Volkswagen Multivan PanAmericana: pragmatyczna alternatywa dla wszelkiej maści SUV-ów

Multivan to nie tylko nazwa modelu, ale także idealne określenie dla jednego z najlepiej rozpoznawalnych volkswagenów na świecie. Jego wszechstronność nie podlega dyskusji, a wersja PanAmericana jest jeszcze lepsza. To złoty środek pomiędzy rodzinnym transporterem, autem użytkowym i SUV-em.

Volkswagen reklamuje PanAmericanę jako propozycję dla tych, którzy kochają outdoor. Lepiej nie dało się tego ująć.

Volkswagen reklamuje PanAmericanę jako propozycję dla tych, którzy kochają outdoor. Lepiej nie dało się tego ująć. (fot. Marcin Łobodziński)

Ten artykuł ma 2 strony:

Volkswagen Multivan PanAmericana 2.0 Bi-Turbo 4Motion — test, opinia

Volkswagen Multivan PanAmericana ma o 20 mm zwiększony prześwit oraz podwozie lepiej przygotowane do pokonywania bezdroży. Nie ma oczywiście mowy o trudnym terenie, ale poza drogami utwardzonymi testowe auto nie zawiedzie. Nadąży za większością SUV-ów z napędem na cztery koła i dla odmiany przewiezie siedmioro pasażerów w lepszych warunkach niż jakikolwiek crossover dostępny na rynku.

Prześwit wynosi łącznie 211 mm po podniesieniu. Zderzak przedni jest poprawnie ukształtowany do lekkich bezdroży. Niestety koła i opony nadają się tylko na asfalt.

Wnętrze testowej PanAmericany ma układ 2+2+3. Pasażerowie dwóch pierwszych rzędów korzystają z wygodnych, pełnowartościowych foteli. Te umieszczone z drugim można obracać w zakresie 360 stopni, a także przesuwać. Dostęp do wnętrza zapewniają odsuwane drzwi po prawej stronie, przez które da się też wystawić wędkę, a obrócony w prawo fotel posłuży za krzesełko.

Drzwi są tylko po prawej stronie, ponieważ na lewej ścianie znajduje się rozkładany stolik i kilka schowków. Po obróceniu foteli do tyłu, piątka pasażerów może miło spędzić czas, nawet w podróży. Cztery miejsca wyposażono w zaczepy ISOFIX dla najmłodszych.

Multivan daje tak wiele możliwości, że trudno się zdecydować na konkretną aranżację wnętrza.

Kanapę trzeciego rzędu również da się przesunąć, co będzie miało wpływ na pojemność bagażnika. W ustawieniu wygodnym dla kompletu dorosłych pasażerów, każdy z nich może ze sobą zabrać sporej wielkości torbę. Po usunięciu kanapy, w konfiguracji czteromiejscowej można zmieścić rowery, a po wyjęciu foteli drugiego rzędu, Multivan zmienia się w auto dostawcze.

Zobacz również: Volkswagen Up! 1.0 TSI (2016) - pierwsza jazda

Wnętrze jest bardzo dobrze oświetlone i wentylowane. Do dyspozycji osób drugiego rzędu jest regulacja klimatyzacji. Warto jeszcze wspomnieć o materiałach i wykończeniu. PanAmericana wyróżnia się drewnopodobną podłogą niepodatną na zarysowania i skórzaną tapicerką siedzeń z wyraźnymi przeszyciami, wyglądającymi jak ręczna robota. Niestety to bardzo droga opcja, kosztująca 12 426 zł (netto). Całość jest spasowana znakomicie, w przeciwieństwie do imitujących aluminium wstawek na desce rozdzielczej, z których jedna w zupełnie nowym aucie zwyczajnie wypadła.

PanAmericanę poznacie po niektórych detalach. Ozdobne naklejki wymagają dopłaty - 435 zł (netto)

Idealny w podróży, nieżalenie od wyboru trasy

W podróży Volkswagen Multivan wciąż spisuje się fantastycznie. Choć przyznam, ze czuć już wiek samochodu – premiera w 2016 r. Komputer pokładowy czy system multimedialny trochę trącą myszką, a regulacja kierownicy mogła by mieć większy zakres. Szczególnie w pionie. Wzorcem dla projektantów powinien być nowy… Crafter.

