Ford Edge 2.0 TDCi (2016) - test, opinia, spalanie, cena

Mimo ciągłej integracji branży motoryzacyjnej i rosnącej popularności modeli globalnych, lokalne rynki wciąż potrafią się od siebie zauważalnie różnić. Jednym z najbardziej specyficznych pozostaje amerykański, ale trend globalizacji w ostatnich latach dotknął również tamtejsze modele. Oprócz wyczekiwanego od lat Mustanga, do Europy trafia też coraz więcej niedostępnych dotychczas samochodów. Pozostając przy marce Ford nie sposób nie zauważyć kolejnej ważnej premiery. Tym razem na Stary Kontynent, w tym również do Polski, trafił duży SUV, Edge. Apetyt europejskich klientów na ten segment aut dynamicznie rośnie, dlatego też Ford nie może zrezygnować z coraz chętniej wybieranych modeli plasowanych gabarytowo ponad Kugą.

Ford Edge w lakierze Electric Spice zwraca uwagę

Ford Edge w lakierze Electric Spice zwraca uwagę (© Rafał Warecki)

Ten artykuł ma 2 strony:

Ford Edge 2.0 TDCi 210 KM Powershift Sport — pierwsza jazda, opinia

Ford Edge został zbudowany na platformie podwoziowej flagowego Mondeo i w gamie będzie zajmował analogiczną pozycję w linii crossoverów. Tak samo jak on cechuje się bardzo odważną i muskularną stylizacją wyraźnie nawiązującą do kraju pochodzenia. Potężne, kanciaste nadwozie pełne ostrych przetłoczeń i osadzone na przynajmniej 19-calowych kołach przykuwa wzrok i jednoznacznie kojarzy się z popularnymi w Ameryce masywnymi SUV-ami. W połączeniu z jednym z krzykliwych lakierów można go uznać za auto niemal ekshibicjonistyczne, które skupia na sobie naprawdę dużo uwagi.

Doskonale znane wnętrze

Choć sylwetka największego Forda dla Europejczyków jest czymś w miarę nowym, wnętrze to projekt świetnie znany z najnowszych modeli. Bardzo prosto narysowana deska rozdzielcza z dużym kolorowym wyświetlaczem i niewielką liczbą okrągłych przycisków na brzegach nie jest może szczytem finezji, ale akurat do charakteru Edge'a pasuje idealnie. Obsługa jest identyczna, jak w pozostałych autach z podobnym kokpitem, więc wymaga chwili przyzwyczajenia, szczególnie przez dość głębokie menu poszczególnych funkcji.

Materiały wykorzystane do wykończenia zeuropeizowanego amerykanina również nie odbiegają standardem od pozostałych modeli zamykających poszczególne segmenty w ofercie Forda, stoją więc na dobrym poziomie zarówno pod względem jakości, jak również spasowania. Wyróżnikiem na ich tle są natomiast przepastne schowki i niezwykle głębokie uchwyty na kubki w tunelu środkowym.

Kompozycja wnętrza przeniesiona żywcem z innych modeli Forda, pasuje do Edge'a jak ulał

Duży panoramiczny dach wpuszcza do środka mnóstwo światła i potęguje poczucie przestrzeni, a po zajęciu miejsca na fotelu kierowcy kolejny raz można odczuć, że Edge ma amerykańskie korzenie. Jego zewnętrzne gabaryty robią wrażenie, ale przekładają się również na ilość miejsca w środku. Pasażerowie tylnej kanapy mają naprawdę dużo wolnych centymetrów w okolicy kolan, chociaż ci naprawdę wysocy mogą narzekać na ich brak nad głową, ponieważ zarówno w pierwszym, jak i drugim rzędzie siedzi się naprawdę wysoko. Ma to też oczywiście swoje zalety, w przypadku kierowcy manewrującego potężnym Edgem, łatwiej kontrolować sytuację dookoła. Żeby zmniejszyć ryzyko ewentualnych obcierek muskularnego nadwozia, już w standardzie na pokładzie jest kamera cofania.

Tylna kanapa Edge'a oferuje dużo miejsca w okolicy kolan, nad głową jest nieco gorzej.

Wracając do wnętrza, warto wspomnieć o bagażniku, który ma aż 602 litry pojemności liczonych do poziomu rolety maskującej, 800 litrów do dachu i 1847 przy złożeniu oparć kanapy. Wartości te sprawiają, że spakowanie się na dłuższy wyjazd nawet z kompletem pasażerów nie powinno stanowić większego problemu. Ciekawym rozwiązaniem są specjalnie wyprofilowane obydwie pary drzwi zakrywające próg, pozwalają one wsiadać do auta i z niego wysiadać bez obawy o pobrudzenie spodni.

Zobacz również: Ford Musang Shelby GT350R - testy w Lommel

Zadowalający komfort jazdy

Sama trasa za kółkiem Edge'a to natomiast czysty relaks. Wygodne fotele, system aktywnej redukcji hałasu znany między innymi z linii Vignale oraz optymalizacja elementów mechanicznych pod kątem minimalizacji drgań i hałasów sprawiają, że mimo silnika wysokoprężnego pod maską i niemałej powierzchni czołowej w kabinie jest nadzwyczajnie cicho nawet przy wyższych prędkościach.

Pod maskę topowego Forda może trafić tylko silnik 2.0 TDCi w odmianie 180 KM lub 210 KM. Ten mocniejszy standardowo sprzężony jest z sześciostopniową przekładnią Powershift i rozpędza się do 211 km/h, z czego pierwsze 100 km/h to kwestia 9,4 sekundy. Jak na gabaryty i masę własną osiągi są zadowalające, chociaż na pewno ciężko tutaj mówić o jakichś zachwycających doznaniach z jazdy. Pod tym względem to samochód zupełnie poprawny, dynamiczny na tyle aby komfortowo pokonywać dłuższą trasę i bezstresowo wyprzedzać w razie potrzeby. Przez masę własną ciężko zaspokajać za kółkiem Edge'a swoje sportowe zapędy, mimo bardzo dobrze pracującego systemu napędu na obie osie.

