Mitsubishi L200 Black Edition: sprawdzam w jakiej formie schodzi ze sceny

Czarne, błyszczące dodatki nadwozia tworzą pakiet Black Edition, który ma zamienić Mitsubishi L200 w eleganckiego pick-upa typu SUV. Sprawdzamy czy tak jest w praktyce i jaka jest forma tego modelu tuż przed premierą nowej generacji.

Mitsubishi L200 Black Edition

Mitsubishi L200 Black Edition (fot. Marcin Łobodziński)

Ten artykuł ma 2 strony:

Mitsubishi L200 Black Edition 2.4 DID — test, opinia

Mitsubishi L200 w specyfikacji Black Edition kosztuje 3800 zł więcej od podstawowej wersji Intense Plus. Natomiast lista wyposażenia dodatkowego obejmuje:

  • system dostępu bezkluczykowego,
  • diodowe światła do jazdy dziennej,
  • bi-ksenonowe reflektory przednie,
  • pakiet "Black Edition":
    • atrapa chłodnicy w kolorze czarnym,
    • poszerzenia nadkoli w kolorze czarnym,
    • aluminiowe obręcze kół w kolorze czarnym,
    • obudowy lusterek bocznych w kolorze czarnym,
    • klamki zewnętrzne w kolorze czarnym,
    • stopnie boczne w kolorze czarnym,
    • nakładki na zderzaki w kolorze czarnym

Pakiet Black Edition to przede wszystkim fortepianowa czerń na niektórych elementach nadwozia

Trudno zatem odmówić opłacalności zakupu właśnie tej wersji. Tym bardziej, że na nią Mitsubishi daje rabat w wysokości 9000 zł, a na pozostałe 5000 zł. Finalnie więc za lepiej wyposażone auto płacicie mniej.

Mitsubishi L200 Monster 2,4 AT — gdzie L200 nie może, tam Monstera pośle

W motoryzacji najciekawsze są auta nietuzinkowe, które wyróżniają się z samochodowego tłumu niczym ostentacyjnie przerobiona terenówka w gęstym…

Kontrowersyjny pakiet "Black Edition"?

Problem w tym, że jedyną wadą tego pakietu jest jego kolorystyka. O ile do samej czerni nic nie mam, o tyle tzw. fortepianowa czerń nie sprawdza się nawet we wnętrzu. W kontakcie z palcami i ubraniem po prostu się rysuje. Jak będzie na zewnątrz, zwłaszcza gdy auto pojedzie w teren? W testowym egzemplarzu nie było jeszcze tak źle, ale nie wiem jak był wcześniej używany.

Zobacz również: Jak działa asystent pasa ruchu i aktywny tempomat?

Tak czy inaczej choćby ze względu na bi-ksenonowe reflektory warto kupić L200 Black Edition. Świecą naprawdę dobrze. Radioodtwarzacz, o którym trudno cokolwiek dobrego powiedzieć, można by sobie darować, ale i tak jest na liście wyposażenia. We wnętrzu ta wersja niczym się nie wyróżnia.

Tę sylwetkę znamy w zasadzie od 10 lat. Wciąż uważam, że jest atrakcyjna.

Kokpit wykonany solidnie z twardych, ale nie najgorszych materiałów jest po prostu taki jak przystało na Mitsubishi. Ani atrakcyjny, ani brzydki. Szkoda, że tak obficie wyłożony fortepianową czernią. L200 wyróżnia się w segmencie dobrym zakresem regulacji fotela i kierownicy, regulowanej w dwóch płaszczyznach. Po przejechaniu grubo ponad 1000 km mogę potwierdzić, że auto nie męczy na długim dystansie.

Gorzej mają pasażerowie z tyłu, ale nie znam pick-upa, w którym byłoby inaczej. Kanapa nie jest wygodna, przeszkadza ustawienie oparcia. Dorośli się zmieszczą, choć na stopy nie mają zbyt dużo miejsca. Dzieci w fotelikach są w gorszej sytuacji, bo ich stopy muszą się zmieścić za oparciami foteli, które względem siedziska fotelika są bardzo blisko.

Pick-up dobry na trasę

Kierownica regulowana w dwóch zakresach to rzadkość w segmencie pick-upów.

Mitsubishi wyposażyło swojego pick-upa w asystenta pasa ruchu. W połączeniu ze stałym napędem na cztery koła i mocnym silnikiem, jest to jeden z najlepszych samochodów w tym segmencie do takiej właśnie jazdy. Do tego nieźle wyciszonym, choć pięciobiegowy automat lubi przeciągnąć po obrotach 2,4-litrową jednostkę o mocy 181 KM.

