Pomóż nam tworzyć Autokult! Co chcesz tu zmienić?

fot. Mariusz Zmysłowski

Mercedes C450 AMG 4Matic (2016) - V6 lepsze od V8?

Mercedes wspólnie z AMG robi fantastyczne samochody. Plujące ogniem, ostentacyjne V8 to właściwie flagowy wyrób tego duetu. Sęk w tym, że 475-konna bomba pod maską dla niektórych może być „delikatnym” przerostem możliwości w stosunku do potrzeb. Dlatego Mercedes-AMG ma w swojej ofercie petardę. I to może być wybór najlepszy z możliwych.

Ten artykuł ma 2 strony:

Mercedes C450 AMG (2016) - test, opinia

Widlaste ósemki sygnowane przez AMG to zawsze wisienka na torcie gamy modelowej każdego mercedesa. Weźmy na przykład V8 z AMG GT. W wersji S rozwija 510 KM i 650 Nm. Przy ruszaniu zieje ogniem, zwija asfalt i topi lodowce. Jest fantastyczne. Mijane dzieci machają, żebyś mocniej przygazował. Gdy startujesz ze świateł pasażerowie stojącego obok autobusu kręcą filmy, a kierowca wstaje i bije brawo. Z tym autobusem może mnie trochę poniosło, ale mniej więcej tak to wygląda. Ostatecznie dla wielu innych uczestników ruchu wyglądasz na nadętego, bogatego dupka.

Ponieważ trzymasz pod nogą 510 KM, w gruncie rzeczy masz w nosie to, jak postrzegają cię inni. Jednak czasem ciągła atencja ze strony otoczenia mimo wszystko może być męcząca. Są takie dni, kiedy przyjemnie byłoby mieć to, co oferują prawdziwe wozy sportowe, ale bez skupiania na sobie uwagi wszystkich wokół.

Porsche 911 Carrera 4 GTS i Mercedes AMG GT S — test, opinia, spalanie, cena

Porsche 911 to bezsprzecznie jeden z najbardziej rozpoznawalnych samochodów świata i jednocześnie obiekt marzeń milionów fanów na wszystkich…

Właśnie dlatego C450 AMG, a teraz już właściwie Mercedes-AMG C 43 jest wyborem najlepszym z możliwych. Pod jego maską pracuje widlasta szóstka o pojemności 3 l. Nie jest to mały silnik, ale nie jest też przesadnie wielki – daje solidnego kopa, ale nie doi benzyny z baku w tempie godnym wyrwy w tamie w Oroville. Pod maską hula tutaj 367 KM i 520 Nm.

Cała powyższa moc trafia na cztery koła, które w połączeniu z 7-biegowym automatem zapewniają solidnego kopa na starcie. Według producenta C450 AMG powinien rozpędzać się do setki w 4,7 s. Mnie ten wynik udało się osiągnąć na Racelogicu za pierwszą próbą, na lekko wilgotnym asfalcie. Zatem prawdopodobnie w dobrych warunkach udałoby się z tego urwać jeszcze jakieś ułamki.

To jednak tylko liczba. Jakie wrażenia w praktyce zapewnia V6 Mercedesa? Najważniejszą cechą tego silnika jest jego uniwersalność. Jest cichy, kiedy tego potrzeba, a głośny i rasowy, gdy tylko tego zechcemy. Jazda z ustabilizowaną prędkością odbywa się w ciszy – szum powietrza wokół zaczyna doskwierać dopiero, jeśli wypuścimy się na niemieckie autobahny i przekroczymy 160–170 km/h. V6 nie jest też agresywne przy spokojnym ruszaniu z miejsca. Większość osób prawdopodobnie nawet nie wychwyci jego dźwięku w ulicznym szumie.

Gdy już chcemy popędzić 367 niemieckich koni nieco szybciej, ożywiają się bardzo ochoczo. 3-litrowe V6 bardzo naturalnie reaguje na mocniejsze dociśnięcie gazu. Co ciekawe, skrzynia zmienia biegi na tyle sprawnie, że nie czuć kopania w plecy między przełożeniami. Niektórzy producenci specjalnie stosują takie sterowanie przekładni, by silnik nabierał po drodze nieco oddechu i po krótkiej przerwie znowu uderzał przyspieszeniem. W C450 AMG przyspieszanie odbywa się jednym ciągiem.

Zobacz również: Test: GLE Coupe - tak powinno bujać się mercem!

W całej mechanicznej maestrii tego wozu jest tylko jeden zgrzyt, w kwestii którego mam mieszane uczucia. To zawieszenie. Jest fantastycznie zestrojone, jeśli marzycie by na każdym napotkanym łuku osiągać ekstremalne wartości przyspieszeń bocznych. Nawet w trybie Comfort ten układ wrzyna Klasę C w asfalt z taką siłą, że dopiero ułańska fantazja w operowaniu gazem może wybić ją z równowagi i wywołać łatwy w opanowaniu uślizg tylnej osi. W czym więc problem?

