BMW M240i xDrive: idealne dla amatora

Gdzieś pomiędzy modelami sportowymi a tymi do normalnej jazdy znajdujemy czasami wersje samochodów, które służą do wszystkiego i są optymalne. Takie było testowane przeze mnie BMW M240i, które dzięki napędowi xDrive sprawdza się w każdych warunkach i nie wymaga wiele od kierowcy. Wbrew pozorom to jego największa zaleta.

fot. Marcin Łobodziński

Ten artykuł ma 2 strony:

BMW M240i xDrive — test, opinia

Samochody sportowe czystej krwi oczywiście budzą emocje, ale to broń obosieczna. Dziś są naprawdę piorunująco mocne i szybkie, a niektóre trudne do opanowania, co nierzadko kończy się fatalnie. Zachęcają do bardzo dynamicznej jazdy, kusząc niewiarygodnymi wrażeniami, ale ukrywają prawdę o niezmiennej fizyce. Wystarczy choć trochę przesadzić i przy braku doskonałych zdolności prowadzenia samochodu można skończyć poza drogą.

To dlatego do codziennej, ale i szybkiej jazdy optymalne wydają się być hot hatche. Sportowe kompakty są nie tylko praktyczne, ale dzięki napędowi na przednią oś lub na cztery koła łatwo się je prowadzi. Nawet wtedy, gdy kierowcy wydaje się, że jedzie niewiarygodnie szybko, one wciąż pozostają spokojne i grzeczne.

BMW M240i to model, który może mieć dwa oblicza. Ma 3-litrowy motor o mocy 340 KM i napęd na tylną oś. To bardzo dużo, zwłaszcza gdy powyższy parametr zestawimy z innym – 500 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Dokładając do tego wiedzę o tym, że silnik jest doładowany, można spodziewać się naprawdę dużo. Jednak dla tych, którzy nie tylko lubią spać, ale i jeździć spokojnie, przygotowano wersję z dopiskiem xDrive.

Napęd xDrive zmienia wszystko

Samochód z napędem na cztery koła już nie jest tak trudny, tak sportowy, tak wymagający, a staje się przyjazny. To idealna wersja dla kogoś, kto nie ma licencji sportowej, a mimo to lubi szybką jazdę. Jest też – nie ukrywam – idealny dla mnie, bo cenię auta, których moc można wykorzystać i dobrze się bawić bez obaw o rozbicie nie swojego samochodu. Takie, które mogę bez duszy na ramieniu normalnie przetestować.

xDrive w BMW jest wręcz stworzony do samochodów o wysokich osiągach i sportowym charakterze. W teorii stale napędzana tylna oś oraz dołączająca się błyskawicznie przednia – w praktyce to stały napęd na cztery koła. Nie ma mowy o zerwaniu przyczepności podczas ruszania na asfalcie, nawet jeżeli jest wilgotny. Wejście w zakręt zawsze rozpoczyna się delikatną podsterownością z płynnym przejściem do nadsterowności, a następnie do pozycji neutralnej. Nadsterowność można utrzymać wyłącznie po mocnym dodaniu gazu, ale i tak jest to raczej uślizg czterech kół niż tylnej osi.

Zobacz również: BMW X6 M50d - start z launch control

Kontrolowany łatwo i bardzo naturalnie. Samochód absolutnie nigdy nie zarzuca dziko tyłem, a doprowadzenie go do tego jest możliwe wyłącznie na bardzo śliskim podłożu lub na wyjściu z wolnych zakrętów — umyślnie. Co więcej, nad poślizgiem czuwa elektronika, a wyłączenie wszystkiego wymaga nieco cierpliwości w trzymaniu wciśniętego przycisku. Nawet wybranie programu jazdy Sport+ powoduje uśpienie, a nie całkowitą dezaktywację systemu stabilizacji DSC.

Warto wspomnieć, że samochód wyposażono w dość wąskie, jak na tak dużą moc, opony, co w praktyce nie jest żadnym problemem. 225/40 R18 to klasyczny rozmiar w hot hatchu. Tak na dobrą sprawę BMW 240i MxDrive jest trochę takim hot hatchem, tyle tylko, że z nadwoziem typu coupé.

Ma podobne rozmiary i nawet prowadzi się podobnie. Jedynie ta delikatna skłonność do nadsterowności powoduje, że czuć różnicę. Nawet Ford Focus RS jeżeli jest bardziej nadsterowny, to nie odbywa się to naturalnie, a za sprawą elektroniki.