Nie mniej jednak samochód jest stabilny i przewidywalny, niezbyt podatny na podmuchy wiatru, a z włączonym napędem obu osi sprawnie rusza z miejsca na mokrym asfalcie i łatwiej w takich warunkach pokonywać na przykład ronda.

Z przodu siedzi się dobrze, z tyłu nie. Pod tym względem L200 nie odbiega od normy.

Zawieszenie na drodze utwardzonej sprawnie tłumi nierówności i nie przenosi dużych drgań w typowy dla ramowych konstrukcji sposób. Układ kierowniczy jest zwarty i dobrze przekazuje informację o przedniej osi. Do hamulców też nie można mieć zastrzeżeń. Nawet podczas gwałtownych manewrów L200 zachowuje się spokojnie i najwyżej staje się podsterowny.

Silnik świetnie daje sobie radę z ważącym 1,9 tony autem. Może pracuje trochę twardo i jest dość głośny w górnej partii obrotów, ale w tej klasie pojemności to najdynamiczniejszy samochód. Spod świateł startuje błyskawicznie i bez utraty przyczepności. Z łatwością rozpędza się do prędkości autostradowej, a i przy licznikowych 160 km/h nie czuć, by tracił siłę. 430 Nm momentu obrotowego robi swoje, choć maksymalna moc przypada na 3500 obr./min.

Zabudowa niedużej skrzyni ładunkowej wygląda atrakcyjnie, zmieniając L200 w swego rodzaju sedana, ale jej funkcjonalność jest tragiczna.

Przy prędkości 140 km/h auto spalało 12,6 l/100 km, a przy prędkości 90 km/h 8,4. Jadąc zwykłą drogą krajową można – unikając dynamicznego przyspieszenia – zejść nawet do 6,5 l/100 km, nie jadąc wolniej niż pozwalają na to przepisy. W mieście L200 spala ok. 8,5–9,0 l/100 km, co w połączeniu ze znakomitymi osiągami czyni jego silnik jednym z najwydajniejszych w tej klasie samochodów.

Mitsubishi L200 w terenie

W jeździe terenowej Mitsubishi L200 nie jest już tak mocny jak na szosie. Jego dość prymitywne i twarde zawieszenie radzi sobie gorzej niż np. w Toyocie Hilux czy Fordzie Rangerze z wysokimi prędkościami na wybojach. Nadrabia za to gabarytami, dzięki którym zmieści się w miejscach, gdzie inne pick-upy mogą nie wjechać. Niby różnice nie są duże, ale jednak czuć wyraźnie lepszą zwrotność niż u konkurentów.

Mitsubishi L200 Black Edition ma być eleganckim pick-upem, ale podczas jazdy czy to na szosie czy w terenie, pokazuje swój prawdziwy - twardy - charakter.

Niestety pomimo stałego napędu na cztery koła L200 nie zachęca do dynamicznego pokonywania dużych nierówności. Nieduże koła szybko wpadają w dołki i zawieszenie dość łatwo dobija. Ponadto tylna oś ma tendencję do podskakiwania i wówczas pewność prowadzenia znana z asfaltu pryska jak mydlana bańka.

Dodam jeszcze, że akurat centralny mechanizm różnicowy nie ma absolutnie żadnych zalet na drogach nieutwardzonych, a tym bardziej w trudnym terenie, więc i to nie ma znaczenia.

L200 pomimo krótkiego rozstawu osi nie wyróżnia się ponadprzeciętnym kątem rampowym (czyt. odpornością na zawiśnięcie na wzniesieniu) ze względu na prześwit wynoszący 220 mm. Nie oznacza to, że nie radzi sobie na bezdrożach. Wprost przeciwnie. Gdy wyposażycie go w terenowe ogumienie na pewno pokaże klasę. Seryjne auto też radzi sobie z przeszkodami, pod warunkiem, że nie jest zbyt ślisko. Plusem jest łatwość obsługi reduktora pokrętłem na tunelu środkowym. Wolniejsze przełożenia włączają się sprawnie.

Luksusy na pokładzie. Niestety multimedia są tak złe, że trudno z nich korzystać.

Mitsubishi L200 Black Edition wyceniono na 143 790 zł, a testowa wersja jest o 5000 zł droższa ze względu na automatyczną skrzynię biegów. Warto tyle dopłacić. Na liście wyposażenia poza wspomnianymi elementami pakietu jest automatyczna, choć jednostrefowa klimatyzacja, pełna elektryka sterowania szybami i lusterkami, skórzana kierownica, zestaw audio z 6 głośnikami, kamera cofania czy asystent pasa ruchu.

Ta wersja nie jest osamotniona na rynku. Nissan ma już konkurenta w postaci Navary N-Guard, skonfigurowanej bardzo podobnie, gdzie głównym motywem są czarne dodatki nadwozia. Kosztuje 159 150 zł, ale ma lepsze wyposażenie i jakby nie było, jeszcze lepiej jeździ po twardym, ale tylko po suchym.

