Kia Ceed 1.4 T-GDi: trudno o bardziej zwyczajne auto. W tej klasie to komplement

Na pierwszy rzut oka Kia Ceed to niczym niewyróżniający się hatchback. Rzecz w tym, że to właśnie może być jego największą zaletą. W świecie, gdzie każdy szuka udziwnień, Koreańczycy proponują model niezwykle konserwatywny. Tylko czy to wystarczy, by stawić czoła konkurencji?

Ten artykuł ma 2 strony:

Kia Ceed (2018) 1,4 T-GDi — test

Jak na stosunkowo nudny samochód, pierwsza Kia cee'd była modelem niezwykle przełomowym. To dzięki niemu koreański producent zerwał z dawnym wizerunkiem na Starym Kontynencie i przekonał do swoich aut europejskich kierowców. Kompaktowy hatchback był zaprzeczeniem słów Steve'a Jobsa, który twierdził, że ludzie nie wiedzą, czego chcą, dopóki się im tego nie pokaże. Pierwszy cee'd udowodnił, że klienci dokładnie wiedzą, czego chcą.

Zamiast silić się na wyszukaną stylistykę czy rozwiązania rodem z science-fiction, projektanci z europejskiego studia Kii przygotowali projekt zwyczajnego hatchbacka. Całość była po prostu odpowiedzią na upodobania Europejczyków, a strategia się udała. Przez 12 lat blisko 1,3 mln cee'dów pierwszych dwóch generacji wyjechało na drogi, a Kia podwoiła swój udział na rynku.

Efekty widać również w Polsce. Wyniki sprzedaży koreańskiego producenta w naszym kraju stale rosną właśnie od 2006 roku, kiedy to swoją premierę miał pierwszy cee'd. Teraz jednak zniknął on z rynku, a jego miejsce zajął Ceed. Trzecia generacja kompaktu zrywa z absurdalnym zapisem nazwy, by podkreślić swoją dojrzałość. Pod innymi względami nowy kompakt to kontynuowanie zamysłu, jaki przyświecał poprzednikom.

Ale czekaj, przecież samochód na zdjęciach wygląda jak…

Tak, wiem. Gdyby sztuczna inteligencja spojrzała na nowego Ceeda określiłaby go mianem "generyczny kompakt; niebieski". Ja nie mam z tym problemu, bo nie jest źle zaprojektowanym autem. Bryła jest zwarta, a proporcje poprawne. Na froncie znalazł się charakterystyczny dla Kii grill z wcięciami i w zasadzie na tym ekstrawagancja się kończy. Jeśli ktoś szuka odważniejszego kompaktu, Koreańczycy proponują ProCeeda. W tworzonym dla mas hatchbacku nie ma miejsca na eksperymenty.

Konkursów piękności nie wygra, ale nie o to tu chodzi

Taką samą zasadą kierowano się przy projektowaniu wnętrza. Kokpit Ceeda jest do bólu poprawny. Zgodnie z obowiązującymi trendami ekran wystaje ponad deskę, ale tutaj jego rola ogranicza się do wyświetlania interfejsu systemu multimedialnego. Klimatyzację ciągle obsługuje się pokrętłami i przyciskami, pokrętło służy też do regulowania głośności zestawu audio.

Zobacz również: Maserati Levante S - test w zaśnieżonych górach

Przyznasz, że wnętrze Ceeda nie porywa

Może nad kokpitem Ceeda trudno się zachwycać, ale od razu po zajęciu miejsca za kierownicą potrafiłem obsługiwać większość funkcji bez patrzenia na nie. To poziom ergonomii, z której jeszcze do niedawna słynęli tylko niemieccy producenci. Zastrzeżeń nie można mieć również do jakości spasowania i użytych we wnętrzu materiałów. Jak na tę klasę jest nieźle. Dopiero sięgając do niższych części konsoli centralnej można trafić na twarde plastiki.

Zarówno długość, jak i rozstaw osi Ceeda pozostały bez zmian w porównaniu do poprzednika, co niestety odbija się na ilości miejsca w środku. O ile kierowca i pasażer z przodu raczej nie będzie narzekał, to z tyłu konkurenci oferują więcej. Nie można za to mieć zastrzeżeń do pojemności bagażnika. Mając do dyspozycji 395 litrów kompaktowa kia ustępuje jedynie Hondzie Civic, Hyundaiowi i30 Fastback oraz Škodzie Octavii, które jednak są większymi autami.

OK, a jak nowy Ceed jeździ?

