Sprawdź VIN samochodu przed zakupem. Nowe narzędzie AutoCentrum.pl
Nissan Micra

Nissan Micra (fot. Marcin Łobodziński)

Nissan Micra 0.9 IG-T: skok na wyższą półkę

Segment najmniejszych, miejskich samochodów regularnie się kurczy za sprawą ich spadającej popularności. Ludzie nie chcą już jeździć autkami, w których ledwo się mieszczą, z bagażnikiem, do którego można włożyć tylko codzienne zakupy. Nie dziwi więc, że producenci uciekają w kierunku większego segmentu B, ale by ich nowe modele nie stały się całkowicie anonimowe, pozostawiają znane nazwy. Idealnym tego przykładem jest nowy Nissan Micra.

Ten artykuł ma 2 strony:

Nissan Micra 0.9 IG-T N-Connecta — test, opinia

Całkowicie nowy, ponieważ jedynym wspólnym elementem z poprzednikiem jest nazwa. Micra to już większy i zupełnie inny pojazd. Zapowiedział go koncept Sway, ale wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby takiej nazwy użyli. Zresztą nie trzeba sobie wyobrażać. Wystarczy sięgnąć pamięcią nie dalej jak do 2014 roku, kiedy taki właśnie błąd Nissan popełnił. Wprowadził na rynek Pulsara, którego nikt nie znał i… mało kto go kupował. Nie chciał zaliczyć podobnej wpadki drugi raz.

Nissan Micra

Tym bardziej, że akurat Nissan jest producentem, który idealnie trafia w gusta klientów europejskich. Przecież to Qashqai zapoczątkował modę na kompaktowe crossovery, a Juke na te o sportowej stylistyce. Teoretycznie pozbawione sensu, ale, jak widać, nie zawsze logika jest najważniejsza przy decyzjach zakupowych. Natomiast logicznym było wycofanie Micry z coraz bardziej słabnącego segmentu A i pokierowanie jej tam, gdzie szukają klienci.

A klienci szukają dziś trzech typów aut segmentu B:

  • Możliwie najtańszego pojazdu do przemieszczania się głównie po mieście.
  • Tańszej alternatywy dla samochodu kompaktowego – praktycznego, dobrze wyposażonego, przyjemnie jeżdżącego.
  • Małego, ale zwracającego na siebie uwagę miejskiego samochodu, który można z przymrużeniem oka nazwać premium.
Nissan Micra

Wydaje się, że Nissan wybrał tę trzecią koncepcję i słusznie. Z dwóch powodów. Po pierwsze, na razie jest to nisza, ale z dynamicznym wzrostem. Po drugie, patrząc na konkurencję, nie mieliby żadnych szans gdzie indziej.

Zobacz również: Przystanek Bieszczady - Skodą Karoq odkrywamy polską Alaskę

W tym momencie dochodzimy do samego samochodu, na który trzeba spojrzeć w nieco inny sposób niż na Skodę Fabię, Toyotę Yaris czy Opla Corsę. To model, który nie musi być tak praktyczny, ale ciekawy lub, mówiąc kolokwialnie, fajny. Na każdym kroku widać, że Nissan starał się stosunkowo niewielkim kosztem przygotować właśnie coś fajnego.

Już sama stylistyka jest niezwykle odważna jak na segment B. Przeglądając auta konkurencji, można się łatwo przekonać, że Micra jest najodważniej narysowana i przy wspomnianych liderach tej klasy wygląda wręcz jak pojazd koncepcyjny. Zresztą niedaleko jej do Swaya.

Nissan Micra

Wnętrze również zdradza charakter. Deska rozdzielcza i kierownica sugerują zacięcie sportowe. Rzeczywiście można się poczuć w Micrze jak w aucie o wysokich osiągach. Odpowiednia stylizacja łączy się z dość klasycznymi rozwiązaniami, a do tego z wysokim poziomem ergonomii. Nissan daje kilka opcji kolorystycznych, co pozwala stworzyć indywidualny egzemplarz. Materiały są dobrej jakości jak na tę klasę i nieźle spasowane. Moim zdaniem lepiej niż w Qashqaiu czy Juke’u.

Wygodny dla dwóch osób i najwyżej dzieci

Przestrzeń i zakres regulacji wygodnych foteli z przodu jest bez zarzutów, tak jak czytelność wszystkich wskaźników i przełączników w samochodzie. Do pełni szczęścia brakuje podłokietnika, choćby w opcji. Można tu posadzić zarówno wysoką osobę dorosłą, która też poczuje się swobodnie, jak i dziecko w foteliku zapiętym na Isofix.

