BMW M550d xDrive - test samochodu absolutnego

Kompromis w motoryzacji oznacza, że pewne cechy auta zostały stłumione czy w pewnym stopniu poświęcone na rzecz innych, by ostatecznie zapewnić rozsądne wyważenie, które pozwoli spełnić oczekiwania szerokiej rzeszy odbiorców danego samochodu. Tego słowa można błędnie użyć w przypadku BMW M550d xDrive. Tutaj bawarski producent z niczego nie zrezygnował. Ten wóz reprezentuje maksimum w każdej kategorii. Nie jest kompromisem. Jest ideałem.

Ten artykuł ma 2 strony:

BMW M550d xDrive — test, opinia

Seria 5 to klasyka swojego gatunku. Powstaje niemal od początku lat 70., więc bawarski producent miał czas dojść do w prawy w rysowaniu swoich nadwozi. Współczesna odsłona tego sedana nie straciła charakteru, który zawdzięcza swoim korzeniom. Długa maska, spory rozstaw osi, ładnie ścięty bagażnik, bardzo zgrabna linia i przetłoczenia, które podkreślają posągowe gabaryty – to wszystko sprawia, że Seria 5 jawi się jako potężny okręt, ale niepozbawiony ostrego charakteru. Uzupełniają to takie detale jak wyraźne przednie i tylne światła oraz ostro narysowany front.

M550d dodatkowo uzbrojone jest w pakiet aerodynamiczny M. W jego skład wchodzą między innymi bardziej agresywne atrapy zderzaków i subtelna lotka na klapie bagażnika. Nie bez znaczenia jest też zastosowanie w tym wozie sportowego zawieszenia, które zmniejsza prześwit o 10 mm. Takie zmiany są bardzo subtelne, ale mimo to znaczące dla wyglądu.

BMW doskonale radzi sobie z tworzeniem wnętrz dających, w zależności od konfiguracji, skrajne odczucia. Seria 3 czy 5 mogą być wyposażone w ciepłe drewno i przytulne, brązowe skóry, które tylko podkreślą elegancję auta. Z drugiej strony wnętrze Piątki z łatwością można uczynić chłodnym, sportowym, jak w egzemplarzu testowym M550d. Łączy się tutaj alcantara, tkaniny o głębokiej fakturze, skóra i aluminium. Tylko emblematy oddziału M zaznaczają gdzieniegdzie, że sportowy chłód nie jest pozorny.

M550d to wóz, który z przyjemnością można by długo oglądać. Jest bardzo zgrabny, elegancki, ma schludne wnętrze wykończone bardzo dobrymi materiałami. Wszystko jest tu bardzo przemyślane, doskonałe pod względem ergonomii i obsługi. To jednak dopiero prolog. Geniusz tego samochodu tkwi w mechanice, która zaszyta jest pod nadwoziem tej maszyny.

Sercem BMW M550d xDrive jest 3-litrowy diesel. Doładowana, rzędowa szóstka generuje pod wielką maską tego wozu 381 KM i 740 Nm. Trzysta osiemdziesiąt jeden koni mechanicznych i siedemset czterdzieści niutonometrów. Liczby robią wrażenie, ale prawdziwie fenomenalne jest ich przełożenie na rzeczywistość.

Zobacz również: Nowy Ford Focus RS (2016) - test

Tu nie trzeba dociskać gazu do podłogi. Ta piątka nie potrzebuje wyciskania maksimum, by mogła udowodnić, że jest prawdziwym tytanem. Wystarczy subtelnie dać jej znać, że ma zdecydowanie ruszyć naprzód, by pod maską się zagotowało. 3-litrowy diesel z rzędowo ustawionymi cylindrami brzmi fenomenalnie i oddaje potężny moment obrotowy z kapitalną skutecznością. Już od dolnego zakresu prędkości obrotowych czuć siłę tego motoru. Nie jest to kopiąca i szarpiąca bestia. Moc, którą się dysponuje pod prawą nogą przyrównałbym raczej do siły, z jaką napina się żagiel w sportowym katamaranie. To ciąg porównywalny właśnie z taką energią. Naciśnięcie gazu w M550d jest jak otwarcie zapory wodnej, które uwalnia miliony litrów wody i nieopisane pokłady energii. Naturalny ciąg, jaki zapewnia wysokoprężna, rzędowa szóstka BMW jest absolutnie fenomenalny.

