Skoda Kodiaq kontra Hyundai Santa Fe i Peugeot 5008: porównujemy siedmioosobowe SUV-y z różnych stron świata

Nim rozstaniemy się z naszą długodystansową Skodą Kodiaq, wystawiamy ją na jeszcze jedną, decydującą próbę. Czeski SUV zmierzy się z najlepszymi modelami w tym segmencie. W tej chwili to Peugeot 5008 i Hyundai Santa Fe.

Nasz długodystansowy Kodiaq podejmuje wyzwanie dwóch czołowych siedmioosobowych SUV-ów. Sprawdzamy, jak wypada na tle nowego Hyundaia Santa Fe i Peugeota 5008 (fot. Konrad Skura)

Nasz długodystansowy Kodiaq podejmuje wyzwanie dwóch czołowych siedmioosobowych SUV-ów. Sprawdzamy, jak wypada na tle nowego Hyundaia Santa Fe i Peugeota 5008 (fot. Konrad Skura)

Ten artykuł ma 4 strony:

Skoda Kodiaq 2.0 TDI Style vs Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi Platinum vs Peugeot 5008 GT — porównanie, opinia, test

Nasz redakcyjny egzemplarz flagowego SUV-a Skody pokonał z nami już piętnaście tysięcy kilometrów. Przez ten czas mieliśmy okazję sprawdzić między innymi, ile zużywa paliwa, ile jest w stanie pomieścić i jak radzi sobie w terenie. Dał się poznać jako wszechstronny, kompletny wóz, ale takie sprawdziany w odosobnieniu nie dadzą jeszcze pełnego obrazu. Potrzebny jest punkt odniesienia. A najlepiej od razu dwa.

Dzień dobry Kodiaq! Startujemy z testem długodystansowym SUV-a Škody

Czy można zdecydować się na dłuższy związek wyłącznie na podstawie… statystyk? My tak zrobiliśmy. Właśnie dlatego wraz z początkiem maja na…

Gdy Skoda dołączyła do gry w segmencie siedmioosobowych SUV-ów w 2017 roku, przystąpiła do walki z mocno zakorzenionymi już rywalami. Szczególnie długim stażem w tej klasie może pochwalić się Hyundai: pierwsza generacja Santa Fe została zaprezentowana w 2000 roku i od tego czasu SUV ten jest jednym z najpopularniejszych samochodów koreańskiego koncernu.

Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi Platinum (2019) (fot. Konrad Skura)

Obecna na polskich drogach od lata 2018 roku, najnowsza generacja tego modelu stanowi duży krok naprzód na tle poprzedników. Santa Fe dojrzał i nabrał dość pewności siebie, że zaczął myśleć o podbieraniu klientów SUV-om premium. Choć silniki zostały przejęte z poprzednika, to ze zmodernizowanym układem przeniesienia napędu i całą armią nowych asystentów jazdy doświadczenie prowadzenia weszło na zupełnie nowy poziom.

Peugeot 5008 również jest z nami stosunkowo długo, bo od roku 2009, ale przez pierwsze siedem lat pod tą nazwą krył się mało pociągający minivan. Obecny od 2017 roku na polskim rynku nowy model został podwyższony zgodnie z obecnymi trendami. Tak naprawdę to przedłużony Peugeot 3008, ale nie ma w tym nic złego: tak samo jak mniejszy model zgrabnie łączy interesujący styl z dobrą jakością, a w tym większym wydaniu dodaje do tego jeszcze imponująco funkcjonalne wnętrze.

Peugeot 5008 GT (2019) (fot. Konrad Skura)

To dość, by w moim porównaniu 5008 odniósł przekonujące zwycięstwo nad drugim francuskim SUV-em tej wielkości, Renault Koleosem. Nasza długodystansowa Skoda musi wykazać się więc naprawdę przekonującymi argumentami, jeśli chce zaprezentować się dobrze na tle tej dwójki.

