Sprawdź samochód online przed zakupem. Nowe narzędzie już dostępne.

Peugeot 308 GTi: hot hatch pozbawiony charakteru

GTI to skrót używany nie tylko przez Volkswagena, ale od lat 80. także przez Peugeota. Według mnie, to również synonim określenia hot hatch. Nie dotyczy jednak Peugeota 308 GTi. Francuzi chyba zapomnieli, jak robić ostre kompakty, a przecież byli w tym najlepsi.

Peugeot 308 GTi - już po wyglądzie czułem, że coś jest nie tak.

Peugeot 308 GTi - już po wyglądzie czułem, że coś jest nie tak. (fot. Marcin Łobodziński)

Ten artykuł ma 2 strony:

Peugeot 308 GTi — test, opinia

Szkoda, że nie miałem wcześniej z nim do czynienia. Być może nie byłbym aż tak rozczarowany. Peugeot 308 to kapitalna baza do zrobienia GTi, wiec zupełnie nie rozumiem, co się stało. Być może — zresztą nie po raz pierwszy — Francuzi gonili za cyferkami, a zapomnieli o emocjach? Wszystko na to wskazuje.

Na papierze, w czasie swojej premiery, bo teraz już nie, Peugeot 308 GTi wyglądał świetnie. Jego 1,6-litrowy motor rozwija 272 KM i 330 Nm. Pozwala to rozpędzić spory kompakt do setki w czasie 6 s, do 200 km/h w 21,4 s i ostatecznie do 250 km/h — na tyle pozwala ogranicznik. Moje wyniki pomiaru pierwszego z tych parametrów, pokrywają się z danymi producenta.

Tak na dobrą sprawę, pełna nazwa tego modelu to Peugeot 308 GTi by Peugeot Sport. I w szczególności ten dodatkowy człon Francuzi powinni sobie darować.

Hamulce pochodzą z nieprodukowanego już modelu RCZ. Maleńka kierownica wygląda jak wyjęta z bolidu i trzymając ją podczas prowadzenia, rzeczywiście można się poczuć jak w wyścigówce. Grube i mocno rozbudowane fotele obiecują swoim wyglądem wiele i spełniają niemal wszystkie życzenia. Natomiast stylistyka 308 to świetny punkt wyjścia do stworzenia auta dającego wiele pozytywnych wrażeń.

Co poszło nie tak?

Tymczasem minęło kilka lat, przybyło kilku konkurentów, a 308 GTi trochę się zestarzał. Moc już nie imponuje, a moment obrotowy to jedna z niższych wartości w segmencie. Silnik ma najmniejszą pojemność i nie generuje żadnego interesującego dźwięku. Można było coś wycisnąć z wydechu, ale chyba nikt o tym nie pomyślał. Tak jak o choćby poprawnym mechanizmie zmiany biegów. Fatalna skrzynia to wizytówka modeli PSA, ale spodziewałem się, że w GTi została choć dotknięta przez Peugeot Sport. Nie.

Wygląd jest tak skromny, że trudno w nim rozpoznać hot hatcha.

To jednak niejedyne rozczarowanie, dlatego mam wrażenie, że auto od początku nie było zrobione jak trzeba i jego wiek nie ma większego znaczenia. Znalazłem nasz test tego samochodu sprzed kilku lat i okazuje się, że coś w tym jest.

Peugeot 308 GTI jako hot-hatch poskromiony

Samochody z segmentu sportowych kompaktów mają pewne powtarzalne cechy, wymieszane ze sobą w różnych proporcjach. Niektóre modele są radykalne i…

Wygląd zapowiada dobrze wyposażoną wersję z podwójnym układem wydechowym, ale jego sportowy charakter gdzieś się chowa. W dużych hamulcach i znaczkach GTi? To za mało.