Problem jest w tym, że przy całej fantastycznej uniwersalności silnika i skrzyni biegów, to zawieszenie przeciąga C450 AMG na ciemną stronę mocy – w stronę ekstremum. To oznacza tyle, że na znakomitej większości polskich dróg C450 AMG będzie trzeba prowadzić slalomem. W przeciwnym razie stracicie mnóstwo pieniędzy na uzupełnianie w zębach wybitych plomb i wielokrotnie więcej na naprawy zawieszenia. Z tym jednak da się żyć – mnie wystarczył niecały tydzień, żeby przyzwyczaić się do wymagań, jakie przed tym wozem stawiają polskie drogi.

Doskonałym uzupełnieniem tego, co działa pod maską i w zawieszeniu, jest wnętrze tego C450. Sportowe fotele są świetne, ale jeszcze poziom wyżej jest kierownica. Leży w rękach idealnie, a chwyt doskonale poprawiają fragmenty z Alcantary. Pozycja za sterami tej klasy C jest doskonała, nawet mimo braku regulacji podłokietnika środkowego.

Emocje trzeba odprowadzić na boczny tor, gdy siada się tu z tyłu. Na kanapie nie mamy już przed sobą prędkościomierza wyskalowanego do 280 km/h oraz sportowej kierownicy, więc z tej perspektywy jazda tym wozem wygląda nieco inaczej. Chłodnej ocenie trzeba poddać więc przestrzeń, którą dostają pasażerowie. Tej na pierwszy rzut oka jest dużo. Między kolanami a mocno zabudowanym sportowym fotelem miejsca jest ogrom. Problem pojawia się dopiero, gdy chcemy w pełni skorzystać z tej przestrzeni. Nóg nie wyprostujemy, bo stopy nie mieszczą się pod fotel, nawet w niedużych, lekkich butach.

Mercedes C450 AMG to fantastyczny samochód sportowy, który chociaż osiągami powala na kolana, nie szarpie wszystkim wokół głów w swoją stronę, krzycząc: zobacz jaki jestem mocny, jak strzelam z wydechu niczym kałasznikow. To maszyna wysokiej klasy, z którą łatwiej żyć na co dzień niż z V8 z piekła rodem. Na dodatek w trasie spala 7–8 l/100 km, jeśli nie szarżujemy. Czy można chcieć więcej?

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Dobre osiągi
  • Bardzo dobra kierownica i sportowe fotele
  • Uniwersalny charakter mocnej jednostki napędowej
  • Komfortowa praca skrzyni biegów
  • Dobre wykonanie
  • Duża liczba pojemnych schowków

Minusy:

  • Mało miejsca na stopy z tyłu
  • Bardzo twarde zawieszenie

Mercedes C450 AMG (2016) - zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Test: BMW X5 xDrive 30d - z tym dieslem mógłbym jechać i na koniec świata Škoda GreenLine i Green-Tec - pierwsza jazda Ford Galaxy 2.0 TDCi 180 KM AWD Powershift - największy krewniak Mondeo Test Audi A4 Allroad 45 TFSI: odhacza wszystkie punkty, ale nie zapada w pamięć Chevrolet Cruze HB 1,8 LTZ - kompakt z ambicjami [test autokult.pl] BMW iX xDrive50: sprawdzam, czy ma magię litery i Audi A3 1.4 TFSI manual - techniczny lifting Opel Astra po liftingu: zmiany nie dla Ciebie, tylko dla przepisów Land Rover Discovery 5 TD6 First Edition - terenowe gran turismo Renault Clio R.S. 200 EDC - dwie twarze [test autokult.pl] Test: Hyundai Ioniq Hybrid udowadnia, że klasyczna hybryda ma swoje walory Test Mini Coopera SE: realna alternatywa dla wersji spalinowej

Popularne w tym tygodniu:

Test: Peugeot 308 BlueHDI – cofnąłem się w czasie, by pojeździć dieslem. Ma wielką zaletę i nie chodzi o zasięg Test: Mazda CX-5 z 2,5-litrowym silnikiem benzynowym. Czy pójście wbrew trendom się opłaciło? Test: FSO 125p Pick-up - miał być eksportowym hitem, ale wyszło jak zwykle Test: Audi S8 po liftingu - luksus nie musi iść w parze z niesmaczną ostentacją Test: Porsche 911 (992) Turbo S vs 911 (997) Turbo - dwaj tytani, którzy kończą swoje epoki. Swoją magię odkryli w Beskidach Test: Mercedes-AMG GT 63 S E Performance - tak jeździ i ryczy hybryda jeśli ma 843 KM! Test: Ford Mustang California Special - powrót po 7 latach za kierownicę legendy Test długodystansowy: Ford Mustang Mach-E AWD 98 kWh. Dzień dobry! Test: Renault Master piwoplan firmy Plandex - bo widelcem nie da się jeść zupy Test: Volkswagen Taigo - logiczna alternatywa dla Polo, kiedy chcesz wydać 100 tys. zł Test: Mazda MX-5 z systemem KPC na przełęczy Salmopolskiej Test: Toyota RAV4 Adventure - czegoś mi tutaj zabrakło...