Volvo V40 Cross Country T5 AWD Summum - nadal atrakcyjne

Ostatnie dwa lata przyniosły wielkie zmiany w Volvo. Agresywna ekspansja modelowa zapoczątkowana przez najnowszą odsłonę SUV-a, XC90 znalazła swą kontynuację w luksusowym duecie S90/V90 oraz długo oczekiwanym XC60. W zalewie premier nietrudno zapomnieć o nieco bardziej dojrzałych konstrukcjach. Zalicza się do nich model V40. Czy mimo upływu lat nadal stanowi on ciekawą propozycję dla szukających luksusu ukrytego w kompaktowym nadwoziu?

fot. Aleksander Ruciński

Ten artykuł ma 2 strony:

Volvo V40 Cross Country T5 AWD - test

Szwedzki hatchback nie jest wcale taki stary. Zadebiutował w 2012 roku, a cztery lata później, wiosną 2016 roku doczekał się face liftingu, mającego na celu upodobnienie V40 do większych i nowszych propozycji marki. Auto zyskało wówczas m.in. charakterystyczne reflektory z diodami LED i wbudowanymi światłami do jazdy dziennej. Wzbogacono też wyposażenie i uzupełniono gamę lakierów nadwozia, wzorów felg oraz opcji wykończenia wnętrza.

Dzięki tym kilku zabiegom, najmniejsze Volvo wygląda świeżo i atrakcyjnie. Szczególnie w testowanym przeze mnie, topowym wydaniu Cross Country Summum. To co niewidoczne na pierwszy rzut oka, także zasługuje na uwagę. Mowa o 245-konnym motorze, sprzężonym z 8-biegową przekładnią automatyczną i napędem na cztery koła.

Przy okazji face liftingu Volvo zdecydowało się pójść z duchem downsizingu, żegnając się ze wspaniale brzmiącą, 2,5-litrową pięciocylindrówką. Jej miejsce zajął 2-litrowy silnik znany z nowych modeli marki. Trzeba przyznać, że jest on więcej niż wystarczającą opcją dla kompaktowego hatchbacka. Pozwala bowiem osiągać setkę w zaledwie 6,1 sekundy i rozpędzać się do 210 km/h. Takie przyspieszenie każe zaklasyfikować V40 Cross Country jako rywala dla typowo sportowych hot hatchy. Ale czy na pewno?

Gorący crossover

Szwedzka propozycja różni się od nich charakterem. To crossover, nie uliczny zawadiaka, czy towarzysz weekendowych wypadów na tor. Przyznaję, że jest w tym coś pociągającego. Zwiększony prześwit i pseudoterenowe wstawki skutecznie kamuflują gorący charakter V40 T5 Cross Country, czyniąc z niego auto, które lubi pozytywnie zaskakiwać.

Tym bardziej, że mocny silnik sprzężono z precyzyjnym układem kierowniczym i sztywno zestrojonym zawieszeniem. W kwestii podwozia topowemu V40 znacznie bliżej do gorących hatchbacków niż leniwych crossoverów, co dla jednych będzie zaletą, dla innych okaże się wadą. W moim odczuciu, zawieszenie mogłoby zapewniać nieco więcej komfortu, choć oczywiście doceniam pewność prowadzenia i poczucie bezpieczeństwa jakie zapewnia układ jezdny V40, niezależnie od warunków panujących na drodze.

Na asfalt, jak najbardziej ok, lecz po zjeździe z utwardzonych szlaków nie jest już tak kolorowo, co w przypadku pojazdu aspirującego do miana uterenowionego nie powinno mieć miejsca. Być może za zbytnią twardość resorowania odpowiadają 18-calowe felgi, obute w opony o niskim profilu. Przyznajcie jednak, że wyglądają świetnie.

Zobacz również: Elektomobilność z perspektywy długodystansowca

Czy wobec powyższego, napęd na cztery koła zastosowany w tym modelu ma jakikolwiek sens? Jak najbardziej. Twarde zawieszenie i niezbyt imponujący prześwit wykluczają jazdę nawet w lekkim terenie, lecz jeśli podróżujecie po relatywnie gładkich drogach, V40 Cross Country T5 zapewni maksimum przyczepności i bezpieczeństwa, niezależnie od warunków drogowych. Deszcz, śnieg, czy lód, kompaktowe Volvo zaskakuje stabilnością i ochoczo wyrywa do przodu. Bez napędu na cztery koła, szczególnie przy mocy 245 KM i maksymalnym momencie obrotowym, wynoszącym 350 Nm nie byłoby to możliwe.

