Suzuki Swift Hybrid 1.0: liczy się lekkość

Niszowe, niezbyt się wyróżniające, ale też bardzo charakterystyczne i robione od dawna wg tego samego przepisu. Takie jest Suzuki Swift, miejskie auto z Japonii, którego nowa generacja nie zmieniła się tak bardzo, jak mogłoby się to wydawać. I jest to dobra wiadomość.

Nowa stylistyka Suzuki Swifta kryje podobne jak kiedyś proporcje

Nowa stylistyka Suzuki Swifta kryje podobne jak kiedyś proporcje (fot. Szymon Jasina)

Ten artykuł ma 2 strony:

Suzuki Swift Hybrid 1.0 — test

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcia nowego Suzuki Swifta, spodziewałem się rewolucji. Dwie poprzednie odsłony wyglądały podobnie do siebie i miały nietypowe dla segmentu B proporcje. Ich nadwozia były nieco pudełkowate. W przypadku najnowszej odsłony japońskiego mieszczucha widać wiele nawiązań do starszych modeli, ale samochód wygląda wyraźnie inaczej. Duży grill, mniej charakterystyczne światła, ale też po prostu cały projekt sugeruje odejście od dawnego stylu.

Swift jak dawniej

To jednak tylko wrażenie. Wystarczy wsiąść do kabiny, aby przekonać się, że stylistom udało się sprytnie ukryć nietypowe proporcje, które cały czas tu są. Suzuki Swift nadal robi wrażenie ilością przestrzeni. Za kierownicą bez problemu można usiąść z wysokim kapeluszem na głowie. Przednia szyba jest poprowadzona dużo bardziej pionowo, niż przyzwyczaiły nas dziś samochody. Skoro jest to model miejski, to zdecydowano, że przestronna kabina jest ważniejsza niż nieco mniejszy opór powietrza.

Wbrew panującym trendom, Suzuki Swift nie urósł. Co prawda rozstaw osi czwartej generacji jest o 20 mm większy, ale już całkowita długość się jest mniejsza o 10 mm. Efekt jest godny pochwały. Przy zachowaniu niewielkich wymiarów, które ułatwiają manewrowanie na miejskich parkingach, kabina jest przestronna. Jednak mniejsza niż u konkurentów długość ma też minusy. Udało się powiększyć bagażnik, który pomieści 265 l, ale nadal nie jest to imponująca wartość.

Po zajęciu miejsca za kierownicą potrzeba chwili przyzwyczajenia się do nietypowo poprowadzonej przedniej szyby i zaskakująco dużej ilości przestrzeni w kabinie. Jednak po chwili to dziwne uczucie mija i można docenić niespotykaną u konkurencji przestronność. Jednak jeszcze ciekawiej robi się po ruszeniu z miejsca.

Lekkość ma znaczenie

Muszę przyznać, że po wyglądzie zewnętrznym, parametrach i wrażeniach w środku nie spodziewałem się wiele. Swift miał być kolejnym poprawnym, ale nie wyróżniającym się samochodem. Szybko jednak przekonałem się, że japoński mieszczuch ma swój charakter. Inżynierowie zadbali o odpowiednią kurację odchudzającą. W efekcie podstawowa wersja Swifta waży zaledwie 865 kg. To nawet o 200 kg mniej od niektórych konkurentów.

Zobacz również: Rolls-Royce Phantom Series II - prezentacja

Właśnie to wpływa na wrażenia podczas jazdy. Pod maskę trafił 3-cylindrowy turbodoładowany silnik o pojemności jednego litra. Generuje on 111 KM, co w połączeniu z małym ciężarem Swifta zapewnia niezłe osiągi i umożliwia dynamiczną jazdę. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 10,6 s, a prędkość maksymalna to 195 km/h. W praktyce przekłada się to na zaskakującą przyjemność za kierownicą.

Zawieszenie działa poprawnie, ale nie daje wyjątkowej pewności prowadzenia, co dodatkowo potęguje wrażenie szybkiej jazdy miejskim suzuki. Nieźle wypada też skrzynia biegów. Choć brakuje jej ostrości znanej z poprzedniej generacji Swifta w wydaniu Sport, to jest nieźle.

Hybryda, ale tylko trochę

Nie sposób nie zauważyć jeszcze jednej rzeczy – napisu "hybrid" na klapie bagażnika. Jednak nie jest hybryda pokroju Priusa, tylko tak zwany układ "mild hybrid". W jego przypadku zebrana podczas hamowania energia elektryczna jest wykorzystywana do wspomagania silnika przy dużym obciążeniu, ale nie zapewni napędu sama. W skrócie ma to na celu odzyskanie części energii, która normalnie jest tracona. W teorii super, w praktyce powstaje pytanie, czy to ma sens?