Z niemieckim R6 doskonale współpracuje w tym wozie 8-biegowa przekładnia Steptronic. Ta skrzynia nie tylko szybko redukuje, gdy tego potrzeba, ale potrafi też komfortowo, wręcz leniwie zmieniać przełożenia, gdy chcemy toczyć się powoli. Między innymi dzięki tej przekładni ważąca prawie dwie tony Piątka jest w stanie katapultować się do 100 km/h w 4,7 s. To oznacza, że tylko w nieznacznym stopniu ten pięciomiejscowy okręt odstaje w sprincie do setki od ultranowoczesnego, hybrydowego i8.

Geniusz wysokoprężnego motoru BMW odczujemy jednak nie przy dziecinnych zawodach na światłach. Potężne M550d jest w swoim żywiole dopiero na autostradzie. Tutaj do pewnych prędkości jest w stanie dotrzymać kroku nawet Ferrari 488 GTB. W wyścigu długodystansowym M550d xDrive miałoby jednak większe szanse niż pocisk z Maranello. Bawarska limuzyna przy prędkościach autostradowych zużywa średnio 15 l oleju napędowego na 100 km. Tu przechodzimy do drugiej mocnej strony 3-litrowego diesla BMW. W mieście zużywa on 8,5 l/100 km, a w spokojnej trasie 5,6 l/100 km. Całkiem nieźle jak na dwie tony, automat, napęd na cztery koła i blisko 400-konny reaktor pod maską. Właściwie to nie nieźle – to fenomenalnie.

Nie tylko nowa Seria 5 ma świetną linię...

Kolejnym asem w rękawie M550d xDrive jest bardzo skuteczny napęd na cztery koła. Nawet na mokrej nawierzchni xDrive trzyma tę maszynę w ryzach. Póki kontrola trakcji czuwa nad całą wysokoprężną stajnią, niemal niemożliwe jest nadrzucenie tyłem. Co ważne – elektroniczny stróż nie jest uciążliwy. Kontroluje sytuację, ale nie da przy tym poczuć drastycznego działania. Wszystko sprawia wrażenie naturalnego.

Utrzymać 1955 kg na drodze pomaga xDrive’owi bardzo dobre zawieszenie. M550d wyposażone jest w usportowiony, sztywniejszy układ. Przekłada się to na naprawę dobre właściwości jezdne. Nie można tu co prawda mówić o nadzwyczajnej zwinności lekkiego wozu sportowego, ale wystarczy samo poczucie pewności, że Piątka jest w stanie utrzymać się na drodze nawet przy bardzo szybkiej jeździe. Nie zrobi przy tym przykrej niespodzianki w postaci nagłej ucieczki tyłu, ale zacznie rwać przyczepność płynnie.

Wysoka skuteczność zawieszenia, mimo określenia go mianem sportowego, nie wymaga rezygnacji z komfortu. M550d zaskakująco gładko sunie po poprzecznych nierównościach i wybojach polskich dróg.

Dodajmy do tego układ kierowniczy, który jest, można już powiedzieć – typowy dla BMW. Kierownica świetnie leżąca w rękach doskonale przekazuje kierowcy komplet informacji z drogi. Układ jest bardzo bezpośredni, a opór, który stawia jest naturalny, niewymuszony sztuczną sztywnością wspomagania.

BMW M550d to idealny samochód kierowcy. Nie robi wokół siebie hałasu, daje frajdę temu, kto siada za jego sterami. To nie jest maszyna dla pozerów szukających uwagi i spojrzeń. Za kierownicą tej maszyny nie ma poczucia, że cokolwiek trzeba udowadniać komukolwiek na światłach. Piątką z mocarnym dieslem można sunąć statecznie autostradą, ciesząc się komfortem, od czasu do czasu zerkając tylko na prędkość na świetnym HUDzie i rozkoszując się muzyką z kapitalnego zestawu Harman Kardon Surround. Można też z trybu komfortowego lub Eco przejść do Sportowego i cieszyć się kapitalnym dźwiękiem silnika, nie martwiąc się o zużycie paliwa.