Z kilkoma wadami…

Niestety każdy kij ma dwa końce. Świetne osiągi okupione są sporym spalaniem. Średni wynik z testu oscylował w granicach 10 litrów benzyny na 100 km. Podczas spokojnej jazdy w trasie da się zejść poniżej 9 litrów. Nadal jednak brakuje sporo do zapewnień producenta, podającego średnie spalanie na poziomie 6,4 litra na 100 km. To nie pierwszy i zapewne nie ostatni dowód na to, że downsizing nie jest remedium na kryzys cieplarniany.

Dwulitrowy, czterocylindrowy silnik ma jeszcze jedną wadę w postaci niezbyt przyjemnego brzmienia, przypominającego terkotanie nowoczesnych diesli. Z tym samym spotkałem się także w modelu V60 Polestar. Tam jednak, z racji sportowego charakteru praca silnika była skutecznie zagłuszana przez świetnie zestrojony i bardzo głośny wydech. W V40 Cross Country T5 motor zdecydowanie nie brzmi premium.

Volvo V60 Polestar — test najszybszego kombi ze Szwecji

Volvo z nadwoziem kombi — przyznacie, że słysząc te słowa, od razu macie przed oczami statecznego ojca rodziny, który ceni sobie konwencjonalne…

Całe szczęście, że inżynierowie ze Szwecji przyłożyli się do wyciszenia kabiny, dzięki czemu praca dwulitrówki słyszalna jest tylko po odpaleniu na zimno oraz podczas bardzo ostrego przyspieszania. Przez większość czasu, we wnętrzu kompaktowego Volvo jest jednak cicho i przytulnie. Szczególnie w testowanej przeze mnie konfiguracji, charakteryzującej się połączeniem jasnobrązowych skór i drewna. Kabina testowego V40, mimo, że już niemłoda, robi wrażenie. Na tle najnowszych konkurentów design nieco trąci myszką, ale zastosowane materiały i kolorystyka pozwalają wyjść Volvo obronną ręką.

Niestety Szwedzi nie ustrzegli się też wpadek. Najbardziej irytującą z nich jest regulacja foteli w odcinku lędźwiowym. Jeśli macie mniej niż 190 cm wzrostu i nie odsuwacie fotela maksymalnie do tyłu, dźwignię regulacji lędźwiowej zasłoni Wam podłokietnik. Aby znaleźć pożądane ustawienie, trzeba odsunąć fotel tak, aby oparcie znalazło się poza zakresem podłokietnika. To dość irytujący problem, znany także z wersji sprzed face liftingu. Szkoda, że Volvo nie zdecydowało się poprawić ergonomii podczas procesu odświeżania modelu.

Drugą wpadkę ergonomiczną stanowi panel obsługi klimatyzacji. W tym modelu, mimo zastosowania dwustrefowej, automatycznej klimatyzacji, temperaturę dla kierowcy i pasażera reguluje się jednym i tym samym pokrętłem. Wyboru strony dokonuje się natomiast przy pomocy przycisku umieszczonego na pokrętle. Dlaczego nie dwie gałki? Po jednej dla kierowcy i pasażera? Trudno powiedzieć. Ktoś powie, że to detale. Uwierzcie jednak, że regulacja odcinka lędźwiowego i obsługa klimatyzacji to dwie rzeczy, które w tym modelu irytują już na wstępie i z pewnością wymagają przyzwyczajenia.

Mówiąc o wnętrzu V40 nie sposób nie wspomnieć także o przestrzeni. Z przodu jest jej pod dostatkiem. Z tyłu będzie nieco gorzej. Szczególnie w kwestii miejsca nad głową. Przy 177 cm wzrostu czułem, że gdybym tylko miał bardziej bujną czuprynę, z pewnością szorowałbym nią po podsufitce. Może więc na tylnej kanapie wozić dzieci? Na co dzień jak najbardziej. W dłuższych trasach jednak, V40 nie sprawdzi się jako auto rodzinne, za sprawą bagażnika, którego pojemność wynosi 324 litry. To niezbyt imponująca pojemność nawet jak na kompakt.

…który da się lubić.

