Volvo S60 T6 AWD Polestar - pokrewieństwo kontrolowane

Już od dłuższego czasu Volvo skutecznie zmniejsza liczbę cylindrów i pojemność skokową swoich silników. Celem jest gama oparta wyłącznie na doładowanych jednostkach czterocylindrowych. Największym motorem, który dotychczas obronił się przed tymi działaniami jest turbodoładowane R6, które z litrażem 3,0 skrywa się jeszcze w niektórych modelach pod oznaczeniem T6 z napędem AWD. Jednak również na niego przyszła pora, a z tej okazji na rynku pojawiła się specjalna wersja modelu S60 wzmocniona przez Polestar o 25 KM i ograniczona w naszym kraju do 25 egzemplarzy. Oto jeden z nich.

Volvo S60 T6 AWD z pakietem Polestar, z tyłu prezentuje się całkiem zadziornie, chociaż technicznie do wersji Polestar sporo mu brakuje.

Volvo S60 T6 AWD z pakietem Polestar, z tyłu prezentuje się całkiem zadziornie, chociaż technicznie do wersji Polestar sporo mu brakuje. (© Rafał Warecki)

Ten artykuł ma 2 strony:

Volvo S60 T6 AWD Polestar — test, opinia

To nie Polestar, ale jest część wspólna

Choć ma ten sam silnik i na pierwszy rzut oka wygląda podobnie, nie jest to ten prawdziwie szalony Polestar o mocy 350 KM, z zawieszeniem Öhlins, hamulcami Brembo i sportowym układem wydechowym Ferrita, a jedynie ogólnodostępne T6 z podkręconą przez tunera mapą i pakietem R-Design. Charakterystyczny lakier Rebel Blue w połączeniu z niemałym dyfuzorem oraz sporymi końcówkami układu wydechowego to jednak dobry kamuflaż. Nie każdy zwróci uwagę na nieco inne zderzaki i koła, które z zewnątrz zdradzają farbowanego lisa.

Gdyby nie naklejki "Polestar" i krzykliwy lakier samochód nie zwracałby na siebie uwagi.

Volvo S60 jest jednak na tyle stonowanym modelem, że nawet obwieszenie go body-kitem Polestar czy R-Design nie sprawi, że stanie się on ekshibicjonistycznym i przykuwającym uwagę autem. Gdyby nie liczne naklejki nadwozia prezentowanego egzemplarza byłby on jednym z wielu szwedzkich sedanów przemykających codziennie warszawskimi ulicami, tyle tylko, że w nietypowym kolorze. To samochód niezwykle niepozorny, niezdradzający w żaden sposób potencjału drzemiącego pod maską. Nawet brzmienie silnika to najzwyklejszy gang R6, zero emocji, zero gęsiej skórki po przegazówce, nic. Po wejściu na obroty słychać jedynie przyjemny, naturalny dźwięk sześciocylindrowca jednak, o sportowych wrażeniach akustycznych nie ma tutaj mowy.

Całości dopełnia szwedzka flaga doklejona na dachu.

To nie przypadek, najwyraźniej takie było założenie. To samochód dużo mniej radykalny i dużo bardziej przyjazny w codziennym użytkowaniu niż pełnokrwisty Polestar, mimo praktycznie identycznej mocy, która w tym przypadku sięga aż 329 KM. Auto jest świetnie wyciszone, a do tego rozpędza się z niesamowitą lekkością i robi to bardzo dyskretnie. Ciężko się zorientować że od dobrych kilkudziesięciu kilometrów na godzinę łamie się przepisy związane z dopuszczalną prędkością. To właśnie urok zwykłego T6, a nie Polestara, ten drugi raczej by na to nie pozwolił, nie w tak łagodnym stylu.

Wrażenie robi też fakt, że ten samochód praktycznie do 200 km/h nie łapie zadyszki — przyspiesza tak samo płynnie i chętnie. Volvo sugeruje, że wzmocnione T6 zbiera się od 0 do 100 km/h w zaledwie 5,7 s i do 200 km/h w 20,9 s. Sprzęt pomiarowy mimo zimowych opon w sprincie do setki urwał z tego jeszcze jedną dziesiąta, a do dwustu pokazał wynik zgodny z deklaracjami. Nieco gorzej wypadły pomiary w drugą stronę. Droga hamowania ze 100 km/h na poziomie 40,0 m to dobry wynik, ale tylko jeśli uwzględnimy wspomniane zimowe ogumienie i jego temperaturę.

