Pierwsza jazda Škodą Kodiaq RS: więcej wszystkiego... poza sportem

Škoda zaaplikowała kurację RS największemu ze swoich SUV-ów. Zrobiła to jednak na tyle ostrożnie, żeby nie zepsuć żadnej z jego mocnych stron. Przyniosło to samochód bardzo kompetentny na wielu frontach, ale nie aż tak sportowy, na ile sugerowałby tytuł najszybszego siedmioosobowego SUV-a na Nordschleife.

Škoda Kodiaq RS (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Škoda Kodiaq RS (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Škoda Kodiaq RS — pierwsza jazda, opinia

W momencie, w którym kompaktowy SUV Karoq rozpoczyna się od ceny 88 750 zł, a Octavia i Superb bardzo często są wybierane na naszym rynku w luksusowej wersji wyposażenia Laurin & Klement, Škody nie można postrzegać już jako budżetowej marki w takiej formie, w jakiej dalej tkwi w świadomościach wielu Polaków.

Gdy blisko dwa lata temu na nasze drogi wkraczał nowy model Kodiaq, także nie startował z pozycji budżetowej alternatywy dla obecnych już siedmiomiejscowych SUV-ów. W praktyce okazało się, że średnia cena transakcyjna kodiaqów w Polsce wynosi około 180 tys. zł – najchętniej wybierane są bogato wyposażone egzemplarze ze skrzynią DSG, napędem na cztery koła i najmocniejszym silnikiem 2.0 TDI.

Škoda Kodiaq RS (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Polski rynek nie był pod tym względem wyjątkiem. Rok po debiucie wersji bazowej czeski producent przygotował więc pochodne Scout, Sportline i Laurin&Klement, ale, jak widać, i one nie spełniały jeszcze ambicji klientów (i księgowych z miejscowości Mlada Boleslav). Już na początku 2019 roku do gry wkroczy więc Škoda Kodiaq RS – pierwszy w historii model RS Škody powstały na bazie SUV-a.

Škoda Kodiaq RS (2019) (fot. Škoda)
Škoda Kodiaq RS (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Czesi chcą, żebyście wiedzieli o nim dwie rzeczy. Po pierwsze, jest bardzo mocny. W modelu tym debiutuje w barwach Škody dobrze znany choćby z udanego występu w Volkswagenach (Passacie i Tiguanie Allspace Highline) motor 2.0 TDI bi-turbo, dysponujący mocą całych 240 KM i momentem obrotowym 500 Nm. Po drugie, jest szybki. Nim jeszcze poznaliśmy wygląd sportowego Kodiaqa, jego zamaskowany egzemplarz pobił już rekord czasu przejazdu Nordschleife – ulubionego wśród producentów aut miejsca zestawiania osiągów swoich samochodów – w cokolwiek niszowej klasie siedmiomiejscowych SUV-ów. Informacja dla Škody: sprawdziłem, że kategorie dziewięcioosobowych busów i czteroosobowych pick-upów przez cały czas czekają na swoje rekordy, więc wszystko przed Wami.

Więcej Kodiaqa w Kodiaqu

Nasze pierwsze spotkanie z Kodiaqiem RS na zupełnie podobnych do łuków i pagórków Nordschleife drogach Andaluzji wykazało, że może nie jest on jednak aż tak sportowy. Nie zmienia to niemniej faktu, że klienci dostaną dokładnie to, czego chcą: Kodiaqa, w którym wszystkiego jest jeszcze więcej.

Zobacz również: Nowe Volvo XC90 T8 Excellence (2016) - test

Flagowy SUV Škody kojarzy się z efektownym wyglądem i dobrym wyposażeniem. Nowe atrybuty nadwozia RS pomagają więc budować jeszcze większe uznanie na drodze. Chrom został zastąpiony przez szeroko wykorzystaną, mroczną czerń, a błotniki jeszcze szczelniej wypełniają duże, zarezerwowane dla tej wersji obręcze Xtreme o średnicy 20 cali. Wersja RS tradycyjnie wiąże się także z przeprojektowanymi zderzakami z większymi otworami wentylacyjnymi z przodu oraz dwoma dużymi końcówkami układu wydechowego oraz czerwonym paskiem światła odblaskowego biegnącego przez całą szerokość tyłu. Czerwone są także zaciski hamulców oraz (po raz pierwszy) logo RS na grillu.

Škoda Kodiaq RS (2019) (fot. Škoda)

W tym przypadku usprawiedliwiony jest wybór któregoś z odważniejszych kolorów, jak niebieskiego czy czerwonego, choć nawet przy szarym czy białym nadwoziu te niewielkie zmiany sprawiają, że jest tu więcej sportowego ducha niż normalnie. W środku o poprawę humoru równie skutecznie dbają nowe materiały pokroju aluminium, skóry i alcantary, misternie poprzeszywanej w romby kontrastową czerwoną nicią.