Coś za coś, atrakcyjnie wystylizowany tył nie wziął się znikąd. Mimo to, w ogólnym rozrachunku wnętrze V40 Cross Country T5 Summum robi dobre wrażenie. Dzięki świetnie wyprofilowanym fotelom, zastosowanym materiałom i niezłemu wyciszeniu, kabina Volvo jest miejscem, w którym naprawdę chce się przebywać, a po kilkuset przejechanych kilometrach można przyzwyczaić się do ergonomicznych wpadek.

V40 Cross Country jest naprawdę przyjemnym autem dla szukających odrobiny luksusu, poczucia bezpieczeństwa i lubiących wysoką jakość. Dodatkową zaletę topowego egzemplarza stanowi mocny napęd, dzięki któremu ten uterenowiony hatchback potrafi zaskoczyć niejednego sportowca. Niestety takie połączenie nie należy do najtańszych. Wersja Cross Country w podstawowej konfiguracji kosztuje równe 108 000 złotych, co wydaje się całkiem rozsądną kwotą. Jeśli jednak zdecydujecie się na topowe wydanie T5 AWD Summum, zapłacicie co najmniej 155 100 zł.

Egemplarz, który testowałem został dodatkowo doposażony w kilka opcji, które wywindowały cenę prawie do dwustu tysięcy złotych. Szwedzki kompakt w topowej konfiguracji nie jest więc tanią propozycją. Z drugiej jednak strony, segment premium rządzi się swoimi prawami. Mimo upływu lat i nie najniższych cen, V40 Cross Country nie narzeka na brak powodzenia wśród klientów. Nie jest to propozycja dla rodziny, czy osób, które często zjeżdżają z utwardzonych szlaków. Jeśli jednak lubisz czuć się bezpiecznie i komfortowo w każdych warunkach, ciesząc się ponadprzeciętnymi osiągami i luksusowym wyposażeniem, V40 Cross Country T5 powinno Ci przypaść do gustu.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • bardzo dynamiczny silnik zestrojony ze świetną skrzynią biegów
  • precyzyjny układ kierowniczy
  • świetna przyczepność w każdych warunkach
  • wygodne fotele
  • przytulne wnętrze wykonane z materiałów wysokiej jakości
  • bogate wyposażenie

Minusy:

  • nieco zbyt sztywne zawieszenie jak na crossovera
  • brzmienie silnika
  • drobne wpadki ergonomiczne
  • przestrzeń w kabinie i pojemność bagażnika

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Škoda Citigo 1,0 MPI Elegance - powrót do miasta [test autokult.pl] SsangYong Korando Quartz 4WD - come back [test autokult.pl] Mazda MX-5 2,0 MZR - nieuprzejma sympatia [galeria i test] Citroën DS4 1,6 THP 200 Sport Chic - lubię to! [test autokult.pl] Toyota RAV4 piątej generacji: sprawdzam, co zmieniło się w najpopularniejszym SUV-ie świata Mercedes-Benz klasy B 180 CDI - drugie podejście [test autokult.pl] Hyundai Santa Fe Executive 4WD 2,2 CRDi - przepis na wyższy procent [pierwsza jazda autokult.pl] Volkswagen Polo GTI - test [wideo] BMW X1 xDrive25d - XS [test autokult.pl] Toyota Yaris GRMN - nie tego się spodziewałem, ale jestem pod wrażeniem Hyundai Santa Fe 2.0 CRDi: koreańczyk po amerykańsku z europejskim silnikiem Škoda Rapid Spaceback 1,6 TDI Elegance [pierwsza jazda autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

BMW M8 Competition: trzeba było czekać 30 lat Gdzie UE popełnia błąd? Krótkie wyjaśnienie z V8 z Lexusa LC500 Elektryki podobno nie sprawdzają się w zimie, dlatego na narty pojechałem Teslą Model 3 Long Range Test Toyoty GR Supry: wyjaśniam, dlaczego nowa generacja udźwignęła legendę Škoda Superb po liftingu: z silnikiem benzynowym oszczędna jak diesel Tesla Model 3 Long Range: auto z przyszłości, które można kupić już dziś Ram 1500 kontra Nissan Navara. Powtarzamy eksperyment Tesli Volvo XC90 B5: ostatnia deska ratunku dla diesla Jaguar I-Pace kontra Mercedes EQC i Audi e-tron: kto uratuje świat? Hyundai i10: trzecia generacja to (prawie) koreańska broń małego kalibru Test Opla Movano po liftingu: nowe wnętrze oraz imponujący silnik Test Rama 1500 Rebel: już wiem, co to jest porządny samochód