Volkswagen T-Cross wprowadza nowy standard do segmentu. Jest przestronny i funkcjonalny

Długo musieliśmy czekać na miejskiego crossovera od Volkswagena, ale wreszcie jest. A raczej będzie, bo T-Cross swojej oficjalnej premiery jeszcze nie miał. Mogłem wypróbować jeden z prototypów, by przekonać się, czy warto na niego czekać.

Volkswagen T-Cross nawet w maskowaniu wygląda muskularnie.

Volkswagen T-Cross nawet w maskowaniu wygląda muskularnie. (Fot. Michał Zieliński)

Rynek crossoverów czy SUV-ów (gdzie przebiega granica?) segmentu B w ostatnich latach rośnie niczym wartość Bitcoina pod koniec 2017 roku. Z tą różnicą, że o ile najpopularniejsza z kryptowalut niedługo po tym wzroście zaliczyła wielki spadek, to miejskie, podniesione auta zdają się coraz bardziej zadomawiać na drogach. Kolejni producenci wchodzą do gry, by powalczyć o swój kawałek tortu. Ostatnim z nich jest Volkswagen.

Plotki o pojawieniu się T-Crossa krążyły po sieci od miesięcy, ale dopiero na początku lipca 2018 roku niemiecka marka zabrała głos. Wtedy poznaliśmy nazwę i pierwszy zarys tego, jak samochód będzie wyglądał. Na myśl przychodziło bardziej dojrzałe Polo, a w oczy rzucał się pas łączący tylne światła. Niewiele później stoję przy zamaskowanym prototypie najnowszego crossovera z Wolfsburga, a w dłoni mam kluczyk od niego.

Z zewnątrz T-Cross idealnie wpisuje się w oklepaną frazę "miejski wojownik". Jest stosunkowo mały: mierzy 4107 mm długości, więc jest nieco większy od Polo. Jednak wysokość 1558 mm i muskularne nadwozie połączone ze świetnymi proporcjami sprawia wrażenie, jakby T-Cross mógł podołać wszystkiemu. Nie ulega wątpliwości, że właściciele raczej nie opuszczą utwardzonych dróg. Samochód bazuje na płycie podłogowej MQB A0, więc nie ma szans na napęd na cztery koła.

Wsiadam za kierownicę i naciskam opcjonalny przycisk startera. Spod maski rozbrzmiewa dźwięk Diesla. To jedna z czterech jednostek planowanych dla T-Crossa. Poza 95-konnym 1,6 TDI do wyboru będzie litrowy TSI w dwóch wariantach mocy (95 i 115 KM) oraz większy motor 1,5 generujący 150 KM. Czy jest szansa na hybrydę albo mikrohybrydę? "Nie ma" odpowiada przedstawiciel Volkswagena. Od razu mówi też, że samochód, którym jadę nie jest skończony. Układ kierowniczy i zawieszenie będą poprawione.

Docelowo T-Cross będzie dostępny w 12 kolorach. Opcjonalnie będzie można je łączyć z czarnym, kontrastowym dachem.

Po cichu mam nadzieję, że zmiany nie będą duże. T-Cross w obecnej wersji prowadzi się bardzo pewnie, nawet powiedziałbym, że sportowo. Zawieszenie poprawnie wybiera nierówności i pracuje cicho. Nawet kręta droga nie jest dla niego wyzwaniem, a nadwozie nie przechyla się przesadnie. Biorąc pod uwagę, że auto jest kierowane do aktywnie żyjących odbiorców, prawdopodobnie Volkswagen jedynie udoskonali te elementy, a nie zupełnie zmieni. Po stronie plusów wpisuję też wyciszenie wnętrza. Nawet przy prędkościach autostradowych szum nie jest doskwierający.

Zobacz również: Volkswagen Golf R - przyspieszenie 0-100 km/h z launch control

Samochód w bazowej wersji będzie o około 100 kg cięższy od Polo, co oznacza, że 95-konny diesel w zupełności wystarcza do napędzania małego SUV-a. Ochoczo przyspiesza, a mocy zaczyna brakować dopiero podczas dużej wspinaczki pod górę. Odwiedzą się przy tym bardzo niskim zapotrzebowanie na olej napędowy. Sparowany z DSG o 7 przełożeniach motor potrzebował średnio nieco ponad 5 l/100 km. A trzeba pamiętać, że inżynierowie ciągle pracują nad nim.