To wszystko to oczywiście tylko symboliczne zmiany, które nie mają znaczenia dla osiągów, a tylko dla komfortu psychicznego kierowcy. Wystający spod tylnego zderzaka dyfuzor jest atrapą. Efektowne, chromowane końcówki układu wydechowego poprzedzone są drugimi, mniejszymi. W środku tymczasem "włókno węglowe" jest w rzeczywistości zgrabnie uformowanym plastikiem, a fotele są kubełkowe głównie po to, by cieszyli się z nich koledzy twojego dziecka, a nie po to, by Sabine Schmitz miała lepsze trzymanie boczne podczas pobijania kolejnych rekordów okrążeń. Zresztą o te rekordy nie jest łatwo, bo gdy tylko wskazówka obrotomierza dotrze do czerwonego pola, skrzynia od razu zmienia bieg na następny nawet wtedy, gdy jest w trybie ręcznym i naprawdę bardzo bym chciał, by silnik trochę powył. No i prześwit nie został obniżony, bo to co prawda polepszyłoby dynamikę, ale pogorszyło wszechstronność dużego SUV-a.

Škoda Kodiaq RS (2019) (fot. Škoda)

Sportowe emocje pod kontrolą

Jak można się więc spodziewać, dźwięk silnika dochodzący do kabiny także jest udawany i dochodzi z głośników. I to już punkt, w którym spece ze Škody posunęli się trochę za daleko, bo po prostu wzmocnili szum poczciwego TDI. Być może starali się wynaleźć w nim jakieś ciekawsze nuty, ale nadal końcowy efekt nie jest doznaniem, który przyprawia o szybsze bicie serca. Ten zabieg nie był potrzebny.

Nie wiem też, czy było potrzebne tak radykalne ustawienie zawieszenia, które w swoim najtwardszym trybie ma już naprawdę krótki skok. To może czasem zaburzyć spokój w kabinie, który przez znakomitą większość czasu jest budowany przez wszystkie podzespoły, gdy tylko nie starają się być za bardzo RS. Wtedy nowy-stary 240-konny silnik okazuje się imponująco elastyczny i nawet całkiem gładki w sposobie pracy, dwusprzęgłowa skrzynia szybka i celna w doborze przełożeń jak zawsze, a napęd 4×4 skuteczny we wszelkich zastosowaniach, na jakie można wpaść. W codziennym życiu Kodiaq RS jawić się będzie więc jako sprawny i wygodny SUV, którego mocny silnik posiada dodatkowy bonus przyzwoitego apetytu na paliwo (podczas jazdy po hiszpańskich wioskach i autostradach udało mi się zejść do poziomu 8 l/100 km).

Škoda Kodiaq RS (2019) (fot. Škoda)

Gdyby zakryć logo RS i związane z nim ambicje, to byłby to potężny SUV z bogatym, bardzo nowoczesnym wyposażeniem. Na pokładzie znajduje się w końcu wirtualny kokpit, zastępujący analogowe zegary cyfrowym menu z mapą i zmieniającymi się wskaźnikami oraz rozbudowany zestaw multimedialny z dużym ekranem o przekątnej 9,2 cala. Można też tutaj także liczyć na wsparcie tych wszystkich asystentów prowadzenia, parkowania i manewrowania, które pojawiają się w topowych produktach Grupy Volkswagen.

Kodiaqowi nie można odmówić także wprost ogromnej kabiny. Miejsca w środku jest dość dla wszystkich siedmiu osób, a nawet gdy wszystkie trzy rzędy foteli są na swoim miejscu, to do bagażnika zmieści się jeszcze składany wózek. W wersji RS czy nie, największy SUV Škody z powodzeniem może pełnić rolę rodzinnego vana, tym bardziej z takim bogactwem funkcjonalnych wynalazków Simply Clever na pokładzie.

Škoda Kodiaq RS (2019) (fot. Škoda)

Ale skoro jednak w tej samej kabinie tak często powtarza się motyw liter RS, to muszę się przyczepić do tego, że podczas ostrej jazdy nowy Kodiaq dość szybko zacznie wyjeżdżać przodem, nie będąc w stanie ukryć swojej sporej i wysoko umiejscowionej wagi. Ta oscyluje na poziomie 1,9 tony i sprawia, że 240 KM – choć to kawał mocy – nigdy nie wydaje się przeraźliwie szybkie. Jadąc Kodiaqiem RS na 100 proc. jego możliwości, zachowuje się on bardzo poprawnie i pozwala znaleźć całkiem żwawe tempo na andaluzyjskich serpentynach, ale nawet tu próżno szukać inspirującego prowadzenia.

