Wybierz samochód roku i wygraj atrakcyjne nagrody
BMW i8 Roadster otrzymało nowy kolor (E-Copper), lecz zmian jest znacznie więcej.

BMW i8 Roadster otrzymało nowy kolor (E-Copper), lecz zmian jest znacznie więcej. (fot. Mateusz Lubczański)

BMW i8 nadal prezentuje się zjawiskowo. Apetyt rośnie zwłaszcza w wersji Roadster

W końcu BMW i8 pojawiło się w wersji Roadster. Może się wam wydawać, że inżynierowie tylko odcięli dach, lecz tak naprawdę zmiany są znacznie bardziej rozległe. BMW i8 Roadster – pomimo obecności coupe w salonach od kilku lat – jest jedną z najciekawszych, choć nie najszybszych pozycji na rynku.

Ten artykuł ma 2 strony:

BMW i8 Roadster — test, opinia

Musieliśmy czekać naprawdę długo. Koncept i8 bez dachu pojawił się na targach w Pekinie w 2012 roku, a dopiero teraz – w maju 2018 roku – pierwsze egzemplarze trafiają do klientów. Hybrydowy samochód z Bawarii, pomimo upływu lat, w ogóle nie stracił swojego szokującego charakteru auta z przyszłości. Dalej wybierany jest np. piłkarzy – ostatnio pojawił się w nim na drogach Kamil Glik. Miks rzadkich materiałów, niecodziennego wyglądu i odmiennego podejścia do układów napędowych zostawia konkurencję daleko w tyle… przynajmniej metaforycznie.

Naprawdę — poruszenie, jakie i8 wywołuje na drogach, można porównać chyba z przejazdem DeLoreana z "Powrotu do przyszłości". Jeśli dzisiaj miałbym budować wehikuł czasu oparty na samochodzie, nie zastanawiałbym się ani chwili nad wyborem odpowiedniego pojazdu. I to nie tylko dlatego, że elementy składanego dachu zostały wyprodukowane w technologii jeszcze raczkującego druku 3D, a kabina wykonana jest z tworzywa sztucznego wzmocnionego włóknem węglowym. Taką samą technologię wykorzystano np. w konstrukcji dachu nowego M5.

Charakterystyczne drzwi wyglądają świetnie, gorzej z ich użytecznością

Najpierw nogi, później reszta

BMW i8 Roadster doczekało się dwóch nowych kolorów (widoczny na zdjęciach E-Copper i anonimowy, srebrny Donington). Nie jest już klasycznym autem 2+2 jak wersja coupe. Co ciekawe, o istnieniu dodatkowych miejsc w "standardowym" i8 całkowicie zapomniałem. Użyteczność tylnych foteli i tak była w praktyce zerowa, tak że w jakimś stopniu jestem usprawiedliwiony. Teraz za siedziskami umieszczono 92-litrowy schowek podzielony na trzy części. Dodatkowo do dyspozycji macie 88-litrowy bagażnik, w którym trzeba jeszcze umieścić kable. Miejsca jest mało, ale BMW oferuje specjalne, pasujące do auta walizki.

Powodzenia na ciasnych parkingach.

W przypadku roadstera nie zrezygnowano z podnoszonych drzwi i chwała BMW za to. Dostanie się do kabiny wymaga gimnastyki, ale i tak jest łatwiej niż w przypadku coupe (najpierw nogi, potem reszta). Zasiadamy nisko w całkiem wygodnej i charakterystycznej dla BMW kabinie, gdzie pojawił się nowy system iDrive – jak zwykle niezwykle rozbudowany i zdumiewająco logiczny. Konkurencja dalej może się uczyć od bawarskiej marki, jak powinno robić się multimedia.

Trzy cylindry, automat

Na papierze BMW i8 nie powinno robić wrażenia swoimi możliwościami. Mamy tu silnik elektryczny generujący 250 Nm napędzający przednią oś. Tylne koła wprawiane są w ruch przez trzycylindrowy (!) silnik 1,5 (231 KM/320 Nm) połączony z sześciobiegową przekładnią automatyczną Steptronic. W teorii nie ma tutaj nic, co mogłoby podnieść wasze tętno. Powtórzmy jednak: w teorii.

Zobacz również: BMW 440i - dźwięk silnika

W praktyce naciskamy przycisk "start" i zaczynamy toczyć się bezszelestnie do przodu. W takich warunkach przejedziemy nieco ponad 50 km (potwierdzam, da się), a dystans ten można nawet jeszcze trochę zwiększyć, jeśli będziecie odzyskiwać energię podczas hamowania. Przebijając się przez korki wszystko wygląda jak w zwykłej hybrydzie. Auto jest zrywne, ale tego przecież można się spodziewać po pojeździe z silnikiem elektrycznym. Ogniwa w Roadsterze (jak i odświeżonym Coupe) mają większą pojemność (wzrosła z 20 do 34 Ah), a moc motoru elektrycznego auta została zwiększona o 12 KM. Poprawione chłodzenie wymusiło rezygnację z otwieranej maski z przodu. Kierowca nie ma tam po co zaglądać.

Wnętrze BMW i8

Jeśli potrzebujecie większej mocy (lub sprawdzacie katalogowe 4,6 s do setki) do życia budzi się umieszczony z tyłu silnik R3. Można śmiać się z jego pojemności, ale jego dźwięk jest przyjemnie pobudzający (nawet jeśli pomaga sobie nieco głośnikami w kabinie), a poza tym cokolwiek większego nie miałoby żadnego sensu. Spalanie poza miastem mieści się w racjonalnych 7 l na 100 km. BMW i8 Roadster i tak jest cięższe od coupe od 60 kg, przez co waży 1595 kg. Dużo jak na samochód sportowy.