Kokpit Multivana jest poprawny, ale czuć już wiek konstrukcji. Wygodniej i nowocześniej jest na przykład w Crafterze.

Na plus trzeba zaliczyć bardzo dobrą widoczność we wszystkich kierunkach. Choć coś nie tak poszło z diodowymi reflektorami, które wymagają dopłaty w wysokości 5014 zł (netto). O ile światła mijania są w porządku, o tyle włączenie drogowych jest rozczarowujące. Snop światła dzieli poziomy szeroki pas cienia, dokładnie w tym miejscu, w które patrzy kierowca.

W kwestii resorowania auto również trochę zawodzi. Charakterystyczne dla tego modelu stukanie przedniej osi jest również cechą PanAmericany. To nie usterka — ten typ tak ma. Do tego wszystkie drgania mocno przenoszą się na kierownicę. W zamian Multivan oferuje dobry komfort i świetną stabilność.

Schowków jest tak dużo, że można pogubić rzeczy.

Im gorsza droga tym bardziej go doceniłem. Jadąc nieutwardzonych szlakami coraz odważniej rozpędzałem samochód, by z czasem uświadomić sobie, że jadę z prędkością jak na asfalcie. I nie mówię tu o szutrowej, płaskiej jak stół drodze, lecz o takiej, na której łatwo urwać zderzak osobówki. Zresztą, sami zobaczcie:

Adaptacyjne zawieszenie kosztujące 4704 zł (netto) jest bardzo dobrą opcją. W trasie w trybie komfortowym auto niemal płynie, ale na drogach jak na powyższym wideo, lepiej przejść w tryb sportowy, by zapobiegać dobijaniu i zminimalizować ryzyko uszkodzenia zderzaka.

W trudniejszym terenie, niemal pięciometrowe auto okazuje się wystarczająco zwrotne, by w razie konieczności zawrócić. Średnica to tylko 11,9 m. Nie zawiesi się tak łatwo za sprawą 211 mm prześwitu i można spokojnie jechać głębszymi koleinami.

Idealne warunki dla PanAmericany. Polne i leśne dukty jej nie straszne.

Napęd na cztery koła działa znakomicie. To konstrukcja ze sprzęgłem, które przenosi moment obrotowy na tylną oś. W praktyce jest to napęd stały, bo zawsze coś trafia na tył, a działanie sprzęgła tego systemu jest wybitnie szybkie.

W przeciwieństwie do automatycznej skrzyni DSG, która momentami bywa wręcz irytująca. Przy ruszaniu trzeba długo czekać, by doczekać się szarpnięcia. Wyprzedzanie też należy zaplanować. Lepiej przełączyć skrzynię w tryb sportowy — dopiero wtedy działa jak trzeba. Do w standardowym trybie tego zbyt szybko zmienia biegi w górę i niechętnie je redukuje, co powoduje sytuację, ze 2-litrowy diesel aż się trzęsie próbując wykrzesać jakieś niutonometry z 1200 obr./min.

Obracane fotele i szerokie drzwi pozwalają na relaks w terenie. Na ryby się nada.

Gdy strzałka obrotomierza jest na swoim miejscu, czyli powyżej wartości 1600, wówczas 204-konny silnik bi-turbo pokazuje pazur. Nie jest to wyścigówka, ale dynamika jest więcej niż dobra. Jak na siedmioosobowego transportera zdolnego do poruszania się po bezdrożach, zapewnia dobre osiągi. To też zasługa aż 450 Nm momentu obrotowego, dostępnego już od 1400 obr./min. Silnik nie hałasuje przy tym nadmiernie, choć wyciszenie Multivana nie jest tak dobre jak… Craftera.

Ekonomia też wygląda bardzo obiecująco. Jazda po autostradzie z prędkością 140 km/h kończy się wynikiem 9,4 l/100 km. Zjazd na drogi krajowe zapewnia spadek spalania o 2 l/100 km. Dynamiczna podróż nie wpływa znacząco na wzrost zużycia paliwa. Podczas zwykłej jazdy drogami krajowymi raczej nie uda się przekroczyć 8 l/100 km. W próbie miejskiej spalanie wyniosło 8,6 l/100 km. Producent deklaruje 9,1!

Fotele bardzo wygodne i świetnie wykonane. Podłokietniki relaksują w trasie.