Trzeba naprawdę mocno wsłuchać się w szczegóły, by odnaleźć tu znaczące różnice w stosunku do pozostałych wersji tego modelu. Progresywny układ wspomagania i aktywne podwozie DCC posiadają tutaj nowe oprogramowanie, ale to z grubsza te same systemy, które można domówić także do innych Kodiaqów. Czymś, czego do tej pory w nich nie widzieliśmy, to sportowa kontrola trakcji i mocniejsze hamulce. Nie są jednak na tyle ekstremalne w sposobie swojej pracy, by wybijały się na tle reszty.

Škoda Kodiaq RS (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Trudny do zaklasyfikowania

Każde jedno moje zastrzeżenie związane z tym modelem dotyczy tej samej kwestii – na ile sportowy potrzebuje być nowy Kodiaq RS? Jeśli nie musi być zbyt sportowy, to jest to wielce kompetentny siedmioosobowy SUV. W kategoriach absolutnych model ten zanotował postęp w stosunku do niżej pozycjonowanych wersji i jest najbardziej kompletnym Kodiaqiem, jaki do tej pory powstał.

Škoda Kodiaq RS (2019) (fot. Mateusz Żuchowski)

Ale, jak mówi znane przysłowie, "nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko nieopłacalne". Nieoficjalnie mówi się, że gdy poznamy cenę tej wersji w lutym 2019 roku, ledwo załapie się ona poniżej pułapu 200 tys. zł. Jest to poziom, przy którym można już przebierać wśród SUV-ów klasy premium. Co kluczowe, wyposażony w ten sam silnik bliźniaczy Tiguan Allspace obecnie dostępny jest z promocyjną ceną 179 890 zł. Kodiaq w podobnie wyglądającej i podobnie jeżdżącej wersji Sportline z silnikiem 2.0 TDI 190 KM kosztuje 168 000 zł. Kodiaq RS na ich tle nie oferuje na tyle dużego skoku jakościowego, który argumentowałby widoczną różnicę ceny.

Są rynki, na których Octavia RS – w tej chwili jedyny inny RS w gamie – posiada udział nawet na poziomie 20 proc. całkowitego wyniku tego modelu. Kodiaq RS pozostanie jednak niszowy, bo prognozy na polski rynek mówią o udziale na poziomie 2 proc.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Rolls-Royce Cullinan: pierwszy polski test najdroższego SUV-a świata BMW i3S: aktualizacja pomiędzy generacjami Nowy Renault Kadjar: cichy gracz w popularnym segmencie nie ma się czego wstydzić Porsche Macan po liftingu - to tylko mała kosmetyka Ford Ka+ Active: świetne auto schowane pod kostiumem crossovera Nowy Seat Tarraco - (nieco) spóźniona ofensywa z Hiszpanii Audi R8 upodabnia się do samochodu wyścigowego. Nie tylko z wyglądu Nowy Ford Focus ST-Line: jeździ tak dobrze, że... nie musisz go prowadzić Renault Master dCi 130: sprawdzam mistrza w swojej klasie Peugeot 508 SW: samochód, w którym chciałbym się zakochać, lecz jest to trudne Nowy Peugeot 508. Francuzi sprawili, że limuzyna znów jest pożądana Porsche Panamera GTS: wideotest na torze F1 w Bahrajnie Toyota Prius I: samochód, który wyznaczył kierunek w XXI wieku Fiat Tipo SW 1,6 MultiJet S-Design: pokazuje, że auto budżetowe nie musi być nudne. Ani tanie Nowe Audi A1 Sportback: wciąż brak konkurencji Opel Astra i Insignia z nowymi silnikami. Bardziej cieszy mnie nowy system multimedialny Jazda Cuprą Atecą: nowa marka, nowy segment Honda CR-V Hybrid: elektryk na benzynę, czyli japoński następca diesla Nowa Honda CR-V 1.5 VTEC Turbo: daj sobie spokój z minivanem Test Peugeot 208 GTi – 208 KM w deskorolce Audi A7 50 TDI Quattro 2018 – nie, to nie jest pięć litrów Nissan Qashqai ma nowy silnik 1.3 l. To tylko jedna z wielu zmian u Japończyków 3500 km z hybrydą. Podsumowanie testu Toyoty Prius Hybrid Plug-in Toyota Corolla wróciła. Dwie hybrydy zamiast diesla

Popularne w tym tygodniu:

Citroën SpaceTourer 2.0 BlueHDi: rywal Multivana z mocnym napędem Skoda Kodiaq kontra Hyundai Santa Fe i Peugeot 5008: porównujemy siedmioosobowe SUV-y z różnych stron świata Opel Grandland X - witamy na długim dystansie BMW X5 z pakietem xOffroad: rzucamy nowego SUV-a w teren