Dla mnie jednak w crossoverach największą przewagą nad „normalnymi” odmianami jest funkcjonalność wnętrza. Nie inaczej jest w przypadku T-Crossa. Pozycja za kierownicą jest wyższa niż w Polo, ale nie za wysoka. Pasażerowie z przodu mają nieco więcej miejsca nad głową. Z tyłu natomiast auto może śmiało konkurować z większym Golfem. Miejsca na nogi nie brakuje, mamy poczucie przestrzeni. Producent deklaruje, że bagażnik ma 385 litrów. Gdyby pojemność była za mała, można ją zwiększyć przesuwając tylną kanapę. Wtedy wynik wzrasta do 455 litrów — największy w klasie.

We wnętrzu widać też podążanie za najnowszymi trendami. Gniazda 12V zastąpiono czterema portami USB (po dwa z przodu i z tyłu), opcjonalnie dostępna będzie ładowarka bezprzewodowa dla telefonów. Za kierownicą znalazł się wyświetlacz Active Info Display, a na konsoli centralnej jest 8-calowy ekran zestawu inforozrywki. Słowem — standard. Z tym, że nie jest to standard w klasie T-Crossa. Podobnie jest, gdy spojrzymy na listę systemów bezpieczeństwa. "Front Assist" i "Lane Assist" będą dostępne w standardzie, a opcjonalnie T-Cross może ostrzegać o autach w martwym polu czy nadjeżdżających od boku, a także wyhamuje przy awaryjnej sytuacji w mieście.

Oczywiście wiele aspektów auta ciągle pozostają zagadką. Nie wiemy, jak będzie spasowane wnętrze ani na jakie materiały zdecyduje się producent. Jest też za wcześnie, by mówić o nawet orientacyjnych cenach. Te wszystkie elementy mogą przeważyć o sukcesie T-Crossa na tym ciężkim rynku. Konkurentów już teraz nie brakuje, a można śmiało zakładać, że w przyszłości wręcz ich przybędzie. Oficjalna premiera Volkswagena T-Crossa ma odbyć się niedługo po salonie samochodowym w Paryżu, a więc jesienią 2018 roku.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Dwa żywioły: Mini Countryman JCW w porównaniu z Volvo XC40 T5 Piękniś okazuje się twardzielem: Range Rover Velar w teście na polskich drogach Citroën C4 Cactus: teraz będzie konkurował z pragmatyczną Skodą Mikrohybryda w Kii Sportage po liftingu. Daje skosztować elektryfikacji Mercedes Sprinter 314 CDI: przedni napęd mu nie zaszkodził Range Rover Sport SVR bierze wszystko: test ekstremalnego SUV-a Citroën Jumper jako Adria Matrix Axess: typowy test nietypowego pojazdu Peugeot nie zrobi terenówki z 3008. To nie powód, by go skreślać Nissan Leaf udowadnia, że elektrykiem można jeździć na co dzień. Pod jednym warunkiem Test Adrii Matrix Axess: gdyby mieszkania projektowano jak kampery, nie zależałoby mi na metrażu Popularne mieszczuchy. Volkswagen Polo i Toyota Yaris walczą o serce zwykłego Kowalskiego Nie jesteś skazany na SUV-a. Nowy Citroën Berlingo to świetne auto dla rodziny Pierwsza jazda nową Kią Ceed na polskich drogach: wygrać z Niemcami w ich grę Smart EQ Forfour sprawił, że wybaczam mu wszystkie wady. No, prawie wszystkie Ekstremalna Toyota Yaris GRMN na torze. Model limitowany w naszych rękach Samochód nowej generacji czy gadżet? Tesla Model X na polskich drogach Test Volkswagena Craftera: najwygodniejszy samochód dostawczy pochodzi z Polski Audi RS5: perfekcyjna maszyna, której nie pokochałem Nowy SsangYong Rexton 2.2 Diesel: nie chińczyk lecz koreańczyk Audi RS 4 Avant: geny Porsche wciąż mu służą Seat Leon Cupra R: długo na niego czekaliśmy, ale było warto O tym, jak Porsche 911 GT3 RS zdefiniowało mi prawdziwy samochód sportowy Komfort przewidywalności: pierwsza jazda nowym Volvo V60 Chuligan obejmuje tron. Nowy Ford Fiesta ST rusza do walki

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Octavia RS 245: hot hatch nie do końca. Po prostu szybka skoda Porsche Panamera Turbo Executive: pożeracz autostrad i mistrz zakrętów Porsche 911 GT2 RS: samochód ostateczny Mazda MX-5 po liftingu: najpopularniejszy roadster świata na Trasie Transfogaraskiej Za sterami Forda GT: egzotyczny spektakl na 656 koni i jeden spojler Audi Q8 to nie concept car. To samochód, którym jeździłem już po polskich drogach Škoda Kodiaq 2.0 TDI w trasie - ile tak naprawdę spali? Porsche Macan S: to auto naprawdę nie potrzebuje liftingu Ford Tourneo Custom: szukając sportu w samochodzie użytkowym