Intelligent AllWheel Drive dba o to, aby nie marnować trakcji i siłę napędową przenosić niezależnie na najbardziej przyczepne koła. Dzięki temu Edge nie daje tak łatwo wytrącić się z równowagi, jedzie pewnie i stabilnie nie tylko na prostej, ale również w zakrętach. Największy z Fordów mimo swoich rozmiarów po utwardzonej drodze prowadzi się w miarę lekko i precyzyjnie, a w razie potrzeby nie boi się też umiarkowanie trudnej przeprawy terenowej. Automatyczna skrzynia dwusprzęgłowa w każdej sytuacji świetnie rozumie się z wysokoprężnym motorem zapewniając przyjemną podróż.

Muskularne nadwozie wyróżnia się na tle konkurencji

Auto ponadto jest bardzo komfortowe, chociaż komfort ten można by jeszcze poprawić gdyby nie wielkie, 19-calowe obręcze już w standardzie. Z jednej strony być może mniejsze wyglądałyby komicznie, przy tak nakreślonym nadwoziu i sporym prześwicie, jednak może 1 cal mniej w standardzie nie byłby aż tak złym pomysłem? Szkoda też, że nawet w opcji brakuje amortyzatorów o zmiennej sile tłumienia. W Mondeo są one dostępne, więc z pewnością i do Edge'a udałoby się je przeszczepić. Pozwoliłoby to czerpać więcej przyjemności z szybkiej jazdy, a jednocześnie podnieść komfort codziennej eksploatacji.

Edge to kolejny amerykański model Forda, który dzięki postępującej globalizacji otworzył się na europejskich klientów. Z pewnością popyt na niego nie będzie aż tak duży, jak na wyczekiwanego od dawna Mustanga, ale samo auto jest warte zainteresowania. Szczególnie dla kogoś, kto szuka dużego, przestronnego i w miarę komfortowego samochodu — jeśli weźmie się pod uwagę również bogate wyposażenie podstawowe i mocny, wysokoprężny silnik pod maską – za całkiem rozsądne pieniądze.

Mocno pochylona tylna szyba dodaje dużemu autu sportowego wyglądu.

Edge wygląda inaczej niż większość popularnych SUV-ów ze Starego Kontynentu, co w dzisiejszych czasach może być dla niego ogromną zaletą. Pod kanciastym nadwoziem drzemie jednak technika sprawdzona już na europejskich drogach w kilku innych modelach Forda, więc pod względem eksploatacji nie ma się za bardzo czego obawiać. Właśnie takie połączenie może być w jego przypadku kartą przetargową.

Ford Edge 2.0 TDCi 210 KM Powershift Sport — zdjęcia

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Ciekawy, wyróżniający się wygląd
  • Przestronne wnętrze
  • Zadowalająca dynamika
  • Świetne wyciszenie
  • Dobre wyposażenie już w standardzie przy rozsądnej cenie podstawowej

Minusy:

  • Brak adaptacyjnego zawieszenia, nawet w opcji
  • Trochę za mało miejsca nad głową dla pasażerów tylnej kanapy

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mini Cooper S Bayswater - frajda do kwadratu [test autokult.pl] Test: Hyundai Elantra Executive - najbardziej niezwykłe ze zwykłych aut Suzuki Jimny 1,3 VVT Comfort - im dalej w las... [test autokult.pl] Ile nowości znajdziemy w odświeżonym Oplu Zafirze? Pierwsza jazda: DS 9 - wchodzi do segmentu premium na własnych zasadach Renault Kadjar dCi 130 4x4 BOSE - test, opinia, spalanie, cena Nowe Megane GT - rozgrzewka u Renault Sport Audi RS 6 Avant: tak samo szybki, ale bardziej ekscytujący Honda CR-V Hybrid: elektryk na benzynę, czyli japoński następca diesla Dacia Sandero 0,9 TCe Laureate - plus i minus [test autokult.pl] Škoda Octavia Combi RS TDI na torze [pierwsza jazda autokult.pl] Test: Ford Puma 1.0 EcoBoost mHEV - crossover dla tych, którzy wiedzą, czego chcą

Popularne w tym tygodniu:

Test: Volkswagen Passat W8 - poznałem "króla" w nieoczywistym, ale słusznym wydaniu Pierwsza jazda: Maserati Grecale – zamaskowane spotkanie z najważniejszym modelem w historii marki Offroad Marcina: Mercedes EQC w terenie. Tak, ten elektryczny Test: BMW X5 M50i - żegnamy najlepszego diesla Test: Range Rover Evoque D200 – dla tych, którzy są znudzeni niemiecką dominacją w segmencie Vlog: Kia EV6 AWD – Koreańczycy mogą sporo namieszać Test: Porsche 911 Turbo S – sprawdziłem go na drogach Małopolski Test: Škoda Enyaq IV 80 to elektryk bezwysiłkowy. Po prostu wsiadasz i jedziesz Test: Volkswagen Golf Alltrack 2.0 TDI - samochód (prawie) kompletny z jedną poważną wadą Audi S8 z 2006 i 2021 roku. Sprawdzam, jak zmieniła się superlimuzyna z silnikiem z lambo Pierwsza jazda: nowe BMW Serii 2 Coupe – miało wrócić do korzeni, a zapatrzyło się w większego brata Test: BMW M440i xDrive Cabrio – sposób na relaks w słońcu