Ford Focus RS: wreszcie godny następca Escorta Coswortha

Ford Focus RS od swojej pierwszej generacji miał być najlepszym hot hatchem dostępnym na rynku i godnym następcą Escorta Cosworth. Pierwszy cel można…

Testowe BMW doskonale czuje się zarówno na drodze równej jak stół, jak i na wyboistej, choć tu od razu czuć, że nie oferuje zbyt wiele komfortu. Nie określiłbym go jednak jako twardego – twarde są samochody, które mają twarde zawieszenie. BMW jest zwarte i sztywne – czujecie różnicę?

To jakby szukać określenia "słodki" w napoju owocowym i soku. Ten pierwszy jest posłodzony, drugi naturalnie słodki. Gdy ciało spoczywa w niepozornie wyglądającym, ale także wygodnym i świetnie trzymającym na zakrętach fotelu, czuć tę naturalną sztywność samochodu oraz jego zwartość. Czuć także znakomity rozkład masy i nie ma się wrażenia, że wszystko zależy od przedniej osi. Ta, dość mocno oddalona od kierownicy, daje dobre odczucia. Układ kierownicy działa dość sztywno, nawet wydaje się, że za sztywno jak na dzisiejsze standardy. Kierownica jest mięsista, sprawia wrażenie ciężkiej i solidnej.

Ideał dla amatora?

To wszystko powoduje, że BMW M240i xDrive jest idealnym wozem sportowym dla amatorów i w tym przypadku nie odbierajcie tego określenia negatywnie. Dla amatorów, czyli prawie każdego, kto nie ściga lub nie ścigał czynnie w motorsporcie albo nie jest instruktorem sportowej jazdy. Dla amatorów, czyli dla każdego, kto potrafi przyznać, że napęd na tylną oś byłby po prostu kłopotem.

To także świetna maszyna dla klientów ceniących wszechstronność. Umówmy się, że radykalne BMW M2 nie jest samochodem na każdą okazję. Niezależnie od nawierzchni M240i xDrive nigdy nie zawodzi, również podczas hamowania. Nie czuć, by cokolwiek stawało się gumowe, pływało i się rozmiękczyło. Jest jak narzędzie, które łapiesz w dłoń i po pięciu sekundach wiesz, że możesz mu zaufać.

Możesz także liczyć na silnik, któremu nigdy nie braknie tchu, a gdy go przyciśniesz, wydaje z siebie rasowe, choć trochę przytłumione dźwięki. Jakby chciał głośniej krzyczeć, ale do twarzy przyciśnięto mu poduszkę. Swoją drogą M240 wydaje się nieco wykastrowane w stosunku do M2, co zdradza choćby zbyt delikatnie wyglądający układ wydechowy. Sami posłuchajcie…

Wracając do silnika, jednostka bardzo szybko przyspiesza w każdym zakresie obrotów, a prędkość 100 km/h można uzyskać po 4,5 s. Współpracujący z nim 8-stopniowy automat ma trochę za dużo przełożeń, by zmieniać je manualnie, na przykład łopatkami pod kierownicą. Trzeba jednak przyznać, że skrzynia biegów ma charakter. Gdy trzeba, działa bardzo płynnie i komfortowo, niepostrzeżenie dobierając odpowiedni bieg. W trybie sportowym, gdy wciskałem gaz w podłogę, każda zmiana przełożenia była podkreślona uderzeniem w plecy.

Prawdziwe BMW czy nie?

Wrażenia podczas dynamicznej jazdy mogą być mieszane. Niby chciałoby się mieć klasyczne BMW z manualną skrzynią biegów i napędem na tylną oś, ale po chwili zastanowienia, po wzięciu pod uwagę wszystkich za i przeciw, dochodzi się do wniosku, że… by się nie chciało.

Automat sprawdza się w każdych warunkach i nigdy nie robi czegoś, czego byśmy sami nie zrobili – na przykład nie zmienia biegu na wyższy po dojściu do odcięcia obrotów, jeżeli sobie tego nie życzymy. Natomiast napęd na cztery koła jest lepszy niż polisa ubezpieczeniowa. Nie jest też tak drogi – kosztuje 20 tys. zł z automatem ekstra i oczywiście jednorazowo.

Dzięki takiej konfiguracji BMW M240i xDrive jest całkiem przyjemnym samochodem na co dzień i jednocześnie sportową maszyną. To klasyczna beemka, którą świetnie wykonano, siedzi się w niej nisko i wygodnie, ergonomia jest bez zarzutu i… brakuje wskaźnika temperatury. Zamiast niego mamy nikomu niepotrzebny wskaźnik chwilowego spalania oraz wskaźniki mocy i momentu obrotowego. Pochwalić należy reflektory, zganić można głośne szumy przy prędkości autostradowej, ale to wyłącznie kwestia bezramkowych drzwi.