Zobacz również: Uczta dla zmysłów: pierwsza jazda Astonem Martinem DB11 V8 na filmie

Peugeot 5008 vs Renault Koleos – rendez-vous dwóch dużych francuskich SUV-ów

W walkę o klientów na SUV-y w rozmiarze XL włączyli się w tym roku Francuzi, i od razu zrobili to z podwójną siłą — swoich pretendentów…

Design: te książki możesz oceniać po okładkach

To ciekawe, że choć wszystkie trzy auta tworzą bardzo podobne składniki, to ostatecznie mają jednak zupełnie odmienne charaktery. Wszystkie trzy pomieszczą po siedem osób. Są podobnie wyposażone i posiadają dwulitrowe silniki wysokoprężne tylko minimalnie różniące się mocą (najsłabsze w tym gronie 5008 ma 177 KM, Santa Fe ma 185 KM, najmocniejszy Kodiaq — 190 KM). Maksymalny moment obrotowy we wszystkich trzech jest jednakowy i wynosi 400 Nm. Każdy z napędów jest połączony ze skrzynią automatyczną (choć każdy z modeli oferuje wariant ręczny, to nie jest on dostępny z wymienionymi silnikami).

Skoda Kodiaq 2.0 TDI 4x4 Style DSG kontra Peugeot 5008 GT i Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi Platinum (fot. Konrad Skura)

Wystarczy jednak spojrzeć na tę trójkę i od razu jasne jest, że są to samochody pochodzące z innych światów. Tak geograficznie, jak i metaforycznie. Czeska Skoda w ostatnich latach odważyła się pójść w kierunku bardziej wyrazistego, pewnego siebie wyglądu. W efekcie Kodiaq może się podobać. Przez jego dużą, ale dynamiczną bryłę przewijają się miejscami autentycznie pociągające detale z krystalicznym motywem przewodnim i zgrabne proporcje. To wszystko dalej jednak polane jest sosem prostych, mało wyszukanych linii i podporządkowania funkcjonalności, którego smak znamy ze wszystkich produktów Grupy Volkswagen.

Rodzinnego SUV-a można zrobić inaczej, co udowodnił Peugeot. Ze swoją mnogością linii, przetłoczeń, czy nawet materiałów, 5008 jest wszystkim tym, czym nigdy nie będzie żaden produkt Volkswagena – jest nieprzewidywalne, oryginalne i wzbudzające skrajne opinie. Odkładając na bok kwestię gustu można tylko obiektywnie przyznać, że francuskim projektantom nieźle wyszło odwrócenie uwagi od dużych gabarytów auta.

Peugeot 5008 GT (2019) (fot. Konrad Skura)

Peugeot wygląda na najzwinniejszego w tym gronie i potwierdzają to twarde liczby. 5008 jest najkrótszy (przy 4,64 m długości jest prawie 6 cm krótszy od Kodiaqa i 13 cm od Santa Fe) i zdecydowanie najlżejszy. Waży 1530 kg, co jak na samochód tej klasy należy uznać za bardzo dobry wynik. 1700 kg Kodiaqa też nie jest złym wynikiem, Santa Fe z 1850 kg mieści się jeszcze w granicach przyzwoitości.

Jako model tworzony głównie z myślą o rynku amerykańskim i koreańskim, SUV Hyundaia jest zauważalnie większy od swoich europejskich konkurentów. O ile jeszcze poprzednik oferowany był w dwóch rozmiarach (standardowej oraz Hyundai Grand Santa Fe), teraz została już tylko jedna, wymiarami bliższa tej mniejszej (poza Europą oferowany jest teraz tymczasem jeszcze większy Hyundai Palisade).