Nawet na papierze oszczędności w zużyciu paliwa są minimalne. Natomiast układ ten wymaga sporej dopłaty. Jakiej? Tego tak łatwo nie da się powiedzieć, bo Suzuki ukryło ją oferując hybrydę tylko w lepszej specyfikacji Elegance. Jednak za decyzją o zakupie tej wersji stać powinna raczej kwestia tego, jakie chcemy mieć wyposażenie (np. automatyczną klimatyzację), a nie samej hybrydy.

Jeśli chodzi o samo spalanie, to dużo większe znaczenie niż układ hybrydowy ma niewielka masa. Wpływa ona nie tylko na osiągi i jakość prowadzenia, ale oczywiście przede wszystkim na zużycie paliwa. Średnie zużycie na poziomie 5,4 l/100 km jest jak najbardziej w zasięgu.

Dla poszukujących czegoś innego

Suzuki Swift to samochód, który pozytywnie mnie zaskoczył kilkoma rzeczami – nietypowym kształtem kabiny, tym, że da się dziś robić lekkie samochody i przyjemnością z jazdy. To taki cichy gracz na rynku, o którym wiele osób zapomina, ale warto się z nim zapoznać. Choć nie krzyczy o tym swoim wyglądem, to jest na tyle inny, że może akurat trafić w wasze gusta, jeśli dużo popularniejsi przedstawiciele segmentu B nie do końca wam odpowiadają.

Cennik Suzuki Swifta otwiera kwota 48 400 zł za wersję z silnikiem 1,2 l o mocy 90 KM. Już podstawie otrzymamy najważniejsze elementy, jak klimatyzację (manualną) czy radio z Bluetoothem i wielofunkcyjną kierownicę. Testowany egzemplarz z litrowym silnikiem, układem hybrydowym i najbogatszym wyposażeniem to wydatek 69 900 zł plus 2090 zł za lakier metaliczny, a to dość sporo w tym segmencie.

Ogólna ocena6z 10

Plusy:

  • przestronna kabina
  • niewielka masa samochodu
  • przyjemność z jazdy
  • charakterystyka silnika i spalanie
  • kompaktowe wymiary

Minusy:

  • niezbyt duży bagażnik
  • mały sens wersji hybrydowej
  • trochę za wysoka cena

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Suzuki Kizashi 2,4 VVT MT - nie dla każdego [test autokult.pl] Volkswagen Golf VII Variant 2,0 TDI Highline [pierwsza jazda autokult.pl] Nissan Juke 1,2 DIG-T Acenta - test BMW M135i sDrive - test Audi S7 Sportback TDI to jest dokładnie to, czego oczekiwałem. Tylko ten tylny zderzak... Opel Astra GTC 1,4 Turbo 140 KM Enjoy - więcej mocy! [test autokult.pl] Hyundai i10 1,1 Comfort - wciąż w grze [test autokult.pl] Widziałem Forda Pumę ST na żywo. Chyba zaktualizuje swoją listę życzeń na święta Ford Edge 2,0 TDCI 210 KM AT Sport - zadziwiająco europejski Seat Leon ST Cupra 370 Carbon: najmocniejsze hiszpańskie auto, jakie kupisz. Jeśli zdążysz Chevrolet Malibu 2,4 LTZ - problemy sercowe [test autokult.pl] Downsizing à la Ferrari: jak Maranello pogodziło się z turbo… 30 lat temu

Popularne w tym tygodniu:

Test: Przejechałem się Alfą Romeo 33 z silnikiem boxer i zapomniałem, jak się nazywam Pierwsza jazda: Škoda Fabia 4. generacji – ma ogromną szansę powtórzyć sukces poprzednika Test: Hyundai Tucson 1.6 T-GDI Hybrid - jego pozycja jest niezagrożona Test: Suzuki Across PHEV – lifting twarzy za 30 tys. zł Test: Škoda Octavia Combi RS iV - ekologiczno-sportowy kompromis nie do końca się sprawdził Pierwsza jazda: Opel Mokka e – już ładniej, ale teraz to bym chciał coś większego Test: Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI HEV 2WD - świetny wóz ze słabym punktem za 10 tys. zł Dacia Sandero TCe - stworzona pod LPG Test: Kia Sorento Hybrid - premium bez ceny premium Audi RS 7 - samo się o to prosiło Test: Volkswagen Touareg R eHybrid – najmocniejszy, ale całkowicie pozbawiony charakteru Test: Volkswagen Tiguan 2.0 TDI DSG – odmłodzony bestseller tak, ale nie z dieslem