Tydzień w motorsporcie #24

Jest taki chłopak, który może dać zespołowi WRC mistrzostwo świata oraz maleńka dziewczynka, której narodzin nie skomentuję. Mam też przestrogę dla najlepszych kierowców i motocyklistów na świecie: nie róbcie niczego innego prócz ścigania. To dla was niebezpieczne. Zapraszam na 24. podsumowanie tygodnia w motorsporcie.

fot. Red Bull Content Pool

Ten artykuł ma 2 strony:

Ten chłopak jest kluczem do mistrzostwa świata

W taki ton uderzył Jost Capito – były szef zespołu Volkswagena w WRC – w rozmowie o Norwegu Andreasie Mikkelsenie, który po wycofaniu się VW Motorsport z rajdów samochodowych, jako jedyny z trójki kierowców pozostał na lodzie. Ku zdziwieniu wielu ekspertów i mojemu również, nie były nim zainteresowane takie stajnie jak Toyota i Citroën, które potrzebowały go bardziej niż chyba same sobie to wyobrażały.

Początkowo szef japońskiego zespołu Tommi Mäkinen wypowiadał się pochlebnie o Mikkelsenie i podobno z nim rozmawiał na temat współpracy. Ostatecznie jednak wybrał Jariego-Mattiego Latvalę oraz Juho Hänninena. Obaj to Finowie, podobnie jak Mäkinen. Zainteresowania nie wyraził także Yves Matton, szef stajni Citroën Racing.

Andreas Mikkelsen czeka na ofertę zespołu, który chciałby zdobyć mistrzostwo świata

W ten oto dość dziwny sposób, bardzo utalentowany, doświadczony i szybki Mikkelsen został bez pracy. Ostatecznie zlitowała się nad nim Škoda, z którą zdobywał swoje pierwsze rajdowe szlify i zatrudniła go do programu WRC 2, gdzie Andreas nie ma specjalnie wyzwań, bo wygrywa, jakby był z innego świata. Niedawno pojawiły się także plotki o wstąpieniu Norwega w szeregi Hyundai Motorsport, ale nie do końca wiem, kogo mógłby zastąpić. Jednak rozumiem to zainteresowanie.

To zawodnik wysokiej klasy, dodatkowo bardzo głodny sukcesów. To jednocześnie kierowca lepszy od połowy tych, którzy obecnie mają posady w zespołach fabrycznych. W mojej osobistej ocenie jest trzecim lub najwyżej czwartym najbardziej wartościowym kierowcą WRC. Zatrudnienie go może być kluczem do mistrzostwa w tym roku.

Sezon 2017 jest niezwykle interesujący i wyrównany. To głównie za sprawą kilku faktów. Mamy najlepszego kierowcę w samochodzie, który najlepszy nie jest – mowa o mistrzu świata Sebastienie Ogierze i jego fieście WRC. Mamy najlepszy zespół z kierowcami, którzy nie do końca są zdolni do odnoszenia sukcesów. W tym momencie mówię o Hyundaiu.

Citroën to stajnia z ogromnym doświadczeniem i dobrym samochodem, ale kierowcy to równie szybki, jak wypadkowy Kriss Meeke i dwóch innych, których nazwiska i tak wam niewiele powiedzą. Z kolei w Toyocie, w której potrzeba najbardziej doświadczenia i lidera, mamy doświadczenie w postaci niezbyt szybkiego Juho Hänninena oraz lidera Jariego-Mattiego Latvalę, który już nie raz udowodnił, że do tej akurat roli się nie nadaje.

Nie chcę tu żadnemu z kierowców umniejszać talentu, bo i tak mają go więcej, niż moglibyśmy sobie wyobrazić, ale mówimy tu o mistrzostwach świata. W zespole, który chce walczyć o najważniejsze trofeum, powinien znaleźć się Andreas Mikkelsen. Jestem pewien, że jeżeli trafi do M-Sportu lub Hyundaia – tylko te dwie drużyny się obecnie liczą - to właśnie ta stajnia będzie mistrzem. Byle nie za późno. Nie musicie wierzyć w moje zapewnienia. Przeczytajcie co ma do powiedzenia Jost Capito, który w wywiadzie dla Autosportu nie owijał w bawełnę:

Zobacz również: Goodyear - konferencja

Zespół, który jest naprawdę skupiony na walce o tytuł mistrzowski potrzebuje Andreasa w samochodzie. Byłem odpowiedzialny za zespół, gdy mówiliśmy o rozwoju i kiedy wygrywasz jeden lub dwa rajdy, to twoje cele zmieniają się. Nawet jeśli to rok rozwoju, to musisz być w pełni skoncentrowany, by wygrać mistrzostwa. Nie tylko Toyota go potrzebuje, ale także Citroën. To zależy od tego, czy chcesz zdobyć tytuł. Jeśli chcesz wygrać jako Citroën, to mają oni za słabych kierowców, ale jeśli pojawiłby się Andreas, to mogliby walczyć o mistrzostwo. To nie jest dla nich rok nauki. Oczekuje się od nich zwycięstw.

Jost Capito — były szef zespołu Volkswagena w WRC

Okazało się, że słowa Capito były częściowo prorocze. Andreas Mikkelsen otrzyma Citroena C4 WRC na Rajd Sardynii, by pokazać, co naprawdę potrafi i czy może przysłużyć się zespołowi w osiągnięciu szczytu. Bo na razie nie są tam, gdzie mieli być.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Tydzień w motorsporcie

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Felietony:

Elon Musk chce, żeby wszystkie samochody były elektryczne. Czy to w ogóle możliwe? BMW warte milion złotych według ekspertów to okazja Dodge Challenger SRT Demon - powinni tego zabronić! Kierowcy i ustawodawcy odwracają się od diesli. Co dalej? Elektroniką w terroryzm? Czy wszyscy muszą testować na Nurburgringu? Rowerzyści ruszyli na ulice i znów robią ten sam błąd Silniki spalinowe niekoniecznie skazane na wymarcie. Zróbmy sobie nową aferę spalinową Polski samochód nie powstanie, pogódźcie się z tym Czy pick-up ma sens, czy też nie? Chcę wiedzieć co kupuję, czyli marzenia o gwarancji doskonałej Skąd tak drastyczne podwyżki polis komunikacyjnych OC? Zmiany w przepisach dla kierowców: wreszcie logiczne czy logiki pozbawione? Napęd na cztery koła to rak, który toczy rajdy Napęd na cztery koła to mit przekuty w wielki rynkowy sukces Auta typu SUV - wady i zalety [felieton] Co się stało z manualnymi skrzyniami biegów? [felieton] Czy przez Panamerę i Cayenne Porsche jest gorsze? [felieton] Kilka słów o F1 [felieton] Supersamochody są bez sensu... [felieton]

Popularne w tym tygodniu:

Uczysz dziecko przechodzenia przez jezdnię? Możesz popełnić kardynalny błąd