Skoda Kodiaq 2.0 TDI 4x4 Style DSG kontra Peugeot 5008 GT i Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi Platinum (fot. Konrad Skura)

Trudno jest stworzyć samochód, przy którym Kodiaq wydaje się taki nie za duży, ale Hyundaiowi się to udało. Jednak nie tylko z tego względu Santa Fe, podobnie jak 5008, wygrywa ze Skodą w drogowym konkursie piękności. Choć od jego premiery minęło już parę miesięcy, jego wygląd przez cały czas zaskakuje i intryguje. W tym szaleństwie jest jakaś metoda, bo ostateczny efekt przekonuje i robi jakościowe wrażenie.

Kabiny: różne szkoły projektowania

To odczucie utrzymuje się także w kabinie Santa Fe. Może nie ma tutaj jeszcze materiałów czy wyposażenia, które wyciągnęłyby klientów z salonów Audi czy Jaguara, ale z całej trójki (i chyba w ogóle SUV-ów wolumenowych marek) to właśnie Hyundaiowi najbliżej do świata premium. Koreański model przekonująco naśladuje jego efekt, podnosząc wrażenie odczuwalnej jakości przez dopracowane wzornictwo pozostające na czasie z najnowszymi trendami, staranne spasowanie i nowoczesne wyposażenie.

Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi Platinum (2019) (fot. Konrad Skura)

Także pod tym względem Santa Fe pozostaje na czasie. Na pokładzie może się znaleźć między innymi ośmiocalowy ekran centralny i dodatkowy, częściowo zastępujący analogową deskę rozdzielczą. Jako bonus Santa Fe daje jeszcze bezbłędnie ergonomiczną obsługę (chwała Koreańczykom za pozostawienie pokręteł i fizycznych przycisków, dzięki którym obsługa jest szybsza i bezpieczniejsza) i garść praktycznych rozwiązań. Moim ulubionym jest mała półka nad schowkiem na nogi pasażera.

Peugeot 5008 GT (2019) (fot. Konrad Skura)

Peugeot 5008 także reprezentuje nadspodziewanie wysoki poziom jakości wnętrza. Jak przystało na dzieło Francuzów, mnogość brył i materiałów nie pozwala się w tym miejscu nudzić. Tak naprawdę, z nietypowo małą, gokartową kierownicą, sportowymi akcentami i kokpitem zwróconym w stronę kierowcy, 5008 z pozycji kierowcy wygląda bardziej jak jakiś wóz GT niż SUV, a przynajmniej najmniej przypomina typowego SUV-a z tego trio także z tej perspektywy.

Peugeot 5008 GT (2019) (fot. Konrad Skura)

Kabinę można by ocenić bardzo wysoko – tym bardziej irytują więc ergonomiczne wpadki, które mnie przed tym powstrzymują. Jako przykład weźmy cyfrową deskę rozdzielczą. Wygląda bardzo efektownie, bo tworzy ją duży (12,3 cala) ekran z futurystycznymi, animowanymi grafikami. Cóż jednak z tego, skoro najprostsze informacje przekazywane są w nieczytelny sposób, a forma całego i-Cockpitu nie pozwala kierowcy zobaczyć całego ekranu przez gruby wieniec małej kierownicy. Choć nowe wersje obsługiwanego głównie przez dotykowy ekran centralny systemu multimedialnego konsekwentnie notują progres na polu ergonomii, to z tego grona Peugeot nadal jest najmniej intuicyjny w obsłudze.

Dokładną odwrotnością 5008 jest pod tym względem Kodiaq. Jego wnętrze w całości podporządkowane jest prostocie i funkcjonalności. Efektem jest bezpretensjonalny projekt, który nie pozostawia niedomówień w tematach liczby i pojemności schowków czy też innych gadżetów ułatwiających codzienną eksploatację. Dostęp do czołowych technologii (indukcyjne ładowanie telefonu, Apple Car Play i Android Auto) potwierdza, że siedzimy w tworze autorstwa jednego z czołowych koncernów motoryzacyjnych.

