Ford Ka+ Active: świetne auto schowane pod kostiumem crossovera

Najtańszego modelu Forda próżno szukać w rankingach sprzedaży, co jest sporym zaskoczeniem. Rok po premierze Ka+ przeszedł lifting, dzięki czemu stosunek ceny do jakości jest jeszcze lepszy. Czy to wystarczy, by przekonać do niego Polaków?

Dla Ka+ Active producent przygotował specjalny lakier. Na zdjęciu Ruby Red dostępny też dla w zwykłej odmianie.

Dla Ka+ Active producent przygotował specjalny lakier. Na zdjęciu Ruby Red dostępny też dla w zwykłej odmianie. (Fot. Michał Zieliński)

Mógłbym tu przepisać listę 30 najpopularniejszych samochodów wybieranych przez klientów indywidualnych w Polsce, ale przecież widzicie, co jeździ po ulicach. A raczej – co po nich nie jeździ. Mam na myśli wprowadzonego w zeszłym roku Forda Ka+, czyli budżetowy model, który zastępuje bazową Fiestę.

Ford Ka+ 1.2 Ti-VCT: wzorzec budżetowego samochodu segmentu B

Po premierze nowej Fiesty i wycofaniu modelu Ka okazało się, że w ofercie Forda zabrakło tzw. samochodu budżetowego. Klientowi chcącemu wydać niewiele…

Już wtedy zasłużył na tytuł "wzorca budżetowego samochodu segmentu B", lecz z jakiegoś powodu nie przekonał do siebie kierowców. Być może chodziło o indyjski rodowód auta, może to kwestia nazwy nawiązującej do malutkiego Ka sprzed lat, trudno powiedzieć. Wiem natomiast, że Ford niedawno odświeżył Ka+, dzięki czemu model stał się jeszcze lepszą propozycją.

Co się zmieniło?

Na pierwszy rzut oka – niewiele. Nowszego Ka+ można rozpoznać po zmienionych reflektorach oraz nowych pasach przednim i tylnym. Pojawiły się też nowe wersje stylistyczne White oraz Black, a także uterenowiona odmiana Active, którą przyszło mi testować.

W gamie silników pojawiła się jednostka Diesla 1,5 TDCi o mocy 95 KM. Benzynowy motor ma teraz trzy cylindry, ale taką samą pojemność 1,2 litra i jest dostępny w identycznych wariantach mocy: 70 i 85 KM. Fordowi udało się jednak zwiększyć o 10 proc. moment obrotowy w zakresie 1000–3000 obr./min.

OK, Ka+ nie jest najpiękniejszym samochodem na rynku, ale przecież nie o to w nim chodzi.

Producent wprowadził też nowe elementy wyposażenia opcjonalnego. Klienci mogą teraz wybrać automatyczne wycieraczki i światła oraz podgrzewaną przednią szybę. Wisienką na torcie jest świetny system multimedialny Sync3 oferujący możliwość podpięcia smartfona za pomocą Apple CarPlay czy Android Auto.

Zobacz również: Mateusz kontra Mateusz: mierzymy Volvo XC90 z Land Roverem Discovery

Jak się żyje z nowym Fordem Ka+?

Zaskakująco dobrze. Po pierwsze, Ka+ jest trochę jak Tardis z serialu "Doctor Who": mały na zewnątrz, ale przestronny w środku. Na pokładzie wygodnie mogą podróżować cztery dorosłe osoby, a miejsca z tyłu jest nawet więcej niż w nowej Fieście. Do tego małe wymiary pozwalają na sprawne przeciskanie się przez miasto. Pozycja za kierownicą jest bardzo dobra, podobnie jak z ergonomią wnętrza.

Po drugie, mój egzemplarz oferował rozwiązania, których nie spodziewałbym się w aucie tej klasy. Jednym z nich była klimatyzacja automatyczna, drugim wspomniany już system Sync3. Podłączając kablem telefon, miałem dostęp do muzyki ze Spotify i nawigacji Google Maps, czyli wszystkiego, czego potrzebuję w samochodzie. Obie opcje są dostępne jako pakiet Cool&Sound do wersji Trend Plus i Active za 2500 zł, co jest ceną wyjątkowo atrakcyjną. Brałbym bez zastanowienia.

Materiały we wnętrzu są dobre, ale sporo tam twardych plastików.

Po trzecie, autem po prostu jeździ się przyjemnie. Ka+ prowadzi się bardzo dobrze (w końcu niebieski owal zobowiązuje), a zawieszenie jest idealnie zestrojone na miejskie nierówności. Testowana wersja z mocniejszym silnikiem benzynowym średnio zużywała w okolicy 8 l/100 km i gwarantuje wystarczającą dynamikę, o ile trzymamy się z dala od dróg szybkiego ruchu. Gdy wskazówka prędkościomierza przekroczy 100 km/h, Ka+ męczy się jak turyści w klapkach wspinający się na Śnieżkę.

Aha, czyli jednak ma jakieś wady!

