Test Peugeot 208 GTi – 208 KM w deskorolce

Peugeot modelem 208 GTi wrócił do nazwy, którą stosował już w latach 80. Wtedy na rynku pojawiły się pierwsze hot hatche. Wyróżniało je to, że do praktycznego nadwozia pakowano mocne silniki. Czy dziś nadal budzą taką ekscytację?

Peugeot 208 GTI wrócił do legendarnego nazewnictwa. Poprzednicy 207 i 206 w najmocniejszych wersjach nazywali się RC

Peugeot 208 GTI wrócił do legendarnego nazewnictwa. Poprzednicy 207 i 206 w najmocniejszych wersjach nazywali się RC (Fot. Jakub Tujaka)

Ten artykuł ma 2 strony:

`

Peugeot 208 GTi- test, opinia, spalanie

Dziś za zadbany egzemplarze Peugeota 208 GTi z silnikiem 1,9 o mocy 120 KM trzeba zapłacić blisko 10 tysięcy Euro i ich ceny wciąż rosną. To oznacza, że w świadomości kierowców 30 lat temu pojawienie się małego szybkiego „Puga” to był świetny ruch. Samochód był żwawy, dobrze się prowadził i był przepustką do świata pojazdów sportowych. Dziś segment ten jest obstawiony jak nigdy, ale pierwsze skrzypce nadal należą do Niemców. Nie każdy jednak chce jeździć autem niemieckim. Czy zupełnie nowe 208 GTi jest warte zainteresowania?

Nie mów o mnie „mały”

Pozornie Peugeot 208 pozostaje w cieniu większych braci, ale napisałem "pozornie”, bo na zachodzie Europy model ten jest bardzo popularny. Zastosowanie nowego kokpitu i odświeżenie detali karoserii to był świetny ruch. W mieście, gdzie każdy centymetr przestrzeni do parkowania jest na wagę złota, a przez większość czasu autem podróżuje jedna lub maksymalnie dwie osoby, mniejsze auto jest nie tyle wyborem, co koniecznością. Dlatego też od wielu lat, projektanci samochodów miejskich skupiają się przede wszystkim na tym, żeby to kierowcy było wygodnie, a tylna kanapa pozostała w miarę funkcjonalna. W praktyce oznacza to, że nawet miejskie wozy potrafią zaskoczyć długością listy wyposażenia, a jedynie mniejszy rozstaw osi wpływa na nieco niższy komfort podróży.

1.6 Turbo i 1100 kilogramów

W przypadku wersji GTi do tej całej filozofii dodano ponad 200 KM mocy, która za sprawą manualnej sześciobiegowej skrzyni trafia na przednie koła. Przy masie niewiele przekraczające 1100 kilogramów powiedzenie o 208 GTi, że jest dynamiczne, to zdecydowanie za mało. Turbodoładowany silnik lub obroty. Maksymalny moment 300 Nm odpycha auto dopiero, kiedy wskazówka obrotomierza pokazuje „6”. Faktem jest, że drążek skrzyni mógłby pracować nieco ciężej, ale pamiętajmy, że oprócz szaleństw na amatorskich zawodach na torze wyścigowym, 208 GTi ma sprawdzać się w czasie jazdy na co dzień. A ciężko pracujący lewarek w miejskich korkach to byłaby porażka.

Podobnie jest z układem kierowniczym. Próżno tu szukać bezpośredniości starego GTi, ale za to mamy ładną kierownicę i poduszkę powietrzną. Mnie ten kompromis przekonuje. Podobnie w przypadku dźwięku silnika. Słychać go wyraźniej dopiero w górnym zakresie obrotów. Wnętrze jest dobrze izolowane akustycznie (może nawet zbyt dobrze), ale lepsze to niż męczące przez kilka godzin jazdy w trasie hałasy. Na zewnątrz GTi brzmi jak należy.

Zobacz również: Mateusz kontra Mateusz: mierzymy Volvo XC90 z Land Roverem Discovery

Czy prowadzi się jak GTI?

Auto jest zwarte, zwrotne i całkiem szybkie. Prędkość maksymalną ograniczono do 230 km/h, ale znacznie częściej niż prędkość maksymalną wykorzystamy świetne przyspieszenie. Pierwsza setka pojawia się już 6,5 sekundy po szybkim starcie, a 208 GTi wcale nie traci rezonu. Nawet na wysokich biegach silnik jest elastyczny i potrafi pokazać pazur. Co ważne, nawet przy prędkościach autostradowych auto zachowuje stabilność. W wąskich łukach czuć małe opóźnienie będące cechą wspólną silników z turbo, ale przecież nie można być idealnym we wszystkim.

W czasie jazdy czuć, że ten samochód zestrojono tak, aby kierowca czerpał frajdę z jazdy. Kierownica pracuje z lekkim oporem, zawieszenie jest sztywniejsze i odporniejsze na przechyły. Fanom jazdy na gwincie zawsze za mało, ale ktoś, kto zdecyduje się na GTi ze względu na wizerunek, będzie to pasować.

