Opel Combo Life 1.2 Turbo: tańsza opcja dla auta rodzinnego. Imponuje funkcjonalnością

Kompaktowe auto rodzinne, którym przewieziesz trójkę dzieci i bardzo dużo bagaży, nie musi kosztować 100 tys. zł. Nie od dziś udowadniają to kombivany, ale ten segment był dotychczas zdominowany przez samochody francuskie i włoskie. Teraz pojawia się drugi obok VW Caddy model z Niemiec. No prawie z Niemiec. Opel Combo Life ma być propozycją dla rodzin, których nie stać na drogiego minivana.

Opel Combo Life 1.2 Turbo

Opel Combo Life 1.2 Turbo (fot. Marcin Łobodziński)

Dlaczego Opel wchodzi na rynek kombivanów?

Ponieważ to jeden z najdynamiczniej rosnących segmentów w Europie. Również w samej Polsce, gdzie na przestrzeni czterech lat sprzedało się o 21 proc. więcej takich aut w wersji dostawczej, ale przede wszystkim aż o 46 proc. więcej w wersji osobowej. Do tego sprzedaż tych drugich w 2017 roku po raz pierwszy przewyższyła wersje dostawcze.

Fakt drugi to powoli starzejąca się Zafira i kto wie, czy powstanie nowa generacja tego modelu. A nawet jeżeli powstanie, to Combo Life jest jej tańszym odpowiednikiem, a do tego znacznie wszechstronniejszym autem.

Opel Combo Life 1.2 Turbo

Dla Opla to na razie absolutna nisza, ponieważ bazujący na Fiacie Doblo poprzednik sprzedawał się w niewielkiej liczbie. Teraz nowe Combo jest produktem koncernu PSA, do którego należy jedna trzecia rynku kombivanów. Jednak Opel zapewnia, że auto co prawda bazuje na francuskiej technice i jest wytwarzane wspólnie z peugeotami i citroenami, ale ostatecznie i tak przechodzi ostatnie szlify w niemieckim Rüsselsheim. W przeciwieństwie do poprzednika, to auto rzeczywiście można nazwać oplem, a nie tylko fiatem z doklejonym znaczkiem.

Czym się różni Opel Combo od francuskich braci?

Przede wszystkim wyglądem, który pasuje do linii modelowej Opla. Oczywiście dotyczy to głównie przedniego pasa, bo tylny jest wspólny dla wszystkich kombivanów PSA. Również wyposażeniem charakterystycznym dla modeli Opla, takim jak podgrzewane koło kierownicy.

Przedni pas odróżnia najbardziej Opla Combo od Citroena Berlingo i Peugeota Riftera.

Ponadto, niemal wszystkie systemy bezpieczeństwa, a łącznie może być ich 19, zostały opracowane przez Opla z wykorzystaniem m.in. technologii OpelEye. Natomiast system obserwacji otoczenia przy użyciu kamer rozmieszczonych dookoła pojazdu czy IntelliGrip, czyli elektroniczna blokada przedniego mechanizmu różnicowego, pochodzą z koncernu PSA. Odnośnie tego pierwszego rozwiązania, niestety wciąż działa ono tak sobie, z dużym opóźnieniem generując obraz, zwłaszcza po bokach. Pozostałe systemy działają jak trzeba.

Zobacz również: Opel Astra Sport Tourer (2016) - pierwsze wrażenie

Warto w tym miejscu wspomnieć, że Opel Combo Cargo, który nota bene został nagrodzony tytułem vana roku 2019, może być wyposażony w system lusterka wstecznego realizowanego przez kamerę umieszczoną z tyłu. Można z niej korzystać podczas jazdy i parkowania, a dodatkowo kierowca ma podgląd z kamery pokazującej obszar z prawej strony pojazdu. Jest to związane z tym, że Cargo jako samochód dostawczy nie ma przeszklonej tylnej części.

Ciekawym rozwiązaniem jest także system kontrolujący obciążenie auta. Gdy samochód zostanie przeładowany, kierowca zostanie poinformowany o tym odpowiednią lampką. Wróćmy jednak do wersji osobowej.

Podwozie i silniki Opla Combo Life

Cała płyta podłogowa EMP2 i gama silników to projekty francuskie. Combo Life występuje w dwóch wersjach nadwozia. Wersja standardowa mierzy 4403 mm długości, natomiast XL 4753 mm i może być wyposażona w trzeci rząd siedzeń. Pojemność bagażnika w wersji standardowej to od 597 do 2126 l, natomiast w wersji XL od 850 do 2693 l.