Skoda Kodiaq 2.0 TDI Style (2019) (fot. Konrad Skura)

Kodiaq nie oferuje jednak wiele ponadto. Nasz długodystansowy egzemplarz nadrabia braki estetycznych doznań atrakcyjną konfiguracją z jasną skórą, ale nie zmieni to faktu, że kryje się pod nią najmniej wyszukana z tego grona propozycja, oferująca przeważnie smutne kolory i budżetowe materiały. Wszystkie trzy auta dysponują w kabinie regularnym gniazdkiem, ale tylko w Skodzie jest ono ograniczone do płaskiego wejścia.

W Kodiaqu i 5008 widać także pewne ograniczenia konstrukcyjne ich platform, które muszą dzielić z innymi modelami w gamie, włącznie z miejskimi hatchbackami. Dlatego też nawet jeśli prezentowane europejskie SUV-y są dużymi autami, to z przodu nie robią aż tak przepastnego wrażenia jak Santa Fe, w którym szeroka, dobrze wyciszona kabina i masywny podłokietnik tworzą wrażenie dojrzalszego auta.

Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi Platinum (2019) (fot. Konrad Skura)

Bagażniki: każdy ma coś do zaoferowania

Co innego jednak z tyłu. Tutaj europejscy producenci są wrażliwi na twarde liczby i wyciskają maksimum z wymiarów auta. Na tym polu tradycyjnie króluje Skoda, która także w przypadku Kodiaqa za punkt honoru przyjęła sobie zaoferowanie więcej za mniej. Tym sposobem w drugim rzędzie foteli przewaga czeskiego SUV-a nad rywalami w miejscu na głowy, ramiona i nogi sięga czterech, ośmiu, a w niektórych miejscach nawet dziesięciu centymetrów.

Skoda Kodiaq 2.0 TDI Style 4x4 (2019) (fot. Konrad Skura)

Santa Fe odgrywa się w trzecim rzędzie siedzeń. Zapewnia do nich stosunkowo najłatwiejszy dostęp i warunki najbardziej zbliżone do pełnoprawnych miejsc siedzących. Kodiaq nie jest pod tym względem wiele gorszy i też jest w stanie przewieźć na pewnych odległościach dwie dorosłe osoby. W Peugeocie miejsca te są najmniej wygodne i użyteczne. Najlepiej więc chyba po prostu je wyjąć i o nich zapomnieć, co akurat w tym modelu można zaskakująco łatwo zrobić (wyjąć, nie zapomnieć).

Peugeot 5008 GT (2019) (fot. Konrad Skura)

Francuski crossover nie pozostaje jednak bez żadnych argumentów. Jako jedyny w tym gronie posiada trzy indywidualne siedzenia w drugim rzędzie siedzeń, z których każde można niezależnie przesuwać i składać. Pomaga to lepiej zaaranżować tę przestrzeń, ale fotele te nadal są jednak zbyt wąskie, by zamontować na nich trzy rozbudowane foteliki dziecięce koło siebie.

Kodiaq wyróżnia się najbardziej praktycznym bagażnikiem. Przy siedmiu miejscach rozłożonych czeski SUV mieści nadal 270 litrów, czyli tyle, ile przeciętny miejski hatchback. Hyundai i Peugeot są w tej kategorii daleko z tyłu: z wszystkimi siedzeniami na swoich miejscach, przewiozą odpowiednio 130 i 166 litrów.

Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi Platinum (2019) (fot. Konrad Skura)

W konfiguracji pięcioosobowej największą pojemnością chwali się Peugeot – podaje wartość 780 litrów wobec 720 litrów Skody i 625 litrów Hyundaia. W wersji dwuosobowej ponownie tryumfuje Peugeot z wynikiem 2150 litrów (2065 litrów w Kodiaqu i 1695 litrów w Santa Fe). Trzeba jednak pamiętać, że Francuzi podają wartości dla konfiguracji nie ze złożonymi siedzeniami jak konkurenci, ale wyjętymi. Jeśli tylko masz gdzie je trzymać, wtedy rzeczywiście 5008 będzie dla ciebie najpojemniejszym SUV-em. Santa Fe okazuje się na tym tle zaskakująco mało konkurencyjne, ale nie oznacza to, że jest małe w środku – nadal wystarczy nawet na całkiem śmiałe plany rodzinnych podróży.

Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi Platinum (2019) (fot. Konrad Skura)

Na drodze: komfortowy Hyundai, Peugeot z poważnym niedopatrzeniem

Wyniki te są dla mnie zaskoczeniem o tyle, że także zza kierownicy Hyundai wydaje się największy. A przynajmniej – najbardziej dojrzały. Nowa generacja modelu przejęła cokolwiek mało wyszukane i głośne, ale mocne i wydajne silniki z poprzednika (diesle o pojemności 2 lub 2,2 litra). Teraz łączy je z nową przekładnią o ośmiu przełożeniach.

To klasyczny automat ze sprzęgłem hydrokinetnycznym i pierwszy z elementów, który tworzy zrelaksowaną naturę Santa Fe. Koreańskiemu SUV-owi zdarza się z nim ociągać się przy ruszeniu, ale już podczas jazdy reakcje całego samochodu są spokojne, płynne i wygładzone. Po dodaniu do tego jeszcze dobrego wyciszenia, Santa Fe robi najbardziej "amerykańskie" wrażenie z całej trójki. Zalicza się do tego także mniej bezpośrednio zestrojony układ kierowniczy i bardziej nerwowe reakcje zawieszenia w krytycznych momentach na nierównościach lub granicy przyczepności.

Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi Platinum (2019) (fot. Konrad Skura)

Za najbardziej sportowego w prowadzeniu w tym gronie chce uchodzić Peugeot. Małe i niepasujące mi zupełnie do idei dużego SUV-a kółko kierownicze jest zaskakująco bezpośrednie w obyciu. To samo można niestety powiedzieć także o zawieszeniu, które co prawda nie jest przesadnie twarde, ale słabo izoluje osoby w środku od nierówności i dziur.

Już choćby przez to 5008 wydaje mi się najmniej atrakcyjnym kompanem na rodzinne podróże w tym gronie, a najgorsze dopiero przed nami: samochodu tego nie można wyposażyć w napęd na cztery koła nawet w opcji. U konkurentów tak mocne silniki zestawiane są z systemem 4×4 standardowo i jadąc przednionapędowym 5008 GT z dwulitrowym dieslem widać czemu. Wystarczy choć trochę mokra nawierzchnia lub próba bardziej dynamicznej jazdy, by przednie koła zaczęły żyć własnym, nieokiełznanym życiem. Nie dochodzimy tu nawet jeszcze do jazdy po błocie, żwirze lub śniegu, gdzie SUV-y powinny szczególnie błyszczeć, a 5008 jest co najwyżej przeciętny.

Peugeot 5008 GT (2019) (fot. Konrad Skura)

Na pozycję najbardziej kompletnego auta w tym gronie wychodzi więc Skoda Kodiaq. Z dwusprzęgłową skrzynią i największą elastycznością w średnim zakresie obrotów jest najszybsza na wprost (0–100 km/h w 8,4 sekundy, Peugeot w 9,1 sekundy, Hyundai w 10,3 sekundy), a przy tym nie prezentuje się źle ani w kategoriach komfortu i wyciszenia, ani w próbach dynamicznych, ani terenowych. Nie ma w tym może charakteru, ale jest wszechstronność, której oczekują klienci aut tego typu.