Volkswagen Multivan PanAmericana dał się poznać jako ciekawa alternatywa dla dużego SUV-a. Bazowa cena testowego auta to 208 tys. zł (netto), a mowa o wersji z 204-konnym dieslem, automatem i napędem na cztery koła. Z prawdziwie siedmioosobowym wnętrzem, w którym każdy z pasażerów będzie siedział wygodnie, a za nimi zmieści się jeszcze dużo bagażu. Nie ma SUV-a, który w tej cenie oferowałby podobne możliwości. Nazwa Multivan zobowiązuje. To niezwykle wszechstronny van.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Fenomenalna wszechstronność i funkcjonalność
  • Masa schowków i pomysłowych rozwiązań
  • Ogromna przestrzeń dla siedmiu pasażerów
  • Wysoki komfort jazdy
  • Dobre osiągi i niskie spalanie silnika
  • Znakomite właściwości jezdne i terenowe (jak na vana)

Minusy:

  • Hałasujące zawieszenie przednie
  • Przenoszenie drgań z zawieszenia na układ kierowniczy
  • Dziwny rozkład światła drogowego
  • Nieprzyjemna praca automatu DSG
  • Ograniczona regulacja kierownicy

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Edge Vignale 2,0 TDCI 210 KM AT - czy warto być premium? Golf GTI Clubsport 2017 – godny następca pierwszego GTI Porsche 718 Boxster GTS: największy problem to nie 4 cylindry Peugeot 308 GTi: hot hatch pozbawiony charakteru Znajomi nie zauważą, że to nowa Mazda 6. W środku od razu poczujesz różnicę Nowa Honda CR-V: jak poprzedniczka, ale pod każdym względem lepsza Dzień w Monako, wieczór na alpejskich przełęczach: nasza podróż BMW M760Li V12 na Lazurowe Wybrzeże Dwa żywioły: Mini Countryman JCW w porównaniu z Volvo XC40 T5 Nowa Toyota Camry: Passatowi szykuje się rywal, jakiego dawno nie miał Jaguar I-Pace to prawdziwy kot. Przekona każdego, a mnie oczarował Piękniś okazuje się twardzielem: Range Rover Velar w teście na polskich drogach Volkswagen T-Cross wprowadza nowy standard do segmentu. Jest przestronny i funkcjonalny Citroën C4 Cactus: teraz będzie konkurował z pragmatyczną Skodą Mikrohybryda w Kii Sportage po liftingu. Daje skosztować elektryfikacji Mercedes Sprinter 314 CDI: przedni napęd mu nie zaszkodził Nowy Ford Focus Mk 4: pożeracz zakrętów z jeszcze lepszą techniką Range Rover Sport SVR bierze wszystko: test ekstremalnego SUV-a Citroën Jumper jako Adria Matrix Axess: typowy test nietypowego pojazdu Peugeot nie zrobi terenówki z 3008. To nie powód, by go skreślać Nissan Leaf udowadnia, że elektrykiem można jeździć na co dzień. Pod jednym warunkiem Test Adrii Matrix Axess: gdyby mieszkania projektowano jak kampery, nie zależałoby mi na metrażu Popularne mieszczuchy. Volkswagen Polo i Toyota Yaris walczą o serce zwykłego Kowalskiego Nie jesteś skazany na SUV-a. Nowy Citroën Berlingo to świetne auto dla rodziny Pierwsza jazda nową Kią Ceed na polskich drogach: wygrać z Niemcami w ich grę

Popularne w tym tygodniu:

Wyższy poziom caravaningu. Volkswagen Grand California przekonał mnie do wypoczynku w trasie Jeździłem nową Toyotą Suprą. Spełnia wszystkie oczekiwania, ale prawdziwy potencjał odkryją tunerzy Mercedes-Benz V250d 4MATIC: jak sprawdza się napęd na cztery koła w busie? Pierwsza jazda Mercedesem EQC: komfort na prąd Tesla Model 3 przekonała mnie, że istnieje miłość od pierwszego jeżdżenia Wiem jak jeździ nowy Opel Corsa. Pod tym względem jest fantastyczny Citroën Berlingo XL 1.5 BlueHDi: gdy dużo to wciąż za mało Mazda CX-3 1.8 Skyactiv-D: świetnie dopasowana do potrzeb