Nie tylko świetne osiągi

Automatyczna skrzynia biegów nieźle dogaduje się z silnikiem zarówno podczas spokojnego przetaczania się przez miasto, jak również szybszej jazdy. Żonglowanie przełożeniami odbywa się w sposób bardzo komfortowy. Tryb Sport dodatkowo podtrzymuje prędkość obrotową i wymusza żwawsze reakcje silnika na wciśnięcie pedału przyspieszenia. Sześciocylindrowy motor lubi wyższe obroty, wskazania prędkościomierza rosną, drogi wiją się coraz szybciej, ale S60 pozostaje spokojne.

Zobacz również: Nowy Opel Zafira (2016) - test Autokult.pl - Samochód Miesiąca

Dodatkowe pobudzenie przynosi pociągnięcie do siebie lewej łopatki za kierownicą, szybki skok obrotów na chwilę przed wejściem w zakręt, łagodny skręt stawiającym rozsądny opór mięsistym wieńcem i pełny gaz na wyjściu – S60 idzie jak po sznurku z szerokim uśmiechem na ustach kierowcy.
Zawieszenie przez pakiet R-Design jest bardzo twarde i zdecydowanie dociska koła do nawierzchni, co oczywiście znacznie odbija się na wygodzie codziennego podróżowania. Tę wersję mimo "cywilnej" otoczki trzeba wybierać świadomie licząc się z obniżonym komfortem, szczególnie na mniej równych drogach. Warto dodać również, że wspomniane na początku zawieszenie Öhlinsa w prawdziwym Polestarze jest podobno o 80% sztywniejsze niż w przypadku R-Design, więc po każdej przejażdżce można zbierać plomby z podłogi.

Zestrojenie zawieszenia w połączeniu z dołączanym napędem tylnej osi opartym na sprzęgle Haldex V sprawia, że S60 prowadzi się bardzo przewidywalnie nawet na mokrej nawierzchni, a rozsądnie zestrojone ESC w razie chęci można całkowicie wyłączyć. Szwedzki sedan pozbawiony elektronicznego kagańca nadal jest bardzo zrównoważony i łatwy w kontroli. Nawet na luźnej, szutrowej nawierzchni pozwala iść pełnym ogniem. Trakcja jest niesamowita, podobnie jak przyjemność z szybkiej jazdy.

Dobrze wykonane, niezbyt funkcjonalne wnętrze

Tym na co warto również zwrócić uwagę w S60 są rewelacyjne fotele. Świetnie wyprofilowane siedziska i oparcia z bardzo szerokimi skrzydłami bocznymi mimo niewielkiej liczby kierunków regulacji są piekielnie wygodne. Wystarczająco komfortowe w jeździe na co dzień i zapewniające pewne podparcie podczas walki z zakrętami. Tapicerka łącząca gładką skórę i włóknistą Alcantarę dodatkowo poprawia stabilność osadzenia ciała w fotelu. To najmocniejszy atut wnętrza szwedzkiego sedana, reszta jest zupełnie zwykła, jak we wszystkich starszych modelach Volvo wyposażonych w elegancki "kalkulator" na desce rozdzielczej.

Wnętrze Volvo S60 jest świetnie wykończone, choć momentami kuleje ergonomia obsługi.

Przeczytaj testy innych modeli Volvo:

Jakość wykończenia jest na wysokim poziomie, a materiały deski rozdzielczej czy boczków drzwi są świetnie spasowane, miękkie i przyjemne w dotyku. Do obsługi urządzeń pokładowych trzeba się jednak przyzwyczaić, a intuicyjność obsługi momentami ustępuje nawet konstrukcjom francuskim. Nowe pokolenie Volvo z XC90 na czele to pod tym względem przepaść, oczywiście na korzyść tych młodszych.

Volvo S60 ma jeszcze jedną słabą stronę – to przestrzeń za przednimi fotelami zarówno jeśli chodzi o ich drugi rząd, jak i niezagospodarowany, mały bagażnik. Dość głębokie wyprofilowanie tylnej kanapy to zaleta, jednak nie oferuje ona wystarczającej ilości miejsca dla dorosłych pasażerów. Kufer natomiast nie dość, że już katalogowo nie urzeka pojemnością 380 litrów, to jeszcze ma nieregularny kształt i brakuje w nim choćby jednego wieszaka na torby z zakupami. Będą więc latać po bagażniku, bo z takim potencjałem pod prawą stopą ciężko nie przycisnąć przy każdej nadarzającej się okazji.