Kodiaq pociągnie także największą przyczepę (2300 kg wobec 2000 kg w Hyundaiu i 1500 w Peugeocie). Najmniejszym zużyciem paliwa ze względu na najmniejszą masę i przedni napęd wyróżnia się tu Peugeot (średnio 7,7 l/100 km w naszym teście wobec średniego wyniku 8,2 l w Skodzie i 8,9 l w Hyundaiu – więcej informacji w zakładce danych technicznych). Santa Fe posiada jednak też najpojemniejszy bak (71 litrów wobec 60 litrów w Kodiaqu i 56 litrów w 5008), więc to on nadal dysponuje największym zasięgiem.

Skoda Kodiaq 2.0 TDI 4x4 Style (2019) (fot. Konrad Skura)

Hyundai najlepszy, ale nie dla wszystkich

Jak wspomniałem na początku, porównania takie jak te są bardzo dobre do przekonania się, ile rzeczywiście warte są samochody robiące zupełnie dobre wrażenie w odosobnieniu. Przekonał się o tym Peugeot 5008, którego przez cały czas uważam za jeden z najbardziej dopracowanych i najatrakcyjniejszych samochodów w klasie. Przedstawieni konkurenci okazali się po prostu jeszcze lepsi, szczególnie pod względem mechanicznym.

Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi Platinum (2019) (fot. Konrad Skura)

Najlepszym samochodem z prezentowanych tu jest Hyundai Santa Fe. Robi wrażenie najdroższego zarówno z zewnątrz, jak i w środku… i niestety rzeczywiście najdroższy jest. Prezentowana wersja z topowym poziomem wyposażenia Platinum to wydatek co najmniej 199 900 zł. Co prawda w takim przypadku Santa Fe posiada właściwie kompletne wyposażenie, ale i tak ceny Kodiaqa Style 4×4 2.0 TDI (154 500 zł) i 5008 GT (167 700 zł) pozostawiają jeszcze wiele miejsca na dużo opcji, nim zbliżą się gdziekolwiek w rewir cenowy Hyundaia.

Skoda Kodiaq 2.0 TDI Style 4x4 kontra Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi Platinum i Peugeot 5008 GT (fot. Konrad Skura)

Problemem Santa Fe jest też mocno ograniczona paleta napędowa. Znajduje się w nim tylko dwulitrowa jednostka wysokoprężna o mocy 150 lub 185 KM lub dwustukonne 2.2 CRDi, które ze względu na kwalifikację do wyższej akcyzy jest już wycenione na mało konkurencyjne 236 900 zł. Zarówno Kodiaq, jak i 5008 posiadają szerszą paletę jednostek benzynowych i wysokoprężnych zaczynających się od mocy odpowiednio 150 i 130 KM.

Santa Fe wygrywa więc nasze porównanie, ale z zastrzeżeniem, że dotyczy to tylko tej konkretnej konfiguracji modeli. Kodiaq ma mimo wszystko większe szanse na odniesienie rynkowego sukcesu w naszym kraju dzięki szerszemu wyborowi napędów, dzięki czemu ten duży i bardzo wszechstronny czeski model jest przystępniejszym wyborem dla polskich odbiorców.

Skoda Kodiaq Style 4×4 2.0 TDI DSG — ocena

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Najbardziej wszechstronny charakter z prezentowanej trójki
  • Funkcjonalne, ergonomiczne wnętrze
  • Najlepsze przyspieszenie z prezentowanej trójki

Minusy:

  • Niektóre elementy wyposażenia i wykończenia wskazują, że mamy do czynienia z budżetową marką koncernu
  • Mało kreatywny design na tle konkurentów

Hyundai Santa Fe 4×4 2.0 CRDi Platinum — ocena

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Jakość wnętrza o co najmniej pół klasy wyżej od klasowego standardu
  • Wyróżniający się, dopracowany design nadwozia i wnętrza
  • Komfortowy model jazdy z wygładzonymi reakcjami i dobrą izolacją od zewnętrznego świata

Minusy:

  • Wysoka cena, wchodząca już w rewir modeli premium
  • Mało dynamiczne prowadzenie
  • W środku nie aż tak duży na tle prezentowanych konkurentów