W drugim rzędzie może być montowana kanapa lub trzy niezależne fotele z trzema zaczepami ISOFIX. Kosztują one 1600 zł w wersji Enjoy i są oferowane bez dopłaty do wersji Elite. Można też zamówić składany fotel pasażera, który umożliwi przewożenie długich przedmiotów. Kosztuje dodatkowe 900 zł. Za trzeci rząd foteli też trzeba dopłacić 3900 zł do wersji Elite i tylko do tej jest oferowany.

Gama jednostek napędowych obejmuje jeden silnik benzynowy 1.2 Turbo o mocy 110 KM, moim zdaniem (i samego importera) może to być najpopularniejsza jednostka w gamie wersji osobowej Life. Są też trzy wersje wysokoprężne 1.5 diesel o mocy 76, 101 i 131 KM, przy czym ta ostatnia może być łączona z 8-biegowym automatem.

Jaki jest w praktyce Opel Combo Life?

Będę uczciwy – wbrew temu, co widać na zdjęciach, nie jest samochodem brzydkim. Piszę to dlatego, że padło wiele niepochlebnych komentarzy na temat wyglądu samochodu w momencie jego premiery. Na żywo jest lepiej.

Jednak w tym segmencie największe walory znajdziemy we wnętrzu. Miałem do czynienia z wersją krótką w dobrze wyposażonej wersji Elite z panoramicznym dachem, kosztującym dla Enjoy 4400 zł (wyposażenie standardowe w Elite). Pośrodku jest biegnąca przez całą długość dachu konsola, która z jednej strony jest półką, z drugiej dużą diodową lampą z delikatnym, nastrojowym światłem. Z tej półki da się rzeczywiście skorzystać, kładąc tam najlepiej lekkie i miękkie przedmioty.

Opcja za 4400 zł do wersji Essentia i Enjoy - panoramiczne okno dachowe z przesłoną słoneczną, z centralną półką sufitową i tylnym schowkiem nad bagażnikiem

Znacznie ciekawszym rozwiązaniem jest dodatkowa półka nad przestrzenią bagażową, która również wchodzi w skład tego pakietu. Od wnętrza można się do niej dostać przez przesuwne klapki, natomiast po otwarciu bagażnika, można ją opuścić w dół. Jej pojemność jest spora, ale maksymalne obciążenie to 10 kg. Swoją drogą, tak jak widać na zdjęciach prasowych, jest to idealne miejsce do przewożenia pluszaków i innych zabawek.

Opel chwali Combo za 28 schowków i rzeczywiście pod tym względem niemiecki kombivan może konkurować z najlepszymi. Pod warunkiem, że większość z nich dokupicie. Na przykład duża środkowa konsola, w której można zmieścić nawet małe zakupy, kosztuje 1700 zł. Szkoda, że nie ma tam uchwytów na napoje. Są one na desce rozdzielczej, jak w rasowych dostawczakach. Niestety dość małe. Schowki podłogowe w drugim rzędzie siedzeń dokupuje się w pakiecie z trzema niezależnymi fotelami i składanym przednim fotelem za 2700 zł lub do wersji Elite za 1100 zł.

Z przodu mamy mnóstwo schowków, a i tak uważam, że kiepsko zagospodarowano konsolę środkową pomiędzy fotelami.

Ogromnym walorem auta jest bagażnik. Sam w sobie nie wyróżnia się niczym szczególnym – jest duży i foremny – ale na przykład półka bagażnika ma dwa poziomy wysokości, jest łamana, co ułatwia dostęp. Również przed uchylane okno w tylnych drzwiach. Brakuje natomiast haczyków na zakupy.

Gdybym kupił Combo, z pewnością zamówiłbym siatkę oddzielającą przestrzeń bagażową od pasażerskiej. Kosztuje tylko 450 zł, a można ją zamontować zarówno za drugim jak i za pierwszym rzędem siedzeń. Swoją drogą, trzy niezależne fotele drugiego rzędu bardzo łatwo się składają i tworzą całkowicie płaską podłogę.

Brak regulacji tylnych, niezależnych foteli, ale bardzo dobrze zagospodarowany mechanizm ich składania.