Jak na segment D, w Volvo S60 z tyłu jest dość ciasno.

Model S60 w wersji T6 AWD z pakietem R-Design i programem wzmacniającym Polestara (a nawet bez nich) to kawał świetnego samochodu do jazdy na co dzień. Złoty środek dla każdego kto ceni sobie dyskrecję na drodze i rozsądny kompromis między trudami codziennej eksploatacji, a sportowymi aspiracjami. Nie jest tak radykalny jak czystej krwi Polestar, ale mimo tego zadziwia osiągami i prowadzi się rewelacyjnie. To kolejne dobre auto, z którym jednak trzeba się powoli żegnać, silnik ten zostanie całkowicie zastąpiony przez dwulitrowego czterocylindrowca (tego samego co nowy Polestar). Jak bardzo zmieni się charakter tego auta? Sprawdzimy niebawem.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Świetne osiągi
  • Napęd AWD i rewelacyjna trakcja
  • Jakość wykończenia wnętrza
  • Piekielnie wygodne, uniwersalne fotele

Minusy:

  • Mało miejsca z tyłu i mały bagażnik
  • Spore zużycie paliwa
  • Ergonomia obsługi urządzeń pokładowych

Volvo S60 T6 AWD Polestar — zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mitsubishi L200 Monster 2,4 AT - gdzie L200 nie może, tam Monstera pośle Citroën C-Elysée 1,6 VTi More Life - test, opinia, cena, spalanie Nowe oblicze Toyoty Hilux, a co z charakterem? Volvo S90 i V90 - nowy rywal dla niemieckiej trójki w segmencie E Sprawdzamy nowe BMW M2 na Hungaroringu Ile nowości znajdziemy w odświeżonym Oplu Zafirze? Test nowego Mitsubishi Outlandera 2.0 4WD CVT po 100 zmianach Peugeot 508 1,6 THP Active - test, opinia, spalanie, cena Nowy Volkswagen Caddy czy Touran – kombivan czy minivan? Ford Galaxy 2.0 TDCi 180 KM AWD Powershift - największy krewniak Mondeo Nowy Mini Clubman Cooper S jako pełnoprawny kompakt? Renault Talisman Grandtour 1.6 dCi 160 Biturbo - pierwszy test nowego kombi Škoda Octavia - 1.0 TSI pod maską i zestaw nowych akcesoriów Porsche 911 Carrera 4S (2016) - test, opinia, cena, spalanie Toyota RAV4 Hybrid 4x4 (2016) - test, spalanie, cena, dane techniczne Ford Edge 2.0 TDCi (2016) - test, opinia, spalanie, cena Škoda Atero, FUNstar i CitiJet - pierwsze jazdy konceptami Škoda Rapid Spaceback Scoutline (2016) 1.4 TDI - test, spalanie Nowy Hyundai Elantra 1.6 MPI (2016) - test, opinia, spalanie, cena Nowe BMW 730d xDrive long (2016) - test, opinia, spalanie, cena Nowy Volkswagen Tiguan (2016) 2.0 TDI - test, opinia, spalanie, cena Suzuki Vitara S 1.4 Boosterjet Allgrip AT - test, opinia, spalanie, cena Toyota Auris Touring Sports Hybrid (2016) - test, opinia, spalanie, cena Nowy Ford Ranger 2.2 TDCI 160 Super Cab (2016) - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Wyższy poziom caravaningu. Volkswagen Grand California przekonał mnie do wypoczynku w trasie Mercedes-Benz V250d 4MATIC: jak sprawdza się napęd na cztery koła w busie? Test Peugeota 508: auto dla kierowcy, stworzone na długie trasy Test Mazdy 3. Skupia się wokół kierowcy, ale całkowicie zapomina o pasażerach Ford Ranger Raptor: praktyczna zabawka z Australii Mazda CX-3 1.8 Skyactiv-D: świetnie dopasowana do potrzeb Citroën Berlingo XL 1.5 BlueHDi: gdy dużo to wciąż za mało