Nissan Micra

Nissan to jeden z niewielu producentów udostępniających takie rozwiązanie z przodu i tym samym Micra dołącza do dość elitarnego klubu aut z trzema Isofixami w kabinie. Ciekawie rozwiązano system wyłączania poduszki czołowej. Służy do tego pokrętło umieszczone w schowku, zatem można to zrobić nawet podczas jazdy.

To zdecydowanie samochód do przewożenia dwóch dorosłych osób i dwójki dzieci lub jeden dorosłej i trójki pociech. Z tyłu pasażer o wzroście powyżej 170 cm będzie narzekał na brak miejsca na nogi. Plusem jest bagażnik o pojemności 300 litrów – jeden z większych w klasie. Wizualnie robi wrażenie jeszcze większego. Niestety nie ma w nim nawet jednego haczyka na zakupy.

Nagłośnienie to kluczowy element tego samochodu

Najlepsze wrażenie w nowej Micrze robi nagłośnienie Bose Personal, opracowane specjalnie do tego modelu. Nie jestem ani audiofilem, ani znawcą sprzętu car audio, więc udowadnianie, że nie jest to wyszukany system nie ma dla mnie znaczenia.

Nissan Micra

Muzyka płynąca z głośników, również tych umieszczonych w zagłówku kierowcy jest dla mojego gustu perfekcyjna, tzn. dokładnie w takim ustawieniu tonacji, jaką najbardziej lubię. Niezbyt głęboki, niedominujący bas i czysty sopran można oczywiście dodatkowo ustawić. W samochodzie tańszym niż 400 tys. zł pojęcie dźwięku przestrzennego nabiera nowego znaczenia. Naprawdę to jest element, który z tego modelu będę pamiętał najlepiej.

Nissan Micra

Wraz z nagłośnieniem otrzymacie stację multimedialną NissanConnect, jeżeli kupicie pakiet technologii za 3900 zł. Moim zdaniem warto. Co prawda pierwszy rzut oka na ekran sprawia, że system wygląda na przestarzały, ale w praktyce okazuje się łatwy w obsłudze i posiadający wszystko, czego trzeba. Może nawet więcej, bo nie ma w tej klasie wiele aut, które oferowałyby system kamer 360 stopni, pokazujących widok pojazdu z góry. Choć akurat rozdzielczość kamery jest raczej niska. W Micrze jest to o tyle przydatne, że widoczność do tyłu mocno ograniczają słupki. Parkować można patrząc wyłącznie na ekran.

Nissan Micra

Prowadzi się lekko

Samochód dzięki ultranowoczesnej konstrukcji waży niewiele ponad tonę i czuć to podczas jazdy. To doświadczenie podobne do tego z Suzuki Baleno czy nowego Swifta. Zawieszenie zestrojono dość miękko, zatem nie ma co oczekiwać sportowych wrażeń. Tłumienie wstrząsów wywołanych przez nierówności drogi jest odpowiednie, głównie dzięki 16-calowym obręczom i ogumieniu w rozmiarze 195/55 R16.

Jeździłem również egzemplarzem na 17-calowych felgach i choć wygląda trochę lepiej, to nie polecam takiej opcji właśnie z uwagi na resorowanie. Wcale nie ma się wrażenia prowadzenia auta bardziej zwartego, ale ogólnie Micra jest samochodem bezpiecznym. Układ kierowniczy pracuje lekko i nie dostarcza specjalnych wrażeń.

Nissan Micra

Podobnie jak silnik 0.9 Turbo, któremu trochę brakuje odpowiedniej przekładni. Co prawda pięć biegów wystarczy do jednostki o mocy 90 KM, ale trzeba je jeszcze dobrze dobrać. W Micrze jakby zapomniano o tym, że czasami ktoś może mieć chęć pojechać za miasto, a w europejskich krajach są autostrady i drogi ekspresowe. Efekt jest taki, że przyjemnie dynamiczne auto świetnie spisuje się w mieście, ma odpowiednią werwę, ale w trasie staje się zbyt głośne.