Pozycja za kierownica jest świetna, fotele zarówno wygodne, jak i dobrze trzymające na zakrętach, ale zbyt mocno izolują od auta, a prowadzenie wymaga długiego przyzwyczajenia. Kierownica jest za mała i nie zapewnia pewności chwytu, choć sam układ daje odpowiednia dawkę informacji, a do tego ma dobre przełożenie. Obrotomierz kręci się w niewłaściwą stronę, co też pochłania uwagę. No i ten fatalny mechanizm zmiany biegów.

Przednie fotele są wygodne i dobrze podpierają w zakręcie, ale tak grube, że z jednej strony zbyt mocno izolują, a z drugiej, ograniczają przestrzeń z tyłu.

Silnik sam w sobie na tle współczesnej konkurencji nie wypada źle w warunkach rzeczywistych. Zapewnia bardzo dobre przyspieszenie, błyskawicznie nabiera obrotów, choć nie zbiera się z samego dołu tak szybko jak dwulitrówki Hyundaia i30N czy Seata Leona Cupry. Nawet wolniej niż 1,8-litrowy motor Megane R.S.

Jednak po przekroczeniu 2500 obr./min to rakieta. Wciska w fotel i szybko dochodzimy do momentu, kiedy trzeba chwycić za drążek skrzyni biegów. I pojawia się ta myśl: "uda się, czy nie?"

Najgorszy element tego auta, to mechanizm zmiany biegów - karygodnie zły w tej klasie. Wydech można sobie zmienić na głośniejszy, ale tu zmiany byłyby bardzo trudne.

Jeśli zmiana ma się odbyć tylko po linii prostej, to delikatne traktowanie zwykle kończy się sukcesem. Trudniej na przykład z dwójki na trójkę, choć i tu im mniej nerwowości tym lepiej. Gorsze myśli pojawiają się przed koniecznością redukcji, która odkrywa słabe punkty mechanizmu.

Szkoda, że Francuzi zmarnowali tkwiący w 308 potencjał. Wystarczyło zrobić porządną skrzynię biegów, uwolnić więcej dźwięku i mielibyśmy dobre GTi. Tym bardziej, że silnik wyróżnia się na tle rywali niskim zużyciem paliwa.

Nietuzinkowy kokpit z zegarami ponad kierownicą. Byłyby w porządku, gdyby obrotomierz kręcił się we właściwym kierunku.

Tak niskim, że tradycyjną próbę spalania przeprowadziłem dwukrotnie, a i tak okazał się najoszczędniejszym hot hatchem segmentu C. Przy prędkości 90 km/h mały motor potrzebował tylko 5,4 l benzyny na 100 km, a przy 140 km/h spala tylko 9,0 l/100 km. To o 1,2 l mniej niż Hyundai i30 N. W mieście zużycie mieści się w przedziale 7–8 l/100 km, a średnio, przy dość dynamicznej jeździe nie powinniście przekroczyć 9 l/100 km. W Hyundaiu nie sposób było zejść poniżej 10. Mowa tu o zupełnie swobodnej eksploatacji — nie mylcie ze średnim zużyciem paliwa podanym w tabeli, które jest tylko wynikiem wyliczeń z poszczególnych prób.

Najgorszy dźwięk świata

Ktoś w Peugeot Sport wpadł na fatalny pomysł zaimprowizowana w kwestii doznań akustycznych. Wykorzystano znany z innych modeli syntezator buczenia. Szczerze przyznam, że nic do takich rozwiązań nie mam i wolę sztuczny dźwięk z głośników zamiast naturalnego klekotu diesla czy marnego wycia benzyniaka. Ale to w normalnych samochodach. W GTi niech sobie będzie najwyżej jako wspomaganie, ale nie takie jak w 308!

Przycisk startera, to jedyny, jaki mógłby tu być. Elektryczny hamulec postojowy można jeszcze przełknąć, ale ten z napisem sport włączajcie tylko gdy jedziecie sami. A najlepiej wcale.