Zaskakująco dobrze! Doskonale pamiętam swoją pierwszą przejażdżkę cee'dem oraz spotkanie z drugą generacją auta, miałem wtedy sporo zastrzeżeń. Tymczasem nowy Ceed prowadzi się pewnie i nawet powiedziałbym, że dynamicznie. Układ kierowniczy sprawnie przekazuje wydawane mu komendy, a do tego samochód nie przechyla się znacznie na zakrętach. Nie jest to poziom Forda Focusa, ale widać postęp. Zawieszenie ma komfortowe ustawienie, dzięki czemu nawet na podmiejskich drogach Ceedem podróżuje się przyjemnie.

W moje ręce trafił egzemplarz z 1,4-litrowym, turbodoładowanym silnikiem o mocy 140 KM sparowanym z manualną, 6-stopniową przekładnią. Taka kombinacja zapewnia wystarczającą dynamikę, o ile będziemy dbać, by wskazówka obrotomierza nie spadała poniżej 2,5 tys. obr./min. Na szczęście sprzęgło działa precyzyjnie, czego nie można powiedzieć o ręcznej skrzyni biegów. Z drugiej strony, to kompaktowy hatchback, a nie torowa rakieta. Do użytku na co dzień w zupełności wystarczy.

To teraz powinno paść wielkie "ale"

Masz rację, choć nie jest ono "wielkie". Nowy Ceed jest fantastyczny, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że wybierając go ciągle stawiamy na kompromisy. Dla przykładu, obecnie próżno szukać ekranu zastępującego zegary w Ceedzie. Dostępny w standardzie system utrzymywania pasa ruchu nie jest tak wyrafinowany, jak u niemieckich konkurentów. Podłokietnik nie jest regulowany. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie są to wielkie mankamenty. Szczególnie, że znikają, gdy spojrzymy na cenę.

Pomimo, że Ceed z powodzeniem może konkurować z autami producentów europejskich, to jest od nich od kilku do kilkunastu tys. zł tańszy. Testowana wersja L kosztuje 81 490 zł i oferuje w zasadzie komplet wyposażenia, którego można spodziewać się po kompaktowym aucie z 2019 roku. Na liście opcji warto zaznaczyć reflektory LED, system bezkluczykowy czy… przednie czujniki parkowania. Takie wygody jak automatyczna, dwustrefowa klimatyzacja czy kamera cofania są dostępne w standardzie.

Nie szansa, a przepis na sukces

Moim zdaniem Ceed to obecnie jedna z najciekawszych propozycji w segmencie aut kompaktowych. Bez zawahania poleciłbym go każdemu, kto szuka po prostu porządnego hatchbacka w uczciwych pieniądzach. Nie jest to model, który zmieni zasady gry na rynku, ale też wcale nie musi nim być. Kia świetnie sobie zdaje sprawę ze swojej pozycji i dzięki temu Ceed jest tak udanym samochodem. Niczego nie udaje.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • dynamiczne prowadzenie
  • spory bagażnik
  • atrakcyjna cena na tle konkurencji i 7 lat gwarancji
  • bogate wyposażenie
  • oszczędny silnik

Minusy:

  • niedoróbki, które mogą pozostawić niesmak
  • przeciętna ilość miejsca na tylnej kanapie

Obserwuj nas na Instagramie:

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Seat Ibiza 1,2 TSI Ecomotive - koło ratunkowe [test autokult.pl] Opel Mokka 1,4 Turbo 4x4 - królowa śniegu [pierwsza jazda autokult.pl] Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible - test W poszukiwaniu recepty na idealnego hatchbacka - test wideo nowej Hondy Civic Subaru Legacy RS 2,0 Boxer Diesel - aspiracje do E? [test autokult.pl] Nowy Renault Kadjar: cichy gracz w popularnym segmencie nie ma się czego wstydzić Citroën C5 2.0 HDI 160 Exclusive Hydroactive - niewątpliwie francuski [test autokult.pl] ZX Auto Grand Tiger - prawo bytu [test autokult.pl] Mini Countryman JCW & Mini Paceman JCW [test autokult.pl] Czy opłaca się jechać szybciej? [test autokult.pl] Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC (2018): wciąż w formie, a teraz bezpieczniejszy Peugeot 208 1.2 PureTech 110 KM Allure - test [wideo]

Popularne w tym tygodniu:

Nowy Opel Corsa. Niemiecko-francuski mariaż w najmniejszym wydaniu Ford Mondeo Hybrid Kombi: ekologia nieco przyćmiła jego zalety Test Škody Citigo e iV: pierwszy elektryk z Czech jest jednocześnie najtańszym na rynku BMW X4 M Competition: pytania egzystencjonalne Test Škody Kamiq: auto całkowicie nie dla mnie, ale nie zdziwię się, jeśli będzie hitem Ford Ranger Raptor: test sportowego samochodu terenowego Peugeot 2008: ekscytujący czas dojrzewania Nissan Juke: druga generacja to subtelny skok na segment kompaktowych crossoverów