny MacPhersona, z tyłu mamy układ wielowahaczowy. Przedni stabilizator jest miększy od poprzedniego wydania, przednie zawieszenie jest za to utwardzone aż o 40 proc. To czuć na większych nierównościach, gdzie przód "dobijał" w najmniej oczekiwanym momencie. Na średniej i dobrej jakości drogach auto zachowuje się całkiem przewidywalnie.

Kompetentny – taki jest nowy Ceed SW. Kia dobrze rozegrała też sprawę cennika. W wersji kombi wychodzimy od kwoty 65 990 zł za 100-konny silnik 1.4 MPI i bazowe wyposażenie. Egzemplarze w bardzo satysfakcjonującej wersji L wyniosą nas 77 990 zł. Dalej rozsądny Ceed z testowanym silnikiem 1.4, manualną skrzynią biegów i dobrym wyposażeniem L (felgi 16-calowe, tapicerka materiałowa z pseudoskórą, 7-calowy ekran multimediów) wyniesie nas 86 490 zł. Nowy Focus kombi plasuje się na bardzo podobnym poziomie (jeśli zerkniemy w rekomendowane ceny promocyjne), Golf Variant z kolei odleciał do poziomu 95 990 zł za pakiet Comfortline.

Nie jest rewolucyjna, nie przewraca do góry nogami sytuacji w segmencie, ale ulepsza przepis sprawdzony przez poprzedników. Nic zresztą dziwnego – Kia z rezerwą podchodzi do wszelkich rewolucyjnych nowości. Na razie tę rolę przejmuje nieco wyżej pozycjonowany ProCeed. "Zwykły" Ceed kombi jest po prostu… zwykły. I to – jak zauważył w teście hatchbacka Michał Zieliński - jest jego największym atutem. Nic dziwnego, bo Kia ma chrapkę na zagarnięcie rynku flotowego.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Zadowalająca dynamika silnika 1,4
  • Duży bagażnik
  • Nieźle wyceniona jak na nowość rynku kompaktowego

Minusy:

  • Pomniejsze wpadki z materiałami w kabinie
  • Gwałtowna redukcja wymaga chwili zastanowienia skrzyni
  • Brak charakteru godny auta flotowego

Obserwuj nas na Instagramie:

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Citroën Berlingo M 1.5 BlueHDI: francuski kombivan na nowo. Teraz jeszcze bardziej osobowy Toyota RAV4 D-4D 125 Premium Tech - nowa twarz [test autokult.pl] Ford Focus 1,5 EcoBoost Titanium vs. Seat Leon FR 1,8 TSI DSG - test Land Rover Discovery Sport TD4 HSE Luxury - pierwsza jazda Škoda Octavia RS 245: hot hatch nie do końca. Po prostu szybka skoda Fiat Bravo 1,6 Multijet Emotion - dla młodych z rozsądkiem [test autokult.pl] Porsche Macan S - test Kia Stinger GT: po latach udowadnia, gdzie tak naprawdę leży jej siła Škoda Citigo 1,0 MPI Ambition - wyprawa [test długodystansowy autokult.pl] Kia Ceed 1.4 T-GDi: trudno o bardziej zwyczajne auto. W tej klasie to komplement Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Audi RS 7: głośny zwiastun nowej ery aut z Neckarsulm

Popularne w tym tygodniu:

Audi RS 6 Avant: tak samo szybki, ale bardziej ekscytujący Nowy Opel Corsa. Niemiecko-francuski mariaż w najmniejszym wydaniu Ford Mondeo Hybrid Kombi: ekologia nieco przyćmiła jego zalety Test Škody Citigo e iV: pierwszy elektryk z Czech jest jednocześnie najtańszym na rynku Mercedes GLB to chyba pierwszy kompaktowy SUV, który naprawdę mi się podoba BMW X4 M Competition: pytania egzystencjonalne Test Škody Kamiq: auto całkowicie nie dla mnie, ale nie zdziwię się, jeśli będzie hitem Ford Ranger Raptor: test sportowego samochodu terenowego BMW i3s: ma swoje lata, ale to wcale nie znaczy, że jest przestarzałe Peugeot 2008: ekscytujący czas dojrzewania Nissan Juke: druga generacja to subtelny skok na segment kompaktowych crossoverów