Ford Fiesta Active 1.0 EcoBoost: udaje crossovera, ale to udawanie bardzo dobrze wychodzi

Czym jest Ford Fiesta Active? Jeden powie, że zwykłym hatchbackiem, ktoś inny, że crossoverem, a jeszcze kolejny, że nikomu niepotrzebnym modelem. Dla mnie to po prostu świetny miejski samochód dla aktywnych, a to za sprawą kilku cech.

Dzięki licznym dodatkom Fiesta Active wygląda bardzo nowocześnie i na czasie

Dzięki licznym dodatkom Fiesta Active wygląda bardzo nowocześnie i na czasie (Fot. Michał Zieliński)

Ten artykuł ma 2 strony:

Ford Fiesta Active 1.0 EcoBoost — test

Kiedyś kupienie forda segmentu B było proste: do wyboru była Fiesta albo nic. Dzisiaj sytuacja się skomplikowała. Z jednej strony mamy budżetowego Ka+, z drugiej modnego crossovera Ecosport. Fiesta ciągle występuje na rynku, ale w zasadzie podzieliła się na cztery modele. Jest zwykła wersja, luksusowa Vignale, sportowa ST i wreszcie uterenowiona Active. Gdybym miał wybierać, brałbym właśnie tę ostatnią, choć niekoniecznie z takim silnikiem.

Czym w ogóle jest ten cały Active?

Różnic w porównaniu do zwykłego hatchbacka nie ma sporo, ale są znaczące. Jest większy o 18 mm prześwit. Standardowo dostępny tryb slippery ma ułatwiać jazdę po śliskiej nawierzchni, choć tego nie miałem okazji sprawdzić. Są też specjalne, 17-calowe felgi, zestaw nakładek na zderzaki, unikatowy lakier i logo wersji Active w odpowiednim miejscu.

W środku to taka sama Fiesta siódmej generacji, jaką znamy od 2017 roku. Mamy więc przyjemnie spasowany kokpit z ergonomicznie rozłożonymi poszczególnymi elementami oraz zbyt ciasną w porównaniu do konkurencji tylną kanapę. Wersja Active wprowadza specjalny wzór tapicerki i nakładki na progi i w standardzie oferuje 6,5-calowy wyświetlacz ze świetnym systemem Sync3 czy klimatyzację manualną. Dostępna jest też droższa i lepiej wyposażona wersja Active2.

Czy to crossover?

Czysto teoretycznie – tak. Można tak powiedzieć, ponieważ Fiesta Active ma wybrane cechy SUV-ów, ale nadwozie jest przejęte wprost z małego hatchbacka. Oznacza to, że wnętrze wcale nie jest bardziej przestronne niż w zwykłym modelu. Wspomniałem już o ciasnej tylnej kanapie, kiepsko jest też z pojemnością bagażnika. O ile 292 litry to przeciętny wynik jak na hatchbacka, w porównaniu z "tradycyjnymi" crossoverami jak Renault Captur czy Kia Stonic wypada jeszcze gorzej. Dlatego mimo wszystko nazywałbym Active'a podniesionym hatchbackiem.

Zalety tej dziwnej kombinacji wychodzą jednak, gdy wyjedzie się na drogę. Jak przystało na samochód z niebieskim owalem, układ kierowniczy jest precyzyjny i działa z przyjemnym oporem. Dzięki temu, że auto nie jest tak wysokie jak inne crossovery, pozostaje stabilne w zakrętach. Z kolei wyższy prześwit w połączeniu z przestrojonym zawieszeniem sprawiają, że wersja Active jest zauważalnie bardziej komfortowa niż tradycyjna Fiesta. To sprawia, że podróżowanie tym autem jest wygodne, choć umówmy się – jest to model przeznaczony głównie do miasta.

Tutaj pojawiają się kolejne argumenty za wyborem pseudo-terenowej wersji. Dzięki większemu prześwitowi bez zastanowienia mogłem wjeżdżać na każdy większy krawężnik. Pewnym dysonansem tutaj są pokaźne, 17-calowe felgi. Wyglądają na bardzo delikatne i choć prezentują się fantastycznie, wolałbym obręcze o rozmiar mniejsze, dzięki czemu opony mogłyby mieć większy profil. Kilkukrotnie zdarzyło mi się sprawdzać, czy nic nie uszkodziłem przy parkowaniu.

Wyższy prześwit – plus. Duże felgi z małym profilem opony – minus.

Rozumiem jednak, dlaczego Ford zdecydował się na takie koła. Active ma w pierwszej kolejności wyglądać i tego nie można mu odmówić. Połączenie ciemnych, twardych dodatków z wręcz cukierkowym lakierem i delikatną linią Fiesty sprawia, że mały ford sprawia wrażenie znacznie większego i potężniejszego niż zwykła wersja. Zasługa w tym także poszerzonego o 10 mm rozstawu kół oraz opcjonalnych relingów dachowych. Całość wygląda bardzo na czasie.

Modne auto z napędem na trasę

Pod maską pracuje 3-cylindrowy motor, ale nie upatrywałbym w tym wady. Akurat fordowski EcoBoost o pojemności litra jest bardzo udanym silnikiem. Pracuje kulturalnie, a w 125-konnej wersji zapewnia wystarczająco mocy, by skutecznie rozpędzać Fiestę w trasie. Do tego nie ma dużego zapotrzebowania na paliwo. Jeżdżąc drogami pozamiejskimi, bez problemu udało mi się osiągnąć wynik 5 l/100 km. W mieście sytuacja nie jest tak kolorowa, bo komputer pokazywał 9,5 l/100 km.