Wszystko jest na swoim miejscu, tam gdzie trzeba, nawet dźwignia hamulca ręcznego, której można użyć w razie, gdyby jednak chciało się bardziej nadrzucić tył. Z tyłu są dwa miejsca dla dzieci lub niższych osób, a za nimi nieduży bagażnik na podstawowe zakupy czy dwie torby podróżne. Płaski z powodu napędu na cztery koła, ale za to praktyczny dzięki uszom do mocowania bagażu i widocznej na zdjęciach siatce. Co ciekawe, ta siatka jest w stanie utrzymać zgrzewkę półtoralitrowych butelek wody podczas prób wymuszenia nadsterowności na suchym asfalcie, więc jest naprawdę dobra i solidna, jak cały samochód.

Niewiele taniej od M2

Ile kosztuje? Bazowo 213 tys. zł plus 20 tys. zł za napęd xDrive i automatyczną skrzynią biegów, co daje łączną cenę 232 tys. zł. Cena jest wysoka, wyższa niż w przypadku niemal wszystkich hot hatchy, z tymi klasy premium włącznie. Dla przykładu, 381-konny Mercedes A45 AMG z automatem kosztuje 188 600 zł, ale już nowe, 400-konne Audi RS3 ma kosztować nieco ponad 300 tys. zł. Czy jednak BMW M240i xDrive jest za drogie? Chyba najlepiej byłoby porównać z M2 kosztującym od 267 tys. zł. To o 34 tys. zł więcej. Różnica jest tak nieduża, że aż kusząca, ale pozostanie przy M240i xDrive wybieramy bezpieczeństwo, spokój, skromność i wygodną jazdę na co dzień.

Sprawdzamy nowe BMW M2 na Hungaroringu

Samochody BMW z cyfrą poprzedzoną literą M zawsze wzbudzają ogromne emocje, które czasem ciężko utrzymać na wodzy. Najmłodszym i zarazem…

Ogólna ocena10z 10

Plusy:

  • Duża uniwersalność
  • Wysokie osiągi
  • Znakomita przyczepność i prowadzenie
  • Działanie napędu na cztery koła
  • Bardzo wygodne fotele i pozycja za kierownicą
  • Jakość wykonania

Minusy:

  • Małe lusterka
  • Typowe dla aut z bezramkowymi drzwiami szumy przy wyższej prędkości
  • Brak wskaźnika temperatury silnika

BMW M240i xDrive — zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

DS 4 (2016) 2.0 BlueHDI 180 EAT6 - test, opinia, spalanie, cena Opel Corsa 1,7 CDTI Cosmo - były sobie paski dwa [test autokult.pl] Volkswagen Amarok V6: kiedy chcesz SUV-a, ale potrzebujesz pick-upa Seat Ibiza FR 1.2 TSI (90 KM) – test, opinia, spalanie, cena Jeep Compass 2,2 CRD 4WD Limited 70th Anniversary - groźny konkurent z USA [test autokult.pl] Porsche Cayenne S. Możesz go nie lubić, ale i tak zasługuje na uznanie Citroën C4 Cactus: teraz będzie konkurował z pragmatyczną Skodą Mitsubishi Outlander PHEV - pierwsza jazda Fiat Doblò Work-Up Maxi 2,0 MultiJet [test autokult.pl] Kodiaq, Karoq i Kamiq różnią się mimo podobnych nazw. Sprawdziłem to w Szwajcarii Dacia Sandero 0,9 TCe Laureate - plus i minus [test autokult.pl] Audi A3 2,0 TDI Ambiente - pozwól się zaskoczyć [pierwsza jazda autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

BMW M8 Competition: trzeba było czekać 30 lat Test Toyoty GR Supry: wyjaśniam, dlaczego nowa generacja udźwignęła legendę Tesla Model 3 Long Range: auto z przyszłości, które można kupić już dziś Volvo XC90 B5: ostatnia deska ratunku dla diesla Jaguar I-Pace kontra Mercedes EQC i Audi e-tron: kto uratuje świat? Škoda Superb po liftingu: z silnikiem benzynowym oszczędna jak diesel Test Rama 1500 Rebel: już wiem, co to jest porządny samochód Hyundai i10: trzecia generacja to (prawie) koreańska broń małego kalibru Ram 1500 kontra Nissan Navara. Powtarzamy eksperyment Tesli Elektryki podobno nie sprawdzają się w zimie, dlatego na narty pojechałem Teslą Model 3 Long Range