BMW F30 335d xDrive M Sport — test

BMW od lat zachwyca swoją sportową rodziną spod znaku M GmbH. Bawarskie maszyny z dyskretnymi oznaczeniami M są wszystkim, czego może zapragnąć…

BMW zrobiło fenomenalną robotę tworząc tę maszynę. Bawarski producent stworzył samochód absolutny. To pojazd skończony, który ma wszystko – zalety eleganckiego sedana, wozu sportowego i oszczędnego, a przy tym jest pozbawiony wad, które zazwyczaj niosą ze sobą te grupy aut. M550d xDrive jest warte każdej złotówki z kwoty 383 100 zł, którą trzeba zostawić w salonie bawarskiego producenta, by wyjechać tym mocarnym sedanem. Wśród konkurencji w kategorii mocnych diesli cokolwiek do powiedzenia ma jedynie Audi, którego A6 z 3.0 TDI Competition jest wciąż ponad 50 KM słabsze od BMW.

BMW M550d xDrive — zdjęcia

Ogólna ocena10z 10

Plusy:

  • Bardzo mocny i oszczędny silnik
  • Zawieszenie przystosowane do jazdy komfortowej i dynamicznej
  • Komfortowe fotele i dobrze trzymające boki
  • Bardzo dobry układ kierowniczy
  • Dobra ergonomia
  • Wysoka jakość wykonania
  • Bardzo dobry zestaw audio

Minusy:

  • Spore ceny niektórych dodatkowo płatnych opcji

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Peugeot 508 1,6 THP Active - test, opinia, spalanie, cena Nowe Volvo V60 Cross Country D4 AWD (2016) - test, opinia, spalanie, cena DS 4 (2016) 2.0 BlueHDI 180 EAT6 - test, opinia, spalanie, cena Citroën Berlingo Multispace XTR 1.6 HDI 100 - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Caravelle 2.0 TDI Comfortline (150 KM) - test, opinia, spalanie, cena Honda Jazz 1.3 i-VTEC Comfort - test, opinia, spalanie, cena Jeep Renegade Limited 2.0 Multijet (140 KM) AWD - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Sharan Highline 2.0 TDI 150 KM 4Motion - test, opinia, spalanie, cena Ford Mondeo Vignale (2015) 2.0 TDCI Powershift - test, opinia, spalanie, cena Volvo XC60 - szwedzki sposób na każde warunki - test Nissan Pulsar (2015) 1.6 DIG-T - test, opinia, spalanie, cena Nowy Fiat Tipo (2016) 1.4 16V - test, opinia, spalanie, cena Range Rover Evoque 2.0 TD4 180 KM HSE Dynamic - test, opinia, spalanie, cena Jaguar XF (2015) 2.0 GTDi Prestige - test, opinia, spalanie, cena Seat Ibiza FR 1.2 TSI (90 KM) – test, opinia, spalanie, cena Ford S-Max 2.0 TDCi PowerShift Titanium - test, opinia, spalanie, cena SsangYong Rexton 2.0 Diesel AT5 4WD - test, opinia, spalanie, cena Fiat Doblò 2.0 MultiJet Lounge - test, opinia, spalanie, cena Alfa Romeo Giulietta Quadrifoglio Verde TCT - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen e-Golf i Nissan Leaf - test, opinia, cena Honda HR-V 1.5 i-VTEC vs. Kia Soul 1.6 GDI - test, porównanie, opinia, spalanie, cena Nowy Ford Focus RS (2016) - test, opinia, spalanie, cena Nowa Kia Sportage (2016) 1.6 T-GDI 4x4 - test, opinia, spalanie, cena Toyota RAV4 Hybrid (2016) - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Test: Audi RS3 Limousine (2017) – sprostać oczekiwaniom sprzed lat Test Audi TT RS - oglądając konkurencję we wstecznym lusterku Cnota powściągliwości: pierwsza jazda Astonem Martinem DB11 z silnikiem V8 Pierwsza jazda SsangYongiem Rextonem G4. Korea bardzo szybko się uczy Mercedes-Benz Klasy X - dzień drugi, ekstremalny