Tradycyjnie dla Opla, pozycja za kierownicą jest bardzo wygodna dzięki szerokiemu zakresowi regulacji. Szeroka konsola środkowa oddzielająca pasażerów z przodu jest moim zdaniem trochę niezagospodarowana. Owszem, jest tu duży schowek na smartfona, ale małe wgłębienie najwyżej na espresso, mogło by być dwa razy większe. Fotele z przodu mają seryjnie montowane, składane podłokietniki w stylu auta dostawczego.

Jakość wykonania kokpitu jest średnia. Niektóre elementy odstają, inne mają delikatne niewykończenia w procesie obróbki, a materiały są typowe dla aut użytkowych. Swoją drogą nie ma się co dziwić, bo Combo jest samochodem użytkowym, a deklaracja, że powstał najpierw jako auto osobowe, a potem jako dostawcze, niczego tu nie zmienia.

Kolega zwrócił uwagę, że projekt deski rozdzielczej jest podobny do Mercedesa-AMG GT. Nie da się zaprzeczyć, że wygląda atrakcyjnie. Gorzej z jakością wykonania.

Z tyłu pasażerowie mają sporo miejsca, gdyż trzy niezależne fotele nie są ciasne, a dodatkowo mogą skorzystać z nawiewów wentylacji z regulowaną siłą nadmuchu. Zaczepy ISOFIX nie zostały wyeksponowane, a głęboko schowane w oparciu. Dostęp do nich nie jest jednak utrudniony, trzeba tylko otworzyć zamek błyskawiczny. Sprawdziłem – z tyłu mieszczą się trzy foteliki obok siebie.

Jak jeździ Opel Combo Life 1.2 Turbo?

Do jazdy testowej wybrałem najprawdopodobniej najpopularniejszą wersje silnikową, czyli benzyniaka 1.2 z trzema cylindrami, mocą 110 KM i momentem obrotowym 205 Nm dostępnym od 1750 obr./min. Jednostka ta oferowana jest wyłącznie z manualną skrzynią biegów, której obawiałem się najbardziej.

Duży schowek na konsoli środkowej wymaga dopłaty 1700 zł.

Niepotrzebnie, ponieważ francuska przekładnia pracuje dobrze, choć drogi prowadzenia są na tyle długie, że włączanie piątego biegu może okazać się problemem dla osób o krótkich rękach. Nie mniej jednak, ja nie miałem z tym kłopotu i sama skrzynia okazała się wystarczająco precyzyjna, mająca dobre zestopniowanie. Trudniej było mi się przyzwyczaić do gumowo pracującego i biorącego dość wysoko sprzęgła.

Silnik 1.2 Turbo jest wystarczająco mocny. Cechuje się dużą płynnością w nabieraniu obrotów i niezłą elastycznością. Chętnie pracuje w zakresie od 1500 obr./min do czerwonego pola. Przyspiesza żwawo i cicho.

Składany fotel przedni to wydatek minimum 900 zł

Układ jezdny z belką skrętną z tyłu nie jest jakimś majstersztykiem – po prostu poprawną konstrukcją. Mniejsze nierówności tłumione są cicho i przyjemne, a większe niestety z charakterystycznym dla wielu samochodów francuskich – również dla Opla Crosslanda X – głośnym dudnieniem. Moim zdaniem najgorszą opcją, jaką można do tego auta dokupić, są większe obręcze kół. Im grubsza opona, tym przyjemniejsza jazda.

W obserwacji otoczenia i wnętrza zwykle pomagają przede wszystkim lusterka i duże przeszklenie kabiny. To drugie jest dobre. Natomiast lusterka zewnętrzne odpowiednio duże, ale wewnętrzne jest zdecydowanie za małe. Za 400 zł można kupić Pakiet Bezpieczeństwa Dziecka, w skład którego wchodzi małe lusterko do obserwacji tylnych siedzeń, a dodatkowo osłony przeciwsłoneczne w tylnych oknach w postaci siatek oraz siatka oddzielająca przestrzeń bagażową, o której już wspominałem. Problem tylko w tym, że ten pakiet jest dostępny dopiero po zakupie pakietu Wnętrze z trzema niezależnymi siedzeniami, stolikami w oparciach przednich foteli oraz schowkami podłogowymi – 2700 zł do Enjoy i 1100 zł do Elite.