Czym tak naprawdę jesteś?

Mam jednak wątpliwości czy i8 należy klasyfikować właśnie jako auto sportowe, zwłaszcza, że w tej cenie jest oferowane wiele szybszych samochodów. BMW i8 jest raczej wizją, pokazem możliwości, eksperymentem, który wjechał do salonów. Nie oznacza to jednak, że i8 Roadster nie lubi zakrętów. Ze swoim nisko umieszczonym środkiem ciężkości, natychmiastową reakcją silnika elektrycznego na gaz oraz zmodyfikowanymi ustawieniami przekładni kierowniczej staje się angażującym partnerem do zabawy. O ile opanujemy specyficzny pedał hamulca. Najpierw odzyskujemy energię, później do akcji wchodzi klasyczny układ hamulcowy.

BMW i8 w ruchu

Najprzyjemniej jest jednak zrzucić dach w 15 sekund i cieszyć się z bezgłośnej jazdy. Zwłaszcza, że zmieniono nieco koncepcję przepływu powietrza, które nie uchodzi już przez wylot w masce, ale po bokach w pobliżu nadkoli i pod podwoziem. Wyższe temperatury powietrza ujawniają pewne niedociągnięcia. Niezależnie od wybranej tapicerki fotele nie mogą być wyposażone w wentylację. Brakuje też głośników w zagłówkach. Cabrio i roadstery nigdy nie były idealnymi autami dla audiofilów, ale przydałoby się odpowiednie "zamknięcie" dźwiękowe z tyłu kabiny.

Ekscentryczny wybór

BMW i8 Roadster nie ma w praktyce konkurencji. Jeśli szukacie samochodu typowo sportowego, BMW i8 (niezależnie od nadwozia) nie jest najszybszą propozycją. Tylko, że właśnie ta unikatowość, zachowana w zdumiewający sposób radość z jazdy i kosmiczny wygląd sprawiają, że i8 bardziej przekonuje mnie niż tradycyjnie napędzane auta. Nawet, jeśli kosztuje 700 tys. zł i ma takie same osiągi jak Porsche Cayman GTS.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Futurystyczny wygląd, który jeszcze przez wiele lat będzie przyciągał wzrok
  • Zadowalające osiągi połączone z sensownym zasięgiem na baterii
  • Wrażenie podróży autem z przyszłości

Minusy:

  • Wyjątkowo ograniczona przestrzeń bagażowa
  • "Skrzydlate" drzwi przypasują wyjątkowo gibkim osobom
  • Pomniejsze niedoróbki w wyposażeniu

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Edge Vignale 2,0 TDCI 210 KM AT - czy warto być premium? Golf GTI Clubsport 2017 – godny następca pierwszego GTI Audi RS5: perfekcyjna maszyna, której nie pokochałem Odważny krok naprzód. Jeździłem nowym BMW M5 z napędem na cztery koła Test Audi Q7 e-tron: do zakupu nawet ponad 80 tysięcy zł w prezencie Dzień dobry Kodiaq! Startujemy z testem długodystansowym SUV-a Škody Jeździłem najlepszym Volkswagenem w historii. Nowy Touareg coraz bliżej Porsche Porsche Cayenne S. Możesz go nie lubić, ale i tak zasługuje na uznanie Audi odkrywa karty - sprawdzamy co potrafi nowa generacja A6 Nowe rozdanie w klasie premium - DS 7 Crossback kontra BMW X2 Nowe Audi A6 bez tajemnic: pierwsze wrażenia i zapowiedź testu wideo Tesla Model X P90D. Łatwo ją znienawidzić, jeszcze łatwiej pokochać Hyundai i30 N Performance: sprawdziłem go jako auto na co dzień Mercedes Klasy X 250d Power: SUV w segmencie pick-upów? Porównanie limuzyn dla prezesa - Audi A8 i Mercedes-Benz S560 Test: Aston Martin DB11 - czy film o 007 mógłby dziać się w Polsce? Nissan Micra 1.5 dCi: oszczędna propozycja dla wymagających Jeep Grand Cherokee SRT: 2,5-tonowa interpretacja samochodu sportowego Porsche Panamera Turbo Sport Turismo: tu wcale nie chodzi o rodzinę Opel Grandland X: nie zaskakuje, ale oferuje wystarczająco dużo BMW i3: wszystko, czym Tesla chciałaby być, ale nigdy nie będzie Świetna, ale nie doskonała. Test Mazdy MX-5 RF Gran turismo ery science-fiction: test Audi A7 na polskich drogach BMW 630d GT xDrive: zagadka pochodzenia rozwiązana

Popularne w tym tygodniu:

Seat Leon Cupra R ST: 300-konne kombi z napędem na 4 koła Pierwsza jazda Volkswagenem T-Cross: gdy funkcjonalność jest na pierwszym miejscu Mazda 2 świetnie wygląda. To nie koniec jej zalet Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi: koreańczyk po amerykańsku z europejskim silnikiem Test 300-konnego hot SUV-a. Cupra Ateca przeciera szlaki dla nowej marki Citroën C5 Aircross, czyli SUV klasy komfort. Zgadzam się Test Hyundaia i30 Fastback: kompakt też może być sexy