Kabina dla dwojga dorosłych i dwójki chętnych

Dwoje dość dużych drzwi prowadzących do wnętrza Peugeota 208 sprawia, że wsiadanie do pierwszej sekcji foteli jest bardzo wygodne. Nieco gorzej mają ci, którym przyjdzie siedzieć z tyłu. Nie mogą być zbyt odkarmieni, ani zbyt wyrośnięci. 208 premiuje tych, którzy noszą rozmiar maksymalnie M. Jeśli uda się wsiąść, to jest całkiem znośnie.

Kierowca niezapoznany z nowymi kokpitami Peugeota może być zaskoczony, ale spieszę powiedzieć, że ten układ działa. Dobrze ustawiony fotel i kierownica umożliwia korzystanie ze wskaźników. Warto podkreślić, że wersja GTi ma znacznie lepszą kierownicę, która dodatkowo jest wielofunkcyjna. Fotel również zasługuje na pochwałę, a tu i ówdzie rozrzucone napisy GTi przypominają, że zdecydowaliśmy się zapłacić około 30 tysięcy więcej niż w przypadku podstawowej wersji.

Czerwone akcenty to także wyróżnik najszybszego 208. Pasek na przednim zderzaku nawiązuje do obwódek zegarów o ciekawym kształcie, a także do czerwonej nici wykorzystanej do obszycia deski rozdzielczej, kierownicy i foteli. Wnętrze daje poczucie obcowania z produktem znacznie lepszym, niż w podstawowej wersji 208. Warto też wspomnieć o bagażniku. Wartość 285 litrów być może nie rzuci na kolana, ale spokojnie wystarczy – mówię jako człowiek od kilku lat użytkujący Mini Coopera S.

Czy 208 GTi jest godne GTi?

Zdecydowanie tak. Auto dobrze się prowadzi, zachowuje stabilnie, daje komfort i frajdę. A dodatkowo jest w miarę praktyczne, w miarę oszczędne i w miarę tanie. Fakt, że wyjściowo auto kosztuje poniżej 88 tysięcy zł to spora zaleta. W przypadku najdroższych wersji aut miejskich warto wypatrywać promocji. Być może nie będzie wielkiego wyboru jeśli chodzi o liczbę egzemplarzy u dilerów, ale warto się rozeznać.
Nieco syntetyczne wrażenia z jazdy to znak naszych czasów. Auta są coraz cięższe i stłumione przez mnogość systemów bezpieczeństwa i normy emisji spalin. Być może za kilka lat jedynym GTi dopuszczonym do ruchu będzie to spełniające normę Euro 6.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • linia nadwozia,
  • ładne wnętrze,
  • wrażenia z jazdy,
  • osiągi.

Minusy:

  • czarny lakier testowanego egzemplarza (wybrałbym czerwony lub biały),
  • utrudniony dostęp do tylnej kanapy (przez rozbudowane przednie fotele),
  • zbyt mało wyróżników wersji GTI na zewnątrz.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Škoda Octavia RS 2.0 TDI 4x4 DSG Combi. Przywrócić magię świąt Nowy Ford Focus ST-Line: jeździ tak dobrze, że... nie musisz go prowadzić Hyundai i30 Wagon 1.6 CRDi: świetne kombi, ale czy tak samo dobre jak hatchback? Powolny objazd miasta Lexusem RX 450hL - my prowadzimy, wy piszecie, gdzie mamy jechać Nowe MINI 3d John Cooper Works - test, opinia, spalanie, cena BMW 428i xDrive Sport - test Nowy Seat Leon Cupra 280 DSG - test Škoda Yeti 1,8 TSI Experience - rozwiązanie optymalne [test autokult.pl] Nowy Nissan Note 1,2 Acenta - test Czy Kia Stinger to prawdziwe GT? Sprawdzamy to na trasie wyścigu górskiego w Siennej Volkswagen Golf VII 2,0 TDI DSG Highline - nowy? [test autokult.pl] Peugeot 308 GTi: hot hatch pozbawiony charakteru

Popularne w tym tygodniu:

Test BMW M5 Competition w warunkach drogowych. Auto imponuje wszechstronnością Test BMW M135i xDrive. Seria 1 straciła napęd na tył, ale to nie jest największym problemem Jeździłem toyotą 2000GT, AE86 i suprą mk IV. Teraz rozumiem korzenie GR supry Test Range Rovera Sport HST. Z nowym silnikiem wysuwa się na prowadzenie Volkswagen California 6.1: sprawdzam, co można robić z kamperem po sezonie Nowe Renault Zoe to miejski elektryk, którym możesz wyjechać daleko za miasto Pasażerowie o elektrycznym BMW i3s. Ten samochód jest po prostu fajny Lexus UX kontra Mini Countryman i Range Rover Evoque: który hybrydowy crossover najlepszy do miasta? Volkswagen Golf GTI TCR: dawka szaleństwa na pożegnanie modelu Toyota Yaris czwartej generacji. Najważniejsza jest hybryda