Kolejna tania opcja (250 zł) to gniazdko 230V umieszczone przy nogach pasażera z przodu.

Ile kosztuje Opel Combo Life?

Opel Combo Life na polskim rynku został wyceniony na 68 800 zł w wersji Essentia – realnie 72 450 zł z klimatyzacją. Za 75 800 zł można mieć już dobrze wyposażoną i przede wszystkim dającą możliwość konfiguracji wersję Enjoy. Mowa tu cały czas o wersji benzynowej.

Diesel 76 KM kosztuje tylko o 2800 zł więcej, ale już 102-konny o 8100 zł więcej. Nie jest to różnica przesadzona, bo zakup diesla powinien się zwrócić – na samym paliwie – po około 70–80 tys. km.

Opel Combo Life

Moja opinia o Oplu Combo Life:

Ja po prostu uwielbiam kombivany, bo jak żaden inny typ samochodu, ten segment pasuje do moich potrzeb. Projekt wnętrza bogato wyposażonego combo bardzo mi się podoba pomimo pewnych wpadek jakościowych. Jak każdym oplem, również i combo jeździ się przyjemnie, komfortowo, tak jak lubię. Wszechstronność wnętrza jest ogromna, cena dobrze wyważona, a gama silników powinna zaspokoić najbardziej wymagających. Combo dostaje ode mnie dużego plusa i kredyt zaufania. Podoba mi się. A wygląd? No cóż – autem jeździmy w środku, nie na zewnątrz.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Edge Vignale 2,0 TDCI 210 KM AT - czy warto być premium? Audi A6 55 TFSI – czy nowoczesna technika jest tyle warta? Jeep Grand Cherokee Trackhawk: SUV z napędem z piekła BMW 430i Gran Coupe M Performance: jak ulepszyć klasycznego sedana (i zrobić przy okazji piękne auto) Renault Trafic: mała furgonetka do miasta. Tania, ekonomiczna i do tego mocna Golf GTI Clubsport 2017 – godny następca pierwszego GTI Dzień dobry Toyoto Prius Plug-in Hybrid! Sprawdzimy, jak bardzo nie potrzebujesz paliwa Pierwsza jazda nowym Audi Q3: kompaktowy SUV chce być jak większe modele marki Mercedes-Benz CLS 400d 4MATIC Coupé: bardzo szybka limuzyna, która pali tyle, co miejskie autko Suzuki Vitara po liftingu: koniec z silnikami wolnossącymi Jeep Cherokee po liftingu: nowa twarz i zmiany pod maską Nowa Mazda CX-3: radzi sobie bez AdBlue i filtra cząstek stałych Škoda Kodiaq 2.0 TDI w trasie - ile tak naprawdę spali? Porsche Macan S: to auto naprawdę nie potrzebuje liftingu Za sterami Forda GT: egzotyczny spektakl na 656 koni i jeden spojler Škoda Octavia RS 245: hot hatch nie do końca. Po prostu szybka skoda Audi Q8 to nie concept car. To samochód, którym jeździłem już po polskich drogach Ford Tourneo Custom: szukając sportu w samochodzie użytkowym Mazda MX-5 po liftingu: najpopularniejszy roadster świata na Trasie Transfogaraskiej Porsche 911 GT2 RS: samochód ostateczny Porsche Panamera Turbo Executive: pożeracz autostrad i mistrz zakrętów Škoda Kodiaq Sportline 2.0 TSI – zgodnie z przepisem na pełnokrwistego SUV-a Pierwsza jazda Volkswagenem e-Crafterem: elektryk stworzony z myślą o kurierach Lekko i szybko: jeździłem Alpine A110, na które wszyscy czekaliśmy

Popularne w tym tygodniu:

Porsche Macan po liftingu - to tylko mała kosmetyka Audi R8 upodabnia się do samochodu wyścigowego. Nie tylko z wyglądu Pierwsza jazda Škodą Kodiaq RS: więcej wszystkiego... poza sportem Nowy Seat Tarraco - (nieco) spóźniona ofensywa z Hiszpanii BMW i3S: aktualizacja pomiędzy generacjami Ford Ka+ Active: świetne auto schowane pod kostiumem crossovera Nowy Renault Kadjar: cichy gracz w popularnym segmencie nie ma się czego wstydzić Suzuki Swift Hybrid 1.0: liczy się lekkość Hyundai i20 w wersji Launch: skrojony pod polski rynek