Oczywiście, że ma. Gdybyśmy nie rozmawiali o samochodzie budżetowym, przyczepiłbym się na przykład do tego, że pokrętło od ustawiania temperatury klimatyzacji jest z prawej, a nie z lewej strony. Albo, że półeczka nad portem USB może nie zmieścić większości nowych, dużych smartfonów. Jednak trzeba pamiętać, że to samochód, którego cena początkowa wynosi 41 650 zł (a w promocji nawet 40 950 zł), więc na niektóre rzeczy można przymknąć oko.

Ford to świetnie wie, dlatego Ka+ niczego nie udaje. To mały, miejski samochód, który ma służyć do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Masz móc zabrać w nim znajomych, mieć dostępne najbardziej podstawowe wyposażenie, a wszystko stawia funkcjonalność nad modę. Dlatego lifting modelu można śmiało określić jako udany. Może zmian nie ma sporo, ale są przemyślane. Prosty przykład. Wcześniej brakowało przycisku do otwierania klapy bagażnika z zewnątrz. Teraz się taki pojawił.

Skoro Ka+ niczego nie udaje, to po co wersja Active, która udaje SUV-a?

Bardzo proste. Choć filozofia Ka+ zdaje się być sprzeczna z taką wersją, to Ford nie ograniczył się jedynie do plastikowych osłon nadwozia i faktycznie oferuje model, który trafi do bardziej wymagających klientów. Ka+ Active ma aż 18 cm prześwitu, co jest wartością większą niż w niejednym crossoverze segmentu B a nawet niektórych SUV-ach.

Większy prześwit i 15-calowe felgi to wyróżniki wersji Active

Pozostaje pytanie, czy 55 950 zł (lub 51 600 zł w promocji), jakie trzeba wydać na topową wersję Ka+, jest uzasadnione? Active wymaga 8400 zł dopłaty (w stosunku do optymalnego Trend Plus) i oferuje za to dodatkowo 15-calowego felgi, skórzaną kierownicę oraz tempomat. Po wybraniu tych opcji różnica spada do 5750 zł lub 4900 zł w przypadku droższych obręczy.

Moim zdaniem, jeśli Ka+ ma być samochodem do miasta, lepiej te pieniądze zainwestować we wspomniany Cool&Sound oraz – jeśli ktoś naprawdę chce się wyróżnić – jeden z pakietów stylistycznych. Tak skonfigurowany egzemplarz z mocniejszym silnikiem benzynowym będzie kosztował 52 050 zł, a po uwzględnieniu obowiązującej obecnie promocji – 47 700 zł. Ja czuję się przekonany.

Obserwuj nas na Instagramie

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowy Seat Tarraco - (nieco) spóźniona ofensywa z Hiszpanii Audi R8 upodabnia się do samochodu wyścigowego. Nie tylko z wyglądu Renault Master dCi 130: sprawdzam mistrza w swojej klasie Peugeot 508 SW: samochód, w którym chciałbym się zakochać, lecz jest to trudne Nowy Peugeot 508. Francuzi sprawili, że limuzyna znów jest pożądana Porsche Panamera GTS: wideotest na torze F1 w Bahrajnie Toyota Prius I: samochód, który wyznaczył kierunek w XXI wieku Fiat Tipo SW 1,6 MultiJet S-Design: pokazuje, że auto budżetowe nie musi być nudne. Ani tanie Nowe Audi A1 Sportback: wciąż brak konkurencji Opel Astra i Insignia z nowymi silnikami. Bardziej cieszy mnie nowy system multimedialny Jazda Cuprą Atecą: nowa marka, nowy segment Honda CR-V Hybrid: elektryk na benzynę, czyli japoński następca diesla Nowa Honda CR-V 1.5 VTEC Turbo: daj sobie spokój z minivanem Test Peugeot 208 GTi – 208 KM w deskorolce Audi A7 50 TDI Quattro 2018 – nie, to nie jest pięć litrów Nissan Qashqai ma nowy silnik 1.3 l. To tylko jedna z wielu zmian u Japończyków 3500 km z hybrydą. Podsumowanie testu Toyoty Prius Hybrid Plug-in Toyota Corolla wróciła. Dwie hybrydy zamiast diesla Toyota Yaris GRMN - nie tego się spodziewałem, ale jestem pod wrażeniem Suzuki Swift Sport: testujemy nową generację z Michałem Kościuszką Toyota Hilux 2.4 D-4D (150 KM) Selection 50th: udomowienie pick-upa Ford Edge Vignale 2,0 TDCI 210 KM AT - czy warto być premium? Porsche Panamera GTS w pierwszym teście. Sprawdziłem najbardziej charakterną odmianę na torze w Bahrajnie Audi A6 55 TFSI – czy nowoczesna technika jest tyle warta?

Popularne w tym tygodniu:

Porsche Macan po liftingu - to tylko mała kosmetyka Audi R8 upodabnia się do samochodu wyścigowego. Nie tylko z wyglądu Renault Master dCi 130: sprawdzam mistrza w swojej klasie Nowy Seat Tarraco - (nieco) spóźniona ofensywa z Hiszpanii Ford Ka+ Active: świetne auto schowane pod kostiumem crossovera Nowy Renault Kadjar: cichy gracz w popularnym segmencie nie ma się czego wstydzić BMW i3S: aktualizacja pomiędzy generacjami