Peugeot 5008 GT — ocena

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Sprawiające drogie wrażenie, ciekawie zaprojektowane wnętrze
  • Duży bagażnik, którego funkcjonalność wspierają trzy indywidualne fotele w drugim rzędzie
  • Zdecydowanie najlżejszy w tym gronie, co daje mu lepsze prowadzenie i niższe zużycie paliwa

Minusy:

  • Brak napędu na cztery koła nawet jako opcji
  • Niski komfort prowadzenia wynikający z powyższego oraz słabego tłumienia nierówności
  • Wiele małych kompromisów: najmniejszy bak, najmniejsze zdolności holowania, najmniejsze możliwości terenowe

Obserwuj nas na Instagramie:

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Jaguar F-Type P300 to wszystko, czego możesz chcieć od sportowego samochodu, jeśli nie zgrywasz herosa Mercedes Panamera - czyli o tym, jak raz przywłaszczona nazwa powinna wrócić do prawowitego właściciela Citroën SpaceTourer 2.0 BlueHDi: rywal Multivana z mocnym napędem Opel Grandland X - witamy na długim dystansie Seat Leon ST Cupra 370 Carbon: najmocniejsze hiszpańskie auto, jakie kupisz. Jeśli zdążysz Kia Stinger GT 3.3 V6: otwieramy oczy niedowiarkom! Volkswagen Amarok V6: kiedy chcesz SUV-a, ale potrzebujesz pick-upa Dacia Duster 1,5 dCi: ja tu jestem, żeby pracować Kia Picanto 1.2 X-line: kosztowny indywidualizm Citroën Berlingo M 1.5 BlueHDI: francuski kombivan na nowo. Teraz jeszcze bardziej osobowy O surowej wyspie i technologicznym gigancie: Volkswagen Touareg na Islandii Rolls-Royce Cullinan: pierwszy polski test najdroższego SUV-a świata Renault Twizy: samochód, którym można wjechać do magazynu Skoda Arctic Circle Expedition 2018. 4x4 w Laponii Pierwsza jazda Porsche 911 992 (jako pasażer). Poznajemy nową generację ikony Suzuki Swift Hybrid 1.0: liczy się lekkość Hyundai i20 w wersji Launch: skrojony pod polski rynek Pierwsza jazda Škodą Kodiaq RS: więcej wszystkiego... poza sportem BMW i3S: aktualizacja pomiędzy generacjami Nowy Renault Kadjar: cichy gracz w popularnym segmencie nie ma się czego wstydzić Porsche Macan po liftingu - to tylko mała kosmetyka Ford Ka+ Active: świetne auto schowane pod kostiumem crossovera Nowy Seat Tarraco - (nieco) spóźniona ofensywa z Hiszpanii Audi R8 upodabnia się do samochodu wyścigowego. Nie tylko z wyglądu

Popularne w tym tygodniu:

Wyższy poziom caravaningu. Volkswagen Grand California przekonał mnie do wypoczynku w trasie Jeździłem nową Toyotą Suprą. Spełnia wszystkie oczekiwania, ale prawdziwy potencjał odkryją tunerzy Mercedes-Benz V250d 4MATIC: jak sprawdza się napęd na cztery koła w busie? Test Peugeota 508: auto dla kierowcy, stworzone na długie trasy Test Mazdy 3. Skupia się wokół kierowcy, ale całkowicie zapomina o pasażerach Ford Ranger Raptor: praktyczna zabawka z Australii Wiem jak jeździ nowy Opel Corsa. Pod tym względem jest fantastyczny Mazda CX-3 1.8 Skyactiv-D: świetnie dopasowana do potrzeb Tesla Model 3 przekonała mnie, że istnieje miłość od pierwszego jeżdżenia Pierwsza jazda Mercedesem EQC: komfort na prąd Citroën Berlingo XL 1.5 BlueHDi: gdy dużo to wciąż za mało