To, co się dzieje po wciśnięciu przycisku Sport, można określić tylko jednym słowem — żenada. Sztuczne buczenie, samo w sobie nawet fajne, słyszane gdzieś spod lewego fotela, rozczarowało każdego, kto siedział w tym aucie. Podkreślam — w tym, bo naprawdę podoba mi się w 3008 HDi. Nawet motoryzacyjni laicy nie uwierzyli, że to brzmienie wydechu czy silnika i każdy, bez wyjątku, poprosił o wyłączenie.

Posłuchajcie jak wydech brzmi na zewnątrz, a następnie porównajcie z brzmieniem — moim zdaniem wzorcowym w tej klasie — układu Hyundaia i30 N:

Świetnie wyważony, ale nie daje zaufania

Zawieszenie jest odpowiednie do klasy auta, zwiera całość we właściwy dla GTi sposób. Podczas jazdy po zakrętach czuć subiektywną lekkość samochodu i świetne wyważenie. Odważę się na stwierdzenie, że być może najlepsze w segmencie hot hatchy. Prawdopodobnie to też kwestia niskiej masy -1205 kg to o dobre 100–250 kg mniej niż konkurenci.

Sztywność resorowania jest kwestią drugorzędną, ale i tu nie można mieć zastrzeżeń. A amortyzatory nie są adaptacyjne. Podobnie jak do bardzo skutecznych hamulców, które wraz z ogumieniem Michelin Pilot Super Sport potrafią wręcz przyprawić o mdłości. Wynik hamowania: 34 m z prędkości 100 km/h.

Jedna z największych zalet samochodu - fenomenalne hamulce i świetnie trzymające opony.

Wiele słyszałem o jego dzikim charakterze, że potrafi zarzucić tyłem, zaskoczyć w środku łuku. Taką tendencję ma na przykład mniejszy 208 GTi. I owszem, na torze przy pełnym wykorzystaniu osiągów, z wyłączonym ESP tak. Na drodze jest stabilny. Ostry, ale nie niebezpieczny. Neutralne prowadzenie pozwala na wiele, nie ma problemu z trakcją na wyjściu z zakrętu, bo i moment obrotowy nie jest duży. A pomaga jeszcze seryjnie montowana szpera Torsena.

Niestety nie potrafiłem obdarzyć go pełnym zaufaniem jak Hyundaia i30 N czy Leona Cuprę 300 podczas ostrej jazdy. W dużej mierze przez kierownicę. Za małą w stosunku do wielkości samochodu, jego mocy i osiągów, bo w 208 GTi jest OK. Wiecie, to jakby trzymać rottweilera na żyłce wędkarskiej. Nie obchodziłoby mnie, że ma wytrzymałość 200 kg.

Stworzony do jazdy na co dzień

Podwójny wydech obiecuje wiele. W praktyce to tylko element stylistyczny.

Gdyby w skali 1–10 najniższa wartość oznaczała maksymalnie cywilizowane auto, a 10 torową bestię nieprzydatną na co dzień, to większość współczesnych hot hatchy mieści się gdzieś pomiędzy 4 a 7. I nie zrozumcie tego źle — 10 nie jest tu oceną najlepszą, a 1 nie jest najgorszą.

Peugeot 308 GTi do według mnie 3, może 4. Jest świetny do normalnej jazdy z ogromnym zapasem mocy. Jego skromny wygląd nawet nie zachęca hondziarzy do ścigania. Jest doskonałym hot hatchem dla kobiety, zamiast kolejnego mini lub dla osoby, która chce wyluzować po rozbiciu Focusa RS-a.

Nie rozumiem francuskich projektantów wnętrz -  klimatyzacja regulowana z poziomu ekranu to ostatni bajer, jakiego potrzebujemy w GTi. W skrytce na telefon upchnięto nawet włączniki podgrzewania siedzeń. Do tego podnoszenie podłokietnika, które przeszkadza w prowadzeniu i tylko jeden uchwyt na kubek.