Co więcej, nawet na drodze krajowej Micra potrzebuje aż 5,2 l benzyny na 100 km. Dla porównania, na tej samej trasie 120-konny, większy Fiat Tipo 1.4 T-Jet zużył 5,0 l/100 km. W mieście za sprawą doboru przełożeń korzysta się tylko z czterech pierwszych, ponieważ włączanie piątki do 50 km/h nie jest możliwe. Zużycie paliwa w ruchu miejskim też jest dość wysokie, bo wyniosło 7,0 l/100 km. Pocieszeniem jest fakt, że mechanizm zmiany biegów pracuje precyzyjnie.

60 000 zł to za mało?

Choć cena podstawowa samochodu to 45 990 zł, to jest to tylko teoria. Za fajną Micrę trzeba zapłacić jak za uboższą wersję modelu kompaktowego i nie jest to jedyny samochód w segmencie B właśnie tak skalkulowany. Co trzeba mieć, by auto było rzeczywiście fajne?

Nissan Micra

Na pewno musi to być Micra z klimatyzacją, więc o wersji bazowej Visia można już zapomnieć. Punktem wyjścia jest tak naprawdę Acenta za 52 490 zł. Ważnym elementem jest audio Bose Personal, kosztujące 2200 zł. Za kamerę cofania i automatyczną klimatyzację zapłacimy tylko 499 zł, a za pakiet bezpieczeństwa 2700 zł. Dołóżmy do tego przynajmniej lakier metalizowany za 2000 zł. Bez dodatkowych stylizacji zewnętrznych wychodzi kwota 59 889 zł. Z podstawowym silnikiem o mocy 70 KM. To absolutne minimum.

Jednak moim zdaniem, sens zakupu Micry zaczyna się od specyfikacji N-Connecta z takimi opcjami jak pakiet technologii (3900 zł), reflektory diodowe (2000 zł), zewnętrzny pakiet personalizacji (od 1600 zł) z lakierem metalizowanym (2000 zł) oraz silnikiem 0.9 IG-T, który jest już przypisany do tego standardu. Wówczas mówimy już o cenie 67 490 zł. Wtedy zakup Micry ma sens, choć na rynku są lepsze i tańsze samochody. Jednak mało który tak przyciągnie wzrok i do żadnego nie będziecie wracać tak chętnie z kolejną paczką plików muzycznych.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Ładnie zaprojektowane i wykonane wnętrze
  • Wysoka ergonomia obsługi
  • Wygodne fotele i pozycja za kierownicą
  • System multimedialny NissanConnect
  • Znakomity system audio Bose Personal
  • Komfort jazdy
  • Dużo opcji wyposażenia
  • Systemy wspomagania jazdy w opcjach

Minusy:

  • Mało miejsca z tyłu
  • Brak haczyków na zakupy w bagażniku
  • Mało ekonomiczny silnik
  • Bardzo wysoka cena samochodu, który ma sens

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Volvo XC60 D3 2.4D AWD Ocean Race – ocean spokoju [test autokult.pl] Abarth 595 Turismo [test] Citroën C5 2.0 HDI 160 Exclusive Hydroactive - niewątpliwie francuski [test autokult.pl] Škoda Octavia RS Combi 2,0 TDI DSG [test] Škoda Kodiaq 2.0 TDI w trasie - ile tak naprawdę spali? Kia Picanto z Kia Platinum Cup. Test najważniejszego auta wyścigowego w Polsce Mercedes-Benz G500 nowej generacji: pierwszy test na polskich drogach (i bezdrożach) Toyota Corolla Touring Sports 2.0 Hybrid – trafiłem na właściwą wersję BMW X3 xDrive35d [test autokult.pl] Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Wyższy poziom caravaningu. Volkswagen Grand California przekonał mnie do wypoczynku w trasie Kia Rio 1,4 WGT XL [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Test VW Passata Variant R-Line Edition: klasyczny przykład przerostu formy nad treścią Test Audi A6 Allroad 50 TDI: wszechstronne auto z irytującą skazą Test Jeepa Grand Cherokee 5.9: w 1998 roku najszybszy SUV świata, dziś koi umysł i poprawia koncentrację Test Audi A5 Sportback 40 TDI: face lifting to nie zawsze postęp Pierwsza jazda nową Škodą Octavią: przeszła ewolucję, którą trudno zignorować Test Audi SQ8: tak nafaszerowane techniką, że samo auto staje się tylko nośnikiem Test BMW X4 M40d: tradycja się nie liczy Test Volvo V60 Polestar Engineered: duch szybkich kombi nie zaginął Test Mini Coopera SE: realna alternatywa dla wersji spalinowej Škoda Scala: czeska rewolucja ma swoją cenę