Wsiadasz do kabiny i czujesz się jakby w przestarzałym aucie. Z czasem doceniasz L200 za wygodę i prowadzenie.

Moja opinia o Mitsubishi L200:

gdy wsiadam do tego auta, przez pierwsze kilka minut mam wrażenie przebywania w starym modelu. Być może ze względu na system multimedialny. Jednak z każdym kilometrem łatwo docenić zalety L200. Auto pod wieloma względami jest w ścisłej czołówce segmentu, a pod względem bezpieczeństwa jazdy ustępują mu niemal wszyscy konkurenci. Już niebawem schodzi ze sceny i to w bardzo dobrej formie. Dlatego można ze spokojem oczekiwać na jeszcze lepszego pick-upa od Mitsubishi.

Pojedynek Mitsubishi L200 z Fordem Rangerem: jak Dawid z Goliatem

Gdy postawić obok siebie nowego Forda Rangera i Mitsubishi L200, wyglądają jak Goliat i Dawid. Teoretycznie wydawać by się mogło, że Mitsubishi nie ma…

Mitsubishi L200 Black Edition — ocena

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Dobra pozycja za kierownicą i widoczność
  • Dobra jakość wykonania
  • Pewne zachowanie na szosie, również przy dużych prędkościach
  • Stały napęd na cztery koła
  • Dobre właściwości terenowe
  • Dobra dynamika i ekonomia silnika
  • Bardzo dobra cena i wyposażenie
  • Niskie zużycie paliwa

Minusy:

  • Wnętrze sprawia wrażenie przestarzałego
  • Brzydkie materiały wykończeniowe
  • Niewygodne siedzenia z tyłu, brak przestrzeni na stopy
  • Kiepska obsługa systemu multimedialnego
  • Mniejszy uciąg i skrzynia ładunkowa niż u konkurentów

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Audi A7 50 TDI Quattro 2018 – nie, to nie jest pięć litrów Ford Edge Vignale 2,0 TDCI 210 KM AT - czy warto być premium? Audi A6 55 TFSI – czy nowoczesna technika jest tyle warta? BMW M4 Cabrio Competition przekonało mnie, że warto poznawać swoich idoli Jaguar I-Pace: na tyle dobry, by zapomnieć, że jest elektrykiem Pierwsza jazda Infiniti QX60: przestronny SUV zrobiony jak dawniej Volvo V60 T6 AWD Inscription: to nie niemieckie marki powinny się obawiać tego kombi Pierwsza jazda Škodą Scalą: nowy kompakt zdradza aspiracje Czechów Ford Mustang GT 5.0 V8 : znalazłem swoje następne auto BMW i8 Roadster: sposób, aby stać się sławnym Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC (2018): wciąż w formie, a teraz bezpieczniejszy Toyota Prius Plug-in Hybrid po 10 dniach. Zobacz, ile zużyła paliwa i prądu po 1000 km Opel Combo Life 1.2 Turbo: tańsza opcja dla auta rodzinnego. Imponuje funkcjonalnością Jeep Grand Cherokee Trackhawk: SUV z napędem z piekła BMW 430i Gran Coupe M Performance: jak ulepszyć klasycznego sedana (i zrobić przy okazji piękne auto) Renault Trafic: mała furgonetka do miasta. Tania, ekonomiczna i do tego mocna Golf GTI Clubsport 2017 – godny następca pierwszego GTI Dzień dobry Toyoto Prius Plug-in Hybrid! Sprawdzimy, jak bardzo nie potrzebujesz paliwa Pierwsza jazda nowym Audi Q3: kompaktowy SUV chce być jak większe modele marki Mercedes-Benz CLS 400d 4MATIC Coupé: bardzo szybka limuzyna, która pali tyle, co miejskie autko Suzuki Vitara po liftingu: koniec z silnikami wolnossącymi Jeep Cherokee po liftingu: nowa twarz i zmiany pod maską Nowa Mazda CX-3: radzi sobie bez AdBlue i filtra cząstek stałych Škoda Kodiaq 2.0 TDI w trasie - ile tak naprawdę spali?

Popularne w tym tygodniu:

Porsche Macan po liftingu - to tylko mała kosmetyka Audi R8 upodabnia się do samochodu wyścigowego. Nie tylko z wyglądu Renault Master dCi 130: sprawdzam mistrza w swojej klasie Nowy Seat Tarraco - (nieco) spóźniona ofensywa z Hiszpanii Ford Ka+ Active: świetne auto schowane pod kostiumem crossovera Nowy Renault Kadjar: cichy gracz w popularnym segmencie nie ma się czego wstydzić BMW i3S: aktualizacja pomiędzy generacjami