Cichy i wygodny, a do tego wybitnie ekonomiczny. Ma pojemny bagażnik, dobrze wykonane wnętrze, w którym brakuje tylko przestrzeni na kolana z tyłu. To kwestia grubych oparć przednich foteli. Ma też dziwnie opracowaną ergonomię, ale pomińmy ten aspekt w klasie hot hatch. Tylko czy 308 GTi to wciąż HOT hatch?

Byłoby idealnie, gdyby nosił oznaczenie GT. Wówczas można by go wysoko ocenić. Od GTi oczekuję więcej, znacznie więcej i uważam, że Peugeot sam sobie zrobił krzywdę. Bo jeśli to GTi, to chyba ostatnie, jakie bym kupił. Zresztą już niedługo, bo przez nowe normy emisji znika z rynku. To dziwne, bo oszczędniejszym GTI jeszcze nie jeździłem.

Ogólna ocena6z 10

Plusy:

  • Skromny wygląd może być plusem
  • Kapitalne wyważenie i podwozie
  • Wygodne wnętrze dla dwóch osób
  • Dobre wykonanie auta
  • Duży bagażnik
  • Niska masa i wysoka ładowność
  • Bardzo mocne hamulce
  • Niskie zużycie paliwa

Minusy:

  • Zbyt skromny wygląd jak na hot hatcha
  • Nie dająca pewności prowadzenia kierownica
  • Brak sportowego brzmienia silnika i wydechu
  • Fatalny mechanizm zmiany biegów
  • Dziwna ergonomia wnętrza
  • Mało miejsca z tyłu

Nadużywanie określenia hot hatch wypaczyło ideę GTI

Przy okazji tematu tygodnia wzięło mnie na refleksję i cofnięcie się do lat 90. Te jeszcze dobrze pamiętam i miło wspominam hot hatche, które nie są…

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowe Audi TT 2,0 TFSI quattro S tronic - pierwsza jazda Seat Ibiza ST 1,2 TSI + LPG Style – samochód rodzinny [test autokult.pl] Kia Proceed GT: test na torze wyścigowym i trasie liczącej 1500 km Nowy Ford Mustang Fastback GT V8 5.0 - test, opinia, spalanie, cena Nowy Opel Insignia Grand Sport 2.0 CDTi: mógł być idealny Nowa Kia Sportage (2016) 1.6 T-GDI 4x4 - test, opinia, spalanie, cena Toyota Yaris GRMN - dobra wiadomość: jest doskonała. Zła wiadomość: zapomnij, że ją kupisz Test Audi RS 5 Sportback: czego bało się Audi? Dacia Lodgy TCe 1,2 (115 KM) Prestige [test autokult.pl] Lamborghini Huracán LP640-4 VOS – test, opinia, spalanie, cena Porsche 911 Carrera 4S (2016) - test, opinia, cena, spalanie Opel Cascada 1,6 Turbo w trasie - samochodem na wakacje [cz.10]

Popularne w tym tygodniu:

Test: Renault Clio z darmową instalacją LPG. Marka pokazuje jak się robi "eko" na serio Test: Škoda Kamiq Monte Carlo 1.5 TSI to crossover dla lubiących przycisnąć Test: Saab 99 – cichy bohater, który pokazał nowe oblicze marki i wyznaczał standardy bezpieczeństwa Test: BMW 440i Gran Coupe xDrive ma swoje lata, ale łączy dwa światy jak nic innego Test: Mitsubishi ASX 2.0 MIVEC - lifting zmienił mu twarz i silnik, ale zostawił to, co najważniejsze Test: Honda Jazz Crosstar - tak wiele za… tak wiele Mercedes-Benz AMG CLS 53 4matic+ - znowu robi zamieszanie BMW i3s - miejski elektryk, którym da się driftować Ostatni test: Seat Leon III FR Black - wciąż jest w formie, choć przechodzi do historii Škoda Scala - test długodystansowy: zaglądam do bagażnika Mitsubishi Outlander PHEV - Robo-dinozaur BMW 220d Gran Coupe. Czy BMW wie, co robi?