Konsola centralna jest prosta i ergonomiczna, a do tego dobrze wykonana

W testowanym egzemplarzu motor był zestawiony z 6-biegową, ręczną przekładnią. Normalnie preferuję automaty, ale tutaj odetchnąłem z ulgą. Jeździłem Fiestą z automatyczną skrzynią i to nie jest dobry wybór. Pamiętam, że była ospała i często zagubiona. Tymczasem fordowski manual jest precyzyjny, a przełożenia skrzyni długie. Ponownie wychodzi wycieczkowy charakter napędu.

Active nie tyle droższy niż zwykła Fiesta

W porównaniu do tak samo wyposażonego Titanium kosztuje 4000 zł więcej. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że Active jest kierowany do osób, które chcą się wyróżnić, więc powinno się zestawić go z ST-Line. Wtedy różnica w cenie to 1300 zł, za które dostajemy większy prześwit, bardziej komfortowe zawieszenie i – moim zdaniem – ciekawszy wygląd. Fiesta Active jest też tańsza od "tradycyjnych" crossoverów, choć tak jak wspominałem, nie jest tak praktyczna.

Ford Fiesta 1.0 EcoBoost: miejskie auto, którym chce się jechać w trasę

Gdybyście mnie zapytali co najbardziej cenię sobie w samochodach Forda, odpowiedziałbym bez zastanowienia, że świetnie się nimi jeździ. Dotyczy to…

Nie twierdzę, że Active to obiektywnie najlepsza Fiesta, jaką można kupić. Zacząłem od tego, że dzisiaj, idąc do salonu Forda, można przebierać w autach segmentu B, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Komuś spodoba się luskusowa Vignale, inny doceni świetny stosunek ceny do jakości w Ka+, a komuś jeszcze przypadnie do gustu wycieczkowy charakter Fiesty Active, która nie kosztuje dużo więcej niż zwykły model. Ja należę do tej ostatniej grupy i gdybym szukał samochodu dla siebie, mocno rozważyłbym właśnie ten model.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • atrakcyjny wygląd
  • niewiele droższy od bazowej wersji
  • komfortowe zawieszenie
  • udany silnik, który świetnie nadaje się na trasę

Minusy:

  • mały bagażnik
  • na tylnej kanapie mogłoby być więcej miejsca
  • stosunkowo wysokie spalanie w mieście

Obserwuj nas na Instagramie:

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowe Suzuki Jimny: nie jest takie jak myślisz. Jest lepsze Kia Ceed 1.4 T-GDi: trudno o bardziej zwyczajne auto. W tej klasie to komplement Pierwsza jazda ostatnim Volkswagenem Golfem GTI VII. TCR to najlepsza wersja Nowe Suzuki Swift Sport to kiepski hot hatch, ale za to świetne GTi Nowe Porsche 911 Carrera S: niezmienny wzorzec samochodu sportowego Toyota RAV4 piątej generacji: sprawdzam, co zmieniło się w najpopularniejszym SUV-ie świata Jaguar F-Type P300 to wszystko, czego możesz chcieć od sportowego samochodu, jeśli nie zgrywasz herosa Mercedes Panamera - czyli o tym, jak raz przywłaszczona nazwa powinna wrócić do prawowitego właściciela Hyundai i30 Fastback N: świetny hothatch w nowym wydaniu BMW X5 z pakietem xOffroad: rzucamy nowego SUV-a w teren Skoda Kodiaq kontra Hyundai Santa Fe i Peugeot 5008: porównujemy siedmioosobowe SUV-y z różnych stron świata Citroën SpaceTourer 2.0 BlueHDi: rywal Multivana z mocnym napędem Opel Grandland X - witamy na długim dystansie Seat Leon ST Cupra 370 Carbon: najmocniejsze hiszpańskie auto, jakie kupisz. Jeśli zdążysz Kia Stinger GT 3.3 V6: otwieramy oczy niedowiarkom! Volkswagen Amarok V6: kiedy chcesz SUV-a, ale potrzebujesz pick-upa Dacia Duster 1,5 dCi: ja tu jestem, żeby pracować Kia Picanto 1.2 X-line: kosztowny indywidualizm Citroën Berlingo M 1.5 BlueHDI: francuski kombivan na nowo. Teraz jeszcze bardziej osobowy O surowej wyspie i technologicznym gigancie: Volkswagen Touareg na Islandii Rolls-Royce Cullinan: pierwszy polski test najdroższego SUV-a świata Renault Twizy: samochód, którym można wjechać do magazynu Skoda Arctic Circle Expedition 2018. 4x4 w Laponii Pierwsza jazda Porsche 911 992 (jako pasażer). Poznajemy nową generację ikony

Popularne w tym tygodniu:

Volkswagen e-Crafter - test "polskiego" samochodu elektrycznego z Wrześni Hyundai i30 Fastback N: niby taki sam jak hatchback, a jakże inny Mercedes Klasy V po liftingu chce być Klasą S. Na długie trasy trudno o wygodniejsze auto Kia e-Soul wygląda nietypowo i ma świetny napęd. Mnie przekonała Škoda Kodiaq RS: kompletny, ale... dlaczego to RS? Nowy Mercedes CLA: baby-benz jeszcze nigdy nie był tak dobry Audi e-tron: to nie jest po prostu elektryczne Audi. Tu trzeba spojrzeć szerzej Volvo V60 Cross Country: na przełaj z fasonem Porsche Panamera Sport Turismo z napędem hybrydowym: czy zastąpi diesla w realnym świecie? Hyundai i30 N-Line pokazuje, że aut z Korei nie kupuje się już tylko z rozsądku Test Toyoty RAV4 Hybrid: jej napęd sprawia, że diesel nie ma sensu Skoda Scala: pierwsza